''Nienawidzeni bez powodu''
Obecnie żyjemy w najbardziej krytycznym okresie
dziejów ludzkości. Nastały ''dni ostatnie'' demonicznego panowania Szatana
nad Ziemią. Wielki Przeciwnik przypuścił zmasowany atak na prawdziwych
czcicieli Jehowy Boga. To właśnie Szatan jest odpowiedzialny za
nieuzasadnioną nienawiść, której słudzy boży zaznają dosłownie od samego
początku.
Już Kain dowiódł, że wywodzi się od Złego, gdy
na wzór ''pierwszego zabójcy'' użył przemocy i zabił swojego brata. Był
inspirowany przez Szatana Diabła, a nienawiść wynikająca ze złośliwości
popchnęła go do wyrządzenia krzywdy nielubianej osobie.
Już od stuleci Szatan Diabeł z sadystyczną
przyjemnością sprowadza na ludzi najokrutniejsze cierpienia. Pomyślmy o
przerażających nieszczęściach jakie ściągnął na Hioba i jego rodzinę. Ten
wierny mąż przeżył naprawdę coś potwornego. Stracił całe mienie,
dziesięcioro dzieci i dom. Później zapadł na przewlekłą i bardzo bolesną
chorobę.
Okazuje się, że Szatan Diabeł w dalszym ciągu
nieustannie krąży szukając ofiar. W swych morderczych zapędach zgładził
nawet Syna Bożego, samego Jezusa Chrystusa. Proroctwa zapowiadały, że
Jezus będzie, w istocie będzie znienawidzony bez powodu. W Psalmie 35,
19 wersecie możemy przeczytać:
'' Niechaj się nade mną nie radują ci, którzy
bez przyczyny są moimi nieprzyjaciółmi; a ci, którzy bez powodu mnie
nienawidzą, niech nie mrugają okiem. ''
Jak to proroctwo spełniło się na Jezusie? Żydzi
żyjący w I w.n.e. na skutek swego niegodziwego postępowania stali się
duchowymi dziećmi Szatana. Ci przywódcy religijni to dosłownie ''zakłamani
wrogowie'', a żywiona przez nich nienawiść do Jezusa wypływała naprawdę z
bardzo niskich pobudek. On niczym, naprawdę niczym, nie zasłużył sobie na
taką nienawiść i wrogość.
Kiedy przed taką samą nienawiścią ostrzegał
swych uczniów, Jezus powołał się na proroctwa i ich spełnienie. Odszukajmy
więc Ewangelię Jana 15 rozdział, a tam zajrzymy do wersetów od 18 do 20, a
następnie zwrócimy uwagę na werset 25. Jana 15 rozdział, 18 do 20:
'' 18 Jeżeli świat was nienawidzi, wy wiecie, że
mnie znienawidził wcześniej niż was.
19 Gdybyście byli częścią świata, świat kochałby to, co jest jego
własnością. A ponieważ nie jesteście częścią świata, ale ja was ze świata
wybrałem, dlatego świat was nienawidzi.
20 Pamiętajcie o słowie, które wam powiedziałem: Niewolnik nie jest
większy od swego pana. Jeżeli mnie prześladowali, was też będą
prześladować; jeżeli moje słowo zachowywali, wasze też będą zachowywać. ''
I werset 25:
'' Ale to się stało, żeby się spełniło słowo
napisane w ich Prawie: 'Znienawidzili mnie bez powodu'. ''
Słowa Jezusa faktycznie się spełniły. Zaledwie
kilka tygodni po jego śmierci apostołowie trafili do więzień i tam zostali
wychłostani. Krótko potem ukamienowano gorliwego Szczepana. Jakiś czas
później król Herod Agrypa kazał stracić apostoła Jakuba. Szatan nie ma
litości dla sług bożych - myśli jedynie o tym, by pożreć jak najwięcej
ludzi. Daje się to zauważyć zwłaszcza teraz, gdy został zrzucony z nieba
na ziemię i pała wielkim gniewem. Dlaczego? Ponieważ jest świadomy, że
mało ma czasu.
Odkąd został zrzucony z nieba, skierował swój
gniew przeciw ''ostatkowi pomazańców'' oraz tym wszystkim, którzy go
wspierają. Ten ''ryczący lew'' obrał sobie za cel przede wszystkim sług
Jehowy. Stara się nas pożreć i w tym celu wykorzystuje złośliwe kłamstwa,
trudności ekonomiczne, przemoc, pozbawienie wolności, a nawet śmierć.
Przynależność do grona uczniów Jezusa to
naprawdę wielki przywilej, który jednak wiąże się ze znoszeniem trudności,
na co wszyscy musimy być przygotowani.
Co jest przyczyną tej nieuzasadnionej
nienawiści, której zaznają słudzy boży? Gdy znosimy prześladowania za
wiarę, nie możemy się skupiać jedynie na tym, co nas spotyka, ale musimy
dostrzegać ich rzeczywistą przyczynę. W grę wchodzi kwestia sporna, co do
zwierzchnictwa Jehowy nad całym wszechświatem. Stwórca w istocie ma prawo
panować nad Ziemią i wszystkimi jej mieszkańcami. Jednak, już u zarania
dziejów ludzkich prawo to zostało zakwestionowane. Szatan kłamliwie
zarzucił Jehowie, czy swą władzę sprawuje sprawiedliwie i dla najlepiej
pojętego dobra swych poddanych? Kwestionując prawowitość i prawość
panowania bożego, Szatan wytoczył oszczercze zarzuty nie tylko wobec
Jehowy, ale także wobec lojalnych Jego sług. W rzeczywistości więc
zakwestionował lojalność każdej osoby, która pragnie służyć Jehowie. Sam
przecież uogólnił niejako sprawę oznajmiając Jehowie: wszystko, co
człowiek ma, da za swą duszę. Dawał do zrozumienia, iż w sytuacji
zagrażającej życiu wszyscy wyrzekną się więzi z Jehową.
Historia dowodzi, że wbrew twierdzeniom Szatana,
znalazło się naprawdę wielu ludzi, którzy - mimo przeciwności - pozostali
lojalni wobec Jehowy. Swą wiernością radowali Jego serce i dostarczali
odpowiedzi na chełpliwe urągania Szatana, który utrzymywał, że człowiek w
trudnych sytuacjach przestanie służyć Bogu. Szczere osoby nigdy nie
odwróciły się od Jehowy. W rozpaczliwych sytuacjach jeszcze bardziej
polegały na Nim i ufały, że doda im sił potrzebnych do przetrwania.
Gdy my pozostajemy niezłomni, popieramy
zwierzchnictwo Jehowy i przyczyniamy się do udzielania odpowiedzi na
zarzuty Szatana. A zatem źródłem złego traktowania sług bożych nie są
wyłącznie ciemięskie rządy i nierozsądni ludzie - za wszystkim stoi Szatan
Diabeł. Stałe pamiętanie o przyczynie nieuzasadnionej nienawiści i o
związanej z nią doniosłej kwestii spornej, naprawdę pomoże nam wyjść
zwycięsko z każdej próby. Zwrócił na to uwagę apostoł Piotr w 1 swoim
Liście, w czwartym rozdziale, w wersecie od 12 do 14. 1 Piotra, 4
rozdział, wersety od 12 do 14:
'' 12 Umiłowani, pożarowi między wami, który was
doświadcza, nie dziwcie się, jakby się wam przydarzyło coś niezwykłego.
13 Przeciwnie, dalej się radujcie, jako że jesteście współuczestnikami
cierpień Chrystusa, abyście też mogli się radować, wręcz tryskać radością,
podczas objawienia jego chwały.
14 Jeżeli was lżą ze względu na imię Chrystusa, to jesteście szczęśliwi,
ponieważ spoczywa na was duch chwały, duch Boga. ''
Świadom tych słów, nasz brat, który spędził
wiele lat w więzieniu, wspomina:
''Wiedziałem z Biblii, co jest prawdziwym
źródłem moich udręk. Nie uważałem się za bezbronną ofiarę okrutnych ludzi.
Pomocą w znoszeniu tych prób było dobre zrozumienie podniesionej w Edenie
kwestii dotyczącej prawa Boga do sprawowania władzy. Kwestia ta nie
została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. Miałem możliwość opowiedzenia
się po stronie zwierzchnictwa Jehowy. Wiedziałem, że przez zajęcie takiej
postawy, nie tylko działam na korzyść innych, lecz przede wszystkim
popieram panowanie Władcy wszechświata. Z całą wyrazistością uświadomiłem
sobie prawdziwe przyczyny istniejącego stanu rzeczy. To dodawało mi sił do
zachowania lojalności wobec Jehowy, nawet w skrajnie trudnych sytuacjach,
w których niejednokrotnie się znajdowałem. ''
Ten przykład pokazuje, iż można zachować
lojalność, ale wyłącznie dzięki sile od Boga, a kluczową rolę odgrywa
modlitwa. Powinniśmy żarliwie się modlić żywiąc jednocześnie ufność, że
Jehowa wysłucha naszych próśb i odpowie na nie we właściwym czasie, i w
sposób, który sam uzna za stosowny i najlepszy.
Ponadto wnikliwe studium słowa Bożego oraz
wprowadzanie w czym jego rad, pomoże nam zdobyć zbożną mądrość, która
potrzebna jest do wytrwania w próbach na jakie, przecież, jesteśmy
wystawieni w tym zdeprawowanym i ginącym systemie.
Jeżeli coś pozbawia cię pokoju i radości, mądrze
byłoby się modlić do Boga o Jego świętego ducha, czyli Jego czynną moc.
Rezultatem tego mogą być ''dobre owoce'', które pomagają radzić sobie w
obliczu trudności oraz prób. Słudzy boży, bardziej niż kiedykolwiek
przedtem, potrzebują Jego świętego ducha, aby ich prowadził i pomagał
znieść prześladowania oraz trudności. Dzięki niemu właśnie zachowujemy
spokój i odwagę oraz nie ulegamy strachowi.
Jako wierni członkowie Organizacji Jehowy
otrzymujemy Jego pomoc w czasie prób. Bóg naprawdę pomaga nam zachowywać
prawość, gdy znosimy prześladowania. Słudzy Jehowy mogą być pewni Jego
pomocy. Zapewnia nas o tym apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian w
10 rozdziale, 13 wersecie:
'' Nie nawiedziła was pokusa wykraczająca poza
to, co jest wspólne wszystkim ludziom. Ale Bóg jest wierny i nie pozwoli,
żebyście byli kuszeni ponad to, co możecie znieść, lecz wraz z pokusą da
też wyjście, abyście zdołali przetrwać. ''
Jehowa naprawdę potrafi nas wesprzeć w każdej
sytuacji jaką dopuszcza. Potwierdzają to przeżycia współczesnych sług
bożych, którzy pozostali niezłomni w obliczu przejawów nieuzasadnionej
nienawiści, a przy tym nie popadli w zgorzknienie, ani w
zniechęcenie.
Ciężkie próby wiary trwały nieraz miesiące,
nieraz lata, ale bywało, że i dziesiątki lat. Oto przykład Jurija
Koposa z Ukrainy:
W roku 1938, mając 25 lat, został Świadkiem
Jehowy. Podczas II W.Ś., w roku 1940, skazano go za odmowę służby
wojskowej. W 1946 roku wyszedł na wolność z obozu. Brat Kopos
wrócił w swoje rodzinne strony i podjął aktywną służbę kaznodziejską.
W roku 1950 za tę działalność władza radziecka
skazała go na 25 lat. Jednak dzięki amnestii wyszedł po 6 latach. Miał
teraz 44 lata i chciał się ożenić z naszą siostrą, którą też niedawno
zwolniono po 10-letnim więzieniu. W noc poprzedzającą dzień ślubu znów ich
aresztowano i zasądzono na 10 lat łagrów. Miłość pomogła im wszystko
znieść - łącznie z 10-letnim przesunięciem daty ślubu. W 1967 roku wyszli
na wolność i pobrali się. Nie był to jednak koniec utrapień. W roku 1973
brata Koposa, wówczas 60-letniego mężczyznę, po raz kolejny
skazano. Tym razem na 5 lat więzienia i drugie 5 - zesłania. W roku 1983
wrócił do domu. Do śmierci wiernie służył Jehowie.
Jeśli do 27 lat spędzonych za murami więzień,
doliczyć 5 lat zesłania - otrzymamy 32 lata. Aż tak długo pozbawiony był
wolności. Ów skromny, pokorny człowiek przez prawię trzecią część stulecia
przebywał w więzieniach. Ten niezwykły przykład wiary stanowi mocny dowód,
że wrogom nie uda się zachwiać prawości lojalnych sług bożych.
Kolejny przykład ukazuje, jak chrześcijańska
prawość została wystawiona na próbę:
W Malawi, w Afryce, mieszkały dwie nasze
siostry, które łącznie wychowywały 11-cioro dzieci. Ich mężowie ulegli
presji czynników politycznych, wykupili legitymację partyjne i poparli
lokalne rządy. Na siostry wywierano nacisk, by postąpiły tak samo. Gdy
odmówiły, zaciągnięto je na plac publiczny, zagrożono gwałtem i pobito.
Pozostały nieugięte. Na drugi dzień jeszcze raz zostały pobite i rozebrane
do naga na oczach tłumu. Mimo to, nie chciały pójść na kompromis.
Prześladowcy zmienili więc metody. Posłużyli się kłamstwem. Powiedzieli,
że wszyscy Świadkowie Jehowy w Malawi wykupili legitymacje partyjne. One
są jedynymi kobietami w całym kraju, które tego nie uczyniły. Siostry
odparły: ''Nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Służymy wyłącznie Jehowie
Bogu, nie pójdziemy na kompromis choćbyście mieli nas zabić.''
Ostatecznie pozwolono im odejść. Te dwie
pokorne, wierne siostry, nie potrafiły ani czytać, ani pisać, ale żywiły
głęboką miłość do Jehowy i Jego prawa. Pozostały do końca lojalne.
Trzeba, drodzy, cały czas wzmacniać swą wiarę
zanim nadejdą ciężkie próby. Z pewnego kraju, gdzie nasza działalność
została obłożona zakazem, bracia napisali:
''Jest coś, co każdemu rzuca się w oczy. Osoby o
właściwych przyzwyczajeniach duchowych i wysoko ceniące sobie Prawdę, nie
mają trudności z utrzymaniem mocnej pozycji, gdy nadchodzą próby.
Natomiast ci, którzy nawet w sprzyjającej porze opuszczają zebrania,
niesystematycznie wyruszają do służby polowej i idą na kompromis w błahych
sprawach, często załamują się w próbie ogniowej. Ważne jest byśmy
analizowali swoje zwyczaje duchowe i niezwłocznie wprowadzali konieczne
zmiany. ''
Posłuchajmy, jak obecnie niektórzy stawiają
czoła przejawom takiej ''nieuzasadnionej nienawiści''.
Prowadzący: Zaprosiłem siostrę Dominikę Kuźmę ze
zboru Kraków ''Na lotnisku'' oraz siostrę Alicję Półczyńską ze zboru
Kraków ''Podgórze''. Siostro Dominiko, szkoła to miejsce, gdzie młodzież
na ogół zdobywa wiedzę i wykształcenie. A jednak tam można się spotkać ze
sprzeciwem, lub wręcz z szykanami.
Siostra Dominika: Tak, to prawda. Tak też było w
moim przypadku. Doznałam sprzeciwu i szykan nie tylko ze strony koleżanek
szkolnych, ale również ze strony nauczycieli. Tak się składa, że nasza
szkoła stoi niedaleko kościoła. Na odgłos dzwonów nasza nauczycielka od
języka niemieckiego zaczynała się modlić, odwracając się w stronę
kościoła. Pewnego razu na lekcji języka niemieckiego oznajmiła całej
klasie, że jeżeli ktoś nie będzie chodził do kościoła i na procesję to nie
przepuści go do następnej klasy. Za zachowanie chrześcijańskiej postawy
doznałam wiele przykrości od tej nauczycielki. W stosunku do mnie była
arogancka i nienawistna. Często zaniżała mi oceny.
Prowadzący: Czy miałaś jeszcze jakichś innych
przeciwników wśród nauczycieli?
Siostra Dominika: Owszem,
miałam. Był nim katecheta szkolny. Kiedy udało mi się zaprosić kogoś do
naszej Sali Królestwa z moich koleżanek lub kolegów, a katecheta o tym się
dowiedział, próbował wszelkimi sposobami temu zapobiec. Używał
argumentów, że jesteśmy niebezpieczną sektą, nie przyjmujemy krwi, więc
jesteśmy ludźmi, którzy ... więc jesteśmy ludźmi bez serca, którzy nie
traktują życia w należyty sposób i lepiej się z nami nie zadawać.
Prowadzący: Uhm. A powiedz Dominika jak
reagowały na twą postawę koleżanki?
Siostra Dominika: Wiele z nich
kpiły, gdy rozmawiałam z nimi o Prawdzie. Wyśmiewały się ze mnie i dziwiły
się, że ja głoszę, twierdząc, że one nigdy by się nie odważyły.
Prowadzący: Mówisz, że kpiły. Na kpinach się
skończyło?
Siostra Dominika: Niestety nie.
Jedna z nich uprzykrzała mi życie grożąc, że zostanę pobita, jeżeli będę w
dalszym ciągu głosiła o Królestwie Bożym. Pewnego dnia oświadczyła, że
jeżeli nie przestanę głosić o Królestwie, to wyląduję na wózku
inwalidzkim.
Prowadzący: Dominika, powiedz, dzięki czemu -
mimo złego traktowania - nie przestałaś czynić tego co słuszne w oczach
Boga?
Siostra Dominika: Mimo, że
jestem wychowywana w rodzinie podzielonej, od dziecka pokazywano mi zasady
boże. Mama i babcia wpoiły mi, że nie mogę się wstydzić tego w co wierzę.
Ale w trudnych chwilach pomocą mi była żarliwa modlitwa do Jehowy Boga.
Dzięki odpowiedniemu szkoleniu nabrałam przekonania, że to co robię jest
słuszne. Bez względu na konsekwencje.
Prowadzący: Bardzo dziękuję. Siostro Alu, kiedy
ty zetknęłaś się z Prawdą?
Siostra Ala: Z Prawdą zetknęłam
się 5 lat temu. Gdy byłam na spacerze z dzieckiem, zagadnęła mnie bardzo
sympatyczna dziewczyna będąca Świadkiem Jehowy. Po krótkiej rozmowie
zaprosiłam ją do domu i tak rozpoczęło się moje studium biblijne.
Prowadzący: Powiedz, jak na taką postawę
zareagowała twoja rodzina?
Siostra Ala: No niestety mąż
stwierdził, że przez to popsuły się nasze relacje małżeńskie. Przerwałam
studium, ale w naszym małżeństwie nic się nie poprawiło. Wprost przeciwnie
- było coraz gorzej.
Prowadzący: No i właśnie w tej sytuacji
wznowiłaś studium Biblii.
Siostra Ala: Tak, mimo ogromnego
sprzeciwu całej rodziny: męża, teściowej, a później teścia i szwagierki.
Moi najbliżsi stali się największymi wrogami. Najbardziej bolesne jest to,
że moje dzieci są nastawione przeciwko mnie. Na dodatek mąż starał się
pozbawić mnie praw rodzicielskich. W tej chwili w toku jest sprawa
rozwodowa, którą wniósł mąż i jako główny powód podał, że jestem w sekcie.
Prowadzący: Mimo to, Alu, stale robiłaś postępy
duchowe. Czy było ci łatwo?
Siostra Ala: Wraz z moimi
postępami rósł sprzeciw mojej rodziny. Teściowa wchodząc do pokoju
wyzywała mnie, pluła na mnie, wiele razy zostałam pobita. Podobnie
zachowuje się teściu: Pewnego razu wszedł do pokoju i od razu doszło do
rękoczynów. Pobił mnie, a następnie zaczął dusić.
Prowadzący: A co na to twój mąż, który był
przecież w domu?
Siostra Ala: No niestety,
spokojnie siedział w drugim pokoju i dopiero w ostatniej chwili, gdy już
dosłownie charczałam, nie mogłam złapać powietrza, odciągnął teścia ode
mnie. Jednakże ich zachowanie odniosło wprost odwrotny skutek -
utwierdziło mnie w tym, że znalazłam Prawdę.
Prowadzący: Powiedz Alu, jak traktował ciebie
mąż?
Siostra Ala: Uważał, że w tej
sytuacji, nawet jego niemoralne prowadzenie się jest całkowicie
usprawiedliwione. Nie życzył sobie, abym chodziła na zebrania oraz
zabierała na nie dzieci. Kiedy wróciłam po jednym z nich, obrzucił mnie
wyzwiskami, po czym zaczął bić. Po kilku uderzeniach na twarzy pojawiły
się krwawe sińce.
(przerwana wypowiedź, po czym nastąpił
...aplauz...)
Prowadzący: Alu, 4 miesiące temu zostałaś
ochrzczona i z radością służysz Jehowie. Powiedz, dzięki czemu - mimo
złego, wręcz brutalnego traktowania - nie przestałaś czynić tego, co
słuszne w oczach Jehowy?
Siostra Ala: W trudnych chwilach
bardzo wzmacnia mnie modlitwa. Niejednokrotnie przekonałam się, że Stwórca
nie pozwoli mi znieść więcej, niż jestem w stanie. Także słowo Boże pomaga
mi znosić te ciężkie próby. Gdy dręczyły mnie wątpliwości, otwierałam
Biblię w dowolnym miejscu i, o dziwo, znajdowałam rady, które były mi
potrzebne w danej chwili. Bardzo mnie pokrzepia serdeczność i
zainteresowanie braci i sióstr w zborze. Jestem zaprzyjaźniona z siostrą,
która doprowadziła mnie do chrztu. Nawet razem pracujemy. Dzięki
przebywaniu z nią przekonałam się o prawdziwości słów, że ''prawdziwy
towarzysz miłuje przez cały czas''.
(Dalej łamiącym głosem)
Jestem bardzo wdzięczna Jehowie,
że pociągnął mnie ku sobie i że mogę jemu służyć z tak wspaniałą
społecznością.
Prowadzący: Bardzo wam dziękuję.
(...długi aplauz...)
Drodzy, nie możemy zapominać, że wiernym
trwaniem przynosimy chwałę Jehowie. Niejeden starożytny sługa boży wiernie
trwał pomimo ciężkich prześladowań. Jednym z takich mężów wiary był
Zachariasz, który został ukamienowany na dziedzińcu Domu Jehowy. Za
panowania króla Manassesa prawdopodobnie przepiłowano proroka Izajasza,
innych zabijano mieczem, np. proroków bożych współczesnych Eliaszowi. Do
wiernych ludzi, którzy błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze
wszystkiego, uciskani, poniewierani, należeli Eliasz i Elizeusz. Jakże
niezłomnie ci ludzie trzymali się prawości. Apostoł Paweł w Liście do
Hebrajczyków 11 rozdziale, 28 wersecie ''części a'', napisał:
'' Świat nie był ich godzien.''
W naszych czasach wielu postępuje podobnie. O
wszystkich takich osobach można powiedzieć: ''Bóg się ich nie wstydzi, gdy
jest wzywany jako ich Bóg''. Postanówmy sobie, drodzy, że wzorem tych
niezłomnych sług, wszyscy będziemy zachowywać lojalność wobec Jehowy,
naszego Boga, ku Jego chwale. Bądźmy Jego radosnymi sługami teraz i na
całą wieczność.