''Jak młodzi wysławiają Jehowę''
W piątkowej, przedpołudniowej sesji słyszeliśmy
o tym, jak dzieła stwórcze oznajmiają chwałę Jehowy. Widzialne niebiosa,
słońce, księżyc, gwiazdy to jedne z wielu cudownych dzieł Jehowy, które od
wieczności po wieczność wychwalają Boga. Z Biblii wynika, iż istnieją
również niewidzialne niebiosa, ale nie chodzi o niewidzialne dla nas
najdalsze zakątki kosmosu. W Psalmie 148, 2 wersecie powiedziano, że
stworzenia duchowe i aniołowie tworzący symboliczne, niewidzialne
niebiosa, wspólnie z nieożywionymi dziełami wysławiają Jehowę Boga.
Zaproszenie do wzięcia udziału w tym zaszczytnym dziele otrzymała także
Ziemia i wszystko co ją zamieszkuje. Tak zresztą mówi 11 werset tego 148
Psalmu. Wskazuje, że przywilej ten otrzymali wszyscy ludzie, wszystkie,
jak czytamy tutaj, grupy narodowościowe. A zatem dotyczy to każdego
mieszkańca Ziemi niezależnie od tego, ile ma lat, czy jest dzieckiem,
nastolatkiem, dorosłym, czy osiągnął sędziwy wiek. Skoro wszystko i
wszystkich wezwano do wysławiania Jehowy, co to oznacza dla nas? Co to
oznacza dla was, obecni dzisiaj na tym zgromadzeniu młodzi? Otwórzmy ten
Psalm 148 i przeczytajmy 12 i 13 werset. Zapytajmy swych serc: czego uczy
nas ten fragment?
'' młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z
chłopcami. Niech wysławiają imię Jehowy, bo samo jego imię jest
niezrównanie wzniosłe, dostojeństwo jego przewyższa ziemię i niebo. ''
Czy długich trzeba tłumaczeń? Oznacza to, że
Jehowa pragnie, kochani, byśmy wszyscy, wszyscy jak tu jesteśmy, w
obojętnie jakim wieku, wysławiali go. Bardzo, naprawdę bardzo się
cieszymy, że tyle chłopców, dziewcząt, tyle młodych mężczyzn i młodych
kobiet, ceni sobie ten niezrównany przywilej. Wysławianie Jehowy w młodym
wieku nie jest wyzwaniem rzuconym wyłącznie młodzieży. Już w czasach
biblijnych, nie tylko współczesna młodzież, mogła świecić przykładem w
wychwalaniu Boga oraz w wielbieniu Jego zasad. Chyba wszyscy doskonale
przypominamy sobie biblijny opis wjazdu naszego Pana Jezusa Chrystusa do
Jerozolimy i Jego wizytę w świątyni. Otwórzmy sprawozdanie Mateusza 21
rozdział, wersety 15 i 16. Zobaczmy, jak opisano to wydarzenie.
'' Gdy naczelni kapłani i uczeni w piśmie
ujrzeli cudowne rzeczy, które czynił, oraz chłopców wołających w świątyni
i mówiących: "Racz wybawić Syna Dawidowego!", oburzyli się i rzekli do
niego: "Czy słyszysz, co on mówi?" (tak błędnie odczytano) Jezus im
powiedział: "Tak. Czy nigdy nie czytaliście: 'Z ust niemowląt i ssących
zgotowałeś wysławianie'?" ''
Jakże piękne słowa. Ale gdy to naczelni kapłani
powiedzieli, nasz Pan i Mistrz powołał się tutaj na znany im dokładnie
Psalm 8 i werset 2, który brzmi:
'' Z ust dzieci i ssących ugruntowałeś moc, ze
względu na tych, którzy okazali (tak błędnie przytoczono) ci
wrogość- żeby poskromić nieprzyjaciela i tego, który się mści. ''
Nie ma więc, kochani, najmniejszej wątpliwości,
że Jehowa i Jezus naprawdę, szczerze cieszą się, gdy młodzi ludzie
wysławiają Go czystym sercem.
W dobie dzisiejszej - to jest wielką radością
dla nas - setki tysięcy młodych członków ogólnoziemskiej Organizacji
Jehowy odbiera pouczenia z Pisma Świętego i wielu, bardzo wielu, tak jak
młody Tymoteusz, znają od najwcześniejszego dzieciństwa. Pamiętamy, jakie
wspaniale pouczenia otrzymał Tymoteusz od Pawła. A czego uczy nas ten
fragment Pisma Świętego. Zapraszam nie tylko młodych, do otwarcia 110
Psalmu. Psalm 110, pierwsze jego 3 wersety.
'' Wypowiedź Jehowy do mego Pana: "Siądź po
mojej prawicy, aż położę twych nieprzyjaciół jako podnóżek dla twoich
stóp".
Laskę twej siły Jehowa pośle z Syjonu, mówiąc: "Wyrusz na podbój między
swoich nieprzyjaciół".
Lud twój ochoczo się zaofiaruje w dniu twego wojska. We wspaniałościach
świętości, z łona brzasku, masz swój orszak młodzieńców niczym krople
rosy. ''
Werset ten wszyscy znamy, ale zapytacie:
dlaczego został tutaj zacytowany? Kochani, musimy zdawać sobie sprawę z
tego, że żyjemy naprawdę w znamiennych czasach. Wielkim zaszczytem,
wielkim chwalebnym zaszczytem powinno być więc dla nas pełnienie służby
dla Jehowy i ustanowionego przez Niego króla - Jezusa Chrystusa. Jestem
przekonany, że służbę tę wszyscy pełnimy dobrowolnie, co naprawdę
zasługuje na uznanie. Ale to o was chcemy mówić, droga młodzieży.
Zauważyliście ten ostatni fragment? Zostaliście przyrównani do ''kropel
rosy.'' Czy wiecie dlaczego? Tak, ponieważ jest was dużo i cechuje was
pokrzepiająca, młodzieńcza gorliwość. Dla nas ożywcza gorliwość.
Uwierzcie, my dorośli naprawdę bardzo się
cieszymy, że możemy współpracować z wami w służbie dla Jehowy.
Heh, każdy z was powie, że chciałbym więcej
praktycznych pouczeń, więcej praktycznych dowodów na to, że jako młody
jestem w stanie działać, że należąc do Organizacji Jehowy nie jestem
ograniczany, ale mogę pokazać, że być Świadkiem Jehowy to brzmi dumnie.
To fakt, rozmawiałem z wami przygotowując ten
punkt i wszyscy mówili: Dużo lepsze są praktyczne doświadczenia i
przykłady od tych pięknych teoretycznych pouczeń.
Dlatego też, wspólnie z braćmi, z wielu
budujących przeżyć i postaw młodych ludzi z naszego okręgu, wybraliśmy
takie, które, no właśnie, które są takie - wg udziałowców, czyli tych,
którzy będą je wam przedstawiać - takie zwykle, normalne i mówią, że takie
mogą przeżyć wszyscy - wszyscy młodzi tutaj zgromadzeni. Ja myślę, że z
tych doświadczeń również starsi wyciągną wiele radości. Te historie, które
zobaczycie, myślę, że na pewno nie będą was deprymować i mam głęboką
nadzieję, że zachęca was do naśladowania we własnym życiu teokratycznym, w
zborowym, szkolnym, czy zawodowym.
No więc zobaczcie fragment prawdziwego
wydarzenia, jakie miało miejsce dwa miesiące temu w naszym terenie - w
Nowym Targu. Skończyło się zebranie - tu oczekuje od was wyobraźni - młody
''brat starszy'' podchodzi do dwójki głosicieli. Posłuchajmy, o czym
rozmawiają:
Młody ''brat starszy'': Monika,
Dawid - poczekajcie na chwilę. Chciałbym was o coś zapytać. Co wy
osobiście myślicie o ''dniu otwartym'' w naszej Sali Królestwa?
Dawid: No dość oryginalny
pomysł, mógłby być.
Monika: A wg mnie, to fajny
pomysł, choć myślę, że i tak nikt nie przyjdzie.
Dawid: Przepraszam, dobrze
zrozumiałem, że to ma być 10-tego, w sobotę, w weekend?
Młody ''brat starszy'': Tak
Dawid - dobrze usłyszałeś. Mam to być w sobotę i wyobraźcie sobie, chcę,
żebyście wzięli w tym czynny udział.
Dawid: Nie, znowu ja mam brać
udział? Przecież są inni.
Monika: Nie, no ja? Daj spokój,
przecież wiesz, że ja nie potrafię.
Młody ''brat starszy'': No, no,
jak na razie to widzę, że wy się do tego ''niesamowicie'' palicie. Ale
ułatwię wam troszkę zadanie. Naprawdę dobrze przemyślałem tą sprawę i
wiem, kogo wybieram.
Monika: No dobra Daniel. Ale
powiedz chociaż, jak ty to sobie wyobrażasz.
Dawid: To co wg ciebie będziemy
musieli uczynić?
Młody ''brat starszy'': No w
końcu widzę jakieś zainteresowanie. Taka postawa to mnie cieszy. A powiem
wam, że mam dla was ciekawe zadanie. Chciałbym, żebyście przygotowali coś
w rodzaju wystawy.
Dawid: My i wystawa?
Monika: Wystawa? Daniel, ty
chyba żartujesz. Patrz, ilu masz tu lepszych, zdolniejszych. Oni to sobie
na pewno poradzą.
Młody ''brat starszy'': Tak -
widzę, ale wiesz Monika, ja uważam, że właśnie wy się do tego świetnie
nadajecie. Liczę na waszą pomysłowość, na wasz zapał i w temacie
''prześladowań Świadków Jehowy'' uważam, że świetnie sobie poradzicie.
Dawid: To powiedz nam teraz, jak
to mamy zorganizować?
Młody ''brat starszy'': Nie
Dawid, tak to nie będzie. Ja gotowego pomysłu to wam nie podsunę, ale mogę
wam podpowiedzieć. Mamy przecież w zborze kasety video, są również liczne
czasopisma, z których np. możecie powycinać ilustracje.
Dawid
i
Monika:
razem:
Powycinać?!
Dawid: Ale jak to: powycinać?
Młody ''brat starszy'': Widzę
zdziwienie na waszych twarzach. Tak - powycinać. Pamiętajcie: treść
naszych publikacji jest święta, ale nie same czasopisma. Dlatego możecie
powycinać, daję wam tutaj wolną rękę. Po prostu działajcie.
Monika: Daniel, ale czy ty
wiesz, ile z tym będzie roboty?
Młody ''brat starszy'': No tak.
Dawid: I do tego trzeba mieć
pomysł jeszcze jakiś.
Młody ''brat starszy'': Trzeba.
Monika: To prawda Dawid, ale
wiesz co, ja już chyba mam jakiś. Myślę, że sobie poradzimy.
Dawid: To co, Monika, bierzemy
się do tego?
Monika: Jasne, że tak - musimy
spróbować.
Młody ''brat starszy'': No
widzicie. Dobrze wiedziałem, że mogę na was liczyć.
Prowadzący: Zapraszam was serdecznie tutaj na
sofę, bo chciałbym z wami, przed wszystkimi, o tym porozmawiać.
Przedstawiam wam członków zboru Nowy Targ: brata Daniela Kazusia już
poznaliście. To jest Monika Kucak, a tu towarzyszy jej brat Daniel...
Dawid Gaździk, przepraszam.
Muszę wam powiedzieć, że, no nieźle bratu
Danielowi wybrzydzaliście. Mam nadzieję, że tak było tylko na początku.
Monika: Nie, nie tylko wtedy.
Prowadzący: O!
Monika: Również podczas samych
przygotowań trochę wybrzydzaliśmy, że są inni, którzy mogliby się tym
zająć. A wiesz, szczególnie wtedy, kiedy nam coś nie wychodziło.
Prowadzący: Rozumiem. No, ale powiedzcie, jak
wywiązaliście się z tego zadania?
Monika: No więc. Podzieliliśmy
temat prześladowań na trzy okresy: służby Jezusa, pierwszych chrześcijan i
wojen światowych. Wykorzystaliśmy informacje, ilustracje z naszych
czasopism.
Dawid: Tak więc wyszły trzy
plakaty, które później otoczyliśmy drutem kolczastym dla przykucia uwagi
oglądających.
Prowadzący: No, muszę powiedzieć, to bardzo
interesujące. Powód do zadowolenia. Czy to były wszystkie atrakcje na
waszej Sali?
Dawid: Nie, nie, absolutnie.
Bracia usługujący przygotowali również kronikę zboru Nowy Targ, jak
również kronikę budowy Sali Królestwa.
Prowadzący: Aha.
Monika: No i było przecież
jeszcze ''coś na ząb,'' bo siostry nasze upiekły ciasta, a poza tym dwie
nasze pionierki zajęły się wystawą na temat różnych prześlad... y, na
temat różnych przekładów Biblii.
Prowadzący: Aha.
Dawid: I wiesz, jedna pochodziła
aż z Poznania i była z roku 1836.
Prowadzący: No to naprawdę było na czym oko
zawiesić.
Młody ''brat starszy'': Wyobraź
sobie bracie Krzysztofie, że w tą akcję zaangażowany był praktycznie cały
zbór.
Prowadzący: To miło.
Młody ''brat starszy'':
Prosiliśmy bowiem braci, żeby przynieśli zdjęcia dokumentujące historię
zboru, czy budowę Sali Królestwa. Głosiliśmy również z zaproszeniami. Brat
Moniki razem z tatą przygotowali również transparent, który witał
przybywających gości. Jeden z braci zaangażował się w przygotowanie, a
później drukowanie zaproszeń oraz plakatów. No i był też, można
powiedzieć, taki ''klub filmowy.''
Prowadzący: No to naprawdę wiele atrakcji. Ale
ja chciałbym drążyć jeden temat. Nie przyszłą wam taka myśl jeszcze raz,
że ''dzień otwarty'' to strata czasu?
Monika: Wtedy już absolutnie
nie. Sama praca dała nam dużo radości i satysfakcji, a na Sali byliśmy
przecież w najlepszym towarzystwie - w towarzystwie braci i sióstr, którzy
również byli zadowoleni z realizacji tego zadania. No a przybycie
kilkunastu, zupełnie nowych osób, na naszą Salę to był naprawdę duży
sukces, no bo to był przecież nasz cel. No a poza tym, Salę mamy ładną i
naprawdę jest się czym pochwalić.
Dawid: Jest jeszcze jedna
ciekawa sprawa. Razem z bratem Moniki byłem zaangażowany do rozwożenia
plakatów na terenie Nowego Targu i okolicach. Było to dla mnie coś nowego,
bardzo fajne uczucie.
Prowadzący: To rozumiem, że plakaty przyniosły
spodziewany efekt.
Monika: Tak, plakaty i
zaproszenia zrobiły swoje. Salę Królestwa odwiedził np. jeden dyrektor z
naszej szkoły, kilku sąsiadów, którzy otrzymali zaproszenia.
Przedstawiciele miasta np. burmistrz, wójt, czy starosta, otrzymali
imienne zaproszenia.
Dawid: Ale to nie wszystko. Były
również zaproszenia w lokalnych gazetach.
Prowadzący: No to widzę naprawdę duży rozmach
waszego działania. Ale zmienię temat. Moniko, dowiedziałem się tutaj od
Dawida, że ty wyszłaś wcześniej z ''dni otwartych''. Dlaczego? Nudziłaś
się?
Monika: Ależ nie. Na Sali byłam
od godziny 10:00 do 16:00. Pomyślałam jeszcze: dwie godziny, więc raczej
potrzebna nie będę.
Prowadzący: No tutaj już nie powiem, ale Dawid
powiedział, że wróciłaś i to nie sama.
Monika: Tak, wróciłam z dwiema
koleżankami, które wiedziały, że jest ''dzień otwarty'', ale tak same
wstydziły się przyjść. Ze mną było im znacznie raźniej, no i mogły
zobaczyć naszą Salę Królestwa. Potem powiedziały: To bardzo przytulne
miejsce.
Prowadzący: Super. A ty Dawid, słyszałem z kolei
od Moniki, że zaprosiłeś swoją wychowawczynię, prawda?
Dawid: Tak, była bardzo mile
zaskoczona wyglądem Sali. Wraz z rodzicami wyjaśniłem jej, że na tej Sali
spotykamy się dwa razy w tygodniu i w zebraniach biorą udział wszyscy:
dorośli, młodzi i dzieci. Pokazałem jej również podręcznik dla każdego
ucznia.
Prowadzący: Rozumiem. No rozumiem, że, jako
pedagoga, na pewno ją to zaciekawiło.
Dawid: Tak, była nim bardzo
pozytywnie zaskoczona. Mnie to ucieszyło teraz, bo wiem, że moja
wychowawczyni widzi, że po szkole oprócz zajęć, rozrywki, zabawy, mam inne
- poważniejsze obowiązki. Po prostu się nie nudzę.
Prowadzący: Ale widzisz, dałeś wspaniały
przykład odważnego głoszenia w szkole swoim nauczycielom. Ale Danielu, mam
do ciebie pytanie, bo wiem od Moniki, że z dyrektorem, o którym wspomniała
Monika, pracujesz w jednej szkole. To twój szef.
Młody ''brat starszy'': Tak,
zgadza się.
Prowadzący: Możesz nam powiedzieć, jakie były
jego wrażenia?
Młody ''brat starszy'': No jako
historyka, zainteresowała go szczególnie wystawa o prześladowaniach
Świadków Jehowy, a szczególnie kasety video poruszające ten temat. Zamówił
zresztą je z myślą o wykorzystaniu, przynajmniej fragmentów tych kaset,
na swoich lekcjach. Co więcej, ponieważ w tej szkole uczą się dzieci
naszych dzieci... dzieci naszych rodziców... braci, więc sam dyrektor
zaproponował stworzenie gablotki, w której te dzieci mogłyby przygotowywać
gazetki, różne wystawki, czy np. informować o zbliżającym się święcie - o
Pamiątce.
Prowadzący: No popatrz, to naprawdę wspaniała
sprawa. Ale gdybym poprosił ciebie o podsumowanie tej całej waszej akcji w
kilku słowach, bardzo proszę.
Młody ''brat starszy'': No jako
grono usługujących to bardzo cieszy nas aktywność, zapał, chęć do pracy i
pomoc wszystkich, a szczególnie młodych osób w naszym zborze. Niedawno
niektórzy młodzi pytali mnie, czy znowu powtórzymy taką akcję i czy
mogliby otrzymać przydział jakichś zadań. To mnie bardzo cieszy i tak
pozytywnie nastawia, nakręca do dalszej pracy.
Prowadzący: Dziękujemy wam bardzo za to, że
postaraliście się wy wykorzystać młodzieńczy zapał i tak pięknie
zaprezentować Organizację Jehowy ma waszym terenie. No cóż, życzymy wam
powodzenia przy kolejnym ''dniu otwartym'' w waszej Sali Królestwa.
(...aplauz...)
Kolejną trójkę młodych ludzi zaprosiłem ze zboru
Kraków ''Azory''. Z nimi chciałbym porozmawiać o innych dziedzinach naszej
służby dla Jehowy. Dziedzinach, w których można śmiało i taktownie
reprezentować Jehowę i Jego Organizację w życiu... właśnie, w jakim?
Codziennym: w zborze, w pracy, w szkole. Pierwszego przedstawiam wam brata
Sławka Walczaka, który w swoim zborze usługuje już, mimo młodego wieku,
jako sługa pomocniczy.
Prowadzący: Wiem, że masz 20 lat i zebrałem
opinie. W opinii wielu wykupujesz czas w służbie dla Jehowy. Powiedz, co
to znaczy, jak ty to czujesz?
Sławek: Bardzo mi miło i na
pewno staram się robić jak najwięcej. Choć nie zawsze mogę tyle, ile bym
chciał, bo jestem ograniczony czasowo choćby przez studia, ale już
przekonałem się o tym, że dzięki dobremu planowaniu i wykupywaniu czasu,
to mogę go znaleźć na wszystko.
Prowadzący: Zgodzę się z tobą, ale powiedz nam
konkretnie na co ten czas wykupujesz?
Sławek: Zawsze uczestniczę w
służbie dla Jehowy. W niektóre miesiące, gdy np. jest sesja egzaminacyjna
na studiach, nie jestem go w stanie znaleźć dużo, ale gdy przychodzi okres
wakacyjny, czy te miesiące wokół Pamiątki, zawsze podpisuję wniosek do
pomocniczej służby pionierskiej. No poza tym dużo zajęć przybyło mi, gdy
zostałem zamianowany na sługę pomocniczego, bo przywileje zborowe,
przygotowanie do punktów, do wykładów, to fakt, naprawdę sprawiają mi
wiele radości, ale też wymagają dużej ilości czasu.
Prowadzący: Wiesz co Sławek, zastanawia mnie,
skąd u ciebie, młodej skądinąd osoby, wziął się taki zapał do zajęcia się
sprawami bardzo poważnymi, jak uważa wielu twoich rówieśników.
Sławek: Wymagało to rozbudzenia
miłości, przede wszystkim do Jehowy, ale też do zboru i do braci.
Przykładem zawsze tu byli moi oboje rodzice. W domu panowała duchowa, i
można powiedzieć, ''budowlana atmosfera'', bo tato zawsze dużo czasu
poświęca na pomaganie we wznoszeniu Sal Królestwa.
Prowadzący: No i oczywiście zabierał cię ze sobą
czasami.
Sławek: Tak, oczywiście, dzięki
temu mogłem uczestniczyć w budowie choćby tego pięknego obiektu. Chociaż
nie wiem czy powinienem o tym mówić, bo miałem wtedy dopiero 15 lat, a to
mogłoby się nie spodobać inspektorom BHP. No, ale mnie spodobało się
bardzo i od tamtej pory już uczestniczyłem w takich budowach, a teraz już
mogę sam pomagać przy budowie, choćby parkingów.
Prowadzący: Wiesz co, ale to można by było tak
pomyśleć, że ty właściwie byłeś ''skazany'' na takie upodobania i
posiadanie takiego serca do służby.
Sławek: No nie do końca tak
jest.
Prowadzący: Nie?
Sławek: Przykład kogoś
starszego, dojrzałego jest bardzo ważny - mi również bardzo pomógł -
ale żeby zacząć żyć Prawdą to trzeba samemu się budować. Mnie też nie
przyszło to samo i nie przyszło od razu. Dopiero poprzez studium,
rozmyślanie, modlitwę mogłem pokochać Jehowę. Pomogły mi również te
budowy.
Prowadzący: Pomogły ci? Zaraz, jak pomogły?
Sławek: Tak, bo choć fizycznie
niewiele mogłem do tej pory zrobić, to już przekonałem się o tym, że
wytężanie fizycznych sił dla Jehowy daje bardzo dużo. Przede wszystkim
''duchowo'', ale również czysto fizycznie, bo ja np. mogłem wiele
praktycznych rzeczy się nauczyć, ale też jak się okazało, łatwiej mi było
wybrać studia.
Prowadzący: Zaraz, w jaki sposób ''łatwiej było
wybrać''?
Sławek: Postawiłem sobie za cel
być coraz bardziej użyteczny w zborze, na budowach, no i myślę, że w
przyszłości po Armagedonie, w kwestii budowania będziemy mieli również
mnóstwo pracy. Dlatego, gdy stanąłem w koniecznym w moim przypadku wyborem
studiów, wziąłem to pod uwagę i teraz studiuje budownictwo.
Prowadzący: No tak, to ciekawy i bardzo
praktyczny cel. Cóż, życzymy ci w takim razie żebyś mógł to osiągnąć i jak
najwięcej napracował się w dziele dla Jehowy.
(...aplauz...)
Drugim młodym mężczyzną z tego zboru jest brat
Marcin Miłoś. Też ma 20 lat, ale już pracuje zawodowo jako fryzjer. Z nim
chciałbym porozmawiać o świadczeniu nieoficjalnym.
Prowadzący: Wiem Marcinie, że często udaje ci
się w pracy dawać świadectwo swoim klientkom. Możesz nam odpowiedzieć (oryg.),
jak to robisz?
Marcin: To nie jest wcale takie
trudne, bo kobiety odwiedzają fryzjera nie tylko w celu podkreślenia swej
urody. Chcą też porozmawiać, wygadać się, więc rozmowy nasuwają się
automatycznie.
Prowadzący: No na przykład?
Marcin: No na przykład, na
przykład, o! W tym gorącym okresie przed referendum, wiele miłych pań
pytało mnie, czy będę głosował. Odpowiadałem wtedy, że jako osoba wierząca
ufam, że to Bóg rozwiąże nasze problemy, bo o to prosimy Go w modlitwie
''Ojcze nasz...'' Potem nawiązuję do Królestwa i staram się odczytać coś z
Biblii.
Prowadzący: Zaraz... Jak reagują klientki na
fryzjera z Biblią w ręku zamiast nożyczek?
Marcin: No faktem jest, że
towarzyszy temu zdziwienie - większe bądź mniejsze - a poza tym Biblia
identyfikuje mnie zawsze ze Świadkami Jehowy. No ale wyobraź sobie, że
czasem udaje się przeprowadzić nawet krótkie studium.
Prowadzący: Zaraz... studium podczas strzyżenia?
Marcin: No tak, parę razy się
udało i wiesz, mam nawet takie spostrzeżenie, że ludzie są naprawdę
spragnieni wiedzy biblijnej.
Prowadzący: Skąd masz takie wnioski?
Marcin: Opowiem ci taką
sytuację, która niedawno miała miejsce. Przyszła do mnie klientka -
katechetka. Przyznała, że poszła na teologię, bo zawsze chciała lepiej
poznać Biblię. Biblię, która dawałyby jej nadzieję na lepszą przyszłość.
No ale niestety, jej gorące pragnienie nie został zaspokojony (oryginalny
zapis). Jak sama przyznała, Biblia była tam na dalekim planie. Ha, a
księga Objawienia, którą tak namiętnie czytała, bardziej ją przeraziła niż
zbudowała. No widziałem, że kobieta potrzebuje pomocy.
Prowadzący: Znając cię, nie muszę pytać czy jej
pomogłeś?
Marcin: No starałem się.
Powiedziałem, że mnie od jakiegoś czasu też fascynuje Biblia i że mam
kilka podręczników, które pomagają mi poznać jej treść. No a tak się
składa, że zawsze je mam w szufladzie przy stanowisku pracy, dałem jej
więc książkę ''Finał Objawienia'' i kilka rad co do studium osobistego.
Czekam na jej następną wizytę.
Prowadzący: Piękna sprawa, ale wiesz co
Marcinie, nadal nurtuje mnie jedna sprawa. No nie mogę sobie wyobrazić
tego studium z nożyczkami w rękach. A wy? (Do zgromadzonych) Mam
takie podchwytliwe dla ciebie zadanie. Może zechciałbyś w scence, tutaj i
teraz pokazać, jak to robisz?
Marcin: Ooo, scenkę, tak tutaj?
Prowadzący: No bardzo proszę, przecież Sławka
znasz, to twój kolega, możecie to razem zrobić.
Marcin: No dobrze, bardzo
chętnie pokaże, tylko... na pewno nie na Sławku, bo wiesz, ja zazwyczaj
pracuje z kobietami, a Sławek mi kobiety nie przypomina.
Prowadzący: Słuchaj, to w takim razie Kinguniu,
zgodzisz się?
Kinga: No dobrze.
Prowadzący: To cho... bardzo proszę. Ale żeby ci
nie było tak łatwo, czekaj, czekaj, ja tu przygotowałem Kinga artykuł o
tych wydarzeniach w Moskwie. Bardzo proszę.
Kinga: No patrz, tutaj też o tym
piszą.
Marcin: O czym?
Kinga: No o tym zamachu w
Moskwie. To przecież nieludzkie. Jak można się dopuścić czegoś takiego.
Marcin: No faktycznie, ludzie
posuwają się od złego ku gorszemu. Dokładnie tak jak to przepowiedziano w
Biblii.
Kinga: W Biblii, a co tam
przepowiedziano?
Marcin: No wiesz, tak mądrze,
naukowo mówiąc to: charakterystykę społeczeństwa i charakterystykę czasów
w jakich żyjemy.
Kinga: Naprawdę? Wiesz, jakoś
nie chce mi się w to wierzyć.
Marcin: Wiesz co, mam przy sobie
Biblię. Chcesz, przeczytam ci taki fragmencik:
Kinga: No dobrze.
Marcin: Czekaj. Posłuchaj: ''A
to wiedz, iż w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy trudne do
zniesienia.
Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w
pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom,
niewdzięczni, nielojalni,
wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody,
oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci''
Kinga: No wiesz, chyba coś w tym
jest.
Marcin: A zwróciłaś uwagę na te pierwsze słowa: w dniach ostatnich. Z czym
kojarzy ci się taki zwrot?
Kinga: W sumie, no wiesz, hmm,
nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
Marcin: Jeszcze sekundka
(zwrot do czynności ''na głowie klientki'', śmiech ze strony widowni).
Mam tu książkę w której jeden z rozdziałów jest poświęcony akurat kwestii
''dni ostatnich''. Opisano tu wszystkie znaki, które miały charakteryzować
ten okres, przeczytaj razem ze mną, co mówi ten 1 akapit...
Prowadzący: Marcin, wiesz co, to naprawdę było
przekonujące. Myślę, że wszyscy ci wierzymy, że przy strzyżeniu (...aplauz...)...
Widzicie, przy strzyżeniu można zapoczątkować studium biblijne. No cóż,
Marcin, życzymy ci, abyś nadal tak witalnie i gorliwie wykorzystywał
okazje na wychwalanie Jehowy Boga.
Teraz, drodzy, chcielibyśmy przenieść się w inną
dziedzinę naszego chrześcijańskiego życia. Szkoła.
Prowadzący: Zaprosiłem Kingę, którą już
słyszeliście. Kinga Myszkowska jest uczennicą 4 klasy szkoły średniej i z
tobą Kingo chciałbym porozmawiać o tym, jak można wykorzystywać okazje do
dawania świadectwa w szkole. Czy mogłabyś nam opowiedzieć jedno ze swoich
doświadczeń?
Kinga: tak, chciałam ci
opowiedzieć ciekawą historię, która mnie samą bardzo zaskoczyła. Otóż,
przeważnie na lekcji religii w szkole, siedzę sobie na korytarzu i coś
czytam. Lecz tego dnia, chciałam sobie chyba coś przepisać - wiesz, nie
pamiętam dokładnie ''co'' teraz - więc postanowiłam zostać na lekcji,
zając ostatnią ławkę nikomu nie przeszkadzając. Co ciekawe, akurat tematem
tej lekcji były sekty. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, w którymś momencie
usłyszałam jak zakonnica powiedziała klasie, iż sponsorem Świadków Jehowy
jest, mh aż trudno uwierzyć, firma Coca Cola w Ameryce.
Prowadzący: (w tle śmiech zgromadzonych)
No i co wtedy zrobiłaś?
Kinga: No wiesz, prawie
odruchowo podniosłam rękę, aby wyjaśnić, iż sama jestem świadkiem Jehowy i
to co powiedziała nie jest prawdą.
Prowadzący: No a czy pozwoliła ci się w ogóle
wypowiedzieć?
Kinga: No wyobraź sobie, że
udzieliła mi głosu. Krótko wyjaśniłam, w jaki sposób finansowana jest
nasza działalność. Zarówno ona, jak i klasa, były zaskoczone moją wiedzą i
odwagą jaką się wtedy wykazałam. Ta sympatyczna zakonnica przeprosiła
mnie, co też zrobiło na mnie wrażenie, tłumacząc, iż takie informacje
zdobyła z Internetu. Ale na tym się nie skończyło. Zostałam także
poproszona przez nią o przeprowadzenie następnej lekcji i opowiedzeniu o
swojej religii coś więcej.
Prowadzący: I rozumiem, że się zgodziłaś?
Kinga: Oczywiście, że się
zgodziłam. Postanowiłam się dobrze przygotować i wykorzystać taką okazję
do wydania świadectwa.
Prowadzący: Możesz nam opowiedzieć jak wyglądała
ta lekcja?
Kinga: Starałam się przekazać
klasie i zakonnicy najważniejsze rzeczy dotyczące Świadków Jehowy,
ponieważ wiedziałam, ze dysponuję niewielką ilością czasu. Miałam przy
sobie także różne pomoce, które pokazałam klasie.
Prowadzący: Jakie to pomoce?
Kinga: No, były to m. innymi
Strażnica, Przebudźcie się!, broszura, książka i kaseta. Opowiedziałam im
nie tylko o naszych wierzeniach, ale także o zebraniach i większych
zgromadzeniach, zaznaczając przy tym, że wstęp na nie jest wolny, i że
każdy kto chce, może przyjść zobaczyć jak one wyglądają.
Prowadzący: Powiedz nam, czy naprawdę klasa była
zainteresowana tym co mówiłaś?
Kinga: Och, tak i to bardzo.
Wiesz, sama byłam tym zaskoczona. Te 45 minut to był zbyt krótki czas.
Wiesz, było mnóstwo pytań, na które każdemu starałam się odpowiedzieć. W
sumie, na koniec lekcji, rozpowszechniłam około 15-tu broszur ''Kim są i w
co wierzą Świadkowie Jehowy?'' (oryg.) oraz traktaty ''Czy
chciałbyś lepiej poznać Biblię?''. A jeszcze przez kilka następnych dni
prowadziłam ciekawe rozmowy, też było zadawane wiele różnych pytań.
Prowadzący: No ale powiedz nam, bo wszyscy
czekają, jak zachowała się zakonnica?
Kinga: Muszę przyznać, że bardzo
pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ poprosiła o Strażnicę, Przebudźcie
się!, broszurę, oraz książkę i kasetę ''Świadkowie Jehowy organizacja
godna swej nazwy''. Zrozumiała także i przyjęła do wiadomości, jak jest
finansowana nasza działalność.
Prowadzący: Skąd taki wniosek?
Kinga: Pewnie cię to zdziwi, ale
sama pod koniec lekcji wręczyła ''datek''.
Prowadzący: Ho...
Kinga: Była bardzo wdzięczna za
przedstawienie moich wierzeń.
Prowadzący: Słuchaj, ale mam takie pytanie do
ciebie, bo dużo wiem o tobie. A jak ty się czułaś w tej roli? I od
rodziny, od przyjaciół dowiedziałem się, że z natury jesteś osobą bardzo
nieśmiałą, czego teraz nie widać.
Kinga: No tak, to prawda, ale
wtedy dzięki modlitwie do Jehowy, ją pokonałam i odczuwałam ogromną
radość, że miałam taką wspaniałą sposobność by wydać świadectwo i stanąć w
obronie Prawdy.
Prowadzący: Widzisz Kingo, dziękujemy ci
serdecznie, że opowiedziałaś nam to swoje doświadczenie, bo wiem, że
uważałaś, ze to nic wielkiego, to takie oczywiste, że przecież każdy by
tak postąpił; jak widzisz, warto reprezentować Jehowę Boga. My życzymy
tobie i innym młodym tutaj zgromadzonym, by przy każdej nadarzającej się
okazji zechcieli tak jak ty, odważnie dawać świadectwo Prawdzie, wielbiąc
tym naszego niebiańskiego Ojca.
(...aplauz...)
Teraz chciałem wam pokazać kolejny wycinek
''teokratycznego życia'' młodych ludzi, ale tych naprawdę młodych.
Zobaczycie fragment historii, która wydarzyła się w zborze w Krakowie. W
Krakowie ''Podgórzu'' trzy miesiące temu. Oczyma wyobraźni przenieście się
do szkoły podstawowej, jest długa przerwa, w około biega rozhukane... jak
to się nazywa?... następcy rodu, a tutaj w kąciku siedzą dwie dziewczynki
i o czymś rozmawiają. Posłuchajmy.
Głosicielka: Sara, a czy przeczytałaś tą moją
ulubioną książkę?
Sara: Aaa, ''Mój zbiór
biblijny''. Tak, bardzo mi się podobał. A czy mogłabym go jeszcze trochę
zatrzymać?
Głosicielka: Jeśli chcesz, mogę
ci ją dać nawet w prezencie.
Sara: Naprawdę? To fajny
prezent, dziękuję.
Głosicielka: A czy pokazałaś ją
rodzicom?
Sara: Tak, bardzo im się
podobała. I wiesz co, powiedzieli, że dobrze by było, gdybym ją czytała.
Ale wiesz co? Z tej waszej 'Strażnicy' dowiedziałam się, że macie tylko
jedno święto - Pamiątkę śmierci Jezusa. Naprawdę macie tylko jedno święto?
Głosicielka: Wyobraź sobie, że
tak. Pamiątkę obchodzimy raz w roku, tak jak nakazał to Pan Jezus. W tym
roku odbędzie się ona 16 kwietnia o godz. 20:45 po zachodzie słońca.
Jeżeli chcesz, możesz przyjść razem z rodzicami i siostrami, ale zapytaj
wcześniej rodziców o zgodę.
Sara: Ja już rozmawiałam z
rodzicami.
Głosicielka: I co?
Sara: Rodzice nie mają nic
przeciwko temu. Co prawda mamusia niestety, będzie miała dyżur w szpitalu,
ale tatuś chętnie ze mną przyjdzie. Aha, a czy będzie mógł przyjść z
kamerą?
Głosicielka: Nie wiem, zapytam
rodziców i dam ci odpowiedź. Ale w takim razie mam dla ciebie i twojej
rodziny uroczyste zaproszenie. Proszę.
Sara: Dziękuję. A czy mogłabyś
mi powiedzieć na czym polega ta uroczystość i co my w ogóle tam będziemy
robić?
Głosicielka: Oczywiście, mam
jeszcze 10 minut do końca przerwy, choć pójdziemy do klasy to ci wszystko
wyjaśnię.
Prowadzący: Myślę, że zechcecie... (...aplauz...).
Na pewno zechcecie poznać tą młodą, odważną głosicielkę, pomocnicy
serdecznie dziękujemy. Ale wiesz co, może przedstawisz się nam sama,
bardzo proszę:
Głosicielka: Nazywam się Elwira
Kołyszko. Jestem ze zboru Kraków ''Pogdórze''. Ukończyłam 3 klasę, a w
maju - wujku - skończyłam już 10 lat.
Prowadzący: Oj, to przepraszam. W takim razie
przedstawiam wam 10-cio letnią odważną głosicielkę, ale reszta
informacji się na pewno Elwirko zgadza, bo wiem, że wszyscy w szkole
wiedzą, że wychowujesz się w rodzinie Świadków Jehowy. Wszyscy wiedzą w
zborze, że twój teren szkolny, to teren takiej osobistej ewangelizacji.
Czy to się zgadza?
Głosicielka: Tak, tak. Jak wiesz
wujku, w szkole jest bardzo dużo dzieci, a wśród tej gromady są i takie,
które chętnie ze mną rozmawiają o Bogu.
Prowadzący: No to czy mogłabyś nam opowiedzieć
coś ciekawego?
Głosicielka: Yhy! Jak widziałeś
wujku w scence, w szkole mam koleżankę Sarę. Oprócz książki ''Mój
zbiór'', wręczyłam jej jeszcze dwie książki: ''Przysłuchiwanie się
Wielkiemu Nauczycielowi'' i ''Oddawaj cześć jedynemu prawdziwemu Bogu''.
Sara zainteresowała się uroczystością Pamiątki, a ja wyjaśniłam jej na
czym ona polega i jak wujku widziałeś, wręczyłam zaproszenia dla całej
rodziny.
Prowadzący: Tak?
Głosicielka: Chociaż mama Sary
nie mogła być na Pamiątce, to i tak z resztą rodziny tę uroczystość mogła
przeżyć.
Prowadzący: Zaraz, zaraz, ale przecież mówisz,
że nie była na Pamiątce, to jak?
Głosicielka: Bo widzisz wujku,
tatuś Sary za zgodą braci, całą uroczystość filmował, a potem odtwarzał
bliższej i dalszej rodzinie.
Prowadzący: No ale w takim razie powiedz nam,
jakie były ich wrażenia po Pamiątce?
Głosicielka: Tatuś Sary był
zdziwiony, że wszyscy się z nim witają i że na Sali Królestwa nie ma
obrazów, a potem przyjął kasetę ''Świadkowie Jehowy - organizacja godna
swej nazwy.'' Sarze podobały się pieśni, które śpiewałyśmy z jednego
śpiewnika. Natomiast siostrze Sary podobało się to, że na Sali jest
ciepło, nie tak jak u nich w kościele.
Prowadzący: Haha, a powiedz nam Elwiro, a czy
tylko Sara jest taka fajna dziewczynka, czy masz jeszcze jakieś inne
koleżanki, które się interesują Prawdą?
Głosicielka: Tak, niedługo po
tej uroczystości udało mi się zaprosić na zebranie druga moją koleżankę -
Anię - która przyszła wraz z mamą. Zebranie bardzo im się podobało, a
teraz przy różnych okazjach wręczam im literaturę biblijną.
Prowadzący: Wiesz co Elwirko, ale tutaj słuchają
cię rówieśnicy to myślą: no tak - ma taką super szkołę, w której wszyscy
ją lubią, rozmawiają z nią, to nie trudno do takiej szkoły chodzić i tak
się zachowywać.
Głosicielka: Wcale tak nie jest
wujku. Zdarza się, że koleżanki - szczególnie wtedy, gdy zbliżają
się święta - namawiają się przeciwko mnie, a nawet pomiaukują w mojej
obecności. Ale staram się na to nie zwracać uwagi bo wiem, że to jest
najmądrzejsze zachowanie.
Prowadzący: I słusznie, ale wiesz, chciałbym cię
zapytać jeszcze: jeśli masz taką postawę, to jak układa ci się z
nauczycielami?
Głosicielka: No cóż, w szkole
często są w (...) (niewyraźnie), gdzie muszę stanowczo odmówić
wykonania pewnej czynności sprzecznej z Biblią.
Prowadzący: Co to znaczy?
Głosicielka: Na przykład: zabawa
karnawałowa, mikołajki, malowanie pisanek, czy urodziny lub imieniny
koleżanek.
Prowadzący: No i dobrze, co wtedy, jak sobie
radzisz, co robisz?
Głosicielka: Zawsze wtedy, w
przeddzień wieczorem, zaopatruję się w odpowiednią literaturę, w czym
pomagają mi rodzice, i na drugi dzień wręczając nauczycielce publikację
tłumaczę, dlaczego nie mogę wykonać określonego zadania, ale zawsze wtedy
proszę o pracę zastępczą.
Prowadzący: Bardzo mądrze. Ale wiesz co Elwirko,
mam jeszcze jedno pytanie do ciebie. Dowiedziałem się, że ty swego czasu
potrafiłaś wyręczyć nawet braci starszych z ich obowiązków. czy to prawda?
Głosicielka: Aha, chodzi ci
wujku o bibliotekę?
Prowadzący: No, no.
Głosicielka: Chyba można tak
powiedzieć. Bo widzisz, wujku. Od 1 klasy wypożyczam bardzo dużo książek w
bibliotece szkolnej. Pewnego razu zaproponowałam pani bibliotekarce, czy
książka ''Pytania młodych ludzi'' mogłaby się znajdować w księgozbiorze.
Pani zgodziła się i jako pierwsza ją przeczytała. Pod koniec roku
szkolnego wręczyłam pani bibliotekarce jeszcze jedną książkę: ''Jak
powstało życie?'' Pani była bardzo zadowolona.
Prowadzący: Elwirko, wiem, że zadałbym kolejne
pytanie - padłaby kolejna fajna historia, ale naprawdę nie mamy czasu.
Bardzo się cieszymy, że ty, zgodnie z radą z księgi Koheleta 12 rozdziału,
pamiętasz o swoim Stwórcy w dniu swojej wczesnej młodości. Życzymy
ci byś nie zatraciła tego ducha, ale nadal go rozwijała, no i abyśmy za
kilka lat znowuż mogli z tobą porozmawiać.
(...aplauz...)
Wszystkim podziękowałem, ale jeszcze raz to
czynię: Dziękujemy, że zechcieliście z nami tutaj być. Natomiast kochana
młodzieży, zobaczyliście tutaj wybrane fragmenty z wielu, naprawdę wielu
doświadczeń, bardzo podobnych do siebie jakie zgromadziliśmy.
Przedstawiliśmy te, które - jak powiedziałem na
wstępie - będą do powtórzenia przez was w szkole, w pracy, czy też
w zborze. Wysławiajcie Jehowę, wysławiajcie angażując się w jak
najpełniejszej mierze w wielkie dzieło żniwne i szukajcie sposobów na
poszerzenie zakresu swej służby. Dlatego stale pielęgnujcie pragnienie
gorliwego wysławiania Jehowy i bądźcie, zgodnie ze słowami apostoła Piotra
z 1 Listu, 3 rozdziału, 15 wersetu zawsze gotowi do opowiadania o swej
nadziei. Nie zapominajcie również o wersetach 16 i 17. Dlatego mówiąc
krótko: Przysparzajcie chwały Jehowie jak tylko potraficie. Od razu
zadacie pytanie: No ale jak? No właśnie. Możecie czynić to na wiele
sposobów. Możecie przysparzać chwały Jehowie swą mową i zachowaniem w
domu, w szkole, na ulicy, w pracy, słowem: w codziennym życiu.
Przejawiajcie miłość i wdzięczność dla Jehowy, zachowujcie czystość
moralną oraz gorliwą wiarę, którą można prezentować wszędzie,
rozpoczynając już teraz. Zawsze pamiętajcie o radach apostoła Pawła, jakie
udzielił młodemu Tymoteuszowi w 1 Liście, 4 rozdziale, a 12 wersecie. To
znaczy byście stali się wzorem w całym swym postępowaniu. Nie dawajcie
nikomu powodu do patrzenia z góry i z ubolewaniem na waszą młodość.
Pamiętajcie, że kiedy wy młodzi, razem z nami - starszymi, dorosłymi -
połączymy siły w wychwalaniu Jehowy, w pełni spełnią się słowa Psalmu 148,
1 wersetu, że niebiosa i ziemia wspólnie wychwalać będą Jehowę - Władcę
całego Wszechświata.
Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. wrzesień 2003