To
się nie mieści w głowie! Pijany dyrektor szkoły w Pyskowicach
zgwałcił maturzystkę. Dziewczyna też była nietrzeźwa, bo dyrektor,
żeby uczcić matury, zorganizował dla swoich uczniów pijacką
balangę w knajpie!
Pyskowicach (woj. śląskie) wrze. Szanowany i wielce zasłużony
dyrektor Zespołu Szkół im. Marii Konopnickiej, matematyk Janusz S.
zgwałcił córkę woźnego - tegoroczną maturzystkę Agnieszkę F. (19
l.)
Zakończenie szkoły i uczczenie matury dziewczyna chciałaby wymazać
z pamięci.4 czerwca odebrała wzorowe świadectwo dojrzałości. Po
oficjalnych uroczystościach Janusz S. zaprosił całą jej klasę (był
wychowawcą) na wieczorną imprezę. Alkohol lał się strumieniami.
- Dyrektor wypił trzy piwa, ja byłam kompletnie pijana - przyznaje
Agnieszka. Pedagog pozwalał sobie na flirtowanie z uczennicą. Ona
nie hamowała jego zapędów, bo przecież to tylko zabawa.
Najwyraźniej oboje się zapomnieli. Dyrektor ma żonę i trzy córki,
a Agnieszka jest... świadkiem Jehowy!
a
koniec wypili jeszcze bruderszaft. I wtedy Janusz S. zaproponował
Agnieszce, że odprowadzi ją do domu. Zgodziła się. Byli już
nieopodal jej domu, gdy nagle nauczyciela dopadła fala
namiętności. Powalił pijaną dziewczę na trawnik i zaczął
rozdzierać z niej ubranie. Rozpiął swoje spodnie. Przerażona
Agnieszka błagała o litość.
- Prosiłam, żeby tego nie robił. Wtedy nagle ustąpił. Powiedział,
że dobrze, ale jednak odprowadzi mnie pod sam dom. Naiwna,
zaufałam mu - mówi roztrzęsiona. Żądza nie opuściła jednak
podchmielonego mężczyzny. Wślizgnął się do mieszkania za
Agnieszką. Dopadł ją w przedpokoju. Zgwałcił.
- Po wszystkim pobiegłam do łazienki, zwymiotowałam. On bez słowa
ubrał się i wyszedł...-Agnieszce łamie się głos. Jest pewna, że on
wiedział ,iż w domu nie ma jej rodziców. Ojciec, Edmund F. (50
l.), był w pracy. Pilnował bicia rekordu Guinnessa w najdłużej
prowadzonej lekcji. Mama była w Niemczech.
zień
później dziewczyna poszła do ginekologa. Ten potwierdził, ze padła
ofiarą gwałtu. O gwałcie zrozpaczona Agnieszka powiedziała
rodzicom dopiero po trzech dniach.
- Gdy się zorientował, że już wiem, prosił mnie, żebym go nie
niszczył - opowiada załamany Edmund F.
Ale próśb gwałciciela nikt nie posłuchał.
Nikt nie uwierzył tez w jego
opowieść, że do zbliżenia doszło za obopólną zgodą. Dwa dni temu
jurny matematyk na trzy miesiące trafił za kratki.
Zobacz
zupełnie odmienne doniesienie w:
Krajobraz po gwałcie.
Opublikowano na Brooklyn
Sp. B.O., lipiec 2004