Strona główna / Bieżący świat Ś.J. / Monopol na...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


Monopol na literaturę, monopol na informację

autor: iszbin

 

Wrześniowa ''Nasza Służba Królestwa'' (wewnętrzny periodyk śJ) ukazała po raz kolejny totalitaryzm Organizacji Świadków Jehowy. W artykule pt. ,,Unikaj zajmowania się rzeczami ''nic nie wartymi'' zawarła nie tylko rady, ale wręcz wytyczne dla śJ korzystających z Internetu. Niedawno pisałem o zamknięciu witryny z Pismem Świętym w Przekładzie Nowego Świata (patrz: ''Zabito'' Przekład Nowego Świata w Internecie), gdzie także powołano się na ten sam artykuł zawarty w ''Naszej Służbie...'' by dopiąć swego celu, czyli zlikwidować witrynę.

Obawiamy się, że także inne strony Świadków Jehowy w najbliższym czasie mogą poznikać, gdyż tym razem Brooklyn nie ograniczył się do rad, ale do rozkazów.

 

JEDYNE ŹRÓDŁO INFORMACJI (''NSK'' wrzesień 2002, s. 8)

 

Brooklyn przestał ''obwijać w bawełnę'' i wyraźnie powiedział, że tylko on jest źródłem informacji o świadkach Jehowy, i to źródłem ustanowionym przez Boga. Żadna ''grupa użytkowników internetu'' nie może rozpowszechniać takiej informacji.

Dalej wskazano, że jest oficjalna strona Świadków Jehowy w Internecie, przeto nie należy... podawać innych informacji o świadkach, bo www.watchtower.org jest to ''odpowiednie źródło informacji przewidzianych dla ogółu odbiorców'' Szczególnie mnie zaszokowała ostatnia cześć zdania. Brooklyn nie tylko stara się ograniczyć informację krążącą wśród samych Świadków Jehowy, ale taż stara się ograniczyć dostęp do informacji o Świadkach ludziom spoza kręgu chwalców Jehowy! Oczywiście Świadkowie Jehowy mogą posłuchać rozkazu ,,Naszej Służby Królestwa'',ale ja, czy inni piszący dla Brooklynu Spółka B.O., taki rozkaz oczywiście mamy... dokładnie tam. Jednak należy się z tym liczyć, o czym wspomniałem na początku artykułu, że strony prowadzone przez Świadków ,,znikną jak kamfora''. Co więcej, przy końcu Brooklyn wyraźnie wskazuje, czyją własnością są periodyki wydawane przez... Świadków Jehowy. Są mianowicie własnością Brooklynu, a nie szeregowych Świadków i rozpowszechnianie ich inaczej niż życzy sobie Brooklyn, tj. można, ale 

tylko w formie papierowej i tylko poprzez głosicieli, którzy odpowiednim datkiem okażą swoją wdzięczność Brooklynowi, że mogą dotykać takie cudeńka literatury. Pomysł, aby rozpowszechniać słowo Jehowy poprzez Internet? Drodzy głosiciele, wybijcie to sobie z głowy, Brooklyn najpierw dba o dobro finansowe swego wydawnictwa, a dopiero w drugiej kolejności o pomyślność duchową ''świata''. I tak być może poprzez zakaz publikacji w Internecie, jakiś szczery osobnik nie zapozna się z publikacją, która mogłaby mu uratować życie w szybko nadchodzącym Armagedonie, a tak - zginie marnie. Biedaczysko. Ale cóż, zdarza się - biznes jest biznes. I tym optymistycznym akcentem chciałbym podziękować za uwagę.


Iszbin; wrzesień 2002