''Kto dzisiaj oddaje chwałę Bogu?''
Historia religii jest równie długa jak dzieje
człowieka. Jak wskazują dotychczasowe odkrycia, nigdzie i nigdy nie
istniał żaden lud, który nie byłby w pewnym stopniu religijny. Fakt ten
dowodzi, że od tysięcy lat człowiek ma potrzeby i aspiracje duchowe. Życie
przynosi mu różne trudności, kłopoty, a wraz z nimi wątpliwości i pytania,
które między innymi dotyczą sensu życia. Stąd też złakniony
błogosławieństw i pociechy, zwraca się do Boga lub swych bóstw, wyrażając
uczucia religijne na mnóstwo sposobów. Religia stara się też rozstrzygnąć
różne kwestie. O, chociażby, dlaczego tu jesteśmy, co czeka ludzkość. Z
drugiej strony wiele ludzi ma wątpliwości, czy naprawdę trzeba oddawać
chwałę Bogu. Niektórzy twierdzą, że Bóg, niczym zegarmistrz, wprawił swe
dzieło stwórcze w ruch, po czym przestał się nim zajmować, ma do niego
zupełnie obojętny stosunek. Głoszą dogmatycznie, iż po prostu nie da się
zdobyć wiedzy: skąd się wzięliśmy, po co żyjemy oraz jaka będzie
przyszłość. Ateiści, sceptycy nie widzą potrzeby oddawania chwały Bogu.
Twierdzą, że nie jesteśmy stworzeni na obraz Boży, tylko że my
stworzyliśmy Boga na nasz obraz. Niejeden z nich odrzuca istnienie Stwórcy
dlatego, że po prostu nie chce w Niego wierzyć. Pewien europejski
przemysłowiec oświadczył w rozmowie ze swym pracownikiem: „Gdyby Bóg
osobiście mi powiedział, bym zmienił życie i tak bym tego nie zrobił. Chcę
żyć, jak mnie się podoba”.
Proszę zauważyć, że najwyraźniej niektórzy
uważają, iż uznawanie władzy Stwórcy nie dałoby się pogodzić z ich
wolnością osobistą, no i stylem życia. Mogą więc twierdzić: „Wierzę tylko
w to, co widzę”. Nawet osoby uchodzące za religijne mogą sądzić, że skoro
Bóg i tak mieszka w wiekuistej chwale, to przecież nie ma większego
znaczenia, czy oddają mu chwałę zwykli ludzie. Jest prawdą, że Bóg jest
najbardziej chwalebną osobistością we wszechświecie, ale przyznajcie, nie
wszyscy ludzie to uznają. W proroctwie Izajasza, w 42 rozdziale,
8 wersecie można przeczytać tak:
''Jam jest Jehowa, To jest moje imię; i chwały
mojej nie oddam nikomu innemu ani mej sławy rytym wizerunkom.''
Proszę zauważyć, chociaż tych słów nie
wypowiedział jakiś bezwartościowy bożek, lecz jedyny żywy i prawdziwy Bóg,
nie wszyscy ludzie to uznają – taka jest prawda. Słowa tłumaczone w Biblii
na „chwała” odnoszą się do tego co, do tego co zapewnia komuś podziw
i uznanie w oczach innych. Gdy nawiązują zaś do Boga, wskazują na to
wszystko, za co człowiek Go podziwia. Tymczasem zawrotne tempo życia
sprawia, że wielu nie znajduje czasu by się niejako zatrzymać i zastanowić
się nad godnymi podziwu dziełami stwórczymi Boga. Może też być inna
przyczyna nie zastanawiania się. W Psalmie 10 napisano o tym:
''Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie
podejmuje poszukiwań; wszystkie jego myśli to: "Nie ma Boga".
To 4 werset. W następnym, 14 Psalmie
wskazano, że nierozumny rzekł w swym sercu: nie ma Jehowy.
Proszę zauważyć, że do takiego wniosku dochodzi
ktoś niefrasobliwy, leniwy w poszukiwaniach, no bo już wcześniej stał się
zarozumiałym. No i co jeszcze? Nie używa rozumu. Wtedy można dojść do
takiego wniosku, i tylko wtedy. Ale co jeszcze ma wpływ na to, że mało kto
się zastanawia, nad godnymi podziwu, przymiotami i dziełami Boga? Otóż pod
wpływem różnych szanowanych instytucji i osobistości, ludzie przestają
okazywać szacunek chwalebnemu Stwórcy wszechświata. Jak do tego dochodzi?
Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, zanim się zastanowimy nad tym, kto
dzisiaj naprawdę oddaje chwałę Bogu. Jak do tego dochodzi?
Czy naukowcy pomagają ludziom oddawać chwałę
Bogu? Przecież wielu uczonych dogmatycznie twierdzi, że nie ma Stwórcy.
Powstanie zdumiewającego świata, który nas otacza, łącznie z człowiekiem,
przypisują ślepym mechanizmom ewolucji opartym na zasadzie przypadkowości.
Ewolucjonista Steven J. Gult tak napisał: ''Jesteśmy tu, ponieważ
pewna osobliwa grupa ryb'' - dokładnie tak, dobrze słyszycie, bracia -
''miała dziwacznie zbudowane płetwy, które zdołały się przekształcić w
kończyny zwierząt lądowych. Być może pragnęlibyśmy znaleźć wznioślejszą
odpowiedź, ale takiej nie ma.''
Podobnie wypowiedzieli się inni naukowcy.
Richard Litty oraz Roger Luen powiedzieli tak zgodnie: ''Niewykluczone, że
gatunek ludzki jest straszliwym wybrykiem natury''.
Jest prawdą, że niektórzy uczeni podziwiają i
wysławiają porządek, piękno, konstrukcję dzieł stwórczych, ale i oni nie
przypisują za to chwały Jehowie. Pod wpływem ateistycznych poglądów
głoszonych przez szanowane osobistości, niejeden człowiek daje się
przekonać, że świat nie został stworzony przez Boga. Oto wypowiedź pewnego
Hiszpana, taksówkarza, Jose Martineza. Posłuchajcie, co ten człowiek
powiedział: ''Jestem tu po to, żeby umrzeć. Po prostu: żyję i umrę.
Prowadzę taksówkę, czasem wędkuję, wychodzę na randkę z dziewczyną, płacę
podatki, trochę czytam, a potem trzeba będzie się pakować. Życie to wielka
bujda''.
Zwróćcie uwagę, że Jose uważa, że życie nie ma żadnego sensu. „Ewolucja
jest faktem” – tak brzmi wzorcowe wyznanie wiary, którym ktoś zapewnia
środowisko naukowe o swej prawowierności, a na użytek publiczny dodaje
często twierdzenie: „No, udowodniono ją już tyle razy, że nie ma potrzeby
robić tego jeszcze raz”. Proszę zwrócić uwagę, że jest to bardzo wygodne,
zwłaszcza, że ewolucjoniści nie są w stanie podać żadnego dowodu. Mimo to
od lat ciągle na nowo słyszy się tą samą wypowiedź, jak jakąś formułę
magiczną: „Ewolucja jest faktem, ewolucja jest faktem, ewolucja jest
faktem”. Zwróćcie uwagę, że ta złożona z zaledwie trzech słów formuła,
jest króciutka pod względem treści, a przyznacie - nieskomplikowana w
ogóle - wyrażona prostymi słowami no i stale się powtarza jak mantrę
hinduską (oryg.). Nadaje się więc do skutecznej propagandy i prania
mózgu. No i pierze się, lepiej niż w proszku.
A przez częste powtarzanie się (oryg.)
staje się sloganem. Z kolei slogan, ciągle słyszany, wbija się w pamięć i
jeśli się go nie podda krytycznej analizie, łatwo ciśnie się na wargi. No,
a gdy jakaś teoria, nawet jako slogan, utrwali się w umysłach, no ogół nie
potrzebuje już dowodów. A kto się z nią nie zgadza w środowisku naukowców,
profesorów, no to, panowie, tego nie potraktujemy poważnie.
Widzicie metodę? Taki sposób postępowania
przypomina taktykę naczelnych kapłanów i faryzeuszy z czasów Jezusa.
Przypomnijmy, że kiedy funkcjonariusze wysłani w celu pojmania Jezusa,
wrócili z niczym, ci ostatni zapytali: „Czemuście go nie przyprowadzili?”.
A oni: „Bo nigdy żaden człowiek nie przemawiał, jak ten”. A co na to
faryzeusze? „Czyżbyście i wy zostali wprowadzeni w błąd?”. Jaki argument
podają? „Czyż uwierzył w niego choćby jeden z władców albo faryzeuszy? A
ten motłoch nie znający Prawa to ludzie przeklęci” – Ewangelia Jana, 7
rozdział.
Typowa tyrania autorytetu. Dzisiaj ewolucjoniści stosują tę samą
faryzejską metodę. Taką presją psychologiczną i zastraszaniem, zapędza się
masy ludzkie do obozu ewolucjonistów. Ci ludzie nie wiedzą nic o
słabościach, o brakach teorii ewolucji i jej jałowych spekulacjach,
wykraczających poza granice prawdopodobieństwa. Obrana taktyka działa.
Skutkowała za czasów Jezusa, skutkuje i dzisiaj. Czy tego rodzaju
twierdzenia naukowców są oparte na rzetelnej analizie faktów?
W ciągu ponad 100 lat szukania skamieniałości,
100 lat szukania... Czy wiecie, jak oni musieli się naszukać?
W ciągu 100 lat szukania tych skamieniałości po hipotetycznym brakującym
ogniwie między małpą a człowiekiem, ewolucjoniści zgromadzili żałośnie
szczupłą kolekcję kości. Jak wspomniano w czasopiśmie Science Digest,
''wszystkie dotąd nagromadzone materiały dowodowe ewolucji człowieka z
powodzeniem zmieściłyby się w jednej trumnie'' (1). Gdyby do tego
jeszcze mocno przybić jej wieko gwoździami, z pewnością byłoby to dla nich
najodpowiedniejsze miejsce. Kropka.
Może ktoś mógłby określać mianem jakiegoś
promienia światła, czaszkę tzw człowieka z Piltdown. Przyznajcie, że brzmi
naukowo już: człowiek z Piltdown... Około 40 lat królowała ona wśród
dowodów na rzecz ewolucji, dopóki w roku 1953 nie wyszło na jaw, iż było
to zwykłe oszustwo (2). Sfabrykowano ją z fragmentów kości ludzkich
i zwierzęcych, przemyślnie połączonych w jedną całość. Stare łacińskie
powiedzenie powiada, że nauka lub wiedza nie ma wrogów oprócz ignorantów.
Już chyba nie ma sensu już o ewolucji mówić
dalej... Przecież mamy dookoła mnóstwo dowodów istnienia mądrego Stwórcy,
Projektanta, Kreatora. Mówi o tym Psalm 104 i werset 24, w
którym psalmista wyraża podziw dla mądrości, z jaką Bóg stworzył takie
bogactwo istot żywych. Napisał w natchnieniu tak:
''Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie
je uczyniłeś mądrze. Ziemia jest pełna twych tworów.''
Jeden z tych dowodów bogactwa tworów
przedstawiono w Psalmie 19 i 1 wersecie:
''Niebiosa oznajmiają chwałę Boga, a o dziele
jego rąk opowiada przestworze.''
Drodzy, gdyby pisarz biblijny patrzył w niebo i
próbował ustalić liczbę gwiazd, mógłby się dorachować zaledwie circa 3 000
– właśnie tyle oko ludzkie potrafi dostrzec w pogodną noc. Można to
przyrównać do ilości piasku – w czym? Ot, powiedzmy: w jednej garści. A
liczba gwiazd w rzeczywistości jest tak oszałamiająca, jak liczba ziaren
piasku w morzu, nie w garści. Bóg wyprowadza ich zastęp wg liczby, podaje
prorok Izajasz. Jaka to liczba? To niełatwe pytanie nawet dla astronomów.
Są duże rozbieżności co do liczby galaktyk, które zresztą też trudno
policzyć. Tymczasem Jehowa zna tą liczbę. Co więcej, każdej gwieździe
nadaje imię. Nasz podziw jeszcze wzrasta, gdy zastanawiamy się nad
rozmiarami galaktyk i ruchem tych tworów. Uczeni przyrównują precyzyjny
ruch ciał niebieskich do choreografii skomplikowanego baletu. Pomyślmy o
Tym, który wszystko stworzył. Jedno jest pewne: rozmiarów potęgi Jehowy
nigdy nie pojmiemy w pełni.
Wspomnijmy o innym z dowodów, o zadziwiającym świecie zwierząt opisanym w
księdze Hioba w rozdziałach od 38 do 41. Co tam się rzuca w oczy? Czy ktoś
może pamięta? Mnogość zwierząt na ziemi. To kolejny bezsporny dowód mocy
stwórczej Jehowy. Ale skoro człowiek je podziwia, to jak powinien się
odnosić do ich Stwórcy? Podziwia... To jest zaskakiwany...
Przypomina mi się w tym miejscu reakcja pewnego Anglika, który po raz
pierwszy w życiu zobaczył żyrafę w londyńskim ZOO w XVIII wieku. Popatrzył
na jej długą smukłą szyję i mówi: „To absurd, przecież takie zwierzę nie
istnieje”.
Powiedziałem: mnogość kształtów, braw skóry,
mnogość wielkości. Płetwal błękitny może mieć ponad 30 metrów długości i
dorównywać wagą, bagatela, wadze stadu 30 słoni. Sam jego język waży tyle,
co jeden słoń. I dla odmiany: migotliwy klejnocik, jakim jest koliber
hawańczyk, jest najmniejszym ptakiem na świecie. Trzepocze skrzydełkami 80
razy na sekundę, może wznosić się pionowo jak helikopter, a także, to
prawda, fruwać do tyłu. Powrócę do płetwala. Ma serce wielkości małego
samochodu. Uderza ono zaledwie 10 razy na minutę, podczas gdy serduszko
kolibra bije nawet 1 200 razy w tym samym czasie. Niemowlę ściskając tego
ptaszka w piąstce, mogłoby nieświadomie go udusić, pozbawić go życia. I
dla odmiany to samo dziecko mogłoby się swobodnie czołgać w jednym
naczyniu krwionośnym płetwala.
Do czego winno nas skłaniać lepsze poznanie zwierząt stworzonych przez
Jehowę? Czy nie do powtórzenia wezwania kończącego Księgę Psalmów?
‘Wszystko, absolutnie wszystko, co oddycha, niechaj wysławia Jah’.
Czy nauka pomaga chwalić Boga? Pytanie jest z
gatunku retorycznych. Nie. A czy zorganizowana religia pomaga ludziom
oddawać chwałę Bogu? Przecież wiele ludzi wierzących jest dzisiaj szczerze
przekonanych, że ich religia oddaje chwałę Bogu. Tymczasem organizacje
religijne tego świata odciągają miliardy wiernych od oddawania mu chwały.
Religie wręcz pozbawiają chwały Boga głoszeniem błędnych nauk. A co
ludzie? Nie myślą? Dziekan pewnego seminarium duchownego w USA oświadczył:
„Wśród wierzących jest wiele osób, które stały się religijne tylko po to,
żeby uniknąć konieczności myślenia” - bez komentarza. Tych ludzi nazywa
się często „niewierzący, praktykujący”.
To sugeruje, że większość wierzących nie
zastanawia się zbytnio nad tym, skąd się bierze ich wiara i czy ma solidne
podstawy. Nic zatem dziwnego, że ludzie na ogół niechętnie rozmawiają o
religii. Do myślenia nie pobudzają ich też praktyki, takie jak kult
obrazów czy machinalne powtarzanie wyuczonych modlitw. Zamiast analizy
Biblii, proponuje się im parę rytuałów – oni chętnie z tego korzystają - i
do tego właściwie ogranicza się ich życie religijne. Jest to rodzaj
szczepionki, która chroni przed całością. Trochę chrześcijaństwa uodparnia
przeciw chrystianizmowi pełnemu i następnie można się już bez niego
obejść.
W niedawnym sondażu Pracowni Badań Społecznych zapytano, jaka część
Polaków postępuje w życiu zgodnie z Dekalogiem. Czy wiecie, że aż 60%
uznało, że w Polsce Dekalog w ogóle nie jest przestrzegany? Nie zabijają,
nie świętują, cudzołożą. „Religia lekka i przyjemna” – jak powiedział
jeden z komentatorów i obserwatorów życia religijnego w Polsce.
Powszechnie uczy się, że to Bóg jest odpowiedzialny za wszystko, co się
dziś dzieje na świecie. Nauka o przeznaczeniu sugeruje na przykład, że Bóg
już dawno temu zaplanował wszystko, co się miało wydarzyć. Jeśli jest ci
sądzone umrzeć – umrzesz. Po wypadku na drodze jakże często pojawia się
krzyż z napisem: „Bóg tak chciał”, a później, na płycie nagrobnej: „Bóg go
zabrał”. To samo jest w przysłowiach: „Człowiek strzela, Pan Bóg kule
nosi”, czyli kieruje tym wszystkim; „Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”,
„Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”, „Lepsze Bóg
bierze”, no i tak dalej w tym samym tonie.
Kroplą miodu w tej beczce dziegciu jest
billboard, jaki jakiś czas temu pojawił się na poboczach dróg. Okazano na
nim krzyż przy drodze w miejscu, w którym zdarzył się wypadek i palącą się
lampkę, i napis: „Głupota, a nie przeznaczenie”. Ale nie był to realizm
reprezentowany przez żadną z religii, tylko przez władze miasta, które w
ten sposób apelowały o rozważną jazdę wśród kierowców. Obarcza się Boga
odpowiedzialnością za całe zło tego świata, a przecież obciąża ono przede
wszystkim Szatana, którego już, którego Jezus nazwał władcą tego świata.
Oto przykład: W pierwszą rocznicę ataku terrorystycznego na World Trade
Center w Nowym Jorku i Waszyngton często powtarzano pytanie: „Gdzie był
Bóg 11 września?”. Żadna religia nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.
Takie błędne nauki nie skłaniają ludzi do oddawania chwały Bogu. Świat
jest pogrążony w głębokim mroku duchowym. Tę sytuację trafnie
scharakteryzował Izajasz. Napisał tak:
''Spodziewamy się światła, a oto ciemność;
jasności, lecz chodzimy w ciągłym mroku.'' (tyle zacytowano)
Jest to prorok Izajasz, 59 rozdział,
wiersz 9. A nieco dalej, w 60 rozdziale, prorok informuje o zasięgu
tego mroku: 'Ciemność zakryje ziemię, a gęsty mrok grupy narodowościowe'.
Wielu ludzi powątpiewa, czy Bóg dobrze nimi
rządzi, i przestaje w Niego wierzyć. Zorganizowana religia często
zniesławia Boga swym postępowaniem. Nie stosuje się do polecenia Jezusa,
żeby nie być częścią świata. Przecież tu Jezusowi nie chodziło o to, żeby
nie stykać się z ludźmi albo kryć się przed nimi. Być częścią świata, to
być lubianym przezeń. Szczerze mówiąc, jedynym sposobem zawarcia przyjaźni
ze światem jest upodobnienie się do niego, podzielanie jego pragnień,
ambicji, ale też uprzedzeń, podziwianie jego sposobu myślenia, filozofii.
Czy nie jest tak w chrześcijaństwie, które zabiega o władzę angażując się
w politykę? Oto przykład: Joachim Meisner, arcybiskup Kolonii, wyraził
pogląd, iż herezją nazywanie jest polityki brudnym interesem. W udzielonym
wywiadzie powiedział tak: „Polityka stanowi element społecznej
rzeczywistości, dlatego wchodzi w zakres naszego ewangelicznego
posłannictwa”.
No, drodzy, skąd my to znamy? Wielu dostojników
nominalnego chrześcijaństwa nie potrafi się oprzeć czarowi kamery
telewizyjnej i bez zająknięcia wygłasza polityczne komentarze na bieżące
tematy. A moralność? W tygodniku The Economist napisano: „Kościół
Anglikański jest przeciwny praktykom homoseksualnym, ale nie za bardzo.
Synod generalny, będący niejako parlamentem kościelnym, ustalił - mając na
uwadze duchownych, oczywiście, uprawiających ten proceder - iż w
przeciwieństwie do rozpusty i cudzołóstwa, czyny homoseksualne nie są
grzechem”. Nie są. Nie sięgają wyżyn ideału i nie są w związku z tym
grzechem. Ale ludzie rozsądni nawet w tym świecie myślą inaczej.
Publicysta Godfery Barker napisał tak: „Arcybiskup Counterbury
podstępnie’’ - przepraszam – ,,posępnie oświadczył wczoraj tak: >Gdyby
święty Paweł miał napisać list do Kościoła Anglikańskiego, to warto się
zastanowić, jaki to byłby list<”. No właśnie, w swym komentarzu Barker
stwierdził: „List do Sodomy i Gomory”. Problem ten, jak dobrze wiemy, jest
ciągle aktualny i dotyczy nie tylko Kościoła Anglikańskiego. (3)
A zmagania wojenne? W całych dziejach religia
fałszywa była główną uczestniczką wojen. Pewien komentator tak powiedział
o walkach religijnych w Indiach: „Karol Marks nazwał religię opium dla
ludu, ale nie jest to całkiem ścisłe, ponieważ opium działa otępiająco,
wprawia ludzi w odrętwienie. Tymczasem religia bardziej przypomina odmianę
kokainy: rozbudza niesłychaną przemoc i działa niezwykle destrukcyjnie”.
No, pisarz ten do końca też nie miał racji. Religia przecież działa
zarówno otępiająco jak i destrukcyjnie – no bądźmy szczerzy!
Prorocze słowo Jehowy nie pozostawia żadnych wątpliwości, co czeka przede
wszystkim fałszywe religie tego świata. Wszystkie wywodzą się z jednego,
bałwochwalczego pnia, ze starożytnego Babilonu i czeka je zagłada.
Duchowieństwo zabiega o władzę, jak
powiedziałem, angażując się w politykę. Powiedziałem, że ponosi wielką
odpowiedzialność za krew przelaną na wojnach. Jak Jezus nazwał
współczesnych mu przywódców religijnych? Czynicielami bezprawia oraz -
pamiętacie? Ślepymi przewodnikami. Ślepymi. Nie nazwał ich
niekompetentnymi przewodnikami, ale właśnie ślepymi. Przecież ślepota do
przewodnictwa nijak się ma. Chcesz kogoś prowadzić – musisz widzieć.
Ślepota, o której mówił Jezus, nie jest przypadkiem medycznym. To ślepota
duchowa, najgorsze ze schorzeń, okulista jest tu bezradny. Ślepy
przewodnik nie może doprowadzić nigdzie. O, co najwyżej w przepaść czy
ślepą uliczkę, co skądinąd też jest przecież złe (oryg.). Niestety,
miliony ludzi myli rzekome chrześcijaństwo z prawdziwym chrystianizmem i
pozwala by ich miłość do Boga i Biblii oziębła. Proroctwa biblijne
przepowiedziały, że w naszych czasach wielu będzie tylko stwarzać pozory
religijności. 2 List do Tymoteusza, w 3 rozdziale informuje o tym.
Świetnie oddał ten fragment Biblii Billy Graham w swoim protestanckim
przekładzie. Napisał: „Do kościoła wprawdzie będą chodzić, ale nie będą
wierzyć w nic, co tam usłyszą”. Przesadził? A skądże.
A więc ani nauka, ani zorganizowana religia, nie
pomaga oddawać chwałę Bogu. Absolutnie. A kto naprawdę oddaje chwałę Bogu?
Nie ulega wątpliwości, że to Bóg ma prawo decydować o tym, jak należy Mu
oddawać chwałę. Wytyczne w tej sprawie wyłuszczył w swoim słowie. Jest to
Ewangelia wg Jana, 4 rozdział, werset 24. W pewnym protestanckim
przekładzie ten werset biblijny oddano tak: ''Ważne jest nie to, gdzie,
ale jak Go czcimy. I czy oddawana cześć ma charakter duchowy i
autentyczny, czy jest oparta na prawdzie. Takich właśnie czcicieli
oczekuje od nas Ojciec.'' (Prawdopodobnie werset 'dość lekko
przytoczono' ze „Słowa Życia, parafrazy Nowego Testamentu we współczesnym
języku'', wydanego przez Instytut Wydawniczy Agape w roku1991. We
wspomnianej parafrazie NT' werset ów brzmi następująco: „Ważne jest nie to
gdzie, ale jak Go czcimy, i czy chwała, którą Mu oddajemy płynie z głębi
ducha i jest autentyczna. Tego właśnie oczekuje od nas Ojciec.)
Odpowiedzmy zatem na dwa pytania. Pierwsze jest takie: „Jak oddawać chwałę
Bogu?” I drugie: „Kto dzisiaj to czyni?”.
Otóż jednym ze sposobów oddawania chwały Bogu, jest wysławianie Jego
imienia. Potwierdza to Psalm 29, wersety 1 i 2. Zobaczcie w swoich
Bibliach. Psalm 29, wersety 1 i 2:
''przypisujcie Jehowie chwałę i siłę.
Przypisujcie Jehowie chwałę jego imienia.'' (tak i tyle zacytowano)
Czy tak się dzieje? Duchowieństwo
chrześcijaństwa od dawna zataja imię Boże, a nawet usuwa je z licznych
przekładów Biblii. To bardzo poważny błąd. Może nieco historii... Już
Marcin Luter w XVI wieku napisał, że jeżeli można imię Boże zapisać piórem
i atramentem, to dlaczego nie miałoby się go wymawiać ustami, które
przecież są o wiele lepsze od pióra i atramentu. Steven Byington, tłumacz
Biblii w żywej angielszczyźnie, wyjaśnia, dlaczego sam używa(4)
imienia Bożego. Jego argumentacja jest bardzo rzeczowa i ciekawa:
''Pisownia i wymowa nie są najważniejsze. Bardzo ważne jest natomiast
uświadomienie sobie, iż jest to imię własne. Imię własne Boga''.
John Dablu... Deblu... Davis, który w XIX wieku
był misjonarzem w Chinach powiedział tak: „Jeżeli Duch Święty mówi gdzieś
w tekście hebrajskim ‘Jehowa’, to dlaczego tłumacz nie mówi ‘Jehowa’ po
angielsku, chińsku, rosyjsku, ukraińsku?''(5) Dlaczego?
('') Tłumaczy wysuwających zastrzeżenia,
co do Imienia Bożego, ponieważ nie wiedzą dokładnie jak się je wymawia,
można przyrównać do ludzi, do których Jezus powiedział: „Przecedzacie
komara, a połykacie wielbłąda”. Potykają się o te mniej ważne kwestie a
sami stwarzają znacznie poważniejszy problem usuwaniem imienia największej
osobistości we wszechświecie z Księgi spisanej pod jej natchnieniem.
('' - 6)
Tak było na przykład u nas w kraju w 1971 roku,
kiedy wydano tzw. Biblię Tysiąclecia a w niej w słowie wstępnym napisano:
„Wprowadzamy wszędzie Boże Imię ‘Jahwe’ tam, gdzie dotąd czytaliśmy
zastępcze imię ‘Pan’, nie będące wcale przekładem tego imienia”. No brawo.
Maluczko, a już w trzecim wydaniu naukowcy ugięli się pod presja
konferencji plenarnej episkopatu i w miejsce wyrazu ‘Jahwe’ wprowadzili
znowu słowo ‘Pan’, w miejsce wyrazu... Wprowadzono imię własne,
wyprowadzono wyraz. To nie był cud – po prostu pospolite, zwykłe oszustwo,
co by nie powiedzieć gorzej. Gdybyś sam był pisarzem, co byś pomyślał o
człowieku zadającym sobie wiele trudu, żeby usunąć twoje nazwisko, z
książki twojego autorstwa? Co byś powiedział?
Jezus modlił się, żeby Imię Boże było otoczone
chwałą. Odpowiedź Jehowy potwierdziła, że jest to całkowicie zgodne z Jego
wolą. Przytoczmy to w Ewangelii wg Jana, w 12 rozdziale,
wersecie 28 jest napisane:
''Ojcze, otocz chwałą swoje imię". Wtedy doszedł
głos z nieba: "Już otoczyłem je chwałą i jeszcze je chwałą otoczę".
Kto zatem dzisiaj nadaje rozgłos Imieniu Bożemu
i wysławia Je po całej ziemi? W przeszło 230 krajach czynią to Świadkowie
Jehowy. Słyszy się, że niektóre wyznania, religie, społeczności religijne
zazdroszczą nam wzrostu, podczas gdy ich szeregi topnieją. Ale przecież
Świadkowie Jehowy nie liczą wyciągów z aktów urodzenia w urzędach stanu
cywilnego, ale przyjmujących chrzest. Za każdym przypadkiem kryje się
długotrwały proces nauczania. Jest to mrówcza praca. Zazdroszczą.
Zazdrościł szewc kanonikowi, że prałatem został...
Co jeszcze jest innym sposobem oddawania chwały
Bogu? Jest nim głoszenie prawdy o Nim. Świadkowie Jehowy odrzucili
fałszywe nauki religijne. Jakie? W Ewangelii wg Mateusza, 15 rozdziale,
wersetach od 6 do 9 jest mowa o tradycjach, czyli wymyślonych przez ludzi
pseudo-zasadach, którymi usiłuje się zastępować Prawa Boże. Dlaczego
Świadkowie odrzucili tradycję? Bo nie chcą ani na jotę zmieniać orędzia
Najwyższego, aby dostosować je do upodobań słuchaczy. Odrzucili fałszywe
nauki religijne, jak już powiedziałem, a nauczają czystych prawd zawartych
w Słowie Bożym. W proroctwie Sofoniasza, w 3 rozdziale i
9 wersecie jest napisane:
''Wtedy bowiem dokonam wśród ludów zmiany na
czystą mowę, aby wszystkie wzywały imienia Jehowy i służyły mu ramię przy
ramieniu''.
I tak się dzieje. Jakich prawd, czystych prawd,
nauczają Świadkowie Jehowy? Psalm 83 i werset 18 to jedna z
nich. Psalmista w natchnieniu zapisał:
''aby wiedziano, że ty, który masz na imię
Jehowa, ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią''.
To oświadczenie z Biblii zamyka jakiekolwiek
dywagacje, i w związku z tym oświadczeniem harmonizuje następny natchniony
zapis proroctwa Izajasza z 48 rozdziału i 11 wersetu. Zobaczcie w swoich
Bibliach: 'I chwały swojej nie oddam nikomu innemu'. (oryg.)
No i w związku z tym Świadkowie nauczają, jaka
jest pozycja Syna Bożego. 1 List do Koryntian, w 15 rozdziale,
wersetach 27 i 28 można przeczytać:
''Albowiem Bóg "podporządkował wszystko pod jego
stopy". Ale gdy mówi, iż 'wszystko zostało podporządkowane', to jest
oczywiste, że z wyjątkiem tego, który mu wszystko podporządkował.''
Jest znane źródło dyspozycji, i 28:
''A gdy już wszystko będzie mu podporządkowane,
wtedy również sam Syn podporządkuje się temu, który mu wszystko
podporządkował, tak by Bóg był wszystkim dla każdego.''
A więc finał jest znany. Jehowa jest absolutnym
władcą, suwerenem, jest najwyższy. Już od przeszło 100 lat Świadkowie
Jehowy gorliwie szerzą te prawdziwe nauki.
Jehowie można też oddawać chwałę przez stosowanie się w życiu codziennym
do Jego zasad. W dzisiejszych czasach, jak już powiedziałem wcześniej,
wielu duchownych akceptuje niemoralność w najróżniejszej postaci i jawnie
głosi, że normy zawarte w Biblii są przestarzałe. Świadkowie Jehowy
natomiast uznają Boga za swego rzeczywistego Pana i całym swym życiem
oddają Mu chwałę. Chętnie przyswajają sobie Jego normy moralne i starają
się ich przestrzegać, choć są niedoskonali. W każdej dziedzinie życia
pokornie oczekują kierownictwa od Jehowy i Jego Syna. A tak postępując,
niewątpliwie oddają chwałę Bogu.
Nasuwa się więc pytanie: „Czy ty przynosisz
chwałę Jehowie?”. Otwórzmy swoje Biblie na Psalmie 148. Zwróćmy uwagę na
wielokrotne naleganie, żeby wychwalać Jehowę. Oto słońce, księżyc,
gwiazdy, drzewa, jakby tego było mało, zwierzęta i ptaki – po prostu
wszystkie stworzenia Boże zostały wezwane, aby Go wysławiać. A pomyśl
teraz, jak cudownie się z tego wywiązują. Nieożywione niebiosa wraz z
innymi dziełami stwórczymi przysparzają chwały swemu Stwórcy. Jak? Tak
samo jak piękny obraz przynosi zaszczyt artyście, który go namalował,
podobnie ciała niebieskie wysławiają moc, mądrość, majestat Jehowy. Jak to
wyraził psalmista, niebiosa oznajmiają, komunikują nam, kto je stworzył.
Skoro Słońce oraz inne dzieła, nieożywione przecież, wysławiają Stwórcę,
tym bardziej my powinniśmy to czynić. W wersecie 1 i 2 Psalmu 148
czytamy o aniołach, którzy wysławiają Boga:
''Wysławiajcie Jah! Wysławiajcie Jehowę z
niebios, wysławiajcie go na wysokościach.
Wysławiajcie go, wszyscy jego aniołowie. Wysławiajcie go, cały jego
zastępie.''
Aniołowie dają nam piękny wzór, wielbią i sławią
Boga. Pomimo intelektualnej i duchowej wielkości, okazują głęboki szacunek
dla zwierzchnictwa Jehowy i Go wysławiają. Spójrzcie na 3 werset, a
później na 6. Czytamy tam o dziełach stwórczych, które wysławiają Boga,
chociaż nie mają daru mowy:
''Wysławiajcie go, słońce i księżycu.
Wysławiajcie go, wszystkie gwiazdy świetliste.''
I 6:
'' I sprawia, ze trwają na zawsze, po czas
niezmierzony. Wydał przepis i on nie przeminie.''
Czyż wschód lub zachód Słońca, jarzący się
pięknymi barwami, jest promiennym hołdem składanym wspaniałemu twórcy
Słońca? Czy nie tak? Gwiazdy skrzące się jak diamenty, rozsiane po ciemnym
aksamicie nieboskłonu, srebrzysty księżyc rzucający lśniącą poświatę na
fale morskie, zgodnie świadczą, że te uroki natury są dziełem wielkiego
architekta. Jest jeszcze instynktowna mądrość zwierząt, dalekie przeloty
ptaków wędrownych. O, moglibyśmy bez końca wyliczać zadziwiające dokonania
Jehowy, które oczywiście przypisują Mu chwałę. Wysławia Go ziemia i
zamieszkujące ją zwierzęta. Co czytamy w dalszych wersetach Psalmu?
Od 7 do 10?
''Wysławiajcie Jehowę z ziemi, wy, potwory
morskie i wszystkie głębiny wodne,
ogniu i gradzie, śniegu i gęsty dymie, huraganowy wietrze, spełniający
jego słowo,
góry i wszystkie wzgórza, drzewa owocowe i wszystkie cedry,
dzikie zwierzęta i wszystkie zwierzęta domowe, stworzenia pełzające i
ptaki skrzydlate''
itd. Nie sposób wyliczyć wszystkich potężnych i
chwalebnych dzieł naszego Niebiańskiego Ojca. A ty... czy człowieka o
prawym sercu, mogłoby coś powstrzymać od przyłączenia się do rzeszy
chwalców Jehowy? Przecież to niemożliwe. Człowiek zrobi najlepszy użytek
ze swego życia, gdy oddaje chwałę Bogu. Do tego zachęcają kolejne wersety,
od 11 aż po 13:
''królowie ziemi i wszystkie grupy
narodowościowe, książęta i wszyscy sędziowie ziemi,
młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z chłopcami.
Niech wysławiają imię Jehowy, bo samo jego imię jest niezrównanie
wzniosłe, dostojeństwo jego przewyższa ziemię i niebo''
Oby więc wszyscy ludzie miłujący Boga wołali z
radością „Wysławiajcie Jah!”. Oddawanie chwały Jehowie przysparza nam
wielorakich dobrodziejstw. Dołączamy do niezliczonej rzeszy wiernych sług
Jehowy w niebie i na ziemi, która zgodnym chórem wykrzykuje: „Wszystko,
absolutnie wszystko, co oddycha, niechaj wysławia Jehowę”. Pomagajmy innym
prowadzić szczęśliwe, sensowne życie, a sami będziemy zaznawać więcej
szczęścia. Kiedy już wkrótce zapanuje nowy porządek, lojalni ludzie,
którzy przeżyją koniec obecnego systemu, będą wspólnie wysławiać Jehowę.
Poetycko można powiedzieć, że niebotyczne góry podniosą niejako głowę w
pieśniach sławiących Boga. Zielone wzgórza, drzewa owocowe, będą śpiewać
ku Jego chwale. Wszystko, co żyje, wszystko co oddycha, będzie wysławiać
imię Jehowy wołając chórem: „Wysławiajcie, wysławiajcie Jah”. Czy w tym
rozradowanym tłumie da się usłyszeć także Twój głos?
(...aplauz...)
Pewnie tak. Jeśli będziesz wiernie służyć
Bogu Jehowie razem z Jego Ludem. Powinno to być celem naszego życia. Któż
bowiem jest jak Jehowa, nasz Bóg? A zatem, drodzy bracia, szanowni państwo
- również, postanówmy sobie wszyscy, że teraz i po wieczne czasy będziemy
oddawać chwałę Jehowie Bogu za Jego potężne czyny, Jest tego wart!
(...aplauz...)
(1) Cały wywód oparto na ''Jak powstało
życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?''. W tym wypadku s. 86
(2) j.w. s. 90
(3) Tym razem oparte w całości na pozycji
''Wspaniały finał objawienia bliski!'' s. 273
(4) Oparto ''Imię Boże, które pozostanie na
zawsze'' s. 22 (Nie wynika tam, że on SAM używa, ale, że umieścił je w
przekładzie)
(5) j.w. s. 27
(6) Nie podano, że to cytat, mówca jednak
praktycznie 'przepisał' fragment s. 27 broszury ''Imię Boże...''