Strona główna / Wykłady kongresowe / Kto dzisiaj...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Wykłady kongresowe A.D. 2003

 

 

(Uwaga: w nawiasach kursywą dodano nasze uwagi)
 

Jehowa Bóg to osobistość zasługująca na największą chwałę we wszechświecie. Ale w naszych czasach ludzie na ogół nie zwracają na to uwagi. Dlaczego i kto naprawdę oddaje chwałę Bogu? Jak można rozpoznać takich ludzi? Odpowiedzi na te i inne pytania zostaną podane w wykładzie publicznym, który za chwilę usłyszymy. Wysłuchajmy uważnie brata Krzysztofa Lewoskiego, starszego ze zboru Kraków Prowocza, która... który wygłosi przemówienie pod tytułem „Kto oddaje... kto dzisiaj oddaje chwałę Bogu?”. Prosimy bracie Lewoski.

''Kto dzisiaj oddaje chwałę Bogu?''

 

Historia religii jest równie długa jak dzieje człowieka. Jak wskazują dotychczasowe odkrycia, nigdzie i nigdy nie istniał żaden lud, który nie byłby w pewnym stopniu religijny. Fakt ten dowodzi, że od tysięcy lat człowiek ma potrzeby i aspiracje duchowe. Życie przynosi mu różne trudności, kłopoty, a wraz z nimi wątpliwości i pytania, które między innymi dotyczą sensu życia. Stąd też złakniony błogosławieństw i pociechy, zwraca się do Boga lub swych bóstw, wyrażając uczucia religijne na mnóstwo sposobów. Religia stara się też rozstrzygnąć różne kwestie. O, chociażby, dlaczego tu jesteśmy, co czeka ludzkość. Z drugiej strony wiele ludzi ma wątpliwości, czy naprawdę trzeba oddawać chwałę Bogu. Niektórzy twierdzą, że Bóg, niczym zegarmistrz, wprawił swe dzieło stwórcze w ruch, po czym przestał się nim zajmować, ma do niego zupełnie obojętny stosunek. Głoszą dogmatycznie, iż po prostu nie da się zdobyć wiedzy: skąd się wzięliśmy, po co żyjemy oraz jaka będzie przyszłość. Ateiści, sceptycy nie widzą potrzeby oddawania chwały Bogu. Twierdzą, że nie jesteśmy stworzeni na obraz Boży, tylko że my stworzyliśmy Boga na nasz obraz. Niejeden z nich odrzuca istnienie Stwórcy dlatego, że po prostu nie chce w Niego wierzyć. Pewien europejski przemysłowiec oświadczył w rozmowie ze swym pracownikiem: „Gdyby Bóg osobiście mi powiedział, bym zmienił życie i tak bym tego nie zrobił. Chcę żyć, jak mnie się podoba”.

 

Proszę zauważyć, że najwyraźniej niektórzy uważają, iż uznawanie władzy Stwórcy nie dałoby się pogodzić z ich wolnością osobistą, no i stylem życia. Mogą więc twierdzić: „Wierzę tylko w to, co widzę”. Nawet osoby uchodzące za religijne mogą sądzić, że skoro Bóg i tak mieszka w wiekuistej chwale, to przecież nie ma większego znaczenia, czy oddają mu chwałę zwykli ludzie. Jest prawdą, że Bóg jest najbardziej chwalebną osobistością we wszechświecie, ale przyznajcie, nie wszyscy ludzie to uznają. W proroctwie Izajasza, w 42 rozdziale, 8 wersecie można przeczytać tak:

''Jam jest Jehowa, To jest moje imię; i chwały mojej nie oddam nikomu innemu ani mej sławy rytym wizerunkom.''

Proszę zauważyć, chociaż tych słów nie wypowiedział jakiś bezwartościowy bożek, lecz jedyny żywy i prawdziwy Bóg, nie wszyscy ludzie to uznają – taka jest prawda. Słowa tłumaczone w Biblii na „chwała” odnoszą się do tego co, do tego co zapewnia komuś podziw i uznanie w oczach innych. Gdy nawiązują zaś do Boga, wskazują na to wszystko, za co człowiek Go podziwia. Tymczasem zawrotne tempo życia sprawia, że wielu nie znajduje czasu by się niejako zatrzymać i zastanowić się nad godnymi podziwu dziełami stwórczymi Boga. Może też być inna przyczyna nie zastanawiania się. W Psalmie 10 napisano o tym:

''Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie podejmuje poszukiwań; wszystkie jego myśli to: "Nie ma Boga".

To 4 werset. W następnym, 14 Psalmie wskazano, że nierozumny rzekł w swym sercu: nie ma Jehowy.

Proszę zauważyć, że do takiego wniosku dochodzi ktoś niefrasobliwy, leniwy w poszukiwaniach, no bo już wcześniej stał się zarozumiałym. No i co jeszcze? Nie używa rozumu. Wtedy można dojść do takiego wniosku, i tylko wtedy. Ale co jeszcze ma wpływ na to, że mało kto się zastanawia, nad godnymi podziwu, przymiotami i dziełami Boga? Otóż pod wpływem różnych szanowanych instytucji i osobistości, ludzie przestają okazywać szacunek chwalebnemu Stwórcy wszechświata. Jak do tego dochodzi? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, zanim się zastanowimy nad tym, kto dzisiaj naprawdę oddaje chwałę Bogu. Jak do tego dochodzi?

 

Czy naukowcy pomagają ludziom oddawać chwałę Bogu? Przecież wielu uczonych dogmatycznie twierdzi, że nie ma Stwórcy. Powstanie zdumiewającego świata, który nas otacza, łącznie z człowiekiem, przypisują ślepym mechanizmom ewolucji opartym na zasadzie przypadkowości. Ewolucjonista Steven J. Gult tak napisał: ''Jesteśmy tu, ponieważ pewna osobliwa grupa ryb'' - dokładnie tak, dobrze słyszycie, bracia - ''miała dziwacznie zbudowane płetwy, które zdołały się przekształcić w kończyny zwierząt lądowych. Być może pragnęlibyśmy znaleźć wznioślejszą odpowiedź, ale takiej nie ma.''

 

Podobnie wypowiedzieli się inni naukowcy. Richard Litty oraz Roger Luen powiedzieli tak zgodnie: ''Niewykluczone, że gatunek ludzki jest straszliwym wybrykiem natury''.

 

Jest prawdą, że niektórzy uczeni podziwiają i wysławiają porządek, piękno, konstrukcję dzieł stwórczych, ale i oni nie przypisują za to chwały Jehowie. Pod wpływem ateistycznych poglądów głoszonych przez szanowane osobistości, niejeden człowiek daje się przekonać, że świat nie został stworzony przez Boga. Oto wypowiedź pewnego Hiszpana, taksówkarza, Jose Martineza. Posłuchajcie, co ten człowiek powiedział: ''Jestem tu po to, żeby umrzeć. Po prostu: żyję i umrę. Prowadzę taksówkę, czasem wędkuję, wychodzę na randkę z dziewczyną, płacę podatki, trochę czytam, a potem trzeba będzie się pakować. Życie to wielka bujda''.

Zwróćcie uwagę, że Jose uważa, że życie nie ma żadnego sensu. „Ewolucja jest faktem” – tak brzmi wzorcowe wyznanie wiary, którym ktoś zapewnia środowisko naukowe o swej prawowierności, a na użytek publiczny dodaje często twierdzenie: „No, udowodniono ją już tyle razy, że nie ma potrzeby robić tego jeszcze raz”. Proszę zwrócić uwagę, że jest to bardzo wygodne, zwłaszcza, że ewolucjoniści nie są w stanie podać żadnego dowodu. Mimo to od lat ciągle na nowo słyszy się tą samą wypowiedź, jak jakąś formułę magiczną: „Ewolucja jest faktem, ewolucja jest faktem, ewolucja jest faktem”. Zwróćcie uwagę, że ta złożona z zaledwie trzech słów formuła, jest króciutka pod względem treści, a przyznacie - nieskomplikowana w ogóle - wyrażona prostymi słowami no i stale się powtarza jak mantrę hinduską (oryg.). Nadaje się więc do skutecznej propagandy i prania mózgu. No i pierze się, lepiej niż w proszku.

A przez częste powtarzanie się (oryg.) staje się sloganem. Z kolei slogan, ciągle słyszany, wbija się w pamięć i jeśli się go nie podda krytycznej analizie, łatwo ciśnie się na wargi. No, a gdy jakaś teoria, nawet jako slogan, utrwali się w umysłach, no ogół nie potrzebuje już dowodów. A kto się z nią nie zgadza w środowisku naukowców, profesorów, no to, panowie, tego nie potraktujemy poważnie.

 

Widzicie metodę? Taki sposób postępowania przypomina taktykę naczelnych kapłanów i faryzeuszy z czasów Jezusa. Przypomnijmy, że kiedy funkcjonariusze wysłani w celu pojmania Jezusa, wrócili z niczym, ci ostatni zapytali: „Czemuście go nie przyprowadzili?”. A oni: „Bo nigdy żaden człowiek nie przemawiał, jak ten”. A co na to faryzeusze? „Czyżbyście i wy zostali wprowadzeni w błąd?”. Jaki argument podają? „Czyż uwierzył w niego choćby jeden z władców albo faryzeuszy? A ten motłoch nie znający Prawa to ludzie przeklęci” – Ewangelia Jana, 7 rozdział.
Typowa tyrania autorytetu. Dzisiaj ewolucjoniści stosują tę samą faryzejską metodę. Taką presją psychologiczną i zastraszaniem, zapędza się masy ludzkie do obozu ewolucjonistów. Ci ludzie nie wiedzą nic o słabościach, o brakach teorii ewolucji i jej jałowych spekulacjach, wykraczających poza granice prawdopodobieństwa. Obrana taktyka działa. Skutkowała za czasów Jezusa, skutkuje i dzisiaj. Czy tego rodzaju twierdzenia naukowców są oparte na rzetelnej analizie faktów?
 

W ciągu ponad 100 lat szukania skamieniałości, 100 lat szukania... Czy wiecie, jak oni musieli się naszukać?
W ciągu 100 lat szukania tych skamieniałości po hipotetycznym brakującym ogniwie między małpą a człowiekiem, ewolucjoniści zgromadzili żałośnie szczupłą kolekcję kości. Jak wspomniano w czasopiśmie Science Digest, ''wszystkie dotąd nagromadzone materiały dowodowe ewolucji człowieka z powodzeniem zmieściłyby się w jednej trumnie'' (1). Gdyby do tego jeszcze mocno przybić jej wieko gwoździami, z pewnością byłoby to dla nich najodpowiedniejsze miejsce. Kropka.

 

Może ktoś mógłby określać mianem jakiegoś promienia światła, czaszkę tzw człowieka z Piltdown. Przyznajcie, że brzmi naukowo już: człowiek z Piltdown... Około 40 lat królowała ona wśród dowodów na rzecz ewolucji, dopóki w roku 1953 nie wyszło na jaw, iż było to zwykłe oszustwo (2). Sfabrykowano ją z fragmentów kości ludzkich i zwierzęcych, przemyślnie połączonych w jedną całość. Stare łacińskie powiedzenie powiada, że nauka lub wiedza nie ma wrogów oprócz ignorantów.

 

Już chyba nie ma sensu już o ewolucji mówić dalej... Przecież mamy dookoła mnóstwo dowodów istnienia mądrego Stwórcy, Projektanta, Kreatora. Mówi o tym Psalm 104 i werset 24, w którym psalmista wyraża podziw dla mądrości, z jaką Bóg stworzył takie bogactwo istot żywych. Napisał w natchnieniu tak:

''Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie je uczyniłeś mądrze. Ziemia jest pełna twych tworów.''

Jeden z tych dowodów bogactwa tworów przedstawiono w Psalmie 19 i 1 wersecie:

''Niebiosa oznajmiają chwałę Boga, a o dziele jego rąk opowiada przestworze.''

Drodzy, gdyby pisarz biblijny patrzył w niebo i próbował ustalić liczbę gwiazd, mógłby się dorachować zaledwie circa 3 000 – właśnie tyle oko ludzkie potrafi dostrzec w pogodną noc. Można to przyrównać do ilości piasku – w czym? Ot, powiedzmy: w jednej garści. A liczba gwiazd w rzeczywistości jest tak oszałamiająca, jak liczba ziaren piasku w morzu, nie w garści. Bóg wyprowadza ich zastęp wg liczby, podaje prorok Izajasz. Jaka to liczba? To niełatwe pytanie nawet dla astronomów. Są duże rozbieżności co do liczby galaktyk, które zresztą też trudno policzyć. Tymczasem Jehowa zna tą liczbę. Co więcej, każdej gwieździe nadaje imię. Nasz podziw jeszcze wzrasta, gdy zastanawiamy się nad rozmiarami galaktyk i ruchem tych tworów. Uczeni przyrównują precyzyjny ruch ciał niebieskich do choreografii skomplikowanego baletu. Pomyślmy o Tym, który wszystko stworzył. Jedno jest pewne: rozmiarów potęgi Jehowy nigdy nie pojmiemy w pełni.

Wspomnijmy o innym z dowodów, o zadziwiającym świecie zwierząt opisanym w księdze Hioba w rozdziałach od 38 do 41. Co tam się rzuca w oczy? Czy ktoś może pamięta? Mnogość zwierząt na ziemi. To kolejny bezsporny dowód mocy stwórczej Jehowy. Ale skoro człowiek je podziwia, to jak powinien się odnosić do ich Stwórcy? Podziwia... To jest zaskakiwany...

Przypomina mi się w tym miejscu reakcja pewnego Anglika, który po raz pierwszy w życiu zobaczył żyrafę w londyńskim ZOO w XVIII wieku. Popatrzył na jej długą smukłą szyję i mówi: „To absurd, przecież takie zwierzę nie istnieje”.
 

Powiedziałem: mnogość kształtów, braw skóry, mnogość wielkości. Płetwal błękitny może mieć ponad 30 metrów długości i dorównywać wagą, bagatela, wadze stadu 30 słoni. Sam jego język waży tyle, co jeden słoń. I dla odmiany: migotliwy klejnocik, jakim jest koliber hawańczyk, jest najmniejszym ptakiem na świecie. Trzepocze skrzydełkami 80 razy na sekundę, może wznosić się pionowo jak helikopter, a także, to prawda, fruwać do tyłu. Powrócę do płetwala. Ma serce wielkości małego samochodu. Uderza ono zaledwie 10 razy na minutę, podczas gdy serduszko kolibra bije nawet 1 200 razy w tym samym czasie. Niemowlę ściskając tego ptaszka w piąstce, mogłoby nieświadomie go udusić, pozbawić go życia. I dla odmiany to samo dziecko mogłoby się swobodnie czołgać w jednym naczyniu krwionośnym płetwala.

Do czego winno nas skłaniać lepsze poznanie zwierząt stworzonych przez Jehowę? Czy nie do powtórzenia wezwania kończącego Księgę Psalmów? ‘Wszystko, absolutnie wszystko, co oddycha, niechaj wysławia Jah’.
 

Czy nauka pomaga chwalić Boga? Pytanie jest z gatunku retorycznych. Nie. A czy zorganizowana religia pomaga ludziom oddawać chwałę Bogu? Przecież wiele ludzi wierzących jest dzisiaj szczerze przekonanych, że ich religia oddaje chwałę Bogu. Tymczasem organizacje religijne tego świata odciągają miliardy wiernych od oddawania mu chwały. Religie wręcz pozbawiają chwały Boga głoszeniem błędnych nauk. A co ludzie? Nie myślą? Dziekan pewnego seminarium duchownego w USA oświadczył: „Wśród wierzących jest wiele osób, które stały się religijne tylko po to, żeby uniknąć konieczności myślenia” - bez komentarza. Tych ludzi nazywa się często „niewierzący, praktykujący”.

To sugeruje, że większość wierzących nie zastanawia się zbytnio nad tym, skąd się bierze ich wiara i czy ma solidne podstawy. Nic zatem dziwnego, że ludzie na ogół niechętnie rozmawiają o religii. Do myślenia nie pobudzają ich też praktyki, takie jak kult obrazów czy machinalne powtarzanie wyuczonych modlitw. Zamiast analizy Biblii, proponuje się im parę rytuałów – oni chętnie z tego korzystają - i do tego właściwie ogranicza się ich życie religijne. Jest to rodzaj szczepionki, która chroni przed całością. Trochę chrześcijaństwa uodparnia przeciw chrystianizmowi pełnemu i następnie można się już bez niego obejść.
W niedawnym sondażu Pracowni Badań Społecznych zapytano, jaka część Polaków postępuje w życiu zgodnie z Dekalogiem. Czy wiecie, że aż 60% uznało, że w Polsce Dekalog w ogóle nie jest przestrzegany? Nie zabijają, nie świętują, cudzołożą. „Religia lekka i przyjemna” – jak powiedział jeden z komentatorów i obserwatorów życia religijnego w Polsce. Powszechnie uczy się, że to Bóg jest odpowiedzialny za wszystko, co się dziś dzieje na świecie. Nauka o przeznaczeniu sugeruje na przykład, że Bóg już dawno temu zaplanował wszystko, co się miało wydarzyć. Jeśli jest ci sądzone umrzeć – umrzesz. Po wypadku na drodze jakże często pojawia się krzyż z napisem: „Bóg tak chciał”, a później, na płycie nagrobnej: „Bóg go zabrał”. To samo jest w przysłowiach: „Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi”, czyli kieruje tym wszystkim; „Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”, „Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”, „Lepsze Bóg bierze”, no i tak dalej w tym samym tonie.
 

Kroplą miodu w tej beczce dziegciu jest billboard, jaki jakiś czas temu pojawił się na poboczach dróg. Okazano na nim krzyż przy drodze w miejscu, w którym zdarzył się wypadek i palącą się lampkę, i napis: „Głupota, a nie przeznaczenie”. Ale nie był to realizm reprezentowany przez żadną z religii, tylko przez władze miasta, które w ten sposób apelowały o rozważną jazdę wśród kierowców. Obarcza się Boga odpowiedzialnością za całe zło tego świata, a przecież obciąża ono przede wszystkim Szatana, którego już, którego Jezus nazwał władcą tego świata. Oto przykład: W pierwszą rocznicę ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku i Waszyngton często powtarzano pytanie: „Gdzie był Bóg 11 września?”. Żadna religia nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Takie błędne nauki nie skłaniają ludzi do oddawania chwały Bogu. Świat jest pogrążony w głębokim mroku duchowym. Tę sytuację trafnie scharakteryzował Izajasz. Napisał tak:

''Spodziewamy się światła, a oto ciemność; jasności, lecz chodzimy w ciągłym mroku.'' (tyle zacytowano)

Jest to prorok Izajasz, 59 rozdział, wiersz 9. A nieco dalej, w 60 rozdziale, prorok informuje o zasięgu tego mroku: 'Ciemność zakryje ziemię, a gęsty mrok grupy narodowościowe'.

Wielu ludzi powątpiewa, czy Bóg dobrze nimi rządzi, i przestaje w Niego wierzyć. Zorganizowana religia często zniesławia Boga swym postępowaniem. Nie stosuje się do polecenia Jezusa, żeby nie być częścią świata. Przecież tu Jezusowi nie chodziło o to, żeby nie stykać się z ludźmi albo kryć się przed nimi. Być częścią świata, to być lubianym przezeń. Szczerze mówiąc, jedynym sposobem zawarcia przyjaźni ze światem jest upodobnienie się do niego, podzielanie jego pragnień, ambicji, ale też uprzedzeń, podziwianie jego sposobu myślenia, filozofii. Czy nie jest tak w chrześcijaństwie, które zabiega o władzę angażując się w politykę? Oto przykład: Joachim Meisner, arcybiskup Kolonii, wyraził pogląd, iż herezją nazywanie jest polityki brudnym interesem. W udzielonym wywiadzie powiedział tak: „Polityka stanowi element społecznej rzeczywistości, dlatego wchodzi w zakres naszego ewangelicznego posłannictwa”.

 

No, drodzy, skąd my to znamy? Wielu dostojników nominalnego chrześcijaństwa nie potrafi się oprzeć czarowi kamery telewizyjnej i bez zająknięcia wygłasza polityczne komentarze na bieżące tematy. A moralność? W tygodniku The Economist napisano: „Kościół Anglikański jest przeciwny praktykom homoseksualnym, ale nie za bardzo. Synod generalny, będący niejako parlamentem kościelnym, ustalił - mając na uwadze duchownych, oczywiście, uprawiających ten proceder - iż w przeciwieństwie do rozpusty i cudzołóstwa, czyny homoseksualne nie są grzechem”. Nie są. Nie sięgają wyżyn ideału i nie są w związku z tym grzechem. Ale ludzie rozsądni nawet w tym świecie myślą inaczej. Publicysta Godfery Barker napisał tak: „Arcybiskup Counterbury podstępnie’’ - przepraszam – ,,posępnie oświadczył wczoraj tak: >Gdyby święty Paweł miał napisać list do Kościoła Anglikańskiego, to warto się zastanowić, jaki to byłby list<”. No właśnie, w swym komentarzu Barker stwierdził: „List do Sodomy i Gomory”. Problem ten, jak dobrze wiemy, jest ciągle aktualny i dotyczy nie tylko Kościoła Anglikańskiego. (3)

 

A zmagania wojenne? W całych dziejach religia fałszywa była główną uczestniczką wojen. Pewien komentator tak powiedział o walkach religijnych w Indiach: „Karol Marks nazwał religię opium dla ludu, ale nie jest to całkiem ścisłe, ponieważ opium działa otępiająco, wprawia ludzi w odrętwienie. Tymczasem religia bardziej przypomina odmianę kokainy: rozbudza niesłychaną przemoc i działa niezwykle destrukcyjnie”. No, pisarz ten do końca też nie miał racji. Religia przecież działa zarówno otępiająco jak i destrukcyjnie – no bądźmy szczerzy!

Prorocze słowo Jehowy nie pozostawia żadnych wątpliwości, co czeka przede wszystkim fałszywe religie tego świata. Wszystkie wywodzą się z jednego, bałwochwalczego pnia, ze starożytnego Babilonu i czeka je zagłada.

 

Duchowieństwo zabiega o władzę, jak powiedziałem, angażując się w politykę. Powiedziałem, że ponosi wielką odpowiedzialność za krew przelaną na wojnach. Jak Jezus nazwał współczesnych mu przywódców religijnych? Czynicielami bezprawia oraz - pamiętacie? Ślepymi przewodnikami. Ślepymi. Nie nazwał ich niekompetentnymi przewodnikami, ale właśnie ślepymi. Przecież ślepota do przewodnictwa nijak się ma. Chcesz kogoś prowadzić – musisz widzieć. Ślepota, o której mówił Jezus, nie jest przypadkiem medycznym. To ślepota duchowa, najgorsze ze schorzeń, okulista jest tu bezradny. Ślepy przewodnik nie może doprowadzić nigdzie. O, co najwyżej w przepaść czy ślepą uliczkę, co skądinąd też jest przecież złe (oryg.). Niestety, miliony ludzi myli rzekome chrześcijaństwo z prawdziwym chrystianizmem i pozwala by ich miłość do Boga i Biblii oziębła. Proroctwa biblijne przepowiedziały, że w naszych czasach wielu będzie tylko stwarzać pozory religijności. 2 List do Tymoteusza, w 3 rozdziale informuje o tym. Świetnie oddał ten fragment Biblii Billy Graham w swoim protestanckim przekładzie. Napisał: „Do kościoła wprawdzie będą chodzić, ale nie będą wierzyć w nic, co tam usłyszą”. Przesadził? A skądże.

 

A więc ani nauka, ani zorganizowana religia, nie pomaga oddawać chwałę Bogu. Absolutnie. A kto naprawdę oddaje chwałę Bogu? Nie ulega wątpliwości, że to Bóg ma prawo decydować o tym, jak należy Mu oddawać chwałę. Wytyczne w tej sprawie wyłuszczył w swoim słowie. Jest to Ewangelia wg Jana, 4 rozdział, werset 24. W pewnym protestanckim przekładzie ten werset biblijny oddano tak: ''Ważne jest nie to, gdzie, ale jak Go czcimy. I czy oddawana cześć ma charakter duchowy i autentyczny, czy jest oparta na prawdzie. Takich właśnie czcicieli oczekuje od nas Ojciec.'' (Prawdopodobnie werset 'dość lekko przytoczono' ze „Słowa Życia, parafrazy Nowego Testamentu we współczesnym języku'', wydanego przez Instytut Wydawniczy Agape w roku1991. We wspomnianej parafrazie NT' werset ów brzmi następująco: „Ważne jest nie to gdzie, ale jak Go czcimy, i czy chwała, którą Mu oddajemy płynie z głębi ducha i jest autentyczna. Tego właśnie oczekuje od nas Ojciec.)

Odpowiedzmy zatem na dwa pytania. Pierwsze jest takie: „Jak oddawać chwałę Bogu?” I drugie: „Kto dzisiaj to czyni?”.

Otóż jednym ze sposobów oddawania chwały Bogu, jest wysławianie Jego imienia. Potwierdza to Psalm 29, wersety 1 i 2. Zobaczcie w swoich Bibliach. Psalm 29, wersety 1 i 2:

''przypisujcie Jehowie chwałę i siłę. Przypisujcie Jehowie chwałę jego imienia.'' (tak i tyle zacytowano)

Czy tak się dzieje? Duchowieństwo chrześcijaństwa od dawna zataja imię Boże, a nawet usuwa je z licznych przekładów Biblii. To bardzo poważny błąd. Może nieco historii... Już Marcin Luter w XVI wieku napisał, że jeżeli można imię Boże zapisać piórem i atramentem, to dlaczego nie miałoby się go wymawiać ustami, które przecież są o wiele lepsze od pióra i atramentu. Steven Byington, tłumacz Biblii w żywej angielszczyźnie, wyjaśnia, dlaczego sam używa(4) imienia Bożego. Jego argumentacja jest bardzo rzeczowa i ciekawa: ''Pisownia i wymowa nie są najważniejsze. Bardzo ważne jest natomiast uświadomienie sobie, iż jest to imię własne. Imię własne Boga''.

 

John Dablu... Deblu... Davis, który w XIX wieku był misjonarzem w Chinach powiedział tak: „Jeżeli Duch Święty mówi gdzieś w tekście hebrajskim ‘Jehowa’, to dlaczego tłumacz nie mówi ‘Jehowa’ po angielsku, chińsku, rosyjsku, ukraińsku?''(5) Dlaczego?

 

('') Tłumaczy wysuwających zastrzeżenia, co do Imienia Bożego, ponieważ nie wiedzą dokładnie jak się je wymawia, można przyrównać do ludzi, do których Jezus powiedział: „Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda”. Potykają się o te mniej ważne kwestie a sami stwarzają znacznie poważniejszy problem usuwaniem imienia największej osobistości we wszechświecie z Księgi spisanej pod jej natchnieniem. ('' - 6)

 

Tak było na przykład u nas w kraju w 1971 roku, kiedy wydano tzw. Biblię Tysiąclecia a w niej w słowie wstępnym napisano: „Wprowadzamy wszędzie Boże Imię ‘Jahwe’ tam, gdzie dotąd czytaliśmy zastępcze imię ‘Pan’, nie będące wcale przekładem tego imienia”. No brawo. Maluczko, a już w trzecim wydaniu naukowcy ugięli się pod presja konferencji plenarnej episkopatu i w miejsce wyrazu ‘Jahwe’ wprowadzili znowu słowo ‘Pan’, w miejsce wyrazu... Wprowadzono imię własne, wyprowadzono wyraz. To nie był cud – po prostu pospolite, zwykłe oszustwo, co by nie powiedzieć gorzej. Gdybyś sam był pisarzem, co byś pomyślał o człowieku zadającym sobie wiele trudu, żeby usunąć twoje nazwisko, z książki twojego autorstwa? Co byś powiedział?

 

Jezus modlił się, żeby Imię Boże było otoczone chwałą. Odpowiedź Jehowy potwierdziła, że jest to całkowicie zgodne z Jego wolą. Przytoczmy to w Ewangelii wg Jana, w 12 rozdziale, wersecie 28 jest napisane:

''Ojcze, otocz chwałą swoje imię". Wtedy doszedł głos z nieba: "Już otoczyłem je chwałą i jeszcze je chwałą otoczę".

Kto zatem dzisiaj nadaje rozgłos Imieniu Bożemu i wysławia Je po całej ziemi? W przeszło 230 krajach czynią to Świadkowie Jehowy. Słyszy się, że niektóre wyznania, religie, społeczności religijne zazdroszczą nam wzrostu, podczas gdy ich szeregi topnieją. Ale przecież Świadkowie Jehowy nie liczą wyciągów z aktów urodzenia w urzędach stanu cywilnego, ale przyjmujących chrzest. Za każdym przypadkiem kryje się długotrwały proces nauczania. Jest to mrówcza praca. Zazdroszczą. Zazdrościł szewc kanonikowi, że prałatem został...

 

Co jeszcze jest innym sposobem oddawania chwały Bogu? Jest nim głoszenie prawdy o Nim. Świadkowie Jehowy odrzucili fałszywe nauki religijne. Jakie? W Ewangelii wg Mateusza, 15 rozdziale, wersetach od 6 do 9 jest mowa o tradycjach, czyli wymyślonych przez ludzi pseudo-zasadach, którymi usiłuje się zastępować Prawa Boże. Dlaczego Świadkowie odrzucili tradycję? Bo nie chcą ani na jotę zmieniać orędzia Najwyższego, aby dostosować je do upodobań słuchaczy. Odrzucili fałszywe nauki religijne, jak już powiedziałem, a nauczają czystych prawd zawartych w Słowie Bożym. W proroctwie Sofoniasza, w 3 rozdziale i 9 wersecie jest napisane:

''Wtedy bowiem dokonam wśród ludów zmiany na czystą mowę, aby wszystkie wzywały imienia Jehowy i służyły mu ramię przy ramieniu''.

I tak się dzieje. Jakich prawd, czystych prawd, nauczają Świadkowie Jehowy? Psalm 83 i werset 18 to jedna z nich. Psalmista w natchnieniu zapisał:

''aby wiedziano, że ty, który masz na imię Jehowa, ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią''.

To oświadczenie z Biblii zamyka jakiekolwiek dywagacje, i w związku z tym oświadczeniem harmonizuje następny natchniony zapis proroctwa Izajasza z 48 rozdziału i 11 wersetu. Zobaczcie w swoich Bibliach: 'I chwały swojej nie oddam nikomu innemu'. (oryg.)

No i w związku z tym Świadkowie nauczają, jaka jest pozycja Syna Bożego. 1 List do Koryntian, w 15 rozdziale, wersetach 27 i 28 można przeczytać:

''Albowiem Bóg "podporządkował wszystko pod jego stopy". Ale gdy mówi, iż 'wszystko zostało podporządkowane', to jest oczywiste, że z wyjątkiem tego, który mu wszystko podporządkował.''

Jest znane źródło dyspozycji, i 28:

''A gdy już wszystko będzie mu podporządkowane, wtedy również sam Syn podporządkuje się temu, który mu wszystko podporządkował, tak by Bóg był wszystkim dla każdego.''

A więc finał jest znany. Jehowa jest absolutnym władcą, suwerenem, jest najwyższy. Już od przeszło 100 lat Świadkowie Jehowy gorliwie szerzą te prawdziwe nauki.

Jehowie można też oddawać chwałę przez stosowanie się w życiu codziennym do Jego zasad. W dzisiejszych czasach, jak już powiedziałem wcześniej, wielu duchownych akceptuje niemoralność w najróżniejszej postaci i jawnie głosi, że normy zawarte w Biblii są przestarzałe. Świadkowie Jehowy natomiast uznają Boga za swego rzeczywistego Pana i całym swym życiem oddają Mu chwałę. Chętnie przyswajają sobie Jego normy moralne i starają się ich przestrzegać, choć są niedoskonali. W każdej dziedzinie życia pokornie oczekują kierownictwa od Jehowy i Jego Syna. A tak postępując, niewątpliwie oddają chwałę Bogu.
 

Nasuwa się więc pytanie: „Czy ty przynosisz chwałę Jehowie?”. Otwórzmy swoje Biblie na Psalmie 148. Zwróćmy uwagę na wielokrotne naleganie, żeby wychwalać Jehowę. Oto słońce, księżyc, gwiazdy, drzewa, jakby tego było mało, zwierzęta i ptaki – po prostu wszystkie stworzenia Boże zostały wezwane, aby Go wysławiać. A pomyśl teraz, jak cudownie się z tego wywiązują. Nieożywione niebiosa wraz z innymi dziełami stwórczymi przysparzają chwały swemu Stwórcy. Jak? Tak samo jak piękny obraz przynosi zaszczyt artyście, który go namalował, podobnie ciała niebieskie wysławiają moc, mądrość, majestat Jehowy. Jak to wyraził psalmista, niebiosa oznajmiają, komunikują nam, kto je stworzył. Skoro Słońce oraz inne dzieła, nieożywione przecież, wysławiają Stwórcę, tym bardziej my powinniśmy to czynić. W wersecie 1 i 2 Psalmu 148 czytamy o aniołach, którzy wysławiają Boga:

''Wysławiajcie Jah! Wysławiajcie Jehowę z niebios, wysławiajcie go na wysokościach.
Wysławiajcie go, wszyscy jego aniołowie. Wysławiajcie go, cały jego zastępie.''

Aniołowie dają nam piękny wzór, wielbią i sławią Boga. Pomimo intelektualnej i duchowej wielkości, okazują głęboki szacunek dla zwierzchnictwa Jehowy i Go wysławiają. Spójrzcie na 3 werset, a później na 6. Czytamy tam o dziełach stwórczych, które wysławiają Boga, chociaż nie mają daru mowy:

''Wysławiajcie go, słońce i księżycu. Wysławiajcie go, wszystkie gwiazdy świetliste.''

I 6:

'' I sprawia, ze trwają na zawsze, po czas niezmierzony. Wydał przepis i on nie przeminie.''

Czyż wschód lub zachód Słońca, jarzący się pięknymi barwami, jest promiennym hołdem składanym wspaniałemu twórcy Słońca? Czy nie tak? Gwiazdy skrzące się jak diamenty, rozsiane po ciemnym aksamicie nieboskłonu, srebrzysty księżyc rzucający lśniącą poświatę na fale morskie, zgodnie świadczą, że te uroki natury są dziełem wielkiego architekta. Jest jeszcze instynktowna mądrość zwierząt, dalekie przeloty ptaków wędrownych. O, moglibyśmy bez końca wyliczać zadziwiające dokonania Jehowy, które oczywiście przypisują Mu chwałę. Wysławia Go ziemia i zamieszkujące ją zwierzęta. Co czytamy w dalszych wersetach Psalmu? Od 7 do 10?

''Wysławiajcie Jehowę z ziemi, wy, potwory morskie i wszystkie głębiny wodne,
ogniu i gradzie, śniegu i gęsty dymie, huraganowy wietrze, spełniający jego słowo,
góry i wszystkie wzgórza, drzewa owocowe i wszystkie cedry,
dzikie zwierzęta i wszystkie zwierzęta domowe, stworzenia pełzające i ptaki skrzydlate''

itd. Nie sposób wyliczyć wszystkich potężnych i chwalebnych dzieł naszego Niebiańskiego Ojca. A ty... czy człowieka o prawym sercu, mogłoby coś powstrzymać od przyłączenia się do rzeszy chwalców Jehowy? Przecież to niemożliwe. Człowiek zrobi najlepszy użytek ze swego życia, gdy oddaje chwałę Bogu. Do tego zachęcają kolejne wersety, od 11 aż po 13:

''królowie ziemi i wszystkie grupy narodowościowe, książęta i wszyscy sędziowie ziemi,
młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z chłopcami.
Niech wysławiają imię Jehowy, bo samo jego imię jest niezrównanie wzniosłe, dostojeństwo jego przewyższa ziemię i niebo''

Oby więc wszyscy ludzie miłujący Boga wołali z radością „Wysławiajcie Jah!”. Oddawanie chwały Jehowie przysparza nam wielorakich dobrodziejstw. Dołączamy do niezliczonej rzeszy wiernych sług Jehowy w niebie i na ziemi, która zgodnym chórem wykrzykuje: „Wszystko, absolutnie wszystko, co oddycha, niechaj wysławia Jehowę”. Pomagajmy innym prowadzić szczęśliwe, sensowne życie, a sami będziemy zaznawać więcej szczęścia. Kiedy już wkrótce zapanuje nowy porządek, lojalni ludzie, którzy przeżyją koniec obecnego systemu, będą wspólnie wysławiać Jehowę. Poetycko można powiedzieć, że niebotyczne góry podniosą niejako głowę w pieśniach sławiących Boga. Zielone wzgórza, drzewa owocowe, będą śpiewać ku Jego chwale. Wszystko, co żyje, wszystko co oddycha, będzie wysławiać imię Jehowy wołając chórem: „Wysławiajcie, wysławiajcie Jah”. Czy w tym rozradowanym tłumie da się usłyszeć także Twój głos?

 

(...aplauz...)

 

Pewnie tak. Jeśli będziesz wiernie  służyć Bogu Jehowie razem z Jego Ludem. Powinno to być celem naszego życia. Któż bowiem jest jak Jehowa, nasz Bóg? A zatem, drodzy bracia, szanowni państwo - również, postanówmy sobie wszyscy, że teraz i po wieczne czasy będziemy oddawać chwałę Jehowie Bogu za Jego potężne czyny, Jest tego wart!

 

(...aplauz...)


(1) Cały wywód oparto na ''Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?''. W tym wypadku s. 86

(2) j.w. s. 90

(3) Tym razem oparte w całości na pozycji ''Wspaniały finał objawienia bliski!'' s. 273

(4) Oparto ''Imię Boże, które pozostanie na zawsze'' s. 22 (Nie wynika tam, że on SAM używa, ale, że umieścił je w przekładzie)

(5) j.w. s. 27

(6) Nie podano, że to cytat, mówca jednak praktycznie 'przepisał' fragment s. 27 broszury ''Imię Boże...''


Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. październik 2003