Skąd się wziął 'Silentlambs'

 

Piszę, by zwrócić uwagę na zagadnienie, które wykracza w religijne przekonania i w rzeczywistość, która ma wpływ na tysiące dzieci każdego dnia. Usługiwałem jako chrześcijański kaznodzieja przez dwadzieścia lat. Jednakże nie mogę dłużej służyć w charakterze członka mojego wyznania, gdyż nie zgadzam się z jego polityką, jakiej wymogi narzuca mi się jako  starszemu. Moim zdaniem ta polityka skrzywdziła tysiące osób, pozostawia wielu innych bez opieki i daje ochronę bezwzględnym przestępcom. 

 

William H. Bowen

Oryginał na: http://www.silentlambs.org/press/index.cfm

 

dnośnie polityki kościoła posiadam poufne informacje o członkach, którzy są pedofilami. Ci pedofile są chronieni wyznaniowy mandat "milczenia", który nie pozwala na poinformowanie o tym nawet członków najbliższej rodziny, a wielu przypadkach ktoś oskarżony o pedofilię pozostaje na odpowiedzialnym stanowisku w kościele, podczas go jego ofiary cierpią w milczeniu lub staja w obliczu sankcji ze strony zboru. Uważam, że ta polityka jest nieetyczna, niemoralna, a wielu krajach nielegalna. 

 

Ta polityka została otwarcie stwierdzona w Strażnicy, publikacji mojej religii, Świadków Jehowy. Strażnica, która jest publikowana w dziesiątkach milionów egzemplarzy i jest rozprowadzona po całym świecie w 139 językach, oświadcza w numerze z 1 listopada 1995 roku na stronach 28-29, jak przedstawiciele zboru maja się zachować w sytuacjach związanych z molestowaniem:

Jeśli oskarżenie zostało odrzucone, starsi wyjaśnią temu, kto je wniósł, że nie można poczynić żadnych innych kroków sądowniczych. Zbór będzie nadal uważał podejrzanego za osobę niewinną. Biblia mówi, że do rozpoczęcia postępowania sądowego potrzeba dwóch lub trzech świadków (2 Koryntian 13:1; 1 Tymoteusza 5,19). Nawet jeśli więcej niż jedna osoba "przypomina sobie", że była napastowana przez tego samego człowieka, to takie wspomnienia są zbyt zawodne, by mogły stanowić podstawę rozstrzygnięcia, gdy brak wspierających dowodów. Nie oznacza to, że owe "wspomnienia" uważa się za fikcyjne (lub za prawdziwe). Niemniej przy załatwianiu sprawy sądowniczej należy kierować się zasadami podanymi w Piśmie Świętym.

świetle tego, jedynym sposobem w jaki oskarżona osoba może zostać uznana za winną molestowania dziecka przez przedstawicieli kościoła jest jego/jej osobiste przyznanie się, albo świadectwo dwóch świadków, którzy widzieli dane przestępstwo. Jeśli jednak pedofil zaprzeczy oskarżeniu, to jest on/ona chroniony przez władze kościoła. Wyznanie wymaga wtedy od ofiary milczenia lub stanięcia w obliczu odsunięcia ze zboru za zniesławianie niewinnej osoby. Czuję, że w organizacji Strażnicy nie mogę czuć się bezpieczny wraz ze swoimi dziećmi. Gdyby w świetle obecnej polityki moje dziecko oskarżyło Świadka Jehowy o molestowanie, to gdyby mimo wszystko on/ona zaprzeczyłby, to ja, jako ojciec zostałbym zmuszony do milczenia pod groźbą unikania mnie, jeśli chciałbym spróbować ostrzec albo chronić innych, którym mógłby w jakikolwiek sposób szkodzić.  

W świetle tego, jedynym sposobem w jaki oskarżona osoba może zostać uznana za winną molestowania dziecka przez przedstawicieli kościoła jest jego/jej osobiste przyznanie się, albo świadectwo dwóch świadków, którzy widzieli dane przestępstwo. Jeśli jednak pedofil zaprzeczy oskarżeniu, to jest on/ona chroniony przez władze kościoła.

Kilka słów o autorze powyższego listu:
Nazywam się William H. Bowen. Piszę te informacje mając za sobą 43-letnie członkostwo u Świadków Jehowy. Usługując przez wiele lat jako starszy wykonując przy tym wiele kluczowych i administracyjnych zadań w organizacji, zrezygnowałem ze stanowiska starszego [usługując wtedy jako nadzorca przewodniczący] na znak protestu wobec polityki, która ukrywa osoby molestujące dzieci przed innymi. Dowody wskazują, że ta polityka kierowana przez Ciało Kierownicze (przywódców) Świadków Jehowy skrzywdziła wiele dzieci, a jej kontynuowanie jest niebezpieczne aż do momentu, kiedy organizacja nie przebudzi się przez uczynienie czegoś, co było by w moralnym i etycznym interesie niewinnych. Zachęcam Świadków Jehowy i opinię publiczną, aby połączyli się i zmusili Strażnicę do zmiany jej polityki. Poprzez takie działania chronisz nie tylko dzieci wewnątrz organizacji, ale także swoje dzieci.

 

Wyznanie wymaga wtedy od ofiary milczenia lub stanięcia w obliczu odsunięcia ze zboru za zniesławianie niewinnej osoby. Czuję, że w organizacji Strażnicy nie mogę czuć się bezpieczny wraz ze swoimi dziećmi. Gdyby w świetle obecnej polityki moje dziecko oskarżyło Świadka Jehowy o molestowanie, to gdyby mimo wszystko on/ona zaprzeczyłby, to ja, jako ojciec zostałbym zmuszony do milczenia pod groźbą unikania mnie, jeśli chciałbym spróbować ostrzec albo chronić innych, którym mógłby w jakikolwiek sposób szkodzić.  

 

echciejcie zadać sobie pytanie: Jak często przy czynie molestowania dziecka są jacyś świadkowie? Jaki może być "wspierający dowód" molestowania, kiedy 90% przestępstw o tym charakterze wychodzi na jaw tygodnie, a czasem nawet lata później? Jak wielu pedofilów powie prawdę wiedząc, że mogliby trafić do więzienia? Czy fakt, że przeciętny pedofil molestuje w ciągu swojego życia siedemnaście dzieci i nigdy nie został skazany jest wystarczający, żeby pozwolić mu na anonimowość w kościele? A co z członkami kościoła, którzy nie znają żadnego z tych oskarżeń? Są oni zasadniczo w zupełnej niewiedzy co do tego, że ich dzieci mogą być przedmiotem zainteresowań oskarżonego o nadużycia seksualne osobnika. Ponadto, jeśli molestujący dopuszczający się nadużyć, w osobistej rozmowie żałuje swego czynu wobec starszych, to ofiara lub jej rodzina jest zniechęcana do doniesienia o tym na policję, a następnie zachęca się ofiarę do milczenia o tej sprawie. Dlatego pedofil może powtarzać swoje wybryki, ponieważ nikt nie jest niczego świadomy o jego przeszłości. 

Jak bardzo jest to złe? Moim zdaniem, z powodu obecnej polityki kościoła, moja religia stała się przesycona pedofilami od góry do dołu. W czasie mojego czterdziestokilkuletniego członkostwa nie znalazłem jeszcze ani jednego zboru Świadków Jehowy nie mającego problemu z molestowaniem dzieci.

 

Z tego też powodu od tej chwili nie będę już usługiwał jako starszy reprezentujący poglądy, które promują tak nieetyczne i niemoralne zachowania wobec dzieci. Odmawiam duchowego popierania udzielania schronienia pedofilom, których kryje się we wszystkich naszych zborach na świecie. Sądzę, że to właśnie kościół zajmujący się określaniem tego, czy dana osoba jest winna czy nie, powinien pierwszy zrobić krok w powiadomieniu miejscowych władz, które zbadałyby czy oskarżenie jest podstawne. Wtedy jeśli udowodniono by to przez proces sądowy, pedofil byłby publicznie ujawniony i ukarany. To chroniłoby osobę niewinną i pomogłoby zakończyć koszmar ofierze. Aż do dziś dnia jest tak, że owce są uciszane, a gnębieni oczekujący pomocy od pasterzy są przytłoczeni i usuwani w cień w chwili, kiedy tej pomocy potrzebują najbardziej. 

 

Jest moją szczerą nadzieja, by ten list zaskutkował także w świadomości innych ludzi, co może się dziać w ich kościele. Musi to być ruch mocno ugruntowanych osób, które mają poczucie odpowiedzialności, by dogłębnie zbadać politykę swojego kościoła, a jeśli jest ona podobna do polityki Świadków Jehowy i stwarza przerażające perspektywy ochraniania pedofilów i wystawiania dzieci na niebezpieczeństwo, to musimy się temu sprzeciwić. 

William H. Bowen
info@silentlambs.org

P.O. Box 311
Calvert City, KY 42029
( 270) 527-5350


Opublikowano na Brooklyn Sp.B.O., 24.10.2004