''Podążaj drogą nieskazitelności''
Co oznacza podążanie drogą nieskazitelności?
Człowiek odznaczający się nieskazitelnością jest zdrowy pod względem
moralnym i z całego serca oddany Bogu. Nie chodzi jednak o doskonałość.
Król Dawid dopuścił się kilku ciężkich grzechów, ale ponieważ przyjął
skarcenie i zmienił swe postępowanie, udowodnił, że w sercu zachował
miłość do Jehowy. Biblijny termin ‘nieskazitelność’ odnosi się właśnie też
do stanu serca, który jest całkowicie, zupełnie oddany Bogu. Takie serce
jest niepodzielne, a osoba o takim sercu nie tylko unika niecnych praktyk,
ale wystrzega się nawet tego, co ma pozór zła. Chcąc osiągnąć
nieskazitelność, trzeba dokładać nieustannych starań, by poznawać wolę
Jehowy i chodzić Jego drogami. Wówczas naprawdę można się czuć
szczęśliwym. Zapewnia nas o tym sam Stwórca. Czytamy to w Psalmie 119,
wersetach od 1 do 3. Psalm 119, wersety od 1 do 3:
''Szczęśliwi ci, którzy są nienaganni na swej
drodze, ci, którzy chodzą w prawie Jehowy.
Szczęśliwi, którzy przestrzegają jego przypomnień; całym sercem go
szukają.
Naprawdę nie dopuszczali się nieprawości. Drogami jego chodzili.''
Dotyczy to naszego postępowania w każdej
dziedzinie naszego życia. Taka postawa wypływa z właściwych pobudek. A co
może być taką właściwą pobudką naszego serca? Oczywiście miłość do Jehowy
i umiłowanie Jego prawych zasad. W świecie, w którym żyjemy może okazać
się to bardzo trudnym wyzwaniem. Apostoł Paweł w Drugim Liście do
Tymoteusza, 3 rozdziale, wersety od 1 do 5 wymienił wiele cech ludzi
usposobionych egoistycznie i samolubnie. A my – no niestety – żyjemy
pośród tych ludzi. Szatan – bóg tego systemu rzeczy – posługuje się
sprzeciwem, prześladowaniami oraz wykorzystuje świeckie wpływy i ludzką
grzeszną naturę, by nas odwieźć od kroczenia drogą nieskazitelności.
Kochani, pomimo tych wszechobecnych wpływów, możemy podążać tą drogą.
Naprawdę! Co może nam pomóc w tym, aby nigdy z niej nie zejść? Psalm 26,
do którego zachęcam żebyście teraz otworzyli swoje Biblie, na tym psalmie,
on pomoże nam chodzić w nieskazitelności, on to ukazuje. Człowiekiem,
który odznaczał się tym przymiotem był król Dawid. Odczytajmy 1 werset
z 26 Psalmu:
''Osądź mnie, Jehowo, gdyż chodziłem w swojej
nieskazitelności; i zaufałem Jehowie, żeby się nie zachwiać.''
Nieskazitelność, o której mówił tutaj Dawid była
i jest cechą cieszącą się upodobaniem Boga. Ponieważ stwierdzenie ‘gdyż
chodziłem w swojej nieskazitelności’ poprzedził Dawid słowami ‘osądź mnie,
Jehowo’. Dawidowi naprawdę zależało żeby być prawym w oczach Bożych.
Prosił Jehowę, by zbadał jego pobudki. O tym czytamy w wersecie 2:
''Zbadaj mnie Jehowo i poddaj mnie próbie,
oczyść moje nerki i moje serce.'' ( czyli całe wnętrze)
Czy to samo można powiedzieć o tobie, drogi
bracie i siostro? Czy mamy zwyczaj z czystym sumieniem prosić Jehowę, by
przebadał nasze serce, by nas osądził, by nas przeniknął, wystawił na
próbę, czując, że w wyniku tego Bóg uzna nas za ludzi nieskazitelnych?
Prośmy naszego Stwórcę w gorliwych modlitwach i róbmy to chętnie, by
analizował nasze serca i szczerze ufajmy, że on je oczyści, gdyby w tych
sercach znalazło się coś niepokojącego. Odczytajmy teraz werset 3:
''Mam bowiem przed oczami twą lojalną życzliwość
i chodzę w twojej prawdzie.''
Czytamy tutaj, że Dawid chodził w prawdzie
bożej, a więc żył zgodnie z tą prawdą.
A jak jest z nami? Właśnie tam, w trzecim wersecie, Dawid miał ciągle
przed oczami dowody lojalnej życzliwości, miłości Boga wobec niego. Czy my
dostrzegamy te dowody miłości, dowody troski od Jehowy, o naszą pomyślność
duchową i w ogóle o całą naszą pomyślność? Czy moglibyśmy chodzić zgodnie
z wolą Jehowy, gdybyśmy dobrze nie znali Boga i Jego słowa? Oczywiście
byłoby to niemożliwe, prawda? By się wzmacniać pod tym względem trzeba
studiować, analizować i rozmyślać nad Słowem Bożym. Jedną z takich form
jest studium osobiste. Czy znajdujesz na nie czas? Jak regularnie udaje
się nam rozważać wszystkie artykuły z naszych czasopism? Może coś nam
przeszkadza, by to robić systematycznie?
A spójrzmy teraz, czego dowiadujemy się o Dawidzie w wersetach 4 i 5,
26 Psalmu, 4 i 5 werset:
''Nie zasiadam z mężami nieprawdy; a z tymi,
którzy ukrywają, kim są, nie wchodzę.
Znienawidziłem zbór złoczyńców, a z niegodziwcami nie siedzę.''
– mówi Dawid. Dawid więc żywił nienawiść do
złego towarzystwa. W naszym wypadku może to chodzić o towarzystwo, z
którym kontaktujemy się poprzez pilot telewizora, poprzez myszkę
komputera. Gdy czasami właśnie w taki sposób kontaktujemy się z
towarzystwem, akurat może to być dla nas niebezpieczne. Czy nie zadajemy
się w ten sposób czasami z mężami nieprawdy? Niektórzy ukrywają, kim są,
udając naszych przyjaciół. Posługują się na przykład Internetem. Czy
zaprosiłbyś kogoś do domu obcego, nie sprawdziwszy przedtem, kim on jest?
A co byś zrobił, gdyby się tego nie dało ustalić, czy pozostawiłbyś go ze
swymi dziećmi czy z przyjaciółmi? Coś takiego możliwe jest za sprawą
Internetu. Pocztę elektroniczną możesz wysyłać do ludzi, ale też możesz
odbierać ją od ludzi, od ludzi, których nie znasz.
Podobnie jest, gdy prowadzisz otwarte dla
wszystkich pogawędki przez łącza elektroniczne. Tacy rozmówcy często się
przedstawiają jako Świadkowie Jehowy, choć nimi naprawdę nie są.
Docierające do Ciebie materiały mogą zawierać doświadczenia, lub
informacje na temat naszych wierzeń. Pod pokrywką takich głosów, niekiedy
szerzą się odstępcze poglądy. Tacy ludzie nie ujawniają swoich pobudek.
Psalmista Dawid nie zasiadał z mężami nieprawdy, znienawidził zbór
złoczyńców. Musimy być zatem – kochani – ostrożni, gdyż nie każdy jest
przyjacielem, za którego się podaje. Kiedy jesteśmy na Sali Królestwa czy
tutaj na zgromadzeniu, nie mamy wątpliwości, że przebywamy wśród braci.
Znamy ich. Nikt nie sprawdza ich tożsamości, ponieważ miłość braterska ją
potwierdza. Właśnie w zborze następuje wymiana zachęt. Nie oczekujmy, że
zapewni nam to Internet. Odczytajmy teraz werset 6:
''Obmyję swe ręce w niewinności i będę kroczyć
wokół twego ołtarza, Jehowo.''
– powiedział Dawid. Dawid otwarcie przyznał, że
jest oddany Jehowie, że będzie czynił wszystko, by być czysty w jego
oczach. A jak my kroczymy wokół ołtarza Bożego? Ołtarz wyraźnie kojarzy
się z ofiarą. My – oddani Jehowie chrześcijanie – okazujemy wiarę w ofiarę
złożoną przez Jezusa. To poprzez niego Bóg zaprowadzi swoje podyktowane
miłością zamierzenie, co do rodzaju ludzkiego. Co nam pomaga wytrwać w
takim niezłomnym oddaniu dla Stwórcy? Wskazał na to Dawid i możemy o tym
przeczytać w 7 wersecie:
''ażeby słyszano głośne dziękczynienie i by
oznajmiać wszystkie twe zdumiewające dzieła.''
Czyż możliwość dzielenia się z drugimi wiedzą o
Jehowie, nie wzbudza w nas podobnych uczuć, drodzy? Na pewno tak. Wynika z
tego faktu jeszcze jedna ogromna korzyść duchowa. Gorliwy udział w dziele
głoszenia stanowi ochronę przed światem, który chciałby nas urobić na
swoją modłę.
Pewien głosiciel wyraził to następująco: Jeżeli ja nie będę próbował
zmienić ludzi, z którymi się stykam, to oni zmienią mnie.
Podążaniu drogą nieskazitelności pomaga nam jeszcze inny czynnik. Mówi o
tym Dawid, a możemy przeczytać o tym w wersecie szóstym... ósmym. Spójrzmy
do 8 wersetu:
''Jehowo, umiłowałem mieszkanie twego domu i
miejsce przebywania twojej chwały.''
Zachowujemy nieskazitelność dzięki
uczestniczeniu we wszystkich zebraniach i większych zgromadzeniach, jak to
dzisiejsze.
Pewna wątła siostra, po siedemdziesiątce, mieszka w małej wiosce jakieś 5
kilometrów od Sali Królestwa. Aby korzystać z zebrań, wędruje w obie
strony dziesięć kilometrów przez busz. Na tej drodze zdarzają się napady,
ale siostra przychodzi regularnie na wszystkie zebrania. Na ogół są
prowadzone w nieznanych dla niej językach. Jak więc odnosi pożytek z
takich spotkań? Śledząc wersety próbuje się domyśleć tematu przemówienia –
wyjaśnia. Ale jak może śledzić teksty skoro nie umie czytać? ''Wyławiam
te, które znam na pamięć'' – odpowiada i mówi: ''kocham zebrania, zawsze
się można czegoś nowego na nich dowiedzieć, lubię się spotykać z braćmi i
siostrami'' - i mówi, że - ''chociaż nie może do wszystkich podejść, to
oni wszyscy do niej podchodzą i z nią się witają.'' A mówi: "Co
najważniejsze, wiem, że przychodzeniem na zebrania raduję serce Jehowy''.
Jeżeli będziemy pielęgnować takie nastawienie,
jak ta nasza kochana siostra do naszych chrześcijańskich zgromadzeń, to o
wiele łatwiej da się nam zachować nieskazitelność.
Co by się stało, gdyby ktoś z nas odstąpił od podążania nieskazitelnością?
Przyniosłoby to oczywiście zgubne skutki. Dawid nie chciał stracić życia z
grzesznikami, więc błagał Jehowę o miłosierdzie. Czytamy o tym w 9 i 10
wersecie:
''Nie zabieraj mej duszy z grzesznikami ani
życia mego z ludźmi winnymi krwi,
którzy mają w swych rękach rozpasanie, a prawica ich pełna jest
przekupstwa.''
Tak powiedział Dawid. Wiele osób, które nie
chodzą w nieskazitelności, wdaje się w rozpasanie. Wielu znawców greki
podaje, że wyraz oddanie (oryg.) w Biblii w Chrześcijańskich
Pismach Greckich przez ‘rozpasanie’, oznacza znieważające czyny, brak
umiaru, zuchwalstwo, nieokiełznaną żądzę, oraz skandaliczną niegodziwość.
Na pewno nikt z nas nie chciałby się obciążyć takim grzechem. Jednak
musimy być, drodzy, bardzo czujni.
Świat zalewa nas falą niemoralności, mnóstwo
filmów i czasopism propaguje rozwiązłość. Kontakty ze złoczyńcami można
utrzymywać, jak wspominaliśmy już, za pomocą Internetu. Do rozwiązłości
prowadzi pornografia. Na niemoralne wpływy szczególnie podatni są młodzi.
Jak wynika ze statystyk, głównymi odbiorcami pornografii są chłopcy w
wieku od 12 do 17 lat. Dla wielu z nich jest ona źródłem edukacji
seksualnej. Następstwa są niepokojące. Pewien raport donosi: ’Pornografia
sprawia fałszywe wrażenie, jakoby pokazywane zachowania nie pociągały za
sobą negatywnych skutków.’
Nastolatki natomiast uważają, że muszą umawiać się na randki. Niejeden
nadmiernie angażuje się uczuciowo, gdy jest jeszcze zbyt młody do zawarcia
małżeństwa. I co wtedy?
Wywoływanie głębokich pragnień, które będzie
wolno dopiero zaspokoić w trakcie trwania małżeństwa, może doprowadzić do
rozgoryczenia i sprawia nieraz ogromny ból. Trzeba też stwierdzić, że stąd
niedługa może być droga do rozpasania i rozpusty. Również dorośli mogą
utracić taką nieskazitelność. Wstrząśnięci bracia starsi napisali, że
niektórzy porzucili swe żony lub mężów, by związać się z osobami poznanymi
przez Internet. Brak nieskazitelności uwidacznia się też w nieuczciwych
praktykach handlowych, oraz skłonności do podejmowania egoistycznych,
samolubnych decyzji. Jehowa dobrze nam radzi, byśmy mieli w nienawiści
zło, a miłowali dobro. Nigdy nie dopuśćmy, by zakorzeniły się w nas
deprawujące wpływy. Pomocą w tej walce zawsze niech będzie pogłębianie
szczerej miłości do naszego Stwórcy Jehowy. Taką zachętą może być też dla
nas wielka rzesza tutaj obecnych braci i sióstr. A przecież, kochani, na
całym obliczu Ziemi, takich braci i sióstr jest ponad 6 milionów. Jest to
dla nas ogromną, ogromną zachętą.
Prowadzący: Nasi bracia w zborach też miewają
trudności i w walce o nieskazitelność muszą toczyć ciężką próbę.
Posłuchajmy teraz rozmowy, w której porozmawiam z siostrą Dorotą Cyrułą ze
zboru Jaworzno '' Osiedle Stałe'' i z bratem Michałem Tatarem.
We wcześniejszej rozmowie wspomniałeś, że był taki okres w Twoim życiu,
który wypełniała rozrywka wątpliwej jakości.
Brat Michał: Rzeczywiście
tak było. Kiedy rodzice kupili mi komputer, zacząłem interesować się
brutalnymi grami, w których sam mogłem uczestniczyć.
Prowadzący: A jak wpadłeś na taki pomysł ?
Brat Michał: Koledzy w szkole często opowiadali, w
jaką to ostatnio fantastyczna grę grali. Gdy opowiadali to jakby tam byli,
a do tego super grafika, ekstra dźwięk, gra świetnie wyreżyserowana – to
wciągało.
Prowadzący: A powiedz – Michał – miałeś taką swoją ulubiona grę?
Brat Michał: Tak, była
taka. Nosiła ona tytuł: ‘Hitman’.
Prowadzący: A jaką rolę Tobie w niej wyznaczono?
Brat Michał: Wcielałem się w postać płatnego
mordercy. Muszę przyznać, że bardzo mnie to pasjonowało.
Prowadzący: Czy pojawiły się inne ujemne skutki tej wątpliwej
zabawy?
Brat Michał: Siedziałem do późnej nocy, zaniedbałem
studium osobiste, przygotowywanie się do zebrań, nie mówiąc już o skażeniu
umysłu czy serca. Pierwszą rzecz, którą robiłem po przyjściu ze szkoły, to
załączałem komputer i grałem, grałem, grałem...
Prowadzący: A co przyczyniło się do przezwyciężenia tego
nieczystego nawyku?
Brat Michał: Z pomocą
przyszedł mi Jehowa i Jego Organizacja. 22 grudnia 2002 roku w
‘Przebudźcie się!’ pojawił się artykuł: ‘Ciemne strony gier
elektronicznych’. Głęboko wziąłem sobie do serca wszystko, co tam zostało
napisane.
Prowadzący: Domyślam się, że poszły za tym czyny.
Brat Michał: Oczywiście. Za pomocą jednego klawisza
komputera usunąłem wszystkie gry, a płyty, na których były nagrane,
połamałem i wyrzuciłem do kosza. Zacząłem szczerze modlić się do Jehowy
wyjawiając mu, jak trudno mi nie myśleć o tej wątpliwej i szkodliwej
przyjemności, która tak bardzo nadwerężyła moją więź z Nim.
Prowadzący: A jak rozwijasz w swoim sercu
nienawiść do tego złego towarzystwa?
Brat Michał: Muszę toczyć ciężką walkę. Jestem o
wiele bardziej wybredny, chociaż dalej korzystam z komputera. Mam teraz
więcej wolnego czasu, który wypełnia mi służba i spotkania z duchowymi
braćmi. Pielęgnuję w swoim sercu i umyśle czujność. Ciągle proszę też
naszego Stwórcę, by pomógł mi wyrzucić z mojego serca wszystko to, czego
On nienawidzi.
Prowadzący: A teraz porozmawiamy z siostrą Dorotą. Czy łatwo jest
zachować zasady moralne w środowisku szkolnym, w jakim przebywasz?
Siostra Dorota: Na pewno
nie. Większość moich koleżanek i kolegów nie uznaje żadnych zasad, a
głównym tematem ich rozmów jest tylko seks, imprezy, narkotyki i alkohol.
Prowadzący: Czy zdarzyło się coś, co wystawiło twoją lojalność na
próbę?
Siostra Dorota: Tak, przypominam sobie taka
sytuację. Chłopak z sąsiedniej szkoły – jeżdżąc tym samym autobusem, co ja
– zaczął się mną interesować. Później okazało się, że zdobył na mój temat
mnóstwo informacji i czynił ogromne wysiłki, żebym się z nim umówiła.
Prowadzący: A jakie wysiłki?
Siostra Dorota: Nieustannie wydzwaniał do domu,
przyjeżdżał pod szkołę, prawił liczne komplementy. Przyznam, że nie był mi
obojętny i w końcu zgodziłam się na spotkanie. Wiedziałam, że robię źle.
Tłumaczyłam sobie jednak, że to przecież porządny, miły chłopak, a do tego
bardzo przystojny.
Prowadzący: Jednak postanowiłaś działać.
Siostra Dorota: Tak,
postanowiłam z tym chłopcem porozmawiać. Powiedziałam, kim jestem i jakimi
zasadami w życiu się kieruję, no i w związku z tym więcej nie możemy się
spotykać.
Prowadzący: I co, pomogło?
Siostra Dorota: Okazało się, że samo powiedzenie, że
jestem Świadkiem Jehowy nie było wystarczające. Paweł, bo tak miał na
imię, stwierdził, że to bardzo dobrze, że jestem inna. Pamiętam, że kupił
mi wtedy kwiaty i zapewnił, jak bardzo mu na mnie zależy.
Prowadzący: Czy czegoś nie zaniedbałaś?
Siostra Dorota: O tak. Nie powiedziałam o tym
rodzicom i to był wielki błąd. Któregoś dnia Paweł odwiedził mnie w domu,
a wówczas wszystko wyszło na jaw i odetchnęłam z ulgą. Opowiedziałam o
całym zdarzeniu mamie, a ona zaczęła mnie wspierać. Pomogła mi też bardzo
kaseta z filmem ‘Jak znaleźć prawdziwych przyjaciół?’.
Prowadzący: A jak pomógł Ci w tym teokratyczny
plan zajęć, by się wzmocnić pod względem duchowym?
Siostra Dorota: Może najpierw powiem, że
zdecydowanie zerwałam tę znajomość. Często wówczas błagałam Jehowę o
wytrwałość i siły, a były mi one potrzebne, gdyż Paweł nie dawał za
wygraną. Większą uwagę i czas poświęciłam służbie, przygotowaniom do
zebrań, a szczególnie studium osobistemu, by zacieśnić więź z Jehową.
Prowadzący: A jak to, co przeżyłaś, wpłynęło na Twoją postawę?
Siostra Dorota: Dzisiaj z całą pewnością mogę
powiedzieć, że jestem szczęśliwa, że postąpiłam właśnie w ten sposób. Moja
więź z Jehową jest silniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Dzisiaj jeszcze
bardziej ufam swoim rodzicom.
Prowadzący: Wasze szczere, przepełnione pokorą, wypowiedzi
potwierdzają, że pragniecie podążać drogą nieskazitelności.
(...aplauz...)
Czasami jak bracia dostrzegą, że ktoś ma jakieś
rozterki serca czy kłopoty, starają się takim młodym osobom pomóc. W tym
pokazie usłyszymy Mariusza Brzychczego ze zboru Trzebinia ''Centrum'' i
Ireneusza Hermaszuka ze zboru Sławków. Przysłuchajmy się tej rozmowie, w
której brat starszy zachęca młodego brata, by strzegł się złego
towarzystwa, które może doprowadzić do niemoralnego postępowania:
Brat młodszy: Dziękuje ci
bracie starszy, że pomimo wielu obowiązków, tak szybko zareagowałeś, by
się ze mną spotkać.
Brat starszy; Cieszę się Irku, bo wiesz,
miałem takie wrażenia, wrażenie, że dwa tygodnie temu, pamiętasz, po
zebraniu służby, no chyba nie byłeś taki chętny do rozmowy, prawda?
Brat młodszy: Masz rację. Chociaż Twoja
propozycja była taktowna, przestraszyłem się. Tym bardziej jak sobie
uświadomiłem, w jakich okolicznościach mnie widziałeś miesiąc temu.
Brat starszy: Z tą dziewczyną, jak
trzymaliście się za ręce?
Brat młodszy: No właśnie. Wtedy pomyślałem,
że się czepiasz, że nie powinno Cię to interesować. W końcu mam prawo
dobierać sobie przyjaciół.
Brat starszy: Pewnie, że masz takie prawo.
Jehowa dał nam piękny dar w postaci wolnej woli. Co jednak, Irku, wpłynęło
na zmianę, bo przecież dwa dni temu zadzwoniłeś i poprosiłeś o rozmowę?
Brat młodszy: Gdzieś od roku odrzucałem myśl,
że obracam się w złym towarzystwie. Ale wiedziałem, że to oszukiwanie
samego siebie. Jednak nie umiałem przestać. Byłem zły na ciebie – bracie
Mariuszu – po tym zebraniu służby. Mimo tego zacząłem intensywnie rozważać
to, co robię, jakbyś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Musiałem zadzwonić
no i jestem.
Brat starszy: Na pewno potrzebowałeś odwagi,
to piękna postawa.
Brat młodszy: Ale jak trudna. Niestety, to za
mało wiedzieć, iż coś jest złe, że nie podoba się Jehowie, tym bardziej,
gdy odczuwałem przyjemność z przebywania z kimś, jak chociażby z tą
dziewczyną. Wiesz, bracie Mariuszu – to był chyba ostatni dzwonek Nieraz
brała mnie pokusa, żeby dopuścić się niemoralności.
Brat starszy: Z pokusami stykano się nie
tylko w naszych czasach. Sam Jehowa nakazał narodowi izraelskiemu:’ Nie
wolno ci iść za tłumem w złych celach.’ Widzisz, bracie Irku, odpierając
zatem pokusę do zła, niekiedy musimy powiedzieć ‘nie!’, choć może to nie
być powszechnie przyjęty sposób postępowania.
Brat młodszy: Ja ciągle to odwlekałem.
Wmawiałem sobie: ‘zrobię to, ale jeszcze nie teraz.’
Brat starszy: Rozumiem cię Irku.
Przeciwstawianie się złu nigdy nie było łatwe, a dzisiaj bywa szczególnie
trudne, ponieważ jak sam wiesz, żyjemy w dniach ostatnich tego złego
systemu rzeczy. Ogół ludzi miłuje przyjemności, przemoc. Obce im jest
zarówno poczucie moralności, jak i wartości duchowe. Pewien współczesny
sędzia powiedział;’ Nic nie jest już białe czy czarne, wszystko stało się
szare, obecnie grzechem jest to, że ktoś daje się złapać, a nie samo
wykroczenie.’
Brat młodszy: Właśnie tak się czułem, jak
mnie spotkałeś z tą dziewczyną, jakbyś mnie na czymś przyłapał.
Brat starszy: Jednak, jak dobrze, że nie
doszło do czegoś gorszego. Obecnie ogromna większość ludzi jest pogrążona
w ciemności duchowej, z powodu niewrażliwości ich serc na pouczenia
Jehowy. Ludzi takich czekają, niestety, kłopoty, jeśli się nie zmienią,
czeka ich niepomyślny osąd Jehowy. Jeżeli chcemy ocaleć musimy – Irku -
odróżniać dobro od zła według mierników Bożych. Łatwo jest tak postępować.
Jehowa podsuwa nam krzepiące przykłady z czasów biblijnych oraz z czasów
nowożytnych. Irku, spróbuj jeszcze raz zastanowić się nad przykładem
młodego Józefa w Egipcie. Przeanalizuj również przeżycia trzech młodych
Hebrajczyków z czasów proroka Daniela. Irku, trzeba mieć odwagę żeby być
innym, a w nabraniu tej odwagi pomoże nam wnikliwe czytanie tych i innych
relacji biblijnych o lojalnych sługach Jehowy.
Brat młodszy: Zawsze mi się zdawało, że dobrze znam te relacje. Ale bracie
Mariuszu, chyba te prawdy nie zakorzeniły się w moim sercu.
Brat starszy: Może rzeczywiście tak jest w
jakimś stopniu, ale to, że tutaj dzisiaj rozmawiamy, nie byłoby możliwe,
gdybyś nie zadzwonił. Jest to oznaką pokory, odwagi z twojej strony, a te
przymioty radują Jehowę. Zapytam Cię wobec tego na koniec, czy moglibyśmy
za jakiś czas spotkać się i porozmawiać, jak sobie radzisz ze słabościami
swojego ciała?
Brat młodszy: Bardzo chętnie. Będzie to dla
mnie na pewno wielką pomocą.
Młodzi, czy często korzystacie z takie pomocy? Z
tego miejsca was zapraszam, abyście to często robili. Jakże się radujemy,
że Jehowa pomaga nam chodzić drogą nieskazitelności. Niech nasz tryb życia
pokazuje, że w każdej dziedzinie szanujemy i cenimy zwierzchnictwo Boga.
Wyobraź sobie ojca, który ma rozległą wiedzę, ale rzadko rozmawia ze
swoimi dziećmi. Czy nie cieszysz się, że Jehowa jest zupełnie inny, że
wszystko o sobie mówi na kartach Biblii? Z miłości do ludzi porozumiewa
się z nimi i chętnie pomaga im prowadzić sensowne życie. Mądrość nakazuje,
aby Biblię czytać codziennie. Zupełnym przeciwieństwem Jehowy jest Szatan.
Nie przekazuje ludziom prawdy, tylko ich zwodzi. Usiłuje odciągnąć ich od
religii fałszywej (oryg., sic:) i dlatego rozpowszechnia mnóstwo
kłamstw. Szatan chce nas również przekonać, że zajmowanie się sprawami
duchowymi to strata czasu. Nigdy nie pozwólmy szatanowi skłonić nas do
zachowań, które naraziłyby na szwank naszą bezcenną więź z naszym Stwórcą
Jehową. Obyśmy swym stylem życia dowodzili, że stosujemy się do
natchnionych słów z Psalmu 26, wersety 11 i 12:
''Ja zaś będę chodził w swej nieskazitelności.
Wykup mnie i okaż mi łaskę.
Stopa moja stanie na równym miejscu; pośród zebranych rzesz będę
błogosławić Jehowę.''