''Rozgłaszając wszędzie dobrą nowinę''
Pismo Święte nie raz wspomina o symbolicznych
zwierciadłach. Na przykład w Księdze Hioba, czytamy, że... niebiosa
zostały przyrównane do takiego twardego, lanego zwierciadła. A uczeń Jakub
zwierciadłem nazwał doskonałe prawo Boże związane z wolnością. Zarówno w
jednym, jak i w drugim przypadku te zwierciadła odbijają chwałę ich
twórcy, tego, który stworzył niebiosa i który dał to prawo. Zwierciadło
nie emituje własnego światła ale odbija to, które na nie pada. Niektóre
zwierciadła, np. takie wykorzystywane w teleskopach mają płaszczyznę
wygiętą, dzięki czemu potrafią jeszcze dodatkowo skupić światło w jednym
miejscu dzięki czemu oczom obserwatora ukazują się obrazy, których
wcześniej nie dostrzegał, chociaż one istniały, np. potężne galaktyki, a
nawet całe gromady galaktyk. On ich nie widział, ale dzięki temu, że to
światło zostało skupione, zaczyna sobie uświadamiać ich istnienie. Biblia
mówi, że my, jako chrześcijanie, też jesteśmy takimi symbolicznymi
zwierciadłami, które mogą odbijać chwałę Jehowy, ale możemy także ją
skupiać i kierować na innych ludzi (w org. ludziach) dzięki czemu
mogą sobie uświadomić, że Jehowa jest potężnym, chwalebnym Bogiem. Chociaż
wcześniej tego nie dostrzegają, a przecież chwała Boga widoczna jest we
wszystkim, jak apostoł Paweł napisał w Liście do Rzymian, że całe dzieło
stwórcze o tym świadczy. Ale wielu ludzi tego nie widzi. A my możemy to
robić, możemy kierować na nich chwałę Jehowy.
Pomyśl, jaka, jaki to wspaniały przywilej:
możemy odbijać chwałę samego Stwórcy - Jehowy Boga. To znaczy, że Jehowa
dał nam wielki przywilej, przecież mógłby się posłużyć do tego celu
aniołami, oni by to zrobili doskonale, o wiele lepiej niż ktokolwiek z
nas. Ale Jehowa ufa tobie, Jehowa ufa mi, ufa nam wszystkim, że zrobimy to
wystarczająco dobrze. Czy naprawdę, drodzy, cenimy sobie ten wielki
przywilej? To zaufanie, którym Jehowa nas wszystkich obdarza? Czy odbijam
chwałę Jehowy Boga, tak jak On sobie tego życzy?
Żeby to przeanalizować otwórzmy, drodzy, nasze
Biblie na 2 Liście do Koryntian, w 3 rozdziale apostoł Paweł najpierw
podaje wydarzenie z historii - przykład Mojżesza, który gdy schodził z
góry Synaj, niosąc w ręku spisane Prawo, z powodu tego, że przebywał
blisko Jehowy, w chwale Jehowy - jego twarz promieniała. Tak, że musiał
zasłaniać sobie tę twarz zasłoną, bo Izraelici bali się do niego podejść.
I teraz, odnosząc to do chrześcijan apostoł
Paweł napisał, zobaczmy: 3 rozdział, 2 List do Koryntian, werset 13,
pisze:
'' a nie postępujmy (oryg.) jak Mojżesz,
który nakładał sobie na twarz zasłonę '' (tyle zacytowano)
A jak mamy postępować? Zobaczmy dalej, apostoł
Paweł w 18 wersecie:
'' I my wszyscy, z odsłoniętymi obliczami
odbijając niczym zwierciadła chwałę Jehowy, jesteśmy przeobrażani w ten
sam obraz, z chwały w chwałę, dokładnie tak, jak to sprawia Jehowa, ów
Duch. ''
Musimy mieć stale odsłonięte oblicza i, jak
czytaliśmy, dokładnie odzwierciedlać chwałę Jehowy. Mamy stale odsłonięte
oblicza wtedy, kiedy gorliwie wytężamy się w służbie kaznodziejskiej. Być
gorliwym to dosłownie ''kipieć'', tzn. nie dać się powstrzymać. Nic nie
jest w stanie powstrzymać tej kipiącej potrawy, no chyba, że się tam zgasi
ogień, ale tak, to ona wypłynie. Czyli my też musimy nie dać się
powstrzymać, pałać taką gorliwością, Takie, takie, taka gorliwość wypływa
z pragnienia by służyć Jehowie, a pragnienie szuka sposobów. No więc mogę
se zadać pytanie: czy szukam sposobów, by wszędzie i każdemu dawać
dokładne świadectwo? Jeżeli chcemy dokładnie, jak czytaliśmy,
odzwierciedlać chwałę Jehowy, to nie możemy, drodzy, skupić się tylko, czy
poprzestać na... głoszenie na świadectwo (???). Jezus polecił swoim
uczniom, żeby następnych uczyli wszystkiego, co nakazał. A zatem kładzie
to na nas pewien obowiązek, żeby odwiedzać osoby, które okazały
zainteresowanie, zakładać z nimi studia, a później je prowadzić. Bardzo
dobrym do tego celu narzędziem jest broszura: ''Czego wymaga od nas
Bóg?''. Czy umiejętnie się nią posługujemy? Czy robimy z niej dobry
użytek? Stale zastanawiajmy się nad tym, jak jeszcze moglibyśmy poszerzyć
zakres swojej służby. Właśnie w tej części sympozjum zwrócimy uwagę na
rozgłaszaniu dobrej nowiny wszędzie, gdzie to tylko możliwe. W 10
rozdziale Ewangelii Mateusza, wersecie 7 Jezus polecił swoim uczniom: ''A
idąc głoście''. Co oznaczały te słowa? Sam Jezus pokazał, co one
oznaczały: głosił dosłownie wszędzie. Wszędzie, gdzie się znalazł, czy
gdzie przechodził - wszędzie tam wykorzystywał sytuacje. Np. nauczał, gdy
siedział przy studni, czytamy o tym w 4 rozdziale Ewangelii Jana. Z 6
wersetu wynika, że Jezus był zmęczony, ale nie pozwolił by zmęczenie
spowodowało, że zakrył swoje oblicze. Wydał świadectwo Samarytance, dzięki
czemu, potem, jeszcze wiele ludzi uwierzyło. W Ewangelii Mateusza, w
9 rozdziale, w wersecie 9 czytamy, jak Jezus powołał Mateusza z kantoru
podatkowego. I tam też taki ciekawy szczegół możemy znaleźć w 9 wersecie.
Czytamy, że Jezus odchodząc stamtąd, dojrzał Mateusza i go powołał.
Zobaczcie, już odchodził ale nie pomyślał sobie, że: aaa jak to na koniec,
to ja mogę sobie odpuścić. Nie, cały czas miał odkryte oblicze i odbijał
chwalę Jehowy. Dokładnie tak sami postępowali jego uczniowie. Apostoł
Paweł i jego towarzysze szukali sposobności, aby głosić wszędzie. Z 16
rozdziału dziejów Apostolskich, które niedawno analizowaliśmy w ramach
Szkoły Teokratycznej, dowiadujemy się, że, w 13 i 14 wersecie, czytamy o
tym, że Apostoł Paweł i towarzysze wyszli nad rzekę, za miasto, gdzie, jak
sądzili, zbierają się ludzie na modlitwę. Więc oni się zastanowili, gdzie
ludzie mogą być: Aha tam, więc tam pójdziemy. tam będziemy głosić. No i w
efekcie Lidia oraz jej rodzina przyjęła Prawdę. A z 17 wersetu, 17
rozdziału Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że Paweł miał zwyczaj, aby
codziennie, czyli regularnie prowadzić rozmowy na rynku z każdym, kto się
tam znalazł. I my tak samo możemy tak czynić, nawet powinniśmy to robić.
Powinniśmy naśladować te przykłady wykorzystując każdą sposobność do
głoszenia. Nigdy, drodzy, nie pozwólmy, by jakakolwiek zasłona spowiła
nasze oblicze byśmy nie odbijali chwały Jehowy. Możliwości mamy wiele:
Możemy głosić kolegom w pracy, młodzi mogą głosić nauczycielom, albo
kolegom w szkole. Okazje do wydawania świadectwa nadarzają się w podróży,
jak to za chwilę zobaczymy, możemy także nawiązywać rozmowy w kolejkach,
na zakupach. Dobre rezultaty daje też głoszenie w sklepach czy w biurach.
Nawet osoby, które nie mogą opuszczać domu z powodu choroby, czy innych
sytuacji, mają też możliwości, żeby głosić, np. pisząc listy, rozmawiając
przez telefon wydając świadectwo, albo nawet, kiedy przedstawiają Prawdę
gościom, którzy są u nich w domu. Jeśli będziemy przedstawiać orędzie w
sposób życzliwy, to poruszymy serca osób odpowiednio usposobionych. Dobre
rezultaty daje wykazanie inicjatywy w odpowiednim momencie, a jeśli się
wcześniej do tego dobrze przygotujemy, to na pewno dostrzeżemy, a potem
wykorzystamy każdą taką sposobność.
Odtworzymy teraz dwa autentyczne wydarzenia,
które pokazują, jak w różnych sytuacjach, dzięki przygotowaniu, wykazaniu
inicjatywy i gorliwości, możemy stale odbijać chwalę Jehowy.
W 1 pokazie zobaczymy, jak głosicielka - siostra
Anna, wykorzystała okazję, by dać świadectwo podczas podróży pociągiem.
Przysłuchując się, drodzy, spróbujcie ustalić dlaczego dana osoba
sprawiała wrażenie chętnej do słuchania oraz jak głosicielka utorowała
drogę do danie świadectwa. Zobaczmy:
Pasażerka: Przepraszam bardzo,
czy mogłaby mi pani popilnować bagaż, chciałabym wyjść na papierosa.
Głosicielka: Oczywiście, nie ma sprawy, ale czy
nie szkoda zdrowia?
Pasażerka: No co zrobić.
I po chwili wróciła:
Pasażerka: Tak pani mówi:
''szkoda zdrowia''. Ale to jest naprawdę tak mocne przyzwyczajenie, że nie
jest tak prosto rzucić.
Głosicielka: Z pewnością. Może
już pani próbowała kiedyś?
Pasażerka: Tak, oczywiście, ale
mam tyle różnych problemów, że na to, to już nie mam sił.
Głosicielka: Hm, pani taka młoda
i już tyle problemów? Czy coś poważnego się wydarzyło, jeśli, oczywiście,
można wiedzieć?
Pasażerka: No ostatnio dużo się
zmieniło w moim życiu: małżeństwo, zmiana pracy, zmiana miejsca
zamieszkania, brak przyjaciół w nowym otoczeniu... Zwłaszcza przyjaciół mi
brakuje.
Głosicielka: Myślę, że panią
rozumiem. Tak się składa, że ja też od kilku lat zmieniłam miejsce
zamieszkania, ale wie pani, łatwiej mi było znieść tą zmianę, dzięki temu,
że od dłuższego czasu czytam taką najstarszą księgę świata, której rady
bardzo mi pomagają. Nie wiem, czy pani domyśla się ''jaką''.
Pasażerka: Nie, nie wiem o czym
pani mówi.
Głosicielka: Tą księgą jest
Biblia.
Pasażerka: Aha.
Głosicielka: Przekonałam się, że
Biblia mówi prawdę o naszych czasach i wyjaśnia dlaczego jest tyle
problemów oraz jak sobie z nimi radzić. Proszę posłuchać, co tutaj
powiedziano o tej księdze: ''Jeśli będziesz się kierować zaleceniami słowa
Bożego staniesz się szczęśliwszym człowiekiem. Wiedza biblijna pomaga
osiągnąć spokój wewnętrzny i zadowolenie z życia, a ponadto daje nadzieję.
Pomaga też pielęgnować ujmujące przymioty, takie jak współczucie, miłość,
radość, pokój, życzliwość i wiara. Kto je przejawia, staje się lepszym
mężem, lub żoną, ojcem lub matką, synem lub córką.''
Pasażerka: No to ciekawe, co
pani czyta.
Głosicielka: Tak? Właśnie dzięki
radom dość szybko znalazłam nowych przyjaciół w nowym otoczeniu. Jestem
Świadkiem Jehowy i mam przyjaciół wśród Świadków Jehowy, którzy na co
dzień starają się przejawiać te piękne cechy o których pani czytałam.
Pasażerka: A wie pani, że w
poprzednim oddziale firmy, tam gdzie pracowałam, miałam kolegę, który był
Świadkiem Jehowy. I proszę sobie wyobrazić, że jak odchodziłam z pracy, to
wszyscy obiecywali, że się ze mną skontaktują, ale tylko on jeden
zadzwonił zapytać, co u mnie słychać.
Głosicielka: Miło mi to
słyszeć...
Kochani, ta rozmowa trwała jeszcze dłużej, kilka
godzin, na całej trasie. A na koniec rozmówczyni chętnie przyjęła
literaturę biblijną. Ale zobaczmy, zauważyliśmy, co sprawiało wrażenie u
tej zainteresowanej rozmówczyni, że jest chętna do słuchania? Po czym ta
siostra to rozpoznała? Po powrocie ona podjęła rozmowę, ona chciała
rozmawiać i siostra to wykorzystała, żeby dać świadectwo. A jak utorowała
sobie do tego drogę? Uważnie słuchała, a potem budowała na wypowiedziach
swojej rozmówczyni, dzięki czemu mogła poruszyć to, co ją akurat
nurtowało.
A teraz w 2 scence zobaczymy, jak wcześniejsze
przygotowanie połączone z gorliwością, pomogło pewnej młodej głosicielce,
Magdzie - uczennicy ostatniej klasy gimnazjum, dać świadectwo księdzu,
który był wychowawcą w jej klasie. Wychowawca dobrze wiedział, że Magda
jest Świadkiem Jehowy, bo jej mama już na początku roku szkolnego
wyjaśniła nasze stanowisko w kwestii wykształcenia, ale Magda postanowiła
jeszcze zaprosić księdza na zebranie. Przygotowała się do tego dobrze w
domu i ustaliła, że po lekcji wychowawczej wręczy zaproszenie, ale
niespodziewanie pojawił się problem. Zobaczmy, jak dzięki gorliwości
głosicielka nie zakryła swego oblicza, lecz zdobyła się na odwagę.
Ksiądz: Uspokójcie się, co to ma znaczyć? Wy
dwaj zostaniecie po lekcji, porozmawiamy sobie o waszym zachowaniu.
Zaskoczona i trochę wystraszona takim rozwojem
sytuacji, Magda zaczęła zastanawiać się, czy rozsądne jest danie
zaproszenia, gdy wychowawca jest zdenerwowany. Ale przecież przygotowywała
się do tego w domu i modliła się do Jehowy o pomoc. Czy teraz wystarczy
jej zaufania? Zobaczmy, co wtedy myślała.
Magda: Chciałam dzisiaj dać księdzu zaproszenie
na zebranie, ale nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. Ksiądz jest
zdenerwowany na moich kolegów i nie chcę, żeby to się odbiło na mnie.
Chyba dzisiaj z tego zrezygnuję. A może jednak nie?
I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek na przerwę.
Magda: No nie, już dzwonek na przerwę. I co mam
robić? No dobrze, spróbuję. Najwyżej na mnie nakrzyczy. Ale najpierw
pomodlę się do Jehowy o pomoc.
I po krótkiej modlitwie podeszła do księdza:
Magda: Proszę pana...
Ksiądz: Co chciałaś?
Magda: Mam dla pana takie zaproszenie na nasze
chrześcijańskie zebranie, które odbywają się w Sali Królestwa i jeśli
miałby pan kiedyś czas i chęć, zobaczyć, jak to się u nas odbywa, to ja
serdecznie zapraszam.
Ksiądz: Dobrze, dziękuję.
Magda: Do widzenia.
Ksiądz: Do widzenia.
Po wyjściu Magda jeszcze raz podziękowała
Jehowie w modlitwie, za to, że udzielił jej pomocy. Dwa dni później, w
niedziele, wychowawca, w towarzystwie drugiego księdza, przyszedł do Sali
Królestwa zobaczyć, jak to się odbywa. W tym przypadku dobre przygotowanie
i gorliwość połączona z zaufaniem do Jehowy dały wspaniały efekt.
Ale analizując te dwa pokazy, zauważmy, że za
każdym razem głosicielki upatrywały sposobności do głoszenia. Poza tym
wykorzystały okazję, mówiły życzliwie i z szacunkiem oraz miały radość z
dania świadectwa. A my, czy podobnie możemy czynić? Czy podobnie jak Jezus
pragniemy by nasza służba także była owocna? W takim razie nie możemy
głosić, drodzy, tylko od przypadku do przypadku, lecz musimy to czynić
bezustannie. Nigdy nie nakładajmy zasłony, ale stale odbijajmy chwałę
Jehowy, żeby przysparzać Mu radości i żeby Go wysławiać. Chcąc
wykorzystywać każdą sposobność musimy przejawiać inicjatywę i gorliwość.
Czyńmy to, drodzy, w jeszcze pełniejszej mierze pamiętając, że czas nagli.
Przejdź do części drugiej sympozjum:
''Usuwając
zasłonę z zaślepionych umysłów''
Przejdź do części trzeciej sympozjum:
''Poszerzając zakres swej służby kaznodziejskiej''