''Podzielaj Chrystusowy pogląd na wielkość''
Czy chciałbyś być wielki? Wielu o tym marzy.
Myślą o tym, jakby by to było pięknie gdyby byli bogaci, sławni.
Niektórzy chcieliby stać się wybitnymi jednostkami, wyróżniającymi
się spośród społeczeństwa, mającymi nad nimi władzę. Mówiąc krótko
- wielu chciałoby błyszczeć. Co popycha ludzi do takich pragnień i do
takich działań? Najczęściej są to własne ambicje, duma, chęć władzy.
A więc cechy charakterystyczne dla tego samolubnego świata. Jako chrześcijanie
nie możemy więc przyswoić sobie takiego poglądu na wielkość człowieka.
Dlaczego? Ponieważ taka postawa rozbudza przede wszystkim ducha
rywalizacji, a słowo Boże mówi wprost, iż jest to pogoń za
wiatrem.
Apostoł Paweł w Liście do Galatów,
5 rozdziale, a wierszu 26 wyjaśnia, iż takie postawy prowadzą do
popadania w próżność, pobudzającą do współzawodnictwa i zawiści.
Jest to więc coś szkodliwego. Ale najistotniejszym elementem, który
dyskryminuje światowy pogląd na wielkość jest fakt, iż ludzie, którzy
mają takie pragnienia, nie chcą chwały dla Jehowy Boga, ale dla siebie.
Dlatego nie możemy przyjąć poglądu, który ogólnie wyraża ludzkie
społeczeństwo.
Rodzi to jednak pytanie. Co sprawia, że człowiek
staje się w oczach Jehowy naprawdę wielki? W tej materii dużo możemy
się nauczyć z postaci jednorodzonego Syna Bożego - Jezusa.
Otóż przede wszystkim jako człowiek pokazał
on, iż wielkość nie zależy od zajmowanej pozycji czy stanowiska. Jak
wynika ze sprawozdania ewangelicznego Jana, 6 rozdziału- odmówił
zostania królem. Ale warto też zauważyć, że zrobił to w sposób
cichy, skromny. Nie dopuścił do tego, żeby fakt, iż odmówił zostania
królem stał się przedmiotem polemik, czy publicznej debaty. Kiedy
zobaczył sytuację, odszedł tak, aby nie stworzyć możliwości do
takich dyskusji.
Co więcej, warto zauważyć, ze sam Jezus
zrezygnował z eksponowanego stanowiska i to stanowiska w niebie. A
dlaczego zrezygnował? Aby móc usługiwać ludziom. Jeśli otworzymy
swoje Biblie na Liście do Filipian, 2 rozdziale, to w wersetach
od 5 do 7 możemy przeczytać właśnie na ten temat wypowiedź apostoła
Pawła. Paweł pisze:
" Zachowujcie to nastawienie umysłu, jakie
też było u Chrystusa Jezusa, który
chociaż istniał w postaci Bożej, nie brał pod uwagę zagarnięcia,
mianowicie tego, żeby być równym Bogu. Przeciwnie, ogołocił samego siebie
i przybrał postać niewolnika, i stał się podobny do ludzi."
Zauważmy, Paweł tutaj używa określeń, iż
Jezus "ogołocił samego siebie, przybrał postać niewolnika".
A więc kierując się dobrem ludzkości zrezygnował z pewnej
pozycji. Ale cały ten fragment zaczyna się słowami: "Zachowujcie
to nastawienie umysłu jakie miał Chrystus." Mówi o nastawieniu
umysłu , a więc Jezus podejmując tą (oryg.) decyzję, nie
uczynił tego pod wpływem emocji. Nie był to jakiś jednorazowy gest,
czy wpływ otoczenia. Była to przemyślana decyzja, wypływająca z
zasad, którymi się kierował.
Jezus zresztą powiedział wprost i podkreślił
to wielokrotnie, iż prawdziwa wielkość wiąże się z koniecznością
usługiwania drugim. Zresztą dał pod tym względem wzór do naśladowania.
Sprawozdania ewangeliczne często pokazują Mistrza
w różnych sytuacjach. Ale jak czytamy w 20 rozdziale ewangelii
Mateusza, kiedyś przyszedł do niego... (oryg.) przyszła do
niego matka z synami Zebedeusza. Ci apostołowie chcieli stać się kimś
znaczącym. Dlatego prosili poprzez swą matkę, żeby w Królestwie Bożym
jeden mógł siąść po lewicy, drugi po prawicy. Jak zareagował Jezus?
Wytłumaczył, że to jest niemożliwe, że to nie leży w jego gestii.
Ale przy tej okazji starał się coś uczniom wytłumaczyć. I 20
rozdział Ewangelii wg Mateusza, w wersecie 25 i
26 zawiera wyjaśnienie:
'' 25 Ale Jezus, przywoławszy ich do siebie,
rzekł: "Wiecie, iż władcy narodów panoszą się wśród nich, a wielcy dzierżą
władzę nad nimi.
26 Nie tak jest wśród was; lecz kto by się chciał stać wielkim wśród was,
ma być waszym sługą, ''
Słowo "sługa", którego tu użył
Jezus jest tłumaczeniem greckiego diakonos i jego
pochodzenie sugeruje kogoś, kto wyciąga rękę z pilnością i wytrwałością,
by usługiwać drugim. Jezus zatem w tych (oryg.) wersecie
podał definicję wielkości. Przeciwstawił ją zarazem tej wielkości ogólnie
uznawanej, demonicznej wielkości, która jest uwielbiana, dumna, panosząca
się - wielkości prawdziwej. Wielkości skromnej, uczynnej ofiarnej.
Jezus pokazując ten sposób dał dowód, iż jeśli
chcemy być wielcy na wzór Chrystusa, musimy pełnić służbę na rzecz
drugich. Starał się zresztą sam pokornie zaspokajać potrzeby swoich
uczniów, pomagać im w tym, aby zrozumieli pewne problemy. Kiedy je
widział, starał się w inny sposób dotrzeć tak, aby mieli świadomość
jak mają postępować.
To rodzi pytanie: czy i my jesteśmy wielcy w
tym sensie? Jeśli mamy usługiwać drugim, to jest nie do pomyślenia,
aby chrześcijanin zabiegał o odpowiedzialne zadania w celu zaspokojenia
własnych ambicji, licząc na to, że zyska pozycję, uznanie, może władzę
i kontrolę nad innymi.
Posłużmy się przykładem. Brat jest chętny
do tego, żeby przedstawiać przemówienia, lubi nauczać w zborze, dobrze
się w tym czuje. Ale z drugiej strony jest niechętny, kiedy przyjdzie
pomóc osobie starszej. Albo widząc braci piastujących odpowiedzialne
funkcje, z zapałem zabiega o ich względy. Ale ten zapał przestaje się
pojawiać, kiedy chodzi o współpracę z głosicielami w służbie.
Gdybyśmy dostrzegli, że taki problem pojawia się
u nas, warto postawić sobie trzy pytania: " Czy w służbie dla Boga nie
skupiam się przede wszystkim na dziedzinach, które przynoszą mnie
zaszczyty i uznanie? A jeśli tak jest, to dlaczego? Czy czasami nie staram
się błyszczeć przed innymi? Takie uczciwe i szczere odpowiedzenie przed
sobą na te pytania pomoże nam skorygować swój sposób myślenia i działania
tak, by uniknąć później duchowego nieszczęścia, duchowej katastrofy.
Ale by móc usługiwać pokornie drugim, by być
wielkim - bo o wielkości dziś mówimy - to trzeba również naśladować
Chrystusową pokorę. Jezus jako Mistrz dowiódł pokory w sposobie
traktowania apostołów. Na przykład nauczając - nigdzie, czytając
ewangelie - nie zauważymy sytuacji, kiedy Jezus mówi: "Macie
trzymać się takiej i takiej zasady, ale ja tego nie muszę robić".
Odwrotnie, starał się w sposób pokorny pomóc swoim uczniom, by
zrozumieli pewne zasady, ba, sam wprowadzał je w życie i pokazywał jak
można to zrobić.
Jeżeli otworzymy swoje Biblie na Ewangelii wg Jana,
13 rozdziale, to w wersecie 14 oraz 15 możemy przeczytać
wypowiedź Jezusa po Ostatniej Wieczerzy, po pewnym czynie, którego dokonał.
Jest tu komentarz, który wiele daje do myślenia na temat pokory. 14
i 15 werset mówi:
" 14 Jeżeli więc ja, chociaż jestem Panem i Nauczycielem, umyłem wam nogi,
to wy też powinniście umywać nogi jeden drugiemu.
15 Bo dałem wam wzór, żebyście i wy czynili tak, jak ja wam uczyniłem. ''
Co tutaj Jezus powiedział? No, pokazał: "Popatrzcie! Zrobiłem coś, co w normalnych warunkach nie czyni człowiek,
czyni najgorszy sługa. To ja, wasz Mistrz uczyniłem. Popatrzcie, to
wymaga pokory, to wymaga uniżenia. Więc jeśli ja tak zrobiłem, no to
czyż wy, moi naśladowcy nie powinniście się zdobyć na taką samą
pokorę?"
Widać z tego, że Jezus pragnął, by uczniowie przyswoili sobie nowe
nastawienie umysłu. Zresztą prawdę mówiąc, żaden chrześcijanin nie
powinien się uważać za tak ważnego, by zawsze był obsługiwany przez
kogoś, ani traktowany z szczególnymi względami. Warto pamiętać,
że mając naśladować wzór Jezusa, musimy pamiętać
słowa, które on kiedyś powiedział, zapisanych
w Ewangelii Mateusza, 20 rozdział, 28 werset. Powiedział
tam:
"Nie przyszedłem po to, by mi usługiwano, lecz bym usługiwał"
Jezus pokazał
więc, że dla dobra drugich jest gotów podejmować się nawet
najskromniejszej posługi. To oznacza, że taką postawę powinniśmy i my
przyjmować.
Z tego wypływa
prosty wniosek: wszyscy członkowie zboru, nie wyłączając młodzieży,
mogą pracować nad rozwijaniem pokory i starać się lepiej naśladować
wzór ustanowiony przez Chrystusa.
Miał tego głęboka
świadomość apostoł Paweł, dlatego w Liście do Kolosan, 3
rozdziale, w wersecie 10 i 12 zapisał takie oto słowa, 3,10,12:
" 10: i
przyodziejcie się w nową osobowość, odnawianą dzięki dokładnemu poznaniu
na obraz Tego, który ją stworzył,
12: Toteż
jako wybrani Boży, święci i umiłowani, przyodziejcie się w tkliwe
uczucia: współczucie, życzliwość, uniżenie umysłu, łagodność i
wielkoduszną cierpliwość. ''
Zauważmy, Paweł
powiedział, iż cechą nowej osobowości, a więc
tej osobowości, którą przyjmuje się po chrzcie, która wynika z
poznania Stwórcy, jest przejawianie pewnych cech charakterystycznych dla sług
Bożych. Zwróćmy uwagę, że jest to kwestia dowolności (oryg.) , ale że
jest to niezbędny element, do którego zaliczył "uniżenie
umysłu", a wiec pokorę.
To oznacza, że
prawdziwi (oryg.) chrześcijanin będący naśladowcą Chrystusa,
jest sługą, a nawet niewolnikiem swoich współbraci. Oj niewątpliwie
dotyczy to osób, które na przykład ubiegają się o przywilej - mają
przecież stać się przykładem dla trzody.
Gdy ktoś zatem
chciałby usługiwać w zborze, ale myśli o sobie, to jest to znak,
ze nie nadaje się na chrześcijańskiego nadzorcę. Mógłby w ten sposób
nawet - nie myśląc o zborze, o drugich, ale o sobie - przynieść
zborowi szkodę. Ubieganie się o urząd nadzorcy to przecież pragnienie
wykonywania wspaniałej pracy. Jak mówi apostoł Paweł w 1 do Tymoteusza 3:1, wspaniałej pracy, a nie zyskania jakiegoś
stanowiska, pozycji.
A zatem,
nadzorcy, z tego wynika prosty wniosek: nadzorcy powinni należeć do
najpokorniejszych członków zboru. Z drugiej strony trzeba powiedzieć
tutaj wprost: uniżenie umysłu, o którym mówimy, tak charakterystyczne
dla Jezusa, dla wiernych apostołów, dla mężów wiary, świadczy o
sile charakteru. O tym, że ktoś ma mocną, zdecydowaną wiarę, pragnie
służyć Jehowie. A Jehowa niewątpliwie będzie go wspierał swoim świętym
duchem.
Dziś w zborze
chrześcijańskim jest do spełnienia wiele mniej zaszczytnych zadań
,
które są jednak niezbędne. Słusznie się więc
okazuje... ( oryg.), oczekuje, że wszyscy, i starsi i członkowie
zboru, będą starali się pokornie w nim działać. Zapytaj więc samego
siebie: czy ja jestem gotów podejmować się pożytecznych zadań, które
nie od razu będą zauważone, a może o których w ogóle nikt nie
wspomni? To proste i ważne pytanie, ale ono pokazuje czy jesteśmy gotowi
przejawiać pokorę. Gdybyśmy bowiem przejawiali fałszywą pokorę, w
momencie próby mogłoby to być dla nas zgubą. Przeanalizowanie zaś
samego siebie pomoże nam w tym, abyśmy mogli pracować w rozwijaniu właściwego
duchowego usposobienia, w rozwijaniu uniżoności umysłu.
Z
drugiej strony drodzy, kiedy staramy się być
pokorni, usługiwać drugim, to niewątpliwie taka niesamolubna służba
przysparza mnóstwo radości. Wielu tutaj z nas zaznało tego
radosnego przywileju pomagania swoim współbraciom. Tego, tej wielkiej
radości, kiedy uda się rozwiązać jakiś problem, kiedy uda się pokonać
słabość bratu, to wszystko jest naszym udziałem. Dzięki temu również
stajemy się bliżsi naszym braciom, bardziej związani, zjednoczeni jako
prawdziwa organizacja Chrystusa. Utrzymujemy również poprzez to
dobre stosunki ze Stwórcą. Zresztą apostoł Piotr w swoim 1 Liście,
5 rozdziale, wierszu 5, w drugiej części tego wersetu powiedział:
"Wszyscy zaś jedni wobec drugich przepaszcie się
uniżeniem umysłu, ponieważ Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz
pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością."
Tak.
Jehowa obdarza pokornych niezasłużoną życzliwością. Obyśmy zatem
wszyscy, jak tu jesteśmy na tym pięknym obiekcie, dokładali starań, by
podzielać Chrystusowy pogląd na wielkość!