Strona główna / Wykłady kongresowe / Podzielaj Chrystusowy...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Wykłady kongresowe A.D. 2003

 

 

(Uwaga: w nawiasach kursyw± dodano nasze uwagi)


Wszyscy chcemy prowadzić wartościowe życie. Ale od czego tak naprawdę zależy wartość, albo wielkość człowieka? Przemówienie ''Podzielaj Chrystusowy pogląd na wielkość'' pomoże nam zrozumieć, jak się na tę sprawę zapatrują Jehowa Bóg oraz Jezus Chrystus. Przedstawi je brat Robert Koster, starszy zboru Kraków ''Rakowice''.
 

''Podzielaj Chrystusowy pogląd na wielkość''

 

Czy chciałbyś być wielki? Wielu o tym marzy. Myślą o tym, jakby by to było pięknie gdyby byli bogaci, sławni. Niektórzy chcieliby stać się wybitnymi jednostkami, wyróżniającymi się spośród społeczeństwa, mającymi nad nimi władzę. Mówiąc krótko - wielu chciałoby błyszczeć. Co popycha ludzi do takich pragnień i do takich działań? Najczęściej są to własne ambicje, duma, chęć władzy. A więc cechy charakterystyczne dla tego samolubnego świata. Jako chrześcijanie nie możemy więc przyswoić sobie takiego poglądu na wielkość człowieka. Dlaczego? Ponieważ taka postawa rozbudza przede wszystkim ducha rywalizacji, a słowo Boże mówi wprost, iż jest  to pogoń za wiatrem.

Apostoł Paweł w Liście do Galatów, 5 rozdziale, a wierszu 26 wyjaśnia, iż takie postawy prowadzą do popadania w próżność, pobudzającą do współzawodnictwa i zawiści. Jest to więc  coś szkodliwego. Ale najistotniejszym elementem, który dyskryminuje światowy pogląd na wielkość jest fakt, iż ludzie, którzy mają takie pragnienia, nie chcą chwały dla Jehowy Boga, ale dla siebie. Dlatego nie możemy przyjąć poglądu, który ogólnie wyraża ludzkie społeczeństwo.

 

Rodzi to jednak pytanie. Co sprawia, że człowiek staje się w oczach Jehowy naprawdę wielki? W tej materii dużo możemy się nauczyć z postaci jednorodzonego Syna Bożego - Jezusa.

Otóż przede wszystkim jako człowiek pokazał on, iż wielkość nie zależy od zajmowanej pozycji czy stanowiska. Jak wynika ze sprawozdania ewangelicznego Jana, 6 rozdziału- odmówił zostania królem. Ale warto też zauważyć, że zrobił to w sposób cichy, skromny. Nie dopuścił do tego, żeby fakt, iż odmówił zostania królem stał się przedmiotem polemik, czy publicznej debaty. Kiedy zobaczył sytuację, odszedł tak, aby nie stworzyć możliwości do takich dyskusji.

 

Co więcej, warto zauważyć, ze sam Jezus zrezygnował z eksponowanego stanowiska i to stanowiska w niebie. A dlaczego zrezygnował? Aby móc usługiwać ludziom. Jeśli otworzymy swoje Biblie na Liście do Filipian, 2 rozdziale, to w wersetach od 5 do 7 możemy przeczytać właśnie na ten temat wypowiedź apostoła Pawła. Paweł pisze:

" Zachowujcie to nastawienie umysłu, jakie też było u Chrystusa Jezusa, który chociaż istniał w postaci Bożej, nie brał pod uwagę zagarnięcia, mianowicie tego, żeby być równym Bogu. Przeciwnie, ogołocił samego siebie i przybrał postać niewolnika, i stał się podobny do ludzi." 

Zauważmy, Paweł tutaj używa określeń, iż Jezus "ogołocił samego siebie, przybrał postać niewolnika". A więc kierując się dobrem ludzkości zrezygnował z pewnej pozycji. Ale cały ten fragment zaczyna się słowami: "Zachowujcie to nastawienie umysłu jakie miał Chrystus." Mówi o nastawieniu umysłu , a więc Jezus podejmując tą (oryg.) decyzję, nie uczynił tego pod wpływem emocji. Nie był to jakiś jednorazowy gest, czy wpływ otoczenia. Była to przemyślana decyzja, wypływająca z zasad, którymi się kierował.

Jezus zresztą powiedział wprost i podkreślił to wielokrotnie, iż prawdziwa wielkość wiąże się z koniecznością usługiwania drugim. Zresztą dał pod tym względem wzór do naśladowania.

Sprawozdania ewangeliczne często pokazują Mistrza w różnych sytuacjach. Ale jak czytamy w 20 rozdziale ewangelii Mateusza, kiedyś przyszedł do niego... (oryg.) przyszła do niego matka z synami Zebedeusza. Ci apostołowie chcieli stać się kimś znaczącym. Dlatego prosili poprzez swą matkę, żeby w Królestwie Bożym jeden mógł siąść po lewicy, drugi po prawicy. Jak zareagował Jezus? Wytłumaczył, że to jest niemożliwe, że to nie leży w jego gestii. Ale przy tej okazji starał się coś uczniom wytłumaczyć. I 20 rozdział Ewangelii wg Mateusza, w wersecie 25 i 26 zawiera wyjaśnienie:

'' 25 Ale Jezus, przywoławszy ich do siebie, rzekł: "Wiecie, iż władcy narodów panoszą się wśród nich, a wielcy dzierżą władzę nad nimi.
26 Nie tak jest wśród was; lecz kto by się chciał stać wielkim wśród was, ma być waszym sługą, ''

Słowo "sługa", którego tu użył Jezus jest tłumaczeniem greckiego diakonos  i jego pochodzenie sugeruje kogoś, kto wyciąga rękę z pilnością i wytrwałością, by usługiwać drugim. Jezus zatem w tych (oryg.) wersecie podał definicję wielkości. Przeciwstawił ją zarazem tej wielkości ogólnie uznawanej, demonicznej wielkości, która jest uwielbiana, dumna, panosząca się - wielkości prawdziwej. Wielkości skromnej, uczynnej ofiarnej.

Jezus pokazując ten sposób dał dowód, iż jeśli chcemy być wielcy na wzór Chrystusa, musimy pełnić służbę na rzecz drugich. Starał się zresztą sam pokornie zaspokajać potrzeby swoich uczniów, pomagać im w tym, aby zrozumieli pewne problemy. Kiedy je widział, starał się w inny sposób dotrzeć tak, aby mieli świadomość jak mają postępować.

 

To rodzi pytanie: czy i my jesteśmy wielcy w tym sensie? Jeśli mamy usługiwać drugim, to jest nie do pomyślenia, aby chrześcijanin zabiegał o odpowiedzialne zadania w celu zaspokojenia własnych ambicji, licząc na to, że zyska pozycję, uznanie, może władzę i kontrolę nad innymi. 

 

Posłużmy się przykładem. Brat jest chętny do tego, żeby przedstawiać przemówienia, lubi nauczać w zborze, dobrze się w tym czuje. Ale z drugiej strony jest niechętny, kiedy przyjdzie pomóc osobie starszej. Albo widząc braci piastujących odpowiedzialne funkcje, z zapałem zabiega o ich względy. Ale ten zapał przestaje się pojawiać, kiedy chodzi o współpracę z głosicielami w służbie.

 

Gdybyśmy dostrzegli, że taki problem pojawia się u nas, warto postawić sobie trzy pytania: " Czy w służbie dla Boga nie skupiam się przede wszystkim na dziedzinach, które przynoszą mnie zaszczyty i uznanie? A jeśli tak jest, to dlaczego? Czy czasami nie staram się błyszczeć przed innymi? Takie uczciwe i szczere odpowiedzenie przed sobą na te pytania pomoże nam skorygować swój sposób myślenia i działania tak, by uniknąć później duchowego nieszczęścia, duchowej katastrofy. 

Ale by móc usługiwać pokornie drugim, by być wielkim - bo o wielkości dziś mówimy - to trzeba również naśladować Chrystusową pokorę. Jezus jako Mistrz dowiódł pokory w sposobie traktowania apostołów. Na przykład nauczając - nigdzie, czytając ewangelie -  nie zauważymy sytuacji, kiedy Jezus mówi: "Macie trzymać się takiej i takiej zasady, ale ja tego nie muszę robić". Odwrotnie, starał się w sposób pokorny pomóc swoim uczniom, by zrozumieli pewne zasady, ba, sam wprowadzał je w życie i pokazywał jak można to zrobić.

 

Jeżeli otworzymy swoje Biblie na Ewangelii wg Jana, 13 rozdziale, to w wersecie 14 oraz 15 możemy przeczytać wypowiedź Jezusa po Ostatniej Wieczerzy, po pewnym czynie, którego dokonał. Jest  tu komentarz, który wiele daje do myślenia na temat pokory. 14 i 15 werset mówi:

" 14 Jeżeli więc ja, chociaż jestem Panem i Nauczycielem, umyłem wam nogi, to wy też powinniście umywać nogi jeden drugiemu.
15 Bo dałem wam wzór, żebyście i wy czynili tak, jak ja wam uczyniłem. ''

Co tutaj Jezus powiedział? No, pokazał: "Popatrzcie! Zrobiłem coś, co w normalnych warunkach nie czyni człowiek, czyni najgorszy sługa. To ja, wasz Mistrz uczyniłem. Popatrzcie, to wymaga pokory, to wymaga uniżenia. Więc jeśli ja tak zrobiłem, no to czyż wy, moi naśladowcy nie powinniście się zdobyć na taką samą pokorę?"

Widać z tego, że Jezus pragnął, by uczniowie przyswoili sobie nowe nastawienie umysłu. Zresztą prawdę mówiąc, żaden chrześcijanin nie powinien się uważać za tak ważnego, by zawsze był obsługiwany przez kogoś, ani  traktowany z szczególnymi względami. Warto pamiętać, że mając naśladować wzór Jezusa, musimy pamiętać słowa, które on kiedyś powiedział, zapisanych w Ewangelii Mateusza, 20 rozdział, 28 werset. Powiedział tam:

"Nie przyszedłem po to, by mi usługiwano, lecz bym usługiwał"

Jezus pokazał więc, że dla dobra drugich jest gotów podejmować się nawet najskromniejszej posługi. To oznacza, że taką postawę powinniśmy i my przyjmować. 

 

Z tego wypływa prosty wniosek: wszyscy członkowie zboru, nie wyłączając młodzieży, mogą pracować nad rozwijaniem pokory i starać się lepiej naśladować wzór ustanowiony przez Chrystusa.

Miał tego głęboka świadomość apostoł Paweł, dlatego w Liście do Kolosan,  3 rozdziale, w wersecie 10 i 12 zapisał takie oto słowa, 3,10,12:

" 10: i przyodziejcie się w nową osobowość, odnawianą dzięki dokładnemu poznaniu na obraz Tego, który ją stworzył,

12: Toteż jako wybrani Boży, święci i umiłowani, przyodziejcie się w tkliwe uczucia: współczucie, życzliwość, uniżenie umysłu, łagodność i wielkoduszną cierpliwość. ''

Zauważmy, Paweł powiedział, iż cechą nowej osobowości, a więc tej osobowości, którą przyjmuje się po chrzcie, która wynika z poznania Stwórcy, jest przejawianie pewnych cech charakterystycznych dla sług Bożych. Zwróćmy uwagę, że jest  to kwestia dowolności (oryg.) , ale że jest  to niezbędny element, do którego zaliczył "uniżenie umysłu", a wiec pokorę.

 

To oznacza, że prawdziwi (oryg.) chrześcijanin będący naśladowcą Chrystusa, jest sługą, a nawet niewolnikiem swoich współbraci. Oj niewątpliwie dotyczy to osób, które na przykład ubiegają się o przywilej - mają przecież stać się przykładem dla trzody. 

 

Gdy ktoś zatem chciałby usługiwać w zborze, ale myśli o sobie, to jest  to znak, ze nie nadaje się na chrześcijańskiego nadzorcę. Mógłby w ten sposób nawet - nie myśląc o zborze, o drugich, ale o sobie - przynieść zborowi szkodę. Ubieganie się o urząd nadzorcy to przecież pragnienie wykonywania wspaniałej pracy. Jak mówi apostoł Paweł w 1 do Tymoteusza 3:1, wspaniałej pracy, a nie zyskania jakiegoś stanowiska, pozycji.

 

A zatem, nadzorcy, z tego wynika prosty wniosek: nadzorcy powinni należeć do najpokorniejszych członków zboru. Z drugiej strony trzeba powiedzieć tutaj wprost: uniżenie umysłu, o którym mówimy, tak charakterystyczne dla Jezusa, dla wiernych apostołów, dla mężów wiary,  świadczy o sile charakteru. O tym, że ktoś ma mocną, zdecydowaną wiarę, pragnie służyć Jehowie. A Jehowa niewątpliwie będzie go wspierał swoim świętym duchem. 

 

Dziś w zborze chrześcijańskim jest  do spełnienia wiele mniej zaszczytnych zadań, które są jednak niezbędne. Słusznie się więc okazuje... ( oryg.), oczekuje, że wszyscy, i starsi i członkowie zboru, będą starali się pokornie w nim działać. Zapytaj więc samego siebie: czy ja jestem gotów podejmować się pożytecznych zadań, które nie od razu będą zauważone, a może o których w ogóle  nikt nie wspomni? To proste i ważne pytanie, ale ono pokazuje czy jesteśmy gotowi przejawiać pokorę. Gdybyśmy bowiem przejawiali fałszywą pokorę, w momencie próby mogłoby to być dla nas zgubą. Przeanalizowanie zaś samego siebie pomoże nam w tym, abyśmy mogli pracować w rozwijaniu właściwego duchowego usposobienia, w rozwijaniu uniżoności umysłu. 

 

Z drugiej strony drodzy, kiedy staramy się być pokorni, usługiwać drugim, to niewątpliwie taka niesamolubna służba przysparza mnóstwo radości. Wielu tutaj z nas  zaznało tego radosnego przywileju pomagania swoim współbraciom. Tego, tej wielkiej radości, kiedy uda się rozwiązać jakiś problem, kiedy uda się pokonać słabość  bratu, to wszystko jest naszym udziałem. Dzięki temu również stajemy się bliżsi naszym braciom, bardziej związani, zjednoczeni jako prawdziwa organizacja Chrystusa. Utrzymujemy  również poprzez to dobre stosunki ze Stwórcą. Zresztą apostoł Piotr w swoim 1 Liście, 5 rozdziale, wierszu 5, w drugiej części tego wersetu powiedział:

"Wszyscy zaś jedni wobec drugich przepaszcie się uniżeniem umysłu, ponieważ Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością."

Tak. Jehowa obdarza pokornych niezasłużoną życzliwością. Obyśmy zatem wszyscy, jak tu jesteśmy na tym pięknym obiekcie, dokładali starań, by podzielać Chrystusowy pogląd na wielkość! 


Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. sierpień 2003