''Jehowa, nasza 'twierdza w czasie udręki' ''
Pewne małżeństwo, które w wypadku samochodowym
straciło swojego 19-letniego syna przyznało: ''Nic jeszcze tak nas nie
zdruzgotało, nigdy nie odczuwaliśmy tak ogromnej boleści serca.''
Może i ty odczuwasz podobne załamanie po stracie
kogoś bliskiego? Wielu wiernych chrześcijan na całym świecie zmaga się z
olbrzymi problemami. Wskutek ciężkiej choroby ich życie stało się
nieprzerwanym pasmem cierpień. Innym zawalił się świat po rozdzierającym
serce rozwodzie. Niektórzy popadli w kłopoty finansowe i pozostali bez
środków do życia lub zaciekle są prześladowani przez nienawistnych
przeciwników prawdziwego wielbienia. Tego rodzaju kłopoty mogą
przytłaczać, zwłaszcza jeżeli się na siebie nakładają. Jakże dokładnie
spełniają się słowa Jezusa, który zapowiedział, że ''dni ostatnie'' będą
okresem udręk, a apostoł Paweł nawał je wręcz ''czasami krytycznymi,
trudnymi do zniesienia.'' Co zrobić aby próby nie budziły w nas
zniechęcenia i nie podkopywały woli wytrwania ''aż do końca''? Jak sobie
radzić w takich stresujących sytuacjach i pokazać, że naprawdę uznajemy
Jehowę za naszą ''twierdzę w dniu udręki''?
Stare porzekadło mówi, że ''nie ma tego złego,
co by na dobre nie wyszło.'' W prosty sposób ujmuje ono myśl, że nawet,
gdy źle się dzieje, zawsze znajdzie się powód do nabrania otuchy.
Jehowa udostępnił nam obecnie narzędzia, które
mogą bardzo nam pomóc w odzyskaniu sił. W nasze zbolałe serca może wlać
pociechę modlitwa do Jehowy. Potrafi ona przynieść taką prawdziwą ulgę, a
w krytycznych sytuacjach - zwłaszcza w obliczu ciężkiej choroby -
zazwyczaj nie można liczyć na jedno, proste rozwiązanie. Zdani tylko na
siebie moglibyśmy nie wiedzieć jak postąpić, ale wielu, drodzy, przekonało
się, że gdy uczyni wszystko co jest w ich mocy, zwrócenie się do Jehowy w
modlitwie może przynieść niesamowite wyniki. Krzepiące oddziaływanie
modlitwy odczula nasza siostra, która nagle trafiła do szpitala. Gdy
wróciła do zdrowia powiedziała: ''Modliłam się do Jehowy i naprawdę
zrozumiałam, że muszę pozostawić swoje życie w Jego rękach ufając, że
postąpi zgodnie ze swoją wolą.'' Czy odczuła pozytywne skutki takiej
modlitwy? Powiedziała dalej: ''Przez cały czas byłam spokojna, ogarnął
mnie pokój boży wspomniany w Liście do Filipian 4 rozdziale a 6 i 7
wersecie.'' Wersety te, drodzy, mogą dodać otuchy każdemu z nas. Sięgnijmy
dlatego do naszych egzemplarzy Biblii i zobaczmy, do czego zachęcił nas
apostoł Paweł z Liście do Filipian, 4 rozdziale a
wersecie 6 i 7:
'' 6: O nic się nie zamartwiajcie, ale we
wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie
i błaganiu wraz z dziękczynieniem ''
Zobaczmy. Nasze gorące prośby zostaną
przedstawione Bogu w modlitwie.
'' a pokój Boży (jak mówi dalej) , który
przewyższa wszelką myśl, będzie strzegł waszych serc i władz umysłowych
przez Chrystusa Jezusa. ''
Podobne pokrzepienie znajdował w modlitwach
także Dawid. W 1 Księdze Samuela, 30 rozdziale a wersecie 6 czytamy, że
Dawid zaczął się wzmacniać dzięki Jehowie, swemu Bogu.
Niektórzy jednak mogą pomyśleć: ''Jestem już tak
przygnębiony, że nawet nie potrafię się modlić.'' Ale jeżeli przeżywasz
tego rodzaju zniechęcenie, pamiętaj, że Jehowa szczególnie interesuje się
osobami przygnębionymi. W Psalmie 34, a wersecie 18 zapewnia
takie osoby słowami:
'' Jehowa jest blisko tych, którzy serce mają
złamane, a zdruzgotanych na duchu wybawia. ''
W uporaniu się z udręką może pomóc także duch
święty. Jezus w noc przed śmiercią wyraźnie powiedział apostołom, że
niebawem ich opuści. Ich to bardzo zmartwiło. Jezus wiedział o tym i
wiedział także, że będą potrzebować nieustannego wsparcia. Dlatego
powiedział do nich: ''Poproszę Ojca i da wam wspomożyciela, aby był z wami
na wieki''. Duch święty, o którym wspomniał, oprócz innych czynników,
oddziaływał na apostołów i pocieszał ich w różnych ciężkich przeżyciach.
Umacniał ich do dalszego spełniania woli Bożej.
Taj jak pierwsi chrześcijanie, drodzy, możemy
być pewni, że duch boży doda nam sił i śmiałości, bez niego nie bylibyśmy
w stanie znieść wszystkich prób i zachować siłę. Bez względu na osobistą
sytuację życiową czy rodzaj niepomyślnych okoliczności, możemy też doznać
pociechy ze strony braterskiej społeczności zboru Jehowy. Bracia potrafią
zapewnić takie duchowe wsparcie i pomoc. Można tam naprawdę odnaleźć
troskliwych i kochających przyjaciół, którzy są gotowi podnieść każdego z
nas na duchu i wspomóc, kiedy każdy z nas może mieć rożnego rodzaju
zgryzoty.
Zdobywana wiedza biblijna także może nas
pobudzać do przejawiania takiej miłości braterskiej i tkliwych uczuć. Tak
więc Jehowa może posłużyć się współchrześcijanami żeby nas wsparli dobrym
słowem i ulżyli nam w chwilach udręki. Przykładem tego może być apostoł
Paweł. On również martwił się o swoich braci w Koryncie. Sam powiedział,
że zaznał pociechy dzięki swemu współpracownikowi. W 2 Liście do
Koryntian, 7 rozdziale, 6 wersecie napisał:
'' Jednakże Bóg, który pociesza , pocieszył nas
obecnością Tytusa.'' (tak zacytowano)
Gdy jesteśmy udręczeni, starajmy się regularnie
spotykać z braćmi na zebraniach, nie ulegajmy pokusie odosabniania się.
Niektórzy bywają tak przybici, że uważają, że towarzystwo współchrześcijan
nie sprawia im radości. Ale walczmy z takimi uczuciami i nie pozbawiajmy
się pokrzepienia, które mogą nam udzielić nasi współbracia. Drodzy, jeżeli
wyzuty z miłości świat odbiera nam siły; odbiera nam siły niczym spiekota
na pustyni, niech Organizacja Jehowy, drodzy, będzie dla nas taką
orzeźwiającą oazą.
Posłuchajmy teraz, drodzy, wypowiedzi 3 naszych
sióstr, które przeżywały i przeżywają różnego rodzaju udręki. Jak udawało
i udaje im się nadal je pokonywać?
Prowadzący: Siostra Bożena Puczek jest
głosicielem w zborze Kraków ''Rakowice.'' Siostro Bożenko, o takiej osobie
jak ty mówi się, że jest kobietą samotnie wychowującą dzieci. Co możesz
powiedzieć o takiej roli?
Siostra Bożena:
Rzeczywiście. Mąż mój wyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1989 roku i tam
wkrótce założył nieformalną rodzinę, uznając swoją nowonarodzoną córkę. A
ja pozostałam w Polsce z dwoma malutkimi chłopcami. W roku 90-tym
zetknęłam się z Prawdą, co dodatkowo wywołało sprzeciw: najpierw teściów,
potem rodziców, na koniec jeszcze rodzeństwa. Dzieci bez ojca bardzo
potrzebowały mojej opieki. Wręcz zabierały mnie zachłannie, także już
prawie nic nie miałam dla siebie. Później przekonałam się, że okres
dojrzewania także nie jest łatwym okresem. Ale nauczyłam się o tych
sprawach rozmawiać z dziećmi. Starali się mnie słuchać, byli posłuszni.
Prowadzący: Matka i ojciec w jednej osobie, o to
bardzo trudne zadanie.
Siostra Bożena: Pamiętam rady na
zgromadzeniu, że dobrzy rodzice, czy jest ich jedno czy dwoje, dobrze
wychowują swoje dzieci. Ja też chciałam być dobrą matką. Kiedy poznawałam
Prawdę, wcześniej zabierałam dzieci z przedszkola i szliśmy na studium
biblijne, na którym brat pierwsze pół godziny poświęcał dzieciom. Pokazał
mi także, jak prowadzić takie studium i ja nauczyłam się być
odpowiedzialna w tej kwestii. Później poprosiłam brata o pomoc w
prowadzeniu studium z chłopcami. Przykład jego rodziny, którą bacznie
obserwowałam, jak również modlitwy do Jehowy, pozwoliły mi odzyskać wiarę
w to, że małżeństwa mogą być szczęśliwe.
Prowadzący: No wiesz, kiedy kobieta zostaje
sama, na początku ogarnia ją uczucie pustki. A jak ty sobie z tym
poradziłaś?
Siostra Bożena: Z samotnością
rzeczywiście trudno sobie poradzić. Ale wypełniałam czas służbą,
zebraniami, opieką nad dziećmi i Jehowa pokazał mi, że mnie ceni, chociaż
mnie wydawało się, że ciągle robię za mało, że powinnam więcej. Też każdą
sprawę powierzałam Jehowie w modlitwie. On się stał dla mnie mężem, ojcem,
przewodnikiem w domu. A kiedy przychodziły trudne chwile, ja szukałam
wsparcia u Jehowy. Więcej wtedy się modliłam, więcej czytałam Biblię.
Nieocenione też w tym względzie okazały się nasze publikacje, w których
rady pojawiały się jakby w stosownym czasie. Ja miałam też świadomość, że
Jehowa zadbał też o nasze sprawy. Jak sobie przypominam te wszystkie
ciężkie chwile to wiem, że gdyby nie Jehowa, to nie miałabym sił sprostać
problemom. Jego Organizacja uczy być odpowiedzialnym i ustalać
hierarchię wartości, uczy też cierpliwości, czekania, pokory.
Prowadzący: Siostro Bożenko, powiedz nam jeszcze
o efektach twoich wysiłków.
Siostra Bożena: Moi dwaj
synowie: Michał ma 18 lat, Jakub 17, są już od 3 lat ochrzczonymi
Świadkami Jehowy. Młodszy - Jakub - nawet ostatnio założył studium
biblijne z kolegą ze szkoły. Ja także prowadzę 3 studia biblijne. Jedno z
nich założyłam ostatnio z panią z pracy. Ciszę się, że rady otrzymywane na
zebraniach są wskazówką do życia, bo niełatwo jest znaleźć mądrość życiową
samemu i sobie ja wprowadzić. To dzięki zebraniom zrozumiałam że... co
jest prawdą i że nie ma lepszej drogi życiowej.
Prowadzący: Życzę ci siostro Bożenko żeby Jehowa
w dalszym ciągu błogosławił ci tak, jak do tej pory.
(...aplauz...)
Jen z nami także siostra Zosia Pajdzik ze zboru
Kraków ''Szkolna''. Siostru Zosiu, powiedz nam w którym roku się
urodziłaś?
Siostra Zosia: W 1924.
Prowadzący: Ty obecnie masz 79 lat. No, muszę
powiedzieć, że w twoim wieku najczęściej ludzie siedzą w domu i tylko
wspominają, jak byli młodzi, piękni i zdrowi. Ale z tobą jest inaczej.
Siostra Zosia: Tak, od września
2001 roku podjęłam stałą służbę pionierską. Wcześniej, od listopada 1997
byłam pionierką pomocniczą i jednocześnie opiekując się moją mamą
''leżącą'', która miała 100 lat (jak zmarła w zeszłym roku).
Prowadzący: Czy to oznacza, że ty czujesz się
bardzo dobrze?
Siostra Zosia: Nie. Przy
chodzeniu wspieram się kulą ponieważ mam biodro ''do wymiany'', ale nie
mogę tego zrobić ze względu na osteoporozę. No i lekarze jeszcze też
oceniają, że mam około 30 do 40% mniejszy dopływ krwi do mózgu z lewej
strony. Innych chorób nie będę wymieniać, bo to by oznaczało, że już nie
żyję. (...śmiech... aplazuz...)
Prowadzący: Widać więc, że masz taką silną wolę
służenia Jehowie. Powiedz, co w ostatnim czasie sprawiło ci taką wielką
przyjemność?
Siostra Zosia: No bardzo mnie to
ucieszyło, że Jehowa pozwolił mi skorzystać z Kursu Pionierskiego w tak
podeszłym wieku. Byłam naprawdę szczęśliwa, bo to był naprawdę ''inny
świat'', gdzie byłam - pomiędzy młodzieżą.
Prowadzący: A jak udaje ci się zachować tyle
sił?
Siostra Zosia: No, modlę się bez
przestanku ponieważ wiem, że Jehowie jesteśmy coś winni. On jest
najważniejszy na świecie i w moim życiu. Dlatego musimy mu służyć dokąd
nam siły, życie i zdrowie powala. Martwiłam się, że już nie będę mogła
chodzić, ponieważ nie mogłam stać na nogi, ale dzięki Stwórcy mogę
chodzić. Zawsze pamiętam na słowa Salomona: Ufaj Jehowie z całego serca,
na rozumie swoim nie polegaj.
Kiedy nie mogę wstać - smaruję
maściami nogi, i mówię: musicie chodzić!
Prowadzący: No tak, rzeczywiście i ''chodzą.'' A
powiedz, siostro Zosiu, jak w związku z tym sobie radzisz zimą?
Siostra Zosia: No tak jak
apostoł Paweł powiedział, że pracował w porze sprzyjającej i
niesprzyjającej. Dla mnie też nie ma zimy, nie ma deszczu. Jeżeli pada i
idę do Czyżyn, do podziemia, gdzie ludzie tak jak i tramwaje; przychodzą i
odchodzą, i im tam głoszę. Tam też mam dwie stałe czytelniczki, którym
udostępniam literaturę. W sumie mam pięciu takich czytelników, szczególnie
po sklepach, no i jedno studium prowadzę. No już służę Jehowie 63 lata, no
i życzę naprawdę wszystkim, żeby byli tak szczęśliwi ze służby, jak ja
jestem szczęśliwa. Mam także nadzieję, że wkrótce zobaczę wszystkich moich
najbliższych i innych braci i sióstr, którzy zmartwychwstaną.
Prowadzący: Życzę ci siostro Zosiu dalszych sił
w trwaniu w tej służbie dla Jehowy.
(...aplauz...)
Siostra Nina Rys jest głosicielem w zborze
Kraków ''Podgórze'''. Siostro Nino, kiedyś musiałaś dokonać bardzo, bardzo
trudnego wyboru: czy oddać się Jehowie a zarazem znosić szykany i
prześladowania w domu, czy raczej niech wszystko zostanie po staremu dla
spokoju w rodzinie.
Siostra Nina: Tak, rzeczywiście.
Od samego początku mojego studium mąż bardzo się sprzeciwiał i im więcej
robiłam postępów, tym sprzeciw narastał. Kiedy zostałam głosicielką, było
coraz gorzej - wręcz krytycznie. Za każdym razem, kiedy wracałam z
zebrania miałam awantury, albo po prostu dostawałam lanie. Pewnego dnia
musiałam uciec z dzieckiem z domu i ukrywać się 2 tygodnie u braci,
ponieważ mąż groził, że zabije mnie siekierą. Powtarzał to bardzo często,
nawet na trzeźwo. Ponieważ się bałam, postanowiłam, że musze wyprowadzić
się z domu. Niestety, kiedy pakowałam się, maż zastał mnie i kazał mi
wyjść z dzieckiem z domu, polał wszystko lakierem i podpalił. W tym dniu
zostałam bez mieszkania, bez środków do życia, bez zasiłku, bez pracy, ale
Jehowa nas nie opuścił, ponieważ nazajutrz przyjęła nas do siebie rodzina
kochanych braci, która sama miała trójkę dzieci.
Prowadzący: Wiesz, tak słuchając ciebie
zauważyłem, że tkwi w tobie olbrzymia siła i mnóstwo optymizmu.
Siostra Nina: Tak, ponieważ
Jehowa dba o nas i w zasadzie niczego nam nie brakuje. Wprawdzie musimy
żyć skromnie; staram się prowadzić proste życie, ale za to pielęgnować
sprawy duchowe i Jehowa rzeczywiście rozwiązuje wszystkie nasze problemy,
a nawet spełnia marzenia, tak że już sama nie muszę się o to głowić. Na
przykład w ciągu jednego dnia rozwiązał moje niedawne problemy z
mieszkaniem. Poprzednie mieszkanie było bardzo zagrzybione, często
chorowaliśmy i mieliśmy uciążliwych sąsiadów. Jednego dnia, kiedy
zanosiłam literaturę zainteresowanej okazało się, że akurat opuszcza ona
dotychczasowe mieszkanie i szuka kogoś ''pewnego'' na swoje miejsce.
Zawsze zależało mi na tym, aby kolejny raz przeprowadzając się, nie
zmieniać Mateuszowi szkoły, a tymczasem to nowe mieszkanie okazało się, że
będzie na tym samym terenia, a nawet bliżej Sali Królestwa i nawet będę w
tej samej grupie książki - trudno się nie cieszyć.
Prowadzący: No to rzeczywiście ciekawe.
Siostra Nina: Kiedy
przeprowadzaliśmy się, to zjawił się no niemalże tłum kochanych braci i
sióstr, którzy pomagali nam nie tylko przeprowadzać się, ale też urządzać.
Jeden brat, który jest stolarzem, powiedział do mnie: ''Nina, ta szafa do
niczego się nie nadaje, muszę zrobić ci nową.'' Zdziwiona powiedziałam:
''No ale jak to zrobisz, skoro nie masz własnej firmy tylko pracujesz u
szefa?'' ''Porozmawiam z szefem'' - powiedział. I za dwa dni zadzwonił do
mnie z informacją, że po przedstawieniu szefowi mojej sytuacji życiowej,
szef zgodził się podarować konieczne materiały do wykonania szafy i
jeszcze w tym samym tygodniu brat zmontował mi wspaniałą, nową szafę. No i
jak tu nie tracić optymizmu w takiej sytuacji? (oryg.)
Prowadzący: No rzeczywiście. Nino, opowiedz nam
jeszcze i braciom, jak odczuwasz, że Jehowa odpowiada na twoje modlitwy?
Siostra Nina: Uważam, że Jehowa
odpowiada na moje modlitwy i to w najdrobniejszych szczegółach. często,
gdy byłam pionierem pomocniczym, Mateusz - mój syn - często chorował i
miałam problem z wypracowaniem kwantum. Pewnego dnia pracowałam dość
długo, głosiłam sama na ulicy i byłam przygnębiona z tego powodu.
Pomodliłam się do Jehowy o wsparcie i po pewnym czasie podszedł do mnie
mężczyzna, który z boku jakiś czas przyglądał mi się, a później zaczął
mnie przekonywać, że to co robię jest najprawdziwszą prawdą, że jest to
coś wspaniałego, że nie powinnam z tego rezygnować. Więc kiedy wróciłam do
domu, byłam bardzo szczęśliwa, że nawet w taki dziwny sposób, można
powiedzieć, Jehowa wspiera mnie.
Prowadzący: Życzę ci, abyś dalej z taką ufnością
służyła Jehowie.
(...aplauz...)
Chociaż naśladowcy Chrystusa nie są częścią
świata, to jednak żyją w tym systemie rzeczy kierowanym przez Szatana.
Chrześcijanie nie mogą pozwolić, żeby kłopoty i trudności osłabiły ich
więź z Jehową. Jeżeli stoisz w obliczu ucisku, wystrzegaj się negatywnego
myślenia, które może osłabić twoją wiarę. W chwilach udręki warto stale
pamiętać, że Jehowa i Jezus są blisko każdego i to niezależnie od
okoliczności. Jeżeli natomiast przeżywasz kłopoty emocjonalne, nie zwlekaj
- zwróć się do Jehowy. Osoba przeżywająca takie trudności musi pamiętać
także, że naprawdę jest potrzebna w zborze. Ona potrafi lepiej czasami,
niż ktokolwiek inny, pomóc tym, którzy przychodzą do zboru, ponieważ
potrafi zrozumieć ich problemy. Dlatego staraj się zwalczać negatywne
uczucia. Z drugiej strony, nie powinniśmy odnosić się także podejrzliwie
do osób przygnębionych, ale zgodnie z zachęta apostoła Pawła z 1 Listu do
Tesaloniczan 5:14, pocieszajmy swą mową dusze przygnębione. Jehowa wie, że
nawet wierni chrześcijanie przeżywają trudne chwile. Jednym z narzędzi,
które udostępnił, aby im pomóc, jest wsparcie i zachęty ze strony
serdecznych i wyrozumiałych pasterzy. Oczywiście, to grono starszych zboru
nie jest zespołem lekarzy i terapeutów, którzy potrafiliby leczyć fizyczne
czy psychiczne niedomagania. Niemniej pasterze ci mogą pomóc pod względem
duchowym, a gdy to jest tylko możliwe, organizują wsparcie również pod
innym względem. Pamiętaj, nasze udręki są przejściowe. Z czasem znajdziesz
wyjście z prób. Jehowa naprawdę cię kocha, On jest gotów cię osłonić i
pocieszyć, zgodnie ze słowami Psalmu 91:4:
'' Lotkami swymi zagrodzi dostęp do ciebie i pod
jego skrzydłami się schronisz''. (tyle zacytowano)
Wypowiedź ta, drodzy, przypomina myśl o orle,
który w chwili zagrożenia potrafi rozpościerać swoje skrzydła i chronić
swoje małe. W znacznie szerszym sensie, Jehowa staje się prawdziwym
obrońcą dla tych, którzy u Niego szukają schronienia.
Już niedługo, drodzy, zostanie położony kres
cierpieniom fizycznym, troskom i zmartwieniom. Jehowa obiecał: ''rzeczy
dawne nie będą wspominane, ani nie wstąpią do serca.'' Jakąż ulgę sprawi
ludziom to, że gdy wstaną rano będą radośni, a nie będą odczuwać udręki,
będą mogli z radością zastanawiać się nad wypełnieniem zadań, które
przewidzieli na dany dzień. Nigdy nie będą zaznawać udręki. Drodzy, dalej
róbmy to, na co nas stać, stale lojalnie ufajmy Jehowie, który Jest naszą
ucieczką, naszym schronieniem i naszą twierdzą.