Strona główna / Wykłady kongresowe / Jak młodzi...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Wykłady kongresowe A.D. 2003

 

 

(Uwaga: w nawiasach kursywą dodano nasze uwagi)
 

Młodzi, macie obecnie niezwykły przywilej. Czy wiecie jaki to przywilej? Czy chcielibyście usłyszeć, jaką radość czerpią z niego wasi rówieśnicy w Organizacji Jehowy? Opowie nam o tym brat Krzysztof Murzyn ze zboru Kraków ''Płaszów'' w punkcie ''Jak młodzi wysławiają Jehowę''. Posłuchajmy.

 

''Jak młodzi wysławiają Jehowę''

 

W piątkowej, przedpołudniowej sesji słyszeliśmy o tym, jak dzieła stwórcze oznajmiają chwałę Jehowy. Widzialne niebiosa, słońce, księżyc, gwiazdy to jedne z wielu cudownych dzieł Jehowy, które od wieczności po wieczność wychwalają Boga. Z Biblii wynika, iż istnieją również niewidzialne niebiosa, ale nie chodzi o niewidzialne dla nas najdalsze zakątki kosmosu. W Psalmie 148, 2 wersecie powiedziano, że stworzenia duchowe i aniołowie tworzący symboliczne, niewidzialne niebiosa, wspólnie z nieożywionymi dziełami wysławiają Jehowę Boga. Zaproszenie do wzięcia udziału w tym zaszczytnym dziele otrzymała także Ziemia i wszystko co ją zamieszkuje. Tak zresztą mówi 11 werset tego 148 Psalmu. Wskazuje, że przywilej ten otrzymali wszyscy ludzie, wszystkie, jak czytamy tutaj, grupy narodowościowe. A zatem dotyczy to każdego mieszkańca Ziemi niezależnie od tego, ile ma lat, czy jest dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym, czy osiągnął sędziwy wiek. Skoro wszystko i wszystkich wezwano do wysławiania Jehowy, co to oznacza dla nas? Co to oznacza dla was, obecni dzisiaj na tym zgromadzeniu młodzi? Otwórzmy ten Psalm 148 i przeczytajmy 12 i 13 werset. Zapytajmy swych serc: czego uczy nas ten fragment?

'' młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z chłopcami. Niech wysławiają imię Jehowy, bo samo jego imię jest niezrównanie wzniosłe, dostojeństwo jego przewyższa ziemię i niebo. ''

Czy długich trzeba tłumaczeń? Oznacza to, że Jehowa pragnie, kochani, byśmy wszyscy, wszyscy jak tu jesteśmy, w obojętnie jakim wieku, wysławiali go. Bardzo, naprawdę bardzo się cieszymy, że tyle chłopców, dziewcząt, tyle młodych mężczyzn i młodych kobiet, ceni sobie ten niezrównany przywilej. Wysławianie Jehowy w młodym wieku nie jest wyzwaniem rzuconym wyłącznie młodzieży. Już w czasach biblijnych, nie tylko współczesna młodzież, mogła świecić przykładem w wychwalaniu Boga oraz w wielbieniu Jego zasad. Chyba wszyscy doskonale przypominamy sobie biblijny opis wjazdu naszego Pana Jezusa Chrystusa do Jerozolimy i Jego wizytę w świątyni. Otwórzmy sprawozdanie Mateusza 21 rozdział, wersety 15 i 16. Zobaczmy, jak opisano to wydarzenie.

'' Gdy naczelni kapłani i uczeni w piśmie ujrzeli cudowne rzeczy, które czynił, oraz chłopców wołających w świątyni i mówiących: "Racz wybawić Syna Dawidowego!", oburzyli się i rzekli do niego: "Czy słyszysz, co on mówi?" (tak błędnie odczytano) Jezus im powiedział: "Tak. Czy nigdy nie czytaliście: 'Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś wysławianie'?" ''

Jakże piękne słowa. Ale gdy to naczelni kapłani powiedzieli, nasz Pan i Mistrz powołał się tutaj na znany im dokładnie Psalm 8 i werset 2, który brzmi:

'' Z ust dzieci i ssących ugruntowałeś moc, ze względu na tych, którzy okazali (tak błędnie przytoczono) ci wrogość- żeby poskromić nieprzyjaciela i tego, który się mści. ''

Nie ma więc, kochani, najmniejszej wątpliwości, że Jehowa i Jezus naprawdę, szczerze cieszą się, gdy młodzi ludzie wysławiają Go czystym sercem.

W dobie dzisiejszej - to jest wielką radością dla nas - setki tysięcy młodych członków ogólnoziemskiej Organizacji Jehowy odbiera pouczenia z Pisma Świętego i wielu, bardzo wielu, tak jak młody Tymoteusz, znają od najwcześniejszego dzieciństwa. Pamiętamy, jakie wspaniale pouczenia otrzymał Tymoteusz od Pawła. A czego uczy nas ten fragment Pisma Świętego. Zapraszam nie tylko młodych, do otwarcia 110 Psalmu. Psalm 110, pierwsze jego 3 wersety.

'' Wypowiedź Jehowy do mego Pana: "Siądź po mojej prawicy, aż położę twych nieprzyjaciół jako podnóżek dla twoich stóp".
Laskę twej siły Jehowa pośle z Syjonu, mówiąc: "Wyrusz na podbój między swoich nieprzyjaciół".
Lud twój ochoczo się zaofiaruje w dniu twego wojska. We wspaniałościach świętości, z łona brzasku, masz swój orszak młodzieńców niczym krople rosy. ''

Werset ten wszyscy znamy, ale zapytacie: dlaczego został tutaj zacytowany? Kochani, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że żyjemy naprawdę w znamiennych czasach. Wielkim zaszczytem, wielkim chwalebnym zaszczytem powinno być więc dla nas pełnienie służby dla Jehowy i ustanowionego przez Niego króla - Jezusa Chrystusa. Jestem przekonany, że służbę tę wszyscy pełnimy dobrowolnie, co naprawdę zasługuje na uznanie. Ale to o was chcemy mówić, droga młodzieży. Zauważyliście ten ostatni fragment? Zostaliście przyrównani do ''kropel rosy.'' Czy wiecie dlaczego? Tak, ponieważ jest was dużo i cechuje was pokrzepiająca, młodzieńcza gorliwość. Dla nas ożywcza gorliwość.

Uwierzcie, my dorośli naprawdę bardzo się cieszymy, że możemy współpracować z wami w służbie dla Jehowy.

Heh, każdy z was powie, że chciałbym więcej praktycznych pouczeń, więcej praktycznych dowodów na to, że jako młody jestem w stanie działać, że należąc do Organizacji Jehowy nie jestem ograniczany, ale mogę pokazać, że być Świadkiem Jehowy to brzmi dumnie.

To fakt, rozmawiałem z wami przygotowując ten punkt i wszyscy mówili: Dużo lepsze są praktyczne doświadczenia i przykłady od tych pięknych teoretycznych pouczeń.

Dlatego też, wspólnie z braćmi, z wielu budujących przeżyć i postaw młodych ludzi z naszego okręgu, wybraliśmy takie, które, no właśnie, które są takie - wg udziałowców, czyli tych, którzy będą je wam przedstawiać - takie zwykle, normalne i mówią, że takie mogą przeżyć wszyscy - wszyscy młodzi tutaj zgromadzeni. Ja myślę, że z tych doświadczeń również starsi wyciągną wiele radości. Te historie, które zobaczycie, myślę, że na pewno nie będą was deprymować i mam głęboką nadzieję, że zachęca was do naśladowania we własnym życiu teokratycznym, w zborowym, szkolnym, czy zawodowym.

No więc zobaczcie fragment prawdziwego wydarzenia, jakie miało miejsce dwa miesiące temu w naszym terenie - w Nowym Targu. Skończyło się zebranie - tu oczekuje od was wyobraźni - młody ''brat starszy'' podchodzi do dwójki głosicieli. Posłuchajmy, o czym rozmawiają:

Młody ''brat starszy'': Monika, Dawid - poczekajcie na chwilę. Chciałbym was o coś zapytać. Co wy osobiście myślicie o ''dniu otwartym'' w naszej Sali Królestwa?

Dawid: No dość oryginalny pomysł, mógłby być.

Monika: A wg mnie, to fajny pomysł, choć myślę, że i tak nikt nie przyjdzie.

Dawid: Przepraszam, dobrze zrozumiałem, że to ma być 10-tego, w sobotę, w weekend?

Młody ''brat starszy'': Tak Dawid - dobrze usłyszałeś. Mam to być w sobotę i wyobraźcie sobie, chcę, żebyście wzięli w tym czynny udział.

Dawid: Nie, znowu ja mam brać udział? Przecież są inni.

Monika: Nie, no ja? Daj spokój, przecież wiesz, że ja nie potrafię.

Młody ''brat starszy'': No, no, jak na razie to widzę, że wy się do tego ''niesamowicie'' palicie. Ale ułatwię wam troszkę zadanie. Naprawdę dobrze przemyślałem tą sprawę i wiem, kogo wybieram.

Monika: No dobra Daniel. Ale powiedz chociaż, jak ty to sobie wyobrażasz.

Dawid: To co wg ciebie będziemy musieli uczynić?

Młody ''brat starszy'': No w końcu widzę jakieś zainteresowanie. Taka postawa to mnie cieszy. A powiem wam, że mam dla was ciekawe zadanie. Chciałbym, żebyście przygotowali coś w rodzaju wystawy.

Dawid: My i wystawa?

Monika: Wystawa? Daniel, ty chyba żartujesz. Patrz, ilu masz tu lepszych, zdolniejszych. Oni to sobie na pewno poradzą.

Młody ''brat starszy'': Tak - widzę, ale wiesz Monika, ja uważam, że właśnie wy się do tego świetnie nadajecie. Liczę na waszą pomysłowość, na wasz zapał i w temacie ''prześladowań Świadków Jehowy'' uważam, że świetnie sobie poradzicie.

Dawid: To powiedz nam teraz, jak to mamy zorganizować?

Młody ''brat starszy'': Nie Dawid, tak to nie będzie. Ja gotowego pomysłu to wam nie podsunę, ale mogę wam podpowiedzieć. Mamy przecież w zborze kasety video, są również liczne czasopisma, z których np. możecie powycinać ilustracje.

Dawid i Monika: razem: Powycinać?!

Dawid: Ale jak to: powycinać?

Młody ''brat starszy'': Widzę zdziwienie na waszych twarzach. Tak - powycinać. Pamiętajcie: treść naszych publikacji jest święta, ale nie same czasopisma. Dlatego możecie powycinać, daję wam tutaj wolną rękę. Po prostu działajcie.

Monika: Daniel, ale czy ty wiesz, ile z tym będzie roboty?

Młody ''brat starszy'': No tak.

Dawid: I do tego trzeba mieć pomysł jeszcze jakiś.

Młody ''brat starszy'': Trzeba.

Monika: To prawda Dawid, ale wiesz co, ja już chyba mam jakiś. Myślę, że sobie poradzimy.

Dawid: To co, Monika, bierzemy się do tego?

Monika: Jasne, że tak - musimy spróbować.

Młody ''brat starszy'': No widzicie. Dobrze wiedziałem, że mogę na was liczyć.

 

Prowadzący: Zapraszam was serdecznie tutaj na sofę, bo chciałbym z wami, przed wszystkimi, o tym porozmawiać. Przedstawiam wam członków zboru Nowy Targ: brata Daniela Kazusia już poznaliście. To jest Monika Kucak, a tu towarzyszy jej brat Daniel... Dawid Gaździk, przepraszam.

Muszę wam powiedzieć, że, no nieźle bratu Danielowi wybrzydzaliście. Mam nadzieję, że tak było tylko na początku.

Monika: Nie, nie tylko wtedy.

Prowadzący: O!

Monika: Również podczas samych przygotowań trochę wybrzydzaliśmy, że są inni, którzy mogliby się tym zająć. A wiesz, szczególnie wtedy, kiedy nam coś nie wychodziło.

Prowadzący: Rozumiem. No, ale powiedzcie, jak wywiązaliście się z tego zadania?

Monika: No więc. Podzieliliśmy temat prześladowań na trzy okresy: służby Jezusa, pierwszych chrześcijan i wojen światowych. Wykorzystaliśmy informacje, ilustracje z naszych czasopism. 

Dawid: Tak więc wyszły trzy plakaty, które później otoczyliśmy drutem kolczastym dla przykucia uwagi oglądających.

Prowadzący: No, muszę powiedzieć, to bardzo interesujące. Powód do zadowolenia. Czy to były wszystkie atrakcje na waszej Sali?

Dawid: Nie, nie, absolutnie. Bracia usługujący przygotowali również kronikę zboru Nowy Targ, jak również kronikę budowy Sali Królestwa.

Prowadzący: Aha.

Monika: No i było przecież jeszcze ''coś na ząb,'' bo siostry nasze upiekły ciasta, a poza tym dwie nasze pionierki zajęły się wystawą na temat różnych prześlad... y, na temat różnych przekładów Biblii.

Prowadzący: Aha.

Dawid: I wiesz, jedna pochodziła aż z Poznania i była z roku 1836.

Prowadzący: No to naprawdę było na czym oko zawiesić.

Młody ''brat starszy'': Wyobraź sobie bracie Krzysztofie, że w tą akcję zaangażowany był praktycznie cały zbór.

Prowadzący: To miło.

Młody ''brat starszy'': Prosiliśmy bowiem braci, żeby przynieśli zdjęcia dokumentujące historię zboru, czy budowę Sali Królestwa. Głosiliśmy również z zaproszeniami. Brat Moniki razem z tatą przygotowali również transparent, który witał przybywających gości. Jeden z braci zaangażował się w przygotowanie, a później drukowanie zaproszeń oraz plakatów. No i był też, można powiedzieć, taki ''klub filmowy.''

Prowadzący: No to naprawdę wiele atrakcji. Ale ja chciałbym drążyć jeden temat. Nie przyszłą wam taka myśl jeszcze raz, że ''dzień otwarty'' to strata czasu?

Monika: Wtedy już absolutnie nie. Sama praca dała nam dużo radości i satysfakcji, a na Sali byliśmy przecież w najlepszym towarzystwie - w towarzystwie braci i sióstr, którzy również byli zadowoleni z realizacji tego zadania. No a przybycie kilkunastu, zupełnie nowych osób, na naszą Salę to był naprawdę duży sukces, no bo to był przecież nasz cel. No a poza tym, Salę mamy ładną i naprawdę jest się czym pochwalić.

Dawid: Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa. Razem z bratem Moniki byłem zaangażowany do rozwożenia plakatów na terenie Nowego Targu i okolicach. Było to dla mnie coś nowego, bardzo fajne uczucie.

Prowadzący: To rozumiem, że plakaty przyniosły spodziewany efekt.

Monika: Tak, plakaty i zaproszenia zrobiły swoje. Salę Królestwa odwiedził np. jeden dyrektor z naszej szkoły, kilku sąsiadów, którzy otrzymali zaproszenia. Przedstawiciele miasta np. burmistrz, wójt, czy starosta, otrzymali imienne zaproszenia.

Dawid: Ale to nie wszystko. Były również zaproszenia w lokalnych gazetach.

Prowadzący: No to widzę naprawdę duży rozmach waszego działania. Ale zmienię temat. Moniko, dowiedziałem się tutaj od Dawida, że ty wyszłaś wcześniej z ''dni otwartych''. Dlaczego? Nudziłaś się?

Monika: Ależ nie. Na Sali byłam od godziny 10:00 do 16:00. Pomyślałam jeszcze: dwie godziny, więc raczej potrzebna nie będę.

Prowadzący: No tutaj już nie powiem, ale Dawid powiedział, że wróciłaś i to nie sama.

Monika: Tak, wróciłam z dwiema koleżankami, które wiedziały, że jest ''dzień otwarty'', ale tak same wstydziły się przyjść. Ze mną było im znacznie raźniej, no i mogły zobaczyć naszą Salę Królestwa. Potem powiedziały: To bardzo przytulne miejsce.

Prowadzący: Super. A ty Dawid, słyszałem z kolei od Moniki, że zaprosiłeś swoją wychowawczynię, prawda?

Dawid: Tak, była bardzo mile zaskoczona wyglądem Sali. Wraz z rodzicami wyjaśniłem jej, że na tej Sali spotykamy się dwa razy w tygodniu i w zebraniach biorą udział wszyscy: dorośli, młodzi i dzieci. Pokazałem jej również podręcznik dla każdego ucznia.

Prowadzący: Rozumiem. No rozumiem, że, jako pedagoga, na pewno ją to zaciekawiło.

Dawid: Tak, była nim bardzo pozytywnie zaskoczona. Mnie to ucieszyło teraz, bo wiem, że moja wychowawczyni widzi, że po szkole oprócz zajęć, rozrywki, zabawy, mam inne - poważniejsze obowiązki. Po prostu się nie nudzę.

Prowadzący: Ale widzisz, dałeś wspaniały przykład odważnego głoszenia w szkole swoim nauczycielom. Ale Danielu, mam do ciebie pytanie, bo wiem od Moniki, że z dyrektorem, o którym wspomniała Monika, pracujesz w jednej szkole. To twój szef.

Młody ''brat starszy'': Tak, zgadza się.

Prowadzący: Możesz nam powiedzieć, jakie były jego wrażenia?

Młody ''brat starszy'': No jako historyka, zainteresowała go szczególnie wystawa o prześladowaniach Świadków Jehowy, a szczególnie kasety video poruszające ten temat. Zamówił zresztą je z myślą o wykorzystaniu, przynajmniej fragmentów tych kaset, na swoich lekcjach. Co więcej, ponieważ w tej szkole uczą się dzieci naszych dzieci... dzieci naszych rodziców... braci, więc sam dyrektor zaproponował stworzenie gablotki, w której te dzieci mogłyby przygotowywać gazetki, różne wystawki, czy np. informować o zbliżającym się święcie - o Pamiątce.

Prowadzący: No popatrz, to naprawdę wspaniała sprawa. Ale gdybym poprosił ciebie o podsumowanie tej całej waszej akcji w kilku słowach, bardzo proszę.

Młody ''brat starszy'': No jako grono usługujących to bardzo cieszy nas aktywność, zapał, chęć do pracy i pomoc wszystkich, a szczególnie młodych osób w naszym zborze. Niedawno niektórzy młodzi pytali mnie, czy znowu powtórzymy taką akcję i czy mogliby otrzymać przydział jakichś zadań. To mnie bardzo cieszy i tak pozytywnie nastawia, nakręca do dalszej pracy.

Prowadzący: Dziękujemy wam bardzo za to, że postaraliście się wy wykorzystać młodzieńczy zapał i tak pięknie zaprezentować Organizację Jehowy ma waszym terenie. No cóż, życzymy wam powodzenia  przy kolejnym ''dniu otwartym'' w waszej Sali Królestwa.

 

(...aplauz...)

Kolejną trójkę młodych ludzi zaprosiłem ze zboru Kraków ''Azory''. Z nimi chciałbym porozmawiać o innych dziedzinach naszej służby dla Jehowy. Dziedzinach, w których można śmiało i taktownie reprezentować Jehowę i Jego Organizację w życiu... właśnie, w jakim? Codziennym: w zborze, w pracy, w szkole. Pierwszego przedstawiam wam brata Sławka Walczaka, który w swoim zborze usługuje już, mimo młodego wieku, jako sługa pomocniczy.

Prowadzący: Wiem, że masz 20 lat i zebrałem opinie. W opinii wielu wykupujesz czas w służbie dla Jehowy. Powiedz, co to znaczy, jak ty to czujesz?

Sławek: Bardzo mi miło i na pewno staram się robić jak najwięcej. Choć nie zawsze mogę tyle, ile bym chciał, bo jestem ograniczony czasowo choćby przez studia, ale już przekonałem się o tym, że dzięki dobremu planowaniu i wykupywaniu czasu, to mogę go znaleźć na wszystko.

Prowadzący: Zgodzę się z tobą, ale powiedz nam konkretnie na co ten czas wykupujesz?

Sławek: Zawsze uczestniczę w służbie dla Jehowy. W niektóre miesiące, gdy np. jest sesja egzaminacyjna na studiach, nie jestem go w stanie znaleźć dużo, ale gdy przychodzi okres wakacyjny, czy te miesiące wokół Pamiątki, zawsze podpisuję wniosek do pomocniczej służby pionierskiej. No poza tym dużo zajęć przybyło mi, gdy zostałem zamianowany na sługę pomocniczego, bo przywileje zborowe, przygotowanie do punktów, do wykładów, to fakt, naprawdę sprawiają mi wiele radości, ale też wymagają dużej ilości czasu.

Prowadzący: Wiesz co Sławek, zastanawia mnie, skąd u ciebie, młodej skądinąd osoby, wziął się taki zapał do zajęcia się sprawami bardzo poważnymi, jak uważa wielu twoich rówieśników.

Sławek: Wymagało to rozbudzenia miłości, przede wszystkim do Jehowy, ale też do zboru i do braci. Przykładem zawsze tu byli moi oboje rodzice. W domu panowała duchowa, i można powiedzieć, ''budowlana atmosfera'', bo tato zawsze dużo czasu poświęca na pomaganie we wznoszeniu Sal Królestwa.

Prowadzący: No i oczywiście zabierał cię ze sobą czasami.

Sławek: Tak, oczywiście, dzięki temu mogłem uczestniczyć w budowie choćby tego pięknego obiektu. Chociaż nie wiem czy powinienem o tym mówić, bo miałem wtedy dopiero 15 lat, a to mogłoby się nie spodobać inspektorom BHP. No, ale mnie spodobało się bardzo i od tamtej pory już uczestniczyłem w takich budowach, a teraz już mogę sam pomagać przy budowie, choćby parkingów.

Prowadzący: Wiesz co, ale to można by było tak pomyśleć, że ty właściwie byłeś ''skazany'' na  takie upodobania i posiadanie takiego serca do służby.

Sławek: No nie do końca tak jest.

Prowadzący: Nie?

Sławek: Przykład kogoś starszego, dojrzałego jest bardzo ważny - mi również bardzo pomógł -  ale żeby zacząć żyć Prawdą to trzeba samemu się budować. Mnie też nie przyszło to samo i nie przyszło od razu. Dopiero poprzez studium, rozmyślanie, modlitwę mogłem pokochać Jehowę. Pomogły mi również te budowy.

Prowadzący: Pomogły ci? Zaraz, jak pomogły?

Sławek: Tak, bo choć fizycznie niewiele mogłem do tej pory zrobić, to już przekonałem się o tym, że wytężanie fizycznych sił dla Jehowy daje bardzo dużo. Przede wszystkim ''duchowo'', ale również czysto fizycznie, bo ja np. mogłem wiele praktycznych rzeczy się nauczyć, ale też jak się okazało, łatwiej mi było wybrać studia.

Prowadzący: Zaraz, w jaki sposób ''łatwiej było wybrać''?

Sławek: Postawiłem sobie za cel być coraz bardziej użyteczny w zborze, na budowach, no i myślę, że w przyszłości po Armagedonie, w kwestii budowania będziemy mieli również mnóstwo pracy. Dlatego, gdy stanąłem w koniecznym w moim przypadku wyborem studiów, wziąłem to pod uwagę i teraz studiuje budownictwo.

Prowadzący: No tak, to ciekawy i bardzo praktyczny cel. Cóż, życzymy ci w takim razie żebyś mógł to osiągnąć i jak najwięcej napracował się w dziele dla Jehowy.

 

(...aplauz...)

Drugim młodym mężczyzną z tego zboru jest brat Marcin Miłoś. Też ma 20 lat, ale już pracuje zawodowo jako fryzjer. Z nim chciałbym porozmawiać o świadczeniu nieoficjalnym.

Prowadzący: Wiem Marcinie, że często udaje ci się w pracy dawać świadectwo swoim klientkom. Możesz nam odpowiedzieć (oryg.), jak to robisz?

Marcin: To nie jest wcale takie trudne, bo kobiety odwiedzają fryzjera nie tylko w celu podkreślenia swej urody. Chcą też porozmawiać, wygadać się, więc rozmowy nasuwają się automatycznie.

Prowadzący: No na przykład?

Marcin: No na przykład, na przykład, o! W tym gorącym okresie przed referendum, wiele miłych pań pytało mnie, czy będę głosował. Odpowiadałem wtedy, że jako osoba wierząca ufam, że to Bóg rozwiąże nasze problemy, bo o to prosimy Go w modlitwie ''Ojcze nasz...'' Potem nawiązuję do Królestwa i staram się odczytać coś z Biblii.

Prowadzący: Zaraz... Jak reagują klientki na fryzjera z Biblią w ręku zamiast nożyczek?

Marcin: No faktem jest, że towarzyszy temu zdziwienie - większe bądź mniejsze - a poza tym Biblia identyfikuje mnie zawsze ze Świadkami Jehowy. No ale wyobraź sobie, że czasem udaje się przeprowadzić nawet krótkie studium.

Prowadzący: Zaraz... studium podczas strzyżenia?

Marcin: No tak, parę razy się udało i wiesz, mam nawet takie spostrzeżenie, że ludzie są naprawdę spragnieni wiedzy biblijnej.

Prowadzący: Skąd masz takie wnioski?

Marcin: Opowiem ci taką sytuację, która niedawno miała miejsce. Przyszła do mnie klientka - katechetka. Przyznała, że poszła na teologię, bo zawsze chciała lepiej poznać Biblię. Biblię, która dawałyby jej nadzieję na lepszą przyszłość. No ale niestety, jej gorące pragnienie nie został zaspokojony (oryginalny zapis). Jak sama przyznała, Biblia była tam na dalekim planie. Ha, a księga Objawienia, którą tak namiętnie czytała, bardziej ją przeraziła niż zbudowała. No widziałem, że kobieta potrzebuje pomocy.

Prowadzący: Znając cię, nie muszę pytać czy jej pomogłeś?

Marcin: No starałem się. Powiedziałem, że mnie od jakiegoś czasu też fascynuje Biblia i że mam kilka podręczników, które pomagają mi poznać jej treść. No a tak się składa, że zawsze je mam w szufladzie przy stanowisku pracy, dałem jej więc książkę ''Finał Objawienia'' i kilka rad co do studium osobistego. Czekam na jej następną wizytę.

Prowadzący: Piękna sprawa, ale wiesz co Marcinie, nadal nurtuje mnie jedna sprawa. No nie mogę sobie wyobrazić tego studium z nożyczkami w rękach. A wy? (Do zgromadzonych) Mam takie podchwytliwe dla ciebie zadanie. Może zechciałbyś w scence, tutaj i teraz pokazać, jak to robisz?

Marcin: Ooo, scenkę, tak tutaj?

Prowadzący: No bardzo proszę, przecież Sławka znasz, to twój kolega, możecie to razem zrobić. 

Marcin: No dobrze, bardzo chętnie pokaże, tylko... na pewno nie na Sławku, bo wiesz, ja zazwyczaj pracuje z kobietami, a Sławek mi kobiety nie przypomina.

Prowadzący: Słuchaj, to w takim razie Kinguniu, zgodzisz się?

Kinga: No dobrze.

Prowadzący: To cho... bardzo proszę. Ale żeby ci nie było tak łatwo, czekaj, czekaj, ja tu przygotowałem Kinga artykuł o tych wydarzeniach w Moskwie. Bardzo proszę.

Kinga: No patrz, tutaj też o tym piszą.

Marcin: O czym?

Kinga: No o tym zamachu w Moskwie. To przecież nieludzkie. Jak można się dopuścić czegoś takiego.

Marcin: No faktycznie, ludzie posuwają się od złego ku gorszemu. Dokładnie tak jak to przepowiedziano w Biblii.

Kinga: W Biblii, a co tam przepowiedziano?

Marcin: No wiesz, tak mądrze, naukowo mówiąc to: charakterystykę społeczeństwa i charakterystykę czasów w jakich żyjemy.

Kinga: Naprawdę? Wiesz, jakoś nie chce mi się w to wierzyć.

Marcin: Wiesz co, mam przy sobie Biblię. Chcesz, przeczytam ci taki fragmencik:

Kinga: No dobrze.

Marcin: Czekaj. Posłuchaj: ''A to wiedz, iż w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy trudne do zniesienia.
Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni,
wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci''

Kinga: No wiesz, chyba coś w tym jest.
Marcin: A zwróciłaś uwagę na te pierwsze słowa: w dniach ostatnich. Z czym kojarzy ci się taki zwrot?

Kinga: W sumie, no wiesz, hmm, nigdy się nad tym nie zastanawiałam.

Marcin: Jeszcze sekundka (zwrot do czynności ''na głowie klientki'', śmiech ze strony widowni). Mam tu książkę w której jeden z rozdziałów jest poświęcony akurat kwestii ''dni ostatnich''. Opisano tu wszystkie znaki, które miały charakteryzować ten okres, przeczytaj razem ze mną, co mówi ten 1 akapit...

Prowadzący: Marcin, wiesz co, to naprawdę było przekonujące. Myślę, że wszyscy ci wierzymy, że przy strzyżeniu (...aplauz...)... Widzicie, przy strzyżeniu można zapoczątkować studium biblijne. No cóż, Marcin, życzymy ci, abyś nadal tak witalnie i gorliwie wykorzystywał okazje na wychwalanie Jehowy Boga.

Teraz, drodzy, chcielibyśmy przenieść się w inną dziedzinę naszego chrześcijańskiego życia. Szkoła.

Prowadzący: Zaprosiłem Kingę, którą już słyszeliście. Kinga Myszkowska jest uczennicą 4 klasy szkoły średniej i z tobą Kingo chciałbym porozmawiać o tym, jak można wykorzystywać okazje do dawania świadectwa w szkole. Czy mogłabyś nam opowiedzieć jedno ze swoich doświadczeń?

Kinga: tak, chciałam ci opowiedzieć ciekawą historię, która mnie samą bardzo zaskoczyła. Otóż, przeważnie na lekcji religii w szkole, siedzę sobie na korytarzu i coś czytam. Lecz tego dnia, chciałam sobie chyba coś przepisać - wiesz, nie pamiętam dokładnie ''co'' teraz - więc postanowiłam zostać na lekcji, zając ostatnią ławkę nikomu nie przeszkadzając. Co ciekawe, akurat tematem tej lekcji były sekty. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, w którymś momencie usłyszałam jak zakonnica powiedziała klasie, iż sponsorem Świadków Jehowy jest, mh aż trudno uwierzyć, firma Coca Cola w Ameryce.

Prowadzący: (w tle śmiech zgromadzonych) No i co wtedy zrobiłaś?

Kinga: No wiesz, prawie odruchowo podniosłam rękę, aby wyjaśnić, iż sama jestem świadkiem Jehowy i to co powiedziała nie jest prawdą.

Prowadzący: No a czy pozwoliła ci się w ogóle wypowiedzieć?

Kinga: No wyobraź sobie, że udzieliła mi głosu. Krótko wyjaśniłam, w jaki sposób finansowana jest nasza działalność. Zarówno ona, jak i klasa, były zaskoczone moją wiedzą i odwagą jaką się wtedy wykazałam. Ta sympatyczna zakonnica przeprosiła mnie, co też zrobiło na mnie wrażenie, tłumacząc, iż takie informacje zdobyła z Internetu. Ale na tym się nie skończyło. Zostałam także poproszona przez nią o przeprowadzenie następnej lekcji i opowiedzeniu o swojej religii coś więcej.

Prowadzący: I rozumiem, że się zgodziłaś?

Kinga: Oczywiście, że się zgodziłam. Postanowiłam się dobrze przygotować i wykorzystać taką okazję do wydania świadectwa.

Prowadzący: Możesz nam opowiedzieć jak wyglądała ta lekcja?

Kinga: Starałam się przekazać klasie i zakonnicy najważniejsze rzeczy dotyczące Świadków Jehowy, ponieważ wiedziałam, ze dysponuję niewielką ilością czasu. Miałam przy sobie także różne pomoce, które pokazałam klasie.

Prowadzący: Jakie to pomoce?

Kinga: No, były to m. innymi Strażnica, Przebudźcie się!, broszura, książka i kaseta. Opowiedziałam im nie tylko o naszych wierzeniach, ale także o zebraniach i większych zgromadzeniach, zaznaczając przy tym, że wstęp na nie jest wolny, i że każdy kto chce, może przyjść zobaczyć jak one wyglądają.

Prowadzący: Powiedz nam, czy naprawdę klasa była zainteresowana tym co mówiłaś?

Kinga: Och, tak i to bardzo. Wiesz, sama byłam tym zaskoczona. Te 45 minut to był zbyt krótki czas. Wiesz, było mnóstwo pytań, na które każdemu starałam się odpowiedzieć. W sumie, na koniec lekcji, rozpowszechniłam około 15-tu broszur ''Kim są i w co wierzą Świadkowie Jehowy?'' (oryg.) oraz traktaty ''Czy chciałbyś lepiej poznać Biblię?''. A jeszcze przez kilka następnych dni prowadziłam ciekawe rozmowy, też było zadawane wiele różnych pytań.

Prowadzący: No ale powiedz nam, bo wszyscy czekają, jak zachowała się zakonnica?

Kinga: Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ poprosiła o Strażnicę, Przebudźcie się!, broszurę, oraz książkę i kasetę ''Świadkowie Jehowy organizacja godna swej nazwy''. Zrozumiała także i przyjęła do wiadomości, jak jest finansowana nasza działalność.

Prowadzący: Skąd taki wniosek?

Kinga: Pewnie cię to zdziwi, ale sama pod koniec lekcji wręczyła ''datek''.

Prowadzący: Ho...

Kinga: Była bardzo wdzięczna za przedstawienie moich wierzeń.

Prowadzący: Słuchaj, ale mam takie pytanie do ciebie, bo dużo wiem o tobie. A jak ty się czułaś w tej roli? I od rodziny, od przyjaciół dowiedziałem się, że z natury jesteś osobą bardzo nieśmiałą, czego teraz nie widać.

Kinga: No tak, to prawda, ale wtedy dzięki modlitwie do Jehowy, ją pokonałam i odczuwałam ogromną radość, że miałam taką wspaniałą sposobność by wydać świadectwo i stanąć w obronie Prawdy.

Prowadzący: Widzisz Kingo, dziękujemy ci serdecznie, że opowiedziałaś nam to swoje doświadczenie, bo wiem, że uważałaś, ze to nic wielkiego, to takie oczywiste, że przecież każdy by tak postąpił; jak widzisz, warto reprezentować Jehowę Boga. My życzymy tobie i innym młodym tutaj zgromadzonym, by przy każdej nadarzającej się okazji zechcieli tak jak ty, odważnie dawać świadectwo Prawdzie, wielbiąc tym naszego niebiańskiego Ojca.

 

(...aplauz...)

Teraz chciałem wam pokazać kolejny wycinek ''teokratycznego życia'' młodych ludzi, ale tych naprawdę młodych. Zobaczycie fragment historii, która wydarzyła się w zborze w Krakowie. W Krakowie ''Podgórzu'' trzy miesiące temu. Oczyma wyobraźni przenieście się do szkoły podstawowej, jest długa przerwa, w około biega rozhukane... jak to się nazywa?... następcy rodu, a tutaj w kąciku siedzą dwie dziewczynki i o czymś rozmawiają. Posłuchajmy.

Głosicielka: Sara, a czy przeczytałaś tą moją ulubioną książkę?

Sara: Aaa, ''Mój zbiór biblijny''. Tak, bardzo mi się podobał. A czy mogłabym go jeszcze trochę zatrzymać?

Głosicielka: Jeśli chcesz, mogę ci ją dać nawet w prezencie.

Sara: Naprawdę? To fajny prezent, dziękuję.

Głosicielka: A czy pokazałaś ją rodzicom?

Sara: Tak, bardzo im się podobała. I wiesz co, powiedzieli, że dobrze by było, gdybym ją czytała. Ale wiesz co? Z tej waszej 'Strażnicy' dowiedziałam się, że macie tylko jedno święto - Pamiątkę śmierci Jezusa. Naprawdę macie tylko jedno święto?

Głosicielka: Wyobraź sobie, że tak. Pamiątkę obchodzimy raz w roku, tak jak nakazał to Pan Jezus. W tym roku odbędzie się ona 16 kwietnia o godz. 20:45 po zachodzie słońca. Jeżeli chcesz, możesz przyjść razem z rodzicami i siostrami, ale zapytaj wcześniej rodziców o zgodę.

Sara: Ja już rozmawiałam z rodzicami.

Głosicielka: I co?

Sara: Rodzice nie mają nic przeciwko temu. Co prawda mamusia niestety, będzie miała dyżur w szpitalu, ale tatuś chętnie ze mną przyjdzie. Aha, a czy będzie mógł przyjść z kamerą?

Głosicielka: Nie wiem, zapytam rodziców i dam ci odpowiedź. Ale w takim razie mam dla ciebie i twojej rodziny uroczyste zaproszenie. Proszę.

Sara: Dziękuję. A czy mogłabyś mi powiedzieć na czym polega ta uroczystość i co my w ogóle tam będziemy robić?

Głosicielka: Oczywiście, mam jeszcze 10 minut do końca przerwy, choć pójdziemy do klasy to ci wszystko wyjaśnię.

 

Prowadzący: Myślę, że zechcecie... (...aplauz...). Na pewno zechcecie poznać tą młodą, odważną głosicielkę, pomocnicy serdecznie dziękujemy. Ale wiesz co, może przedstawisz się nam sama, bardzo proszę:

Głosicielka: Nazywam się Elwira Kołyszko. Jestem ze zboru Kraków ''Pogdórze''. Ukończyłam 3 klasę, a w maju - wujku - skończyłam już 10 lat.

Prowadzący: Oj, to przepraszam. W takim razie przedstawiam wam 10-cio letnią odważną głosicielkę, ale reszta informacji się na pewno Elwirko zgadza, bo wiem, że wszyscy w szkole wiedzą, że wychowujesz się w rodzinie Świadków Jehowy. Wszyscy wiedzą w zborze, że twój teren szkolny, to teren takiej osobistej ewangelizacji. Czy to się zgadza?

Głosicielka: Tak, tak. Jak wiesz wujku, w szkole jest bardzo dużo dzieci, a wśród tej gromady są i takie, które chętnie ze mną rozmawiają o Bogu.

Prowadzący: No to czy mogłabyś nam opowiedzieć coś ciekawego?

Głosicielka: Yhy! Jak widziałeś wujku w scence, w szkole mam koleżankę Sarę. Oprócz książki ''Mój zbiór'', wręczyłam jej jeszcze dwie książki: ''Przysłuchiwanie się Wielkiemu Nauczycielowi'' i ''Oddawaj cześć jedynemu prawdziwemu Bogu''. Sara zainteresowała się uroczystością Pamiątki, a ja wyjaśniłam jej na czym ona polega i jak wujku widziałeś, wręczyłam zaproszenia dla całej rodziny.

Prowadzący: Tak?

Głosicielka: Chociaż mama Sary nie mogła być na Pamiątce, to i tak z resztą rodziny tę uroczystość mogła przeżyć.

Prowadzący: Zaraz, zaraz, ale przecież mówisz, że nie była na Pamiątce, to jak?

Głosicielka: Bo widzisz wujku, tatuś Sary za zgodą braci, całą uroczystość filmował, a potem odtwarzał bliższej i dalszej rodzinie.

Prowadzący: No ale w takim razie powiedz nam, jakie były ich wrażenia po Pamiątce?

Głosicielka: Tatuś Sary był zdziwiony, że wszyscy się z nim witają i że na Sali Królestwa nie ma obrazów, a potem przyjął kasetę ''Świadkowie Jehowy - organizacja godna swej nazwy.'' Sarze podobały się pieśni, które śpiewałyśmy z jednego śpiewnika. Natomiast siostrze Sary podobało się to, że na Sali jest ciepło, nie tak jak u nich w kościele.

Prowadzący: Haha, a powiedz nam Elwiro, a czy tylko Sara jest taka fajna dziewczynka, czy masz jeszcze jakieś inne koleżanki, które się interesują Prawdą?

Głosicielka: Tak, niedługo po tej uroczystości udało mi się zaprosić na zebranie druga moją koleżankę - Anię - która przyszła wraz z mamą. Zebranie bardzo im się podobało, a teraz przy różnych okazjach wręczam im literaturę biblijną.

Prowadzący: Wiesz co Elwirko, ale tutaj słuchają cię rówieśnicy to myślą: no tak - ma taką super szkołę, w której wszyscy ją lubią, rozmawiają z nią, to nie trudno do takiej szkoły chodzić i tak się zachowywać.

Głosicielka: Wcale tak nie jest wujku. Zdarza się, że koleżanki -  szczególnie wtedy, gdy zbliżają się święta - namawiają się przeciwko mnie, a nawet pomiaukują w mojej obecności. Ale staram się na to nie zwracać uwagi bo wiem, że to jest najmądrzejsze zachowanie.

Prowadzący: I słusznie, ale wiesz, chciałbym cię zapytać jeszcze: jeśli masz taką postawę, to jak układa ci się z nauczycielami?

Głosicielka: No cóż, w szkole często są w (...) (niewyraźnie), gdzie muszę stanowczo odmówić wykonania pewnej czynności sprzecznej z Biblią.

Prowadzący: Co to znaczy?

Głosicielka: Na przykład: zabawa karnawałowa, mikołajki, malowanie pisanek, czy urodziny lub imieniny koleżanek.

Prowadzący: No i dobrze, co wtedy, jak sobie radzisz, co robisz?

Głosicielka: Zawsze wtedy, w przeddzień wieczorem, zaopatruję się w odpowiednią literaturę, w czym pomagają mi rodzice, i na drugi dzień wręczając nauczycielce publikację tłumaczę, dlaczego nie mogę wykonać określonego zadania, ale zawsze wtedy proszę o pracę zastępczą.

Prowadzący: Bardzo mądrze. Ale wiesz co Elwirko, mam jeszcze jedno pytanie do ciebie. Dowiedziałem się, że ty swego czasu potrafiłaś wyręczyć nawet braci starszych z ich obowiązków. czy to prawda?

Głosicielka: Aha, chodzi ci wujku o bibliotekę?

Prowadzący: No, no.

Głosicielka: Chyba można tak powiedzieć. Bo widzisz, wujku. Od 1 klasy wypożyczam bardzo dużo książek w bibliotece szkolnej. Pewnego razu zaproponowałam pani bibliotekarce, czy książka ''Pytania młodych ludzi'' mogłaby się znajdować w księgozbiorze. Pani zgodziła się i jako pierwsza ją przeczytała. Pod koniec roku szkolnego wręczyłam pani bibliotekarce jeszcze jedną książkę: ''Jak powstało życie?'' Pani była bardzo zadowolona.

Prowadzący: Elwirko, wiem, że zadałbym kolejne pytanie - padłaby kolejna fajna historia, ale naprawdę nie mamy czasu. Bardzo się cieszymy, że ty, zgodnie z radą z księgi Koheleta 12 rozdziału, pamiętasz o swoim Stwórcy w dniu swojej wczesnej młodości. Życzymy ci byś nie zatraciła tego ducha, ale nadal go rozwijała, no i abyśmy za kilka lat znowuż mogli z tobą porozmawiać.

 

(...aplauz...)

Wszystkim podziękowałem, ale jeszcze raz to czynię: Dziękujemy, że zechcieliście z nami tutaj być. Natomiast kochana młodzieży, zobaczyliście tutaj wybrane fragmenty z wielu, naprawdę wielu doświadczeń, bardzo podobnych do siebie jakie zgromadziliśmy.

Przedstawiliśmy te, które - jak powiedziałem na wstępie - będą do powtórzenia przez was w szkole, w pracy, czy też w zborze. Wysławiajcie Jehowę, wysławiajcie angażując się w jak najpełniejszej mierze w wielkie dzieło żniwne i szukajcie sposobów na poszerzenie zakresu swej służby. Dlatego stale pielęgnujcie pragnienie gorliwego wysławiania Jehowy i bądźcie, zgodnie ze słowami apostoła Piotra z 1 Listu, 3 rozdziału, 15 wersetu zawsze gotowi do opowiadania o swej nadziei. Nie zapominajcie również o wersetach 16 i 17. Dlatego mówiąc krótko: Przysparzajcie chwały Jehowie jak tylko potraficie. Od razu zadacie pytanie: No ale jak? No właśnie. Możecie czynić to na wiele sposobów. Możecie przysparzać chwały Jehowie swą mową i zachowaniem w domu, w szkole, na ulicy, w pracy, słowem: w codziennym życiu. Przejawiajcie miłość i wdzięczność dla Jehowy, zachowujcie czystość moralną oraz gorliwą wiarę, którą można prezentować wszędzie, rozpoczynając już teraz. Zawsze pamiętajcie o radach apostoła Pawła, jakie udzielił młodemu Tymoteuszowi w 1 Liście, 4 rozdziale, a 12 wersecie. To znaczy byście stali się wzorem w całym swym postępowaniu. Nie dawajcie nikomu powodu do patrzenia z góry i z ubolewaniem na waszą młodość. Pamiętajcie, że kiedy wy młodzi, razem z nami - starszymi, dorosłymi - połączymy siły w wychwalaniu Jehowy, w pełni spełnią się słowa Psalmu 148, 1 wersetu, że niebiosa i ziemia wspólnie wychwalać będą Jehowę - Władcę całego Wszechświata.


Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. wrzesień 2003