''Wystrzegaj się sidła nadużywania alkoholu''
Wszystko, co pochodzi od naszego, przepełnionego
miłością Jehowy Boga, jest bardzo dobre. Do Jego niezliczonych darów
zaliczamy także ten, o którym jest mowa w Psalmie 104, a 15
wersecie. A czytamy tam o – no, posłuchajcie zresztą, 104 Psalm:
''On sprawia, żeby pokarm wychodził z ziemi, a
także wino, które rozwesela serce śmiertelnika.'' (dokładnie w ten
sposób zacytowano)
Biblia zalicza ten napój do błogosławieństw
pochodzących od Jehowy. Nie ulega wątpliwości, iż Jezus, przebywając na
ziemi, pijał wino. Ciekawe też, że jego pierwszy cud polegał na
przemienieniu właśnie wody w wino. Słowo Boże wskazuje nawet, że spożywane
z umiarem może wywierać dobroczynne skutki. To apostoł Paweł udzielił
Tymoteuszowi rady co do używania wina. Zwróćmy uwagę na List 1 do
Tymoteusza, 5 rozdział, werset 23:
''Nie pij już wody, lecz używaj po trosze wina
ze względu na twój żołądek i swoje częste zachorowania.''
Ale z drugiej strony: Słowo Boże potępia
nadużywanie alkoholu, podobnie jak robienie złego użytku z innych
wspaniałych darów takich jak jedzenie, mowa. I przestrzega nas przed tym w
Księdze Przysłów, 20 rozdziale, a wersecie 1. Czytamy
tu tak:
''Wino to szyderca, odurzający napój jest
hałaśliwy, a kto pod jego wpływem błądzi, nie jest mądry.''
Nadużywanie alkoholu może być sidłem i wyrządzić
szkody duchowe i fizyczne. Kto nie zna miary w piciu, łatwo może stracić
panowanie nad sobą i dopuścić się czynów, których po trzeźwemu by się
wstydził. Jezus ostrzegał nas, aby nasze serca nie były ociężałe wskutek
przejadania się i nadmiernego picia, aby nas nie zaskoczył dzień jego
obecności jak sidło. Nawet jeśli osoba przebierająca miarę w piciu, nie od
razu popada w pijaństwo, może stać się ospała i zacząć leniwie, niedbale
spełniać wolę Bożą. Biblia zalicza pijaństwo jednoznacznie do uczynków
ciała, które zamykają wstęp do Królestwa Bożego. W 1 Liście do
Koryntian, 6 rozdziale, wersecie 9 i 10 czytamy:
''Nie dajcie się wprowadzić w błąd: pijacy nie
odziedziczą Królestwa Bożego.'' (dokładnie tak zacytowano)
Osoby które nadużywają alkoholu, no nie pasują
do Bożego Nowego Świata. Opłakane, nawet tragiczne skutki upijania się
opisano w Księdze Przysłów, 23 rozdziale, wersecie 29 i
30:
''U kogo biada? U kogo niepokój? U kogo kłótnie?
U kogo zmartwienie? Kto ma rany bez powodu? Kto ma mętne oczy?
Ci, którzy przesiadują przy winie, którzy przychodzą próbować zmieszanego
wina.''
Ale uwaga: przy braniu miary w piciu, nie zawsze
muszą towarzyszyć wszystkie symptomy typowe dla upojenia alkoholowego i
ktoś może się czuć spokojnie. Nasze serce, jak podaje Księga Jeremiasza,
jest zdradliwe i może nas oszukać skłaniając do myślenia sobie, że dopóki
się nie upijamy, to nie ma nic złego w spożywaniu większej ilości
alkoholu. Ale tolerancja na alkohol stopniowo rośnie i trzeba zdawać sobie
sprawę z tego sidła. Pismo Święte ostrzega, żebyśmy nie byli zniewoleni
nadużywaniem wina, mnóstwem wina, jak czytamy w 2 rozdziale listu do
Tytusa. Czytamy też, żebyśmy się nie oddawali nadużywaniu wina.
Zastanówmy się, jakie fizyczne i duchowe
wyrządza brak umiaru w piciu, nawet jeżeli się nie upija człowiek. Wpierw
szkody fizyczne.
Alkohol osłabia kontrolę nad umysłem, ciałem, pogłębia kłopoty ze
zdrowiem, wywołuje uzależnienie, które może prowadzić do alkoholizmu.
Osoba nadużywająca alkoholu ma coraz mniej szacunku dla siebie i coraz
częściej popada w konflikt z otoczeniem. Może się starać to zrównoważyć
taką niezwykłą hojnością, szastaniem pieniędzmi, kosztem popadania w
długi. Marnuje pieniądze, w końcu może stracić posadę, przyjaciół,
rodzinę. Nadużywanie alkoholu jest dla niego najważniejsze, nawet niż
jedzenie. Nie dba o swój wygląd zewnętrzny, o zdrowie, o obowiązki. Jeśli
pijący prowadzi samochód lub obsługuje jakąś maszynę, to zagraża sobie i
innym.
A szkody duchowe? Nadużywanie alkoholu sprowadza
hańbę na Jehowę i Jego Lud. Skoro całe swoje życie poświęciliśmy Jehowie
to wszystko co robimy, ma być związane z Jego wielbieniem i czynione ku
Jego chwale. Apostoł Paweł w Liście 1 do Koryntian, 10 rozdziale,
31 wersecie zalecał:
''czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego
czynicie, wszystko czyńcie ku chwale Bożej.'' (tak zacytowano)
Natomiast w liście do Rzymian upraszał
chrześcijan by oddawali swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą, godną
upodobania Boga, na świętą służbę pełnioną zdolnością rozumowania. Czy
może być Bogu miły chrześcijanin, który pije aż do zatracenia zdolności
rozumowania?
Inne następstwa nadużywania alkoholu to osłabienie sumienia, woli i
panowania nad sobą, prowadzącą do ulegania pokusie. Inne to skłócenie
rodziny albo doprowadzenie do jej rozpadu, utrata szacunku i dobrej
opinii, pozbawienie kwalifikacji niezbędnych do pełnienia specjalnych
przywilejów służby, i być może zgorszenie drugich.
Gdzie jest granica między używaniem a nadużywaniem alkoholu? Ile to jest
''mnóstwo wina''? Oczywiste, że w Biblii nie znajdziemy informacji o
dopuszczalnym poziomie alkoholu we krwi, ani innych tego rodzaju norm.
Mimo to wszystkich chrześcijan obowiązują zasady biblijne, które pomagają
wyrobić sobie zbożny pogląd na napoje alkoholowe. Ogólna zasada: każdy ma
inną tolerancję na alkohol, więc nadmiar to taka ilość, która rzutuje na
twoją praktyczną mądrość i zdolność myślenia. Ponieważ alkohol oddziałuje
bezpośrednio na umysł, wpływa wyjątkowo niekorzystnie na zdrowe zachowanie
zdrowego rozsądu (oryg.), umiejętność rozwiązywania problemów,
powściągliwość i inne ważne czynności umysłowe.
Chrześcijanin musi umieć panować nad sobą. Z
góry wyznacz sobie granicę, która pozwoli ci zachować umiar. Nie zbliżaj
się do tej granicy. Jeśli masz przed sobą alkohol zastanów się, czy w
ogóle powinieneś pić. Jeśli jesteś gościem, nie uważaj, że musisz pić
napoje alkoholowe tylko dlatego, że się je podaje. Nie ulegaj też pokusie
wykorzystania do końca szczodrości gospodarza. Unikaj przebywania blisko
barku z alkoholem.
Biblia mówi o woli narodów i zalicza do niej nadużywanie wina, które
zawsze kojarzono w Biblii z hulankami, bijatykami. A gdy zamierzasz
prowadzić samochód lub robić coś, co wymaga jasnego umysłu, w ogóle nie
pij. Jakże niestosowne byłoby używanie trunków przed zebraniami
chrześcijańskimi lub przed wyruszeniem do służby kaznodziejskiej, czy
innymi obowiązkami teokratycznymi. Czy świadczyłoby to o rozsądku, gdyby
chrześcijanin uważał, iż nie ma znaczenia, kiedy ani ile pije, byle się
tylko nie upił? Wzorem dla nas mogą być pod tym względem lewici, którym
nie wolno było pić alkoholu podczas pełnienia obowiązków świątynnych.
A jeśli chodzi o dzieci, to rodzice mają im
pomóc wyrobić sobie właściwy pogląd na korzystanie z napojów alkoholowych.
Ich słowa, przykład, wywierają ogromny wpływ na ich dalszy stosunek do
alkoholu. Rodzice muszą pilnować, żeby dzieci za wcześnie nie sięgały po
alkohol. Jeśli dojdą już do wniosku, że syn czy córka są na tyle dorośli,
aby od czasu do czasu wypić trochę alkoholu, wówczas powinni im bardzo
dokładnie wyjaśnić, dlaczego trzeba się mieć przy tym na baczności. Młody
człowiek nie ma żadnego doświadczenia pod tym względem. Jego organizm nie
jest jeszcze przecież w pełni rozwinięty, ani przyzwyczajony do alkoholu,
stąd może go gorzej znosić. Uczciwie zbadaj swój stosunek do alkoholu, nie
zakładaj z góry, że nie masz z tym żadnego problemu. No dlaczego człowiek
popada w zależność od alkoholu? Czy pojawiają się wcześniej jakieś sygnały
ostrzegawcze, które pozwalałaby dostrzec zbliżające się niebezpieczeństwo?
Pomóc tu może tylko panowanie nad sobą przy spożywaniu napojów
alkoholowych. Tymczasem mało kto, spośród borykających się z poważnymi
problemami, które wynikają właśnie z alkoholem (oryg.),
przypuszczał że picie wymknie mu się spod kontroli. Jeśli nadużywanie
alkoholu stanie się ukrytym grzechem to już wpadłeś w sidła zastawione
przez Szatana. Wcześniej czy później, poniesiesz konsekwencje.
Istnieją jednak wyraźne oznaki świadczące o tym,
że ktoś może być skłonny do nadużywania alkoholu, albo że już go nadużywa.
W czarno-białym Przebudźcie się!, nr 14, z pierwszego nienumerowanego
tomu, podano na stronie 5 szereg pytań, które warto przeanalizować. Jeśli
ktoś szczerze na nie odpowie, na ogół zdoła od razu rozpoznać, czy dopiero
zagraża mu nadużywanie alkoholu czy już popadł w zależność od niego. Dla
przykładu posłuchajcie kilka z nich. Oto one:
Czy pijesz częściej niż dawniej i korzystasz z mocniejszych trunków?
Czy pijesz aby uciec od zmartwień i kłopotów?
Czy twoje picie wywołało już konflikty z członkami rodziny?
Czy podejmowałeś już próby zaniechania picia na pewien czas, powiedzmy na
miesiąc, ale ci się to nie udało?
Czy z powodu picia zacząłeś zaniedbywać swoje zdrowie, pracę zawodowę (oryg.),
rozsądne dysponowanie pieniędzmi lub dobro rodziny?
Czy chętnie chodzisz na przyjęcia albo sam zapraszasz gości, żeby znaleźć
pretekst do picia?
Zaledwie kilka twierdzących odpowiedzi na takie pytanie (oryg.)
może wskazywać, że już nadużywasz alkoholu.
Chrześcijanin może pić z umiarem, a mimo to popełnić poważny błąd.
Zastanówmy się nad przeżyciami pewnego chrześcijanina o imieniu Hans. Był
on bardzo aktywny, z czasem został starszym zboru. Miał pewne problemy z
wychowaniem synów, inne kłopoty w troszczeniu się o trzodę boża, oraz
trudności w pracy zawodowej. Wieczorami często bywał zdenerwowany.
Stwierdził, że po wypiciu jednego lub dwóch kieliszków, łatwiej mu się
odprężyć. Oczywiście, jako dojrzały chrześcijanin, starannie unikał
przebrania miary i nigdy się nie upił. W ciągu dnia nigdy też nie odczuwał
potrzeby sięgnięcia po alkohol. Kiedy niespodziewanie znalazł się w
szpitalu, wystąpiły u niego nieoczekiwane objawy. Mianowicie symptomy
odwykowe. Jego organizm już się uzależnił od alkoholu. Wyobrażamy sobie,
jaki to był dla niego szok? On całkowicie zrezygnował z używania alkoholu.
Niektórzy sami czują, że alkohol odgrywa w ich życiu niepośrednią (oryg.)
rolę i postanawiają, jak wspomniany Hans, całkowicie zrezygnować z
alkoholu. Drudzy natomiast folgują sobie po kryjomu, aby rodzina i
przyjaciele nie wiedzieli, ile i jak często piją. W tym wypadku grozi im
wielkie niebezpieczeństwo, że przy jakiejś okazji za dużo wypiją, wywołają
awanturę i wystawią samych siebie na pośmiewisko. Ponadto na drwiny
zasługuje ten, kto sądzi, że nadużywanie alkoholu da się ukryć przed
Jehową. Postanów sobie, że będziesz się wystrzegał braku umiaru, że
wyznaczysz sobie granice, że będziesz panował nad sobą, a to wszystko
przecież należy do owoców ducha bożego. Wystrzegaj się nieodpowiedniego
towarzystwa, nie pozwól aby chęć przypodobania mu się, pchnęła cię do
utraty umiaru.
Jeżeli za pomocą alkoholu próbujesz uciec
od jakiś problemów, spróbuj raczej się z nimi zmierzyć. Poproś zaufanego
starszego o pomoc w zastosowaniu się do rad ze Słowa Bożego. Wprawdzie
niewielu z nich jest terapeutami czy psychiatrami, niemniej znają Słowo
Boże i zawarte w nich (oryg.) zasady i na nich polegają. Starsi życzliwie,
a zarazem otwarcie, zachęcą cię do spojrzenia faktom w oczy, do
postępowania w sposób umożliwiający wygranie walki z nadużywaniem
alkoholu. I pamiętaj, że istnieje ktoś kto dowiódł, że potrafi pomóc
skuteczniej, niż ktokolwiek inny. Jest nim najpotężniejszy w całym
wszechświecie Jehowa Bóg. Biblia mówi, że ludzie, którzy niegdyś
nadużywali alkoholu, a porzucili ten nałóg, mogą prosić Jehowę o wsparcie
Jego mocą. Bóg udziela swej mocy, swego świętego ducha tym, którzy go o to
proszą. Umacniaj swą więź z Jehową. Regularnie się módl, otwarcie mówiąc o
swej słabości. Korzystaj z wszelkich dostępnych pomocy do budowania się
pod względem duchowym. Jeśli mimo to będziesz miał problemy pamiętaj, że
abstynencja nie jest za wysoką ceną za życie w Bożym Nowym Świecie. Osoby,
które niegdyś nadużywały alkoholu lub mają skłonność do przebierania
miary, również mogą uznać, że najlepiej będzie w ogóle nie brać kieliszka
do ręki.
Dobrze jest też, gdy inni zachowają podobną
wstrzemięźliwość w obecności takich osób. Nasze starania o osiągnięcie
życia wiecznego przyrównano w Biblii do wyścigu. Kto chce go wygrać,
dostąpić nagrody, musi przejawiać panowanie nad sobą. No i musi też
ukończyć ten bieg. Powołując się na przykład biegacza Paweł udzielił nam
zachęty i przestrogi, jak biec po życie. Posłuchajmy, 1 List do
Koryntian, 9 rozdział, werset od 24 do 27:
''Czy nie wiecie, że biegacze w wyścigu wszyscy
biegną, ale tylko jeden otrzymuje nagrodę? Tak biegnijcie, aby ją uzyskać.
Ponadto każdy, kto uczestniczy w zmaganiach, we wszystkim przejawia
panowanie nad sobą. Tamci, rzecz jasna, czynią to, żeby otrzymać koronę
zniszczalną, ale my - niezniszczalną.
Ja zatem nie biegnę w sposób niepewny; nie zadaję ciosów tak, jak gdybym
uderzał powietrze;
ale biję pięściami moje ciało i wiodę je jak niewolnika, abym - choć
głosiłem drugim - sam w jakiś sposób nie stał się niegodny uznania.''
Paweł nalegał, abyśmy się wstrzymali od
wszystkiego, a więc musimy konsekwentnie panować nad sobą w każdej
dziedzinie życia, także jeśli chodzi o spożywanie alkoholu. Musimy panować
nad swym niedoskonałym ciałem, zamiast pozwolić, aby ono nad nami wzięło
górę. Wykorzenienie takich cielesnych skłonności może być trudne i
bolesne. Ale czy nie lepiej cierpieć i żyć, niż ulec żądzom upadłego ciała
i umrzeć? Trzymajmy się Biblii, która w liście do Tytusa, 2 rozdziale, 12
wersecie poucza nas, abyśmy się wyrzekli bezbożności i światowych pragnień
oraz żyli pośród teraźniejszego systemu rzeczy w trzeźwości umysłu i
zbożnym oddaniu.
Nie wpadnijmy w sidło nadużywania alkoholu wtedy, gdy zbliżamy się do mety
wyścigu o życie. Nadchodzi czas rozdania nagród. Dla członków wielkiej
rzeszy nagrodę stanowi życie wieczne na rajskiej ziemi. Ponieważ stawka
jest wysoka, bądźmy wzorem apostoła Pawła zdecydowani tak postępować,
abyśmy się popadli w sidła alkoholizmu i nie byli odrzuceni. Oby każdy z
nas wziął sobie do serca radę apostoła: tak biegnijcie, abyście nagrodę
zdobyli.