Strona główna / Wykłady kongresowe / Podążaj drogą...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Wykłady kongresowe A.D. 2003

 

 

(Uwaga: w nawiasach kursywą dodano nasze uwagi)
 

Zachowując nieskazitelność pokazujemy, po której stronie stoimy w doniosłej kwestii spornej dotyczącej całej ludzkości. Jak możemy okazać się niezłomni, pomimo coraz większych nacisków ze strony Diabła i niegodziwego systemu rzeczy? Wysłuchajmy uważnie brata Zbigniewa Zwińskiego ze zboru Sławków, który przedstawi kolejny punkt programu: ''Podążaj drogą nieskazitelności.''

 

''Podążaj drogą nieskazitelności''

 

Co oznacza podążanie drogą nieskazitelności? Człowiek odznaczający się nieskazitelnością jest zdrowy pod względem moralnym i z całego serca oddany Bogu. Nie chodzi jednak o doskonałość. Król Dawid dopuścił się kilku ciężkich grzechów, ale ponieważ przyjął skarcenie i zmienił swe postępowanie, udowodnił, że w sercu zachował miłość do Jehowy. Biblijny termin ‘nieskazitelność’ odnosi się właśnie też do stanu serca, który jest całkowicie, zupełnie oddany Bogu. Takie serce jest niepodzielne, a osoba o takim sercu nie tylko unika niecnych praktyk, ale wystrzega się nawet tego, co ma pozór zła. Chcąc osiągnąć nieskazitelność, trzeba dokładać nieustannych starań, by poznawać wolę Jehowy i chodzić Jego drogami. Wówczas naprawdę można się czuć szczęśliwym. Zapewnia nas o tym sam Stwórca. Czytamy to w Psalmie 119, wersetach od 1 do 3. Psalm 119, wersety od 1 do 3:

''Szczęśliwi ci, którzy są nienaganni na swej drodze, ci, którzy chodzą w prawie Jehowy.
Szczęśliwi, którzy przestrzegają jego przypomnień; całym sercem go szukają.
Naprawdę nie dopuszczali się nieprawości. Drogami jego chodzili.''

Dotyczy to naszego postępowania w każdej dziedzinie naszego życia. Taka postawa wypływa z właściwych pobudek. A co może być taką właściwą pobudką naszego serca? Oczywiście miłość do Jehowy i umiłowanie Jego prawych zasad. W świecie, w którym żyjemy może okazać się to bardzo trudnym wyzwaniem. Apostoł Paweł w Drugim Liście do Tymoteusza, 3 rozdziale, wersety od 1 do 5 wymienił wiele cech ludzi usposobionych egoistycznie i samolubnie. A my – no niestety – żyjemy pośród tych ludzi. Szatan – bóg tego systemu rzeczy – posługuje się sprzeciwem, prześladowaniami oraz wykorzystuje świeckie wpływy i ludzką grzeszną naturę, by nas odwieźć od kroczenia drogą nieskazitelności. Kochani, pomimo tych wszechobecnych wpływów, możemy podążać tą drogą. Naprawdę! Co może nam pomóc w tym, aby nigdy z niej nie zejść? Psalm 26, do którego zachęcam żebyście teraz otworzyli swoje Biblie, na tym psalmie, on pomoże nam chodzić w nieskazitelności, on to ukazuje. Człowiekiem, który odznaczał się tym przymiotem był król Dawid. Odczytajmy 1 werset z 26 Psalmu:

''Osądź mnie, Jehowo, gdyż chodziłem w swojej nieskazitelności; i zaufałem Jehowie, żeby się nie zachwiać.''

Nieskazitelność, o której mówił tutaj Dawid była i jest cechą cieszącą się upodobaniem Boga. Ponieważ stwierdzenie ‘gdyż chodziłem w swojej nieskazitelności’ poprzedził Dawid słowami ‘osądź mnie, Jehowo’. Dawidowi naprawdę zależało żeby być prawym w oczach Bożych. Prosił Jehowę, by zbadał jego pobudki. O tym czytamy w wersecie 2:

''Zbadaj mnie Jehowo i poddaj mnie próbie, oczyść moje nerki i moje serce.'' ( czyli całe wnętrze)

Czy to samo można powiedzieć o tobie, drogi bracie i siostro? Czy mamy zwyczaj z czystym sumieniem prosić Jehowę, by przebadał nasze serce, by nas osądził, by nas przeniknął, wystawił na próbę, czując, że w wyniku tego Bóg uzna nas za ludzi nieskazitelnych? Prośmy naszego Stwórcę w gorliwych modlitwach i róbmy to chętnie, by analizował nasze serca i szczerze ufajmy, że on je oczyści, gdyby w tych sercach znalazło się coś niepokojącego. Odczytajmy teraz werset 3:

''Mam bowiem przed oczami twą lojalną życzliwość i chodzę w twojej prawdzie.''

Czytamy tutaj, że Dawid chodził w prawdzie bożej, a więc żył zgodnie z tą prawdą.
A jak jest z nami? Właśnie tam, w trzecim wersecie, Dawid miał ciągle przed oczami dowody lojalnej życzliwości, miłości Boga wobec niego. Czy my dostrzegamy te dowody miłości, dowody troski od Jehowy, o naszą pomyślność duchową i w ogóle o całą naszą pomyślność? Czy moglibyśmy chodzić zgodnie z wolą Jehowy, gdybyśmy dobrze nie znali Boga i Jego słowa? Oczywiście byłoby to niemożliwe, prawda? By się wzmacniać pod tym względem trzeba studiować, analizować i rozmyślać nad Słowem Bożym. Jedną z takich form jest studium osobiste. Czy znajdujesz na nie czas? Jak regularnie udaje się nam rozważać wszystkie artykuły z naszych czasopism? Może coś nam przeszkadza, by to robić systematycznie?

A spójrzmy teraz, czego dowiadujemy się o Dawidzie w wersetach 4 i 5, 26 Psalmu, 4 i 5 werset:

''Nie zasiadam z mężami nieprawdy; a z tymi, którzy ukrywają, kim są, nie wchodzę.
Znienawidziłem zbór złoczyńców, a z niegodziwcami nie siedzę.''

– mówi Dawid. Dawid więc żywił nienawiść do złego towarzystwa. W naszym wypadku może to chodzić o towarzystwo, z którym kontaktujemy się poprzez pilot telewizora, poprzez myszkę komputera. Gdy czasami właśnie w taki sposób kontaktujemy się z towarzystwem, akurat może to być dla nas niebezpieczne. Czy nie zadajemy się w ten sposób czasami z mężami nieprawdy? Niektórzy ukrywają, kim są, udając naszych przyjaciół. Posługują się na przykład Internetem. Czy zaprosiłbyś kogoś do domu obcego, nie sprawdziwszy przedtem, kim on jest? A co byś zrobił, gdyby się tego nie dało ustalić, czy pozostawiłbyś go ze swymi dziećmi czy z przyjaciółmi? Coś takiego możliwe jest za sprawą Internetu. Pocztę elektroniczną możesz wysyłać do ludzi, ale też możesz odbierać ją od ludzi, od ludzi, których nie znasz.

Podobnie jest, gdy prowadzisz otwarte dla wszystkich pogawędki przez łącza elektroniczne. Tacy rozmówcy często się przedstawiają jako Świadkowie Jehowy, choć nimi naprawdę nie są. Docierające do Ciebie materiały mogą zawierać doświadczenia, lub informacje na temat naszych wierzeń. Pod pokrywką takich głosów, niekiedy szerzą się odstępcze poglądy. Tacy ludzie nie ujawniają swoich pobudek. Psalmista Dawid nie zasiadał z mężami nieprawdy, znienawidził zbór złoczyńców. Musimy być zatem – kochani – ostrożni, gdyż nie każdy jest przyjacielem, za którego się podaje. Kiedy jesteśmy na Sali Królestwa czy tutaj na zgromadzeniu, nie mamy wątpliwości, że przebywamy wśród braci. Znamy ich. Nikt nie sprawdza ich tożsamości, ponieważ miłość braterska ją potwierdza. Właśnie w zborze następuje wymiana zachęt. Nie oczekujmy, że zapewni nam to Internet. Odczytajmy teraz werset 6:

''Obmyję swe ręce w niewinności i będę kroczyć wokół twego ołtarza, Jehowo.''

– powiedział Dawid. Dawid otwarcie przyznał, że jest oddany Jehowie, że będzie czynił wszystko, by być czysty w jego oczach. A jak my kroczymy wokół ołtarza Bożego? Ołtarz wyraźnie kojarzy się z ofiarą. My – oddani Jehowie chrześcijanie – okazujemy wiarę w ofiarę złożoną przez Jezusa. To poprzez niego Bóg zaprowadzi swoje podyktowane miłością zamierzenie, co do rodzaju ludzkiego. Co nam pomaga wytrwać w takim niezłomnym oddaniu dla Stwórcy? Wskazał na to Dawid i możemy o tym przeczytać w 7 wersecie:

''ażeby słyszano głośne dziękczynienie i by oznajmiać wszystkie twe zdumiewające dzieła.''

Czyż możliwość dzielenia się z drugimi wiedzą o Jehowie, nie wzbudza w nas podobnych uczuć, drodzy? Na pewno tak. Wynika z tego faktu jeszcze jedna ogromna korzyść duchowa. Gorliwy udział w dziele głoszenia stanowi ochronę przed światem, który chciałby nas urobić na swoją modłę.
Pewien głosiciel wyraził to następująco: Jeżeli ja nie będę próbował zmienić ludzi, z którymi się stykam, to oni zmienią mnie.
Podążaniu drogą nieskazitelności pomaga nam jeszcze inny czynnik. Mówi o tym Dawid, a możemy przeczytać o tym w wersecie szóstym... ósmym. Spójrzmy do 8 wersetu:

''Jehowo, umiłowałem mieszkanie twego domu i miejsce przebywania twojej chwały.''

Zachowujemy nieskazitelność dzięki uczestniczeniu we wszystkich zebraniach i większych zgromadzeniach, jak to dzisiejsze.
Pewna wątła siostra, po siedemdziesiątce, mieszka w małej wiosce jakieś 5 kilometrów od Sali Królestwa. Aby korzystać z zebrań, wędruje w obie strony dziesięć kilometrów przez busz. Na tej drodze zdarzają się napady, ale siostra przychodzi regularnie na wszystkie zebrania. Na ogół są prowadzone w nieznanych dla niej językach. Jak więc odnosi pożytek z takich spotkań? Śledząc wersety próbuje się domyśleć tematu przemówienia – wyjaśnia. Ale jak może śledzić teksty skoro nie umie czytać? ''Wyławiam te, które znam na pamięć'' – odpowiada i mówi: ''kocham zebrania, zawsze się można czegoś nowego na nich dowiedzieć, lubię się spotykać z braćmi i siostrami'' - i mówi, że - ''chociaż nie może do wszystkich podejść, to oni wszyscy do niej podchodzą i z nią się witają.'' A mówi: "Co najważniejsze, wiem, że przychodzeniem na zebrania raduję serce Jehowy''.

Jeżeli będziemy pielęgnować takie nastawienie, jak ta nasza kochana siostra do naszych chrześcijańskich zgromadzeń, to o wiele łatwiej da się nam zachować nieskazitelność.


Co by się stało, gdyby ktoś z nas odstąpił od podążania nieskazitelnością? Przyniosłoby to oczywiście zgubne skutki. Dawid nie chciał stracić życia z grzesznikami, więc błagał Jehowę o miłosierdzie. Czytamy o tym w 9 i 10 wersecie:

''Nie zabieraj mej duszy z grzesznikami ani życia mego z ludźmi winnymi krwi,
którzy mają w swych rękach rozpasanie, a prawica ich pełna jest przekupstwa.''

Tak powiedział Dawid. Wiele osób, które nie chodzą w nieskazitelności, wdaje się w rozpasanie. Wielu znawców greki podaje, że wyraz oddanie (oryg.) w Biblii w Chrześcijańskich Pismach Greckich przez ‘rozpasanie’, oznacza znieważające czyny, brak umiaru, zuchwalstwo, nieokiełznaną żądzę, oraz skandaliczną niegodziwość. Na pewno nikt z nas nie chciałby się obciążyć takim grzechem. Jednak musimy być, drodzy, bardzo czujni.

Świat zalewa nas falą niemoralności, mnóstwo filmów i czasopism propaguje rozwiązłość. Kontakty ze złoczyńcami można utrzymywać, jak wspominaliśmy już, za pomocą Internetu. Do rozwiązłości prowadzi pornografia. Na niemoralne wpływy szczególnie podatni są młodzi. Jak wynika ze statystyk, głównymi odbiorcami pornografii są chłopcy w wieku od 12 do 17 lat. Dla wielu z nich jest ona źródłem edukacji seksualnej. Następstwa są niepokojące. Pewien raport donosi: ’Pornografia sprawia fałszywe wrażenie, jakoby pokazywane zachowania nie pociągały za sobą negatywnych skutków.’
Nastolatki natomiast uważają, że muszą umawiać się na randki. Niejeden nadmiernie angażuje się uczuciowo, gdy jest jeszcze zbyt młody do zawarcia małżeństwa. I co wtedy?

Wywoływanie głębokich pragnień, które będzie wolno dopiero zaspokoić w trakcie trwania małżeństwa, może doprowadzić do rozgoryczenia i sprawia nieraz ogromny ból. Trzeba też stwierdzić, że stąd niedługa może być droga do rozpasania i rozpusty. Również dorośli mogą utracić taką nieskazitelność. Wstrząśnięci bracia starsi napisali, że niektórzy porzucili swe żony lub mężów, by związać się z osobami poznanymi przez Internet. Brak nieskazitelności uwidacznia się też w nieuczciwych praktykach handlowych, oraz skłonności do podejmowania egoistycznych, samolubnych decyzji. Jehowa dobrze nam radzi, byśmy mieli w nienawiści zło, a miłowali dobro. Nigdy nie dopuśćmy, by zakorzeniły się w nas deprawujące wpływy. Pomocą w tej walce zawsze niech będzie pogłębianie szczerej miłości do naszego Stwórcy Jehowy. Taką zachętą może być też dla nas wielka rzesza tutaj obecnych braci i sióstr. A przecież, kochani, na całym obliczu Ziemi, takich braci i sióstr jest ponad 6 milionów. Jest to dla nas ogromną, ogromną zachętą.

 

Prowadzący: Nasi bracia w zborach też miewają trudności i w walce o nieskazitelność muszą toczyć ciężką próbę. Posłuchajmy teraz rozmowy, w której porozmawiam z siostrą Dorotą Cyrułą ze zboru Jaworzno '' Osiedle Stałe'' i z bratem Michałem Tatarem.
We wcześniejszej rozmowie wspomniałeś, że był taki okres w Twoim życiu, który wypełniała rozrywka wątpliwej jakości.

Brat Michał: Rzeczywiście tak było. Kiedy rodzice kupili mi komputer, zacząłem interesować się brutalnymi grami, w których sam mogłem uczestniczyć.
Prowadzący: A jak wpadłeś na taki pomysł ?
Brat Michał: Koledzy w szkole często opowiadali, w jaką to ostatnio fantastyczna grę grali. Gdy opowiadali to jakby tam byli, a do tego super grafika, ekstra dźwięk, gra świetnie wyreżyserowana – to wciągało.
Prowadzący: A powiedz – Michał – miałeś taką swoją ulubiona grę?

Brat Michał: Tak, była taka. Nosiła ona tytuł: ‘Hitman’.
Prowadzący: A jaką rolę Tobie w niej wyznaczono?
Brat Michał: Wcielałem się w postać płatnego mordercy. Muszę przyznać, że bardzo mnie to pasjonowało.
Prowadzący: Czy pojawiły się inne ujemne skutki tej wątpliwej zabawy?
Brat Michał: Siedziałem do późnej nocy, zaniedbałem studium osobiste, przygotowywanie się do zebrań, nie mówiąc już o skażeniu umysłu czy serca. Pierwszą rzecz, którą robiłem po przyjściu ze szkoły, to załączałem komputer i grałem, grałem, grałem...
Prowadzący: A co przyczyniło się do przezwyciężenia tego nieczystego nawyku?

Brat Michał: Z pomocą przyszedł mi Jehowa i Jego Organizacja. 22 grudnia 2002 roku w ‘Przebudźcie się!’ pojawił się artykuł: ‘Ciemne strony gier elektronicznych’. Głęboko wziąłem sobie do serca wszystko, co tam zostało napisane.
Prowadzący: Domyślam się, że poszły za tym czyny.
Brat Michał: Oczywiście. Za pomocą jednego klawisza komputera usunąłem wszystkie gry, a płyty, na których były nagrane, połamałem i wyrzuciłem do kosza. Zacząłem szczerze modlić się do Jehowy wyjawiając mu, jak trudno mi nie myśleć o tej wątpliwej i szkodliwej przyjemności, która tak bardzo nadwerężyła moją więź z Nim.

Prowadzący: A jak rozwijasz w swoim sercu nienawiść do tego złego towarzystwa?
Brat Michał: Muszę toczyć ciężką walkę. Jestem o wiele bardziej wybredny, chociaż dalej korzystam z komputera. Mam teraz więcej wolnego czasu, który wypełnia mi służba i spotkania z duchowymi braćmi. Pielęgnuję w swoim sercu i umyśle czujność. Ciągle proszę też naszego Stwórcę, by pomógł mi wyrzucić z mojego serca wszystko to, czego On nienawidzi.


Prowadzący: A teraz porozmawiamy z siostrą Dorotą. Czy łatwo jest zachować zasady moralne w środowisku szkolnym, w jakim przebywasz?

Siostra Dorota: Na pewno nie. Większość moich koleżanek i kolegów nie uznaje żadnych zasad, a głównym tematem ich rozmów jest tylko seks, imprezy, narkotyki i alkohol.
Prowadzący: Czy zdarzyło się coś, co wystawiło twoją lojalność na próbę?
Siostra Dorota: Tak, przypominam sobie taka sytuację. Chłopak z sąsiedniej szkoły – jeżdżąc tym samym autobusem, co ja – zaczął się mną interesować. Później okazało się, że zdobył na mój temat mnóstwo informacji i czynił ogromne wysiłki, żebym się z nim umówiła.
Prowadzący: A jakie wysiłki?
Siostra Dorota: Nieustannie wydzwaniał do domu, przyjeżdżał pod szkołę, prawił liczne komplementy. Przyznam, że nie był mi obojętny i w końcu zgodziłam się na spotkanie. Wiedziałam, że robię źle. Tłumaczyłam sobie jednak, że to przecież porządny, miły chłopak, a do tego bardzo przystojny.
Prowadzący: Jednak postanowiłaś działać.

Siostra Dorota: Tak, postanowiłam z tym chłopcem porozmawiać. Powiedziałam, kim jestem i jakimi zasadami w życiu się kieruję, no i w związku z tym więcej nie możemy się spotykać.
Prowadzący: I co, pomogło?
Siostra Dorota: Okazało się, że samo powiedzenie, że jestem Świadkiem Jehowy nie było wystarczające. Paweł, bo tak miał na imię, stwierdził, że to bardzo dobrze, że jestem inna. Pamiętam, że kupił mi wtedy kwiaty i zapewnił, jak bardzo mu na mnie zależy.
Prowadzący: Czy czegoś nie zaniedbałaś?
Siostra Dorota: O tak. Nie powiedziałam o tym rodzicom i to był wielki błąd. Któregoś dnia Paweł odwiedził mnie w domu, a wówczas wszystko wyszło na jaw i odetchnęłam z ulgą. Opowiedziałam o całym zdarzeniu mamie, a ona zaczęła mnie wspierać. Pomogła mi też bardzo kaseta z filmem ‘Jak znaleźć prawdziwych przyjaciół?’.

Prowadzący: A jak pomógł Ci w tym teokratyczny plan zajęć, by się wzmocnić pod względem duchowym?
Siostra Dorota: Może najpierw powiem, że zdecydowanie zerwałam tę znajomość. Często wówczas błagałam Jehowę o wytrwałość i siły, a były mi one potrzebne, gdyż Paweł nie dawał za wygraną. Większą uwagę i czas poświęciłam służbie, przygotowaniom do zebrań, a szczególnie studium osobistemu, by zacieśnić więź z Jehową.
Prowadzący: A jak to, co przeżyłaś, wpłynęło na Twoją postawę?
Siostra Dorota: Dzisiaj z całą pewnością mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, że postąpiłam właśnie w ten sposób. Moja więź z Jehową jest silniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Dzisiaj jeszcze bardziej ufam swoim rodzicom.
Prowadzący: Wasze szczere, przepełnione pokorą, wypowiedzi potwierdzają, że pragniecie podążać drogą nieskazitelności.
 

(...aplauz...)

 

Czasami jak bracia dostrzegą, że ktoś ma jakieś rozterki serca czy kłopoty, starają się takim młodym osobom pomóc. W tym pokazie usłyszymy Mariusza Brzychczego ze zboru Trzebinia ''Centrum'' i Ireneusza Hermaszuka ze zboru Sławków. Przysłuchajmy się tej rozmowie, w której brat starszy zachęca młodego brata, by strzegł się złego towarzystwa, które może doprowadzić do niemoralnego postępowania:

Brat młodszy: Dziękuje ci bracie starszy, że pomimo wielu obowiązków, tak szybko zareagowałeś, by się ze mną spotkać.
Brat starszy; Cieszę się Irku, bo wiesz, miałem takie wrażenia, wrażenie, że dwa tygodnie temu, pamiętasz, po zebraniu służby, no chyba nie byłeś taki chętny do rozmowy, prawda?
Brat młodszy: Masz rację. Chociaż Twoja propozycja była taktowna, przestraszyłem się. Tym bardziej jak sobie uświadomiłem, w jakich okolicznościach mnie widziałeś miesiąc temu.
Brat starszy: Z tą dziewczyną, jak trzymaliście się za ręce?
Brat młodszy: No właśnie. Wtedy pomyślałem, że się czepiasz, że nie powinno Cię to interesować. W końcu mam prawo dobierać sobie przyjaciół.
Brat starszy: Pewnie, że masz takie prawo. Jehowa dał nam piękny dar w postaci wolnej woli. Co jednak, Irku, wpłynęło na zmianę, bo przecież dwa dni temu zadzwoniłeś i poprosiłeś o rozmowę?
Brat młodszy: Gdzieś od roku odrzucałem myśl, że obracam się w złym towarzystwie. Ale wiedziałem, że to oszukiwanie samego siebie. Jednak nie umiałem przestać. Byłem zły na ciebie – bracie Mariuszu – po tym zebraniu służby. Mimo tego zacząłem intensywnie rozważać to, co robię, jakbyś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Musiałem zadzwonić no i jestem.
Brat starszy: Na pewno potrzebowałeś odwagi, to piękna postawa.
Brat młodszy: Ale jak trudna. Niestety, to za mało wiedzieć, iż coś jest złe, że nie podoba się Jehowie, tym bardziej, gdy odczuwałem przyjemność z przebywania z kimś, jak chociażby z tą dziewczyną. Wiesz, bracie Mariuszu – to był chyba ostatni dzwonek Nieraz brała mnie pokusa, żeby dopuścić się niemoralności.
Brat starszy: Z pokusami stykano się nie tylko w naszych czasach. Sam Jehowa nakazał narodowi izraelskiemu:’ Nie wolno ci iść za tłumem w złych celach.’ Widzisz, bracie Irku, odpierając zatem pokusę do zła, niekiedy musimy powiedzieć ‘nie!’, choć może to nie być powszechnie przyjęty sposób postępowania.
Brat młodszy: Ja ciągle to odwlekałem. Wmawiałem sobie: ‘zrobię to, ale jeszcze nie teraz.’
Brat starszy: Rozumiem cię Irku. Przeciwstawianie się złu nigdy nie było łatwe, a dzisiaj bywa szczególnie trudne, ponieważ jak sam wiesz, żyjemy w dniach ostatnich tego złego systemu rzeczy. Ogół ludzi miłuje przyjemności, przemoc. Obce im jest zarówno poczucie moralności, jak i wartości duchowe. Pewien współczesny sędzia powiedział;’ Nic nie jest już białe czy czarne, wszystko stało się szare, obecnie grzechem jest to, że ktoś daje się złapać, a nie samo wykroczenie.’
Brat młodszy: Właśnie tak się czułem, jak mnie spotkałeś z tą dziewczyną, jakbyś mnie na czymś przyłapał.
Brat starszy: Jednak, jak dobrze, że nie doszło do czegoś gorszego. Obecnie ogromna większość ludzi jest pogrążona w ciemności duchowej, z powodu niewrażliwości ich serc na pouczenia Jehowy. Ludzi takich czekają, niestety, kłopoty, jeśli się nie zmienią, czeka ich niepomyślny osąd Jehowy. Jeżeli chcemy ocaleć musimy – Irku - odróżniać dobro od zła według mierników Bożych. Łatwo jest tak postępować. Jehowa podsuwa nam krzepiące przykłady z czasów biblijnych oraz z czasów nowożytnych. Irku, spróbuj jeszcze raz zastanowić się nad przykładem młodego Józefa w Egipcie. Przeanalizuj również przeżycia trzech młodych Hebrajczyków z czasów proroka Daniela. Irku, trzeba mieć odwagę żeby być innym, a w nabraniu tej odwagi pomoże nam wnikliwe czytanie tych i innych relacji biblijnych o lojalnych sługach Jehowy.
Brat młodszy: Zawsze mi się zdawało, że dobrze znam te relacje. Ale bracie Mariuszu, chyba te prawdy nie zakorzeniły się w moim sercu.
Brat starszy: Może rzeczywiście tak jest w jakimś stopniu, ale to, że tutaj dzisiaj rozmawiamy, nie byłoby możliwe, gdybyś nie zadzwonił. Jest to oznaką pokory, odwagi z twojej strony, a te przymioty radują Jehowę. Zapytam Cię wobec tego na koniec, czy moglibyśmy za jakiś czas spotkać się i porozmawiać, jak sobie radzisz ze słabościami swojego ciała?
Brat młodszy: Bardzo chętnie. Będzie to dla mnie na pewno wielką pomocą.

Młodzi, czy często korzystacie z takie pomocy? Z tego miejsca was zapraszam, abyście to często robili. Jakże się radujemy, że Jehowa pomaga nam chodzić drogą nieskazitelności. Niech nasz tryb życia pokazuje, że w każdej dziedzinie szanujemy i cenimy zwierzchnictwo Boga. Wyobraź sobie ojca, który ma rozległą wiedzę, ale rzadko rozmawia ze swoimi dziećmi. Czy nie cieszysz się, że Jehowa jest zupełnie inny, że wszystko o sobie mówi na kartach Biblii? Z miłości do ludzi porozumiewa się z nimi i chętnie pomaga im prowadzić sensowne życie. Mądrość nakazuje, aby Biblię czytać codziennie. Zupełnym przeciwieństwem Jehowy jest Szatan. Nie przekazuje ludziom prawdy, tylko ich zwodzi. Usiłuje odciągnąć ich od religii fałszywej (oryg., sic:) i dlatego rozpowszechnia mnóstwo kłamstw. Szatan chce nas również przekonać, że zajmowanie się sprawami duchowymi to strata czasu. Nigdy nie pozwólmy szatanowi skłonić nas do zachowań, które naraziłyby na szwank naszą bezcenną więź z naszym Stwórcą Jehową. Obyśmy swym stylem życia dowodzili, że stosujemy się do natchnionych słów z Psalmu 26, wersety 11 i 12:

''Ja zaś będę chodził w swej nieskazitelności. Wykup mnie i okaż mi łaskę.
Stopa moja stanie na równym miejscu; pośród zebranych rzesz będę błogosławić Jehowę.''


Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. wrzesień 2003