Strona główna / Wykłady kongresowe / ''Nienawidzeni...''

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Wykłady kongresowe A.D. 2003

 

 

(Uwaga: w nawiasach kursywą dodano nasze uwagi)
 

Kolejny mówca zwróci uwagę na to, jak traktuje się Świadków Jehowy i co się o nich mówi. Dlaczego Jezus powiedział, że świat nas znienawidzi? Co pomoże nam zachowywać radość pomimo nieuzasadnionej nienawiści? Odpowiedzi na te i inne pytania usłyszymy w przemówieniu ''Nienawidzeni bez powodu'', a wygłosi je brat Zbigniew Olszewski ze zboru Kraków ''Bińczyce''. Prosimy bracie.

 

''Nienawidzeni bez powodu''

 

Obecnie żyjemy w najbardziej krytycznym okresie dziejów ludzkości. Nastały ''dni ostatnie'' demonicznego panowania Szatana nad Ziemią. Wielki Przeciwnik przypuścił zmasowany atak na prawdziwych czcicieli Jehowy Boga. To właśnie Szatan jest odpowiedzialny za nieuzasadnioną nienawiść, której słudzy boży zaznają dosłownie od samego początku.

Już Kain dowiódł, że wywodzi się od Złego, gdy na wzór ''pierwszego zabójcy'' użył przemocy i zabił swojego brata. Był inspirowany przez Szatana Diabła, a nienawiść wynikająca ze złośliwości popchnęła go do wyrządzenia krzywdy nielubianej osobie.

Już od stuleci Szatan Diabeł z sadystyczną przyjemnością sprowadza na ludzi najokrutniejsze cierpienia. Pomyślmy o przerażających nieszczęściach jakie ściągnął na Hioba i jego rodzinę. Ten wierny mąż przeżył naprawdę coś potwornego. Stracił całe mienie, dziesięcioro dzieci i dom. Później zapadł na przewlekłą i bardzo bolesną chorobę.

Okazuje się, że Szatan Diabeł w dalszym ciągu nieustannie krąży szukając ofiar. W swych morderczych zapędach zgładził nawet Syna Bożego, samego Jezusa Chrystusa. Proroctwa zapowiadały, że Jezus będzie, w istocie będzie znienawidzony bez powodu. W Psalmie 35, 19 wersecie możemy przeczytać:

'' Niechaj się nade mną nie radują ci, którzy bez przyczyny są moimi nieprzyjaciółmi; a ci, którzy bez powodu mnie nienawidzą, niech nie mrugają okiem. ''

Jak to proroctwo spełniło się na Jezusie? Żydzi żyjący w I w.n.e. na skutek swego niegodziwego postępowania stali się duchowymi dziećmi Szatana. Ci przywódcy religijni to dosłownie ''zakłamani wrogowie'', a żywiona przez nich nienawiść do Jezusa wypływała naprawdę z bardzo niskich pobudek. On niczym, naprawdę niczym, nie zasłużył sobie na taką nienawiść i wrogość.

Kiedy przed taką samą nienawiścią ostrzegał swych uczniów, Jezus powołał się na proroctwa i ich spełnienie. Odszukajmy więc Ewangelię Jana 15 rozdział, a tam zajrzymy do wersetów od 18 do 20, a następnie zwrócimy uwagę na werset 25. Jana 15 rozdział, 18 do 20:

'' 18 Jeżeli świat was nienawidzi, wy wiecie, że mnie znienawidził wcześniej niż was.
19 Gdybyście byli częścią świata, świat kochałby to, co jest jego własnością. A ponieważ nie jesteście częścią świata, ale ja was ze świata wybrałem, dlatego świat was nienawidzi.
20 Pamiętajcie o słowie, które wam powiedziałem: Niewolnik nie jest większy od swego pana. Jeżeli mnie prześladowali, was też będą prześladować; jeżeli moje słowo zachowywali, wasze też będą zachowywać. ''

I werset 25:

'' Ale to się stało, żeby się spełniło słowo napisane w ich Prawie: 'Znienawidzili mnie bez powodu'. ''

Słowa Jezusa faktycznie się spełniły. Zaledwie kilka tygodni po jego śmierci apostołowie trafili do więzień i tam zostali wychłostani. Krótko potem ukamienowano gorliwego Szczepana. Jakiś czas później król Herod Agrypa kazał stracić apostoła Jakuba. Szatan nie ma litości dla sług bożych - myśli jedynie o tym, by pożreć jak najwięcej ludzi. Daje się to zauważyć zwłaszcza teraz, gdy został zrzucony z nieba na ziemię i pała wielkim gniewem. Dlaczego? Ponieważ jest świadomy, że mało ma czasu.

Odkąd został zrzucony z nieba, skierował swój gniew przeciw ''ostatkowi pomazańców'' oraz tym wszystkim, którzy go wspierają. Ten ''ryczący lew'' obrał sobie za cel przede wszystkim sług Jehowy. Stara się nas pożreć i w tym celu wykorzystuje złośliwe kłamstwa, trudności ekonomiczne, przemoc, pozbawienie wolności, a nawet śmierć.

 

Przynależność do grona uczniów Jezusa to naprawdę wielki przywilej, który jednak wiąże się ze znoszeniem trudności, na co wszyscy musimy być przygotowani.

Co jest przyczyną tej nieuzasadnionej nienawiści, której zaznają słudzy boży? Gdy znosimy prześladowania za wiarę, nie możemy się skupiać jedynie na tym, co nas spotyka, ale musimy dostrzegać ich rzeczywistą przyczynę. W grę wchodzi kwestia sporna, co do zwierzchnictwa Jehowy nad całym wszechświatem. Stwórca w istocie ma prawo panować nad Ziemią i wszystkimi jej mieszkańcami. Jednak, już u zarania dziejów ludzkich prawo to zostało zakwestionowane. Szatan kłamliwie zarzucił Jehowie, czy swą władzę sprawuje sprawiedliwie i dla najlepiej pojętego dobra swych poddanych? Kwestionując prawowitość i prawość panowania bożego, Szatan wytoczył oszczercze zarzuty nie tylko wobec Jehowy, ale także wobec lojalnych Jego sług. W rzeczywistości więc zakwestionował lojalność każdej osoby, która pragnie służyć Jehowie. Sam przecież uogólnił niejako sprawę oznajmiając Jehowie: wszystko, co człowiek ma, da za swą duszę. Dawał do zrozumienia, iż w sytuacji zagrażającej życiu wszyscy wyrzekną się więzi z Jehową.

Historia dowodzi, że wbrew twierdzeniom Szatana, znalazło się naprawdę wielu ludzi, którzy - mimo przeciwności - pozostali lojalni wobec Jehowy. Swą wiernością radowali Jego serce i dostarczali odpowiedzi na chełpliwe urągania Szatana, który utrzymywał, że człowiek w trudnych sytuacjach przestanie służyć Bogu. Szczere osoby nigdy nie odwróciły się od Jehowy. W rozpaczliwych sytuacjach jeszcze bardziej polegały na Nim i ufały, że doda im sił potrzebnych do przetrwania.

Gdy my pozostajemy niezłomni, popieramy zwierzchnictwo Jehowy i przyczyniamy się do udzielania odpowiedzi na zarzuty Szatana. A zatem źródłem złego traktowania sług bożych nie są wyłącznie ciemięskie rządy i nierozsądni ludzie - za wszystkim stoi Szatan Diabeł. Stałe pamiętanie o przyczynie nieuzasadnionej nienawiści i o związanej z nią doniosłej kwestii spornej, naprawdę pomoże nam wyjść zwycięsko z każdej próby. Zwrócił na to uwagę apostoł Piotr w 1 swoim Liście, w czwartym rozdziale, w wersecie od 12 do 14. 1 Piotra, 4 rozdział, wersety od 12 do 14:

'' 12 Umiłowani, pożarowi między wami, który was doświadcza, nie dziwcie się, jakby się wam przydarzyło coś niezwykłego.
13 Przeciwnie, dalej się radujcie, jako że jesteście współuczestnikami cierpień Chrystusa, abyście też mogli się radować, wręcz tryskać radością, podczas objawienia jego chwały.
14 Jeżeli was lżą ze względu na imię Chrystusa, to jesteście szczęśliwi, ponieważ spoczywa na was duch chwały, duch Boga. ''

Świadom tych słów, nasz brat, który spędził wiele lat w więzieniu, wspomina:

''Wiedziałem z Biblii, co jest prawdziwym źródłem moich udręk. Nie uważałem się za bezbronną ofiarę okrutnych ludzi. Pomocą w znoszeniu tych prób było dobre zrozumienie podniesionej w Edenie kwestii dotyczącej prawa Boga do sprawowania władzy. Kwestia ta nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. Miałem możliwość opowiedzenia się po stronie zwierzchnictwa Jehowy. Wiedziałem, że przez zajęcie takiej postawy, nie tylko działam na korzyść innych, lecz przede wszystkim popieram panowanie Władcy wszechświata. Z całą wyrazistością uświadomiłem sobie prawdziwe przyczyny istniejącego stanu rzeczy. To dodawało mi sił do zachowania lojalności wobec Jehowy, nawet w skrajnie trudnych sytuacjach, w których niejednokrotnie się znajdowałem. ''

Ten przykład pokazuje, iż można zachować lojalność, ale wyłącznie dzięki sile od Boga, a kluczową rolę odgrywa modlitwa. Powinniśmy żarliwie się modlić żywiąc jednocześnie ufność, że Jehowa wysłucha naszych próśb i odpowie na nie we właściwym czasie, i w sposób, który sam uzna za stosowny i najlepszy.

Ponadto wnikliwe studium słowa Bożego oraz wprowadzanie w czym jego rad, pomoże nam zdobyć zbożną mądrość, która potrzebna jest do wytrwania w próbach na jakie, przecież, jesteśmy wystawieni w tym zdeprawowanym i ginącym systemie.

 

Jeżeli coś pozbawia cię pokoju i radości, mądrze byłoby się modlić do Boga o Jego świętego ducha, czyli Jego czynną moc. Rezultatem tego mogą być ''dobre owoce'', które pomagają radzić sobie w obliczu trudności oraz prób. Słudzy boży, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, potrzebują Jego świętego ducha, aby ich prowadził i pomagał znieść prześladowania oraz trudności. Dzięki niemu właśnie zachowujemy spokój i odwagę oraz nie ulegamy strachowi.

Jako wierni członkowie Organizacji Jehowy otrzymujemy Jego pomoc w czasie prób. Bóg naprawdę pomaga nam zachowywać prawość, gdy znosimy prześladowania. Słudzy Jehowy mogą być pewni Jego pomocy. Zapewnia nas o tym apostoł Paweł  w 1 Liście do Koryntian w 10 rozdziale, 13 wersecie:

'' Nie nawiedziła was pokusa wykraczająca poza to, co jest wspólne wszystkim ludziom. Ale Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyście byli kuszeni ponad to, co możecie znieść, lecz wraz z pokusą da też wyjście, abyście zdołali przetrwać. ''

Jehowa naprawdę potrafi nas wesprzeć w każdej sytuacji jaką dopuszcza. Potwierdzają to przeżycia współczesnych sług bożych, którzy pozostali niezłomni w obliczu przejawów nieuzasadnionej nienawiści, a przy tym nie popadli w zgorzknienie,  ani w zniechęcenie.

Ciężkie próby wiary trwały nieraz miesiące, nieraz lata, ale bywało, że i dziesiątki lat. Oto przykład Jurija Koposa z Ukrainy:

 

W roku 1938, mając 25 lat, został Świadkiem Jehowy. Podczas II W.Ś., w roku 1940, skazano go za odmowę służby wojskowej. W 1946 roku wyszedł na wolność z obozu. Brat Kopos wrócił w swoje rodzinne strony i podjął aktywną służbę kaznodziejską.

W roku 1950 za tę działalność władza radziecka skazała go na 25 lat. Jednak dzięki amnestii wyszedł po 6 latach. Miał teraz 44 lata i chciał się ożenić z naszą siostrą, którą też niedawno zwolniono po 10-letnim więzieniu. W noc poprzedzającą dzień ślubu znów ich aresztowano i zasądzono na 10 lat łagrów. Miłość pomogła im wszystko znieść - łącznie z 10-letnim przesunięciem daty ślubu. W 1967 roku wyszli na wolność i pobrali się. Nie był to jednak koniec utrapień. W roku 1973 brata Koposa, wówczas 60-letniego mężczyznę, po raz kolejny skazano. Tym razem na 5 lat więzienia i drugie 5 - zesłania. W roku 1983 wrócił do domu. Do śmierci wiernie służył Jehowie.

 

Jeśli do 27 lat spędzonych za murami więzień,  doliczyć 5 lat zesłania - otrzymamy 32 lata. Aż tak długo pozbawiony był wolności. Ów skromny, pokorny człowiek przez prawię trzecią część stulecia przebywał w więzieniach. Ten niezwykły przykład wiary stanowi mocny dowód, że wrogom nie uda się zachwiać prawości lojalnych sług bożych.

 

Kolejny przykład ukazuje, jak chrześcijańska prawość została wystawiona na próbę:

 

W Malawi, w Afryce, mieszkały dwie nasze siostry, które łącznie wychowywały 11-cioro dzieci. Ich mężowie ulegli presji czynników politycznych, wykupili legitymację partyjne i poparli lokalne rządy. Na siostry wywierano nacisk, by postąpiły tak samo. Gdy odmówiły, zaciągnięto je na plac publiczny, zagrożono gwałtem i pobito. Pozostały nieugięte. Na drugi dzień jeszcze raz zostały pobite i rozebrane do naga na oczach tłumu. Mimo to, nie chciały pójść na kompromis. Prześladowcy zmienili więc metody. Posłużyli się kłamstwem. Powiedzieli, że wszyscy Świadkowie Jehowy w Malawi wykupili legitymacje partyjne. One są jedynymi kobietami w całym kraju, które tego nie uczyniły. Siostry odparły: ''Nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Służymy wyłącznie Jehowie Bogu, nie pójdziemy na kompromis choćbyście mieli nas zabić.''

Ostatecznie pozwolono im odejść. Te dwie pokorne, wierne siostry, nie potrafiły ani czytać, ani pisać, ale żywiły głęboką miłość do Jehowy i Jego prawa. Pozostały do końca lojalne.

 

Trzeba, drodzy, cały czas wzmacniać swą wiarę zanim nadejdą ciężkie próby. Z pewnego kraju, gdzie nasza działalność została obłożona zakazem, bracia napisali:

''Jest coś, co każdemu rzuca się w oczy. Osoby o właściwych przyzwyczajeniach duchowych i wysoko ceniące sobie Prawdę, nie mają trudności z utrzymaniem mocnej pozycji, gdy nadchodzą próby. Natomiast ci, którzy nawet w sprzyjającej porze opuszczają zebrania, niesystematycznie wyruszają do służby polowej i idą na kompromis w błahych sprawach, często załamują się w próbie ogniowej. Ważne jest byśmy analizowali swoje zwyczaje duchowe i niezwłocznie wprowadzali konieczne zmiany. ''

 

Posłuchajmy, jak obecnie niektórzy stawiają czoła przejawom takiej ''nieuzasadnionej nienawiści''.

Prowadzący: Zaprosiłem siostrę Dominikę Kuźmę ze zboru Kraków ''Na lotnisku'' oraz siostrę Alicję Półczyńską ze zboru Kraków ''Podgórze''. Siostro Dominiko, szkoła to miejsce, gdzie młodzież na ogół zdobywa wiedzę i wykształcenie. A jednak tam można się spotkać ze sprzeciwem, lub wręcz z szykanami.

 

Siostra Dominika: Tak, to prawda. Tak też było w moim przypadku. Doznałam sprzeciwu i szykan nie tylko ze strony koleżanek szkolnych, ale również ze strony nauczycieli. Tak się składa, że nasza szkoła stoi niedaleko kościoła. Na odgłos dzwonów nasza nauczycielka od języka niemieckiego zaczynała się modlić, odwracając się w stronę kościoła. Pewnego razu na lekcji języka niemieckiego oznajmiła całej klasie, że jeżeli ktoś nie będzie chodził do kościoła i na procesję to nie przepuści go do następnej klasy. Za zachowanie chrześcijańskiej postawy doznałam wiele przykrości od tej nauczycielki. W stosunku do mnie była arogancka i nienawistna. Często zaniżała mi oceny.

 

Prowadzący: Czy miałaś jeszcze jakichś innych przeciwników wśród nauczycieli?

 

Siostra Dominika: Owszem, miałam. Był nim katecheta szkolny. Kiedy udało mi się zaprosić kogoś do naszej Sali Królestwa z moich koleżanek lub kolegów, a katecheta o tym się dowiedział, próbował  wszelkimi sposobami temu zapobiec. Używał argumentów, że jesteśmy niebezpieczną sektą, nie przyjmujemy krwi, więc jesteśmy ludźmi, którzy ... więc jesteśmy ludźmi bez serca, którzy nie traktują życia w należyty sposób i lepiej się z nami nie zadawać.

 

Prowadzący: Uhm. A powiedz Dominika jak reagowały na twą postawę koleżanki?

 

Siostra Dominika: Wiele z nich kpiły, gdy rozmawiałam z nimi o Prawdzie. Wyśmiewały się ze mnie i dziwiły się, że ja głoszę, twierdząc, że one nigdy by się nie odważyły.

 

Prowadzący: Mówisz, że kpiły. Na kpinach się skończyło?

 

Siostra Dominika: Niestety nie. Jedna z nich uprzykrzała mi życie grożąc, że zostanę pobita, jeżeli będę w dalszym ciągu głosiła o Królestwie Bożym. Pewnego dnia oświadczyła, że jeżeli nie przestanę głosić o Królestwie, to wyląduję na wózku inwalidzkim.

 

Prowadzący: Dominika, powiedz, dzięki czemu - mimo złego traktowania - nie przestałaś czynić tego co słuszne w oczach Boga?

 

Siostra Dominika: Mimo, że jestem wychowywana w rodzinie podzielonej, od dziecka pokazywano mi zasady boże. Mama i babcia wpoiły mi, że nie mogę się wstydzić tego w co wierzę. Ale w trudnych chwilach pomocą mi była żarliwa modlitwa do Jehowy Boga. Dzięki odpowiedniemu szkoleniu nabrałam przekonania, że to co robię jest słuszne. Bez względu na konsekwencje.

 

Prowadzący: Bardzo dziękuję. Siostro Alu, kiedy ty zetknęłaś się z Prawdą?

 

Siostra Ala: Z Prawdą zetknęłam się 5 lat temu. Gdy byłam na spacerze z dzieckiem, zagadnęła mnie bardzo sympatyczna dziewczyna będąca Świadkiem Jehowy. Po krótkiej rozmowie zaprosiłam ją do domu i tak rozpoczęło się moje studium biblijne.

 

Prowadzący: Powiedz, jak na taką postawę zareagowała twoja rodzina?

 

Siostra Ala: No niestety mąż stwierdził, że przez to popsuły się nasze relacje małżeńskie. Przerwałam studium, ale w naszym małżeństwie nic się nie poprawiło. Wprost przeciwnie - było coraz gorzej.

 

Prowadzący: No i właśnie w tej sytuacji wznowiłaś studium Biblii.

 

Siostra Ala: Tak, mimo ogromnego sprzeciwu całej rodziny: męża, teściowej, a później teścia i szwagierki. Moi najbliżsi stali się największymi wrogami. Najbardziej bolesne jest to, że moje dzieci są nastawione przeciwko mnie. Na dodatek mąż starał się pozbawić mnie praw rodzicielskich. W tej chwili w toku jest sprawa rozwodowa, którą wniósł mąż i jako główny powód podał, że jestem w sekcie.

 

Prowadzący: Mimo to, Alu, stale robiłaś postępy duchowe. Czy było ci łatwo?

 

Siostra Ala: Wraz z moimi postępami rósł sprzeciw mojej rodziny. Teściowa wchodząc do pokoju wyzywała mnie, pluła na mnie, wiele razy zostałam pobita. Podobnie zachowuje się teściu: Pewnego razu wszedł do pokoju i od razu doszło do rękoczynów. Pobił mnie, a następnie zaczął dusić.

 

Prowadzący: A co na to twój mąż, który był przecież w domu?

 

Siostra Ala: No niestety, spokojnie siedział w drugim pokoju i dopiero w ostatniej chwili, gdy już dosłownie charczałam, nie mogłam złapać powietrza, odciągnął teścia ode mnie. Jednakże ich zachowanie odniosło wprost odwrotny skutek - utwierdziło mnie w tym, że znalazłam Prawdę.

 

Prowadzący: Powiedz Alu, jak traktował ciebie mąż?

 

Siostra Ala: Uważał, że w tej sytuacji, nawet jego niemoralne prowadzenie się jest całkowicie usprawiedliwione. Nie życzył sobie, abym chodziła na zebrania oraz zabierała na nie dzieci. Kiedy wróciłam po jednym z nich, obrzucił mnie wyzwiskami, po czym zaczął bić. Po kilku uderzeniach na twarzy pojawiły się krwawe sińce.

 

(przerwana wypowiedź, po czym nastąpił ...aplauz...)

 

Prowadzący: Alu, 4 miesiące temu zostałaś ochrzczona i z radością służysz Jehowie. Powiedz, dzięki czemu - mimo złego, wręcz brutalnego traktowania - nie przestałaś czynić tego, co słuszne w oczach Jehowy?

 

Siostra Ala: W trudnych chwilach bardzo wzmacnia mnie modlitwa. Niejednokrotnie przekonałam się, że Stwórca nie pozwoli mi znieść więcej, niż jestem w stanie. Także słowo Boże pomaga mi znosić te ciężkie próby. Gdy dręczyły mnie wątpliwości, otwierałam Biblię w dowolnym miejscu i, o dziwo, znajdowałam rady, które były mi potrzebne w danej chwili. Bardzo mnie pokrzepia serdeczność i zainteresowanie braci i sióstr w zborze. Jestem zaprzyjaźniona z siostrą, która doprowadziła mnie do chrztu. Nawet razem pracujemy. Dzięki przebywaniu z nią przekonałam się o prawdziwości słów, że ''prawdziwy towarzysz miłuje przez cały czas''. (Dalej łamiącym głosem) Jestem bardzo wdzięczna Jehowie, że pociągnął mnie ku sobie i że mogę jemu służyć z tak wspaniałą społecznością.

 

Prowadzący: Bardzo wam dziękuję.

 

(...długi aplauz...)

Drodzy, nie możemy zapominać, że wiernym trwaniem przynosimy chwałę Jehowie. Niejeden starożytny sługa boży wiernie trwał pomimo ciężkich prześladowań. Jednym z takich mężów wiary był Zachariasz, który został ukamienowany na dziedzińcu Domu Jehowy. Za panowania króla Manassesa prawdopodobnie przepiłowano proroka Izajasza, innych zabijano mieczem, np. proroków bożych współczesnych Eliaszowi. Do wiernych ludzi, którzy błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani, należeli Eliasz i Elizeusz. Jakże niezłomnie ci ludzie trzymali się prawości. Apostoł Paweł w Liście do Hebrajczyków 11 rozdziale, 28 wersecie ''części a'', napisał:

'' Świat nie był ich godzien.''

W naszych czasach wielu postępuje podobnie. O wszystkich takich osobach można powiedzieć: ''Bóg się ich nie wstydzi, gdy jest wzywany jako ich Bóg''. Postanówmy sobie, drodzy, że wzorem tych niezłomnych sług, wszyscy będziemy zachowywać lojalność wobec Jehowy, naszego Boga, ku Jego chwale. Bądźmy Jego radosnymi sługami teraz i na całą wieczność.


Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. sierpień 2003