
Strona główna / Bieżący świat Ś.J. / Monopol na...
Tematyczny spis wszystkich artykułów
Wrześniowa ''Nasza Służba Królestwa'' (wewnętrzny periodyk śJ) ukazała po raz kolejny totalitaryzm Organizacji Świadków Jehowy. W artykule pt. ,,Unikaj zajmowania się rzeczami ''nic nie wartymi'' zawarła nie tylko rady, ale wręcz wytyczne dla śJ korzystających z Internetu. Niedawno pisałem o zamknięciu witryny z Pismem Świętym w Przekładzie Nowego Świata (patrz: ''Zabito'' Przekład Nowego Świata w Internecie), gdzie także powołano się na ten sam artykuł zawarty w ''Naszej Służbie...'' by dopiąć swego celu, czyli zlikwidować witrynę.
Obawiamy się, że także inne strony Świadków Jehowy w najbliższym czasie mogą poznikać, gdyż tym razem Brooklyn nie ograniczył się do rad, ale do rozkazów.
Brooklyn przestał ''obwijać w bawełnę'' i wyraźnie powiedział, że tylko on jest źródłem informacji o świadkach Jehowy, i to źródłem ustanowionym przez Boga. Żadna ''grupa użytkowników internetu'' nie może rozpowszechniać takiej informacji.
Dalej
wskazano, że jest oficjalna strona Świadków Jehowy w Internecie, przeto nie
należy... podawać innych informacji o świadkach, bo
www.watchtower.org jest to
''odpowiednie źródło informacji przewidzianych dla ogółu odbiorców''
Szczególnie mnie zaszokowała ostatnia cześć zdania. Brooklyn nie tylko stara
się ograniczyć informację krążącą wśród samych Świadków Jehowy, ale taż
stara się ograniczyć dostęp do informacji o Świadkach ludziom spoza kręgu
chwalców Jehowy! Oczywiście Świadkowie Jehowy mogą posłuchać rozkazu
,,Naszej Służby Królestwa'',ale ja, czy inni piszący dla Brooklynu Spółka
B.O., taki rozkaz oczywiście mamy... dokładnie tam. Jednak należy się z tym
liczyć, o czym wspomniałem na początku artykułu, że strony prowadzone przez
Świadków ,,znikną jak kamfora''. Co więcej, przy końcu Brooklyn wyraźnie
wskazuje, czyją własnością są periodyki wydawane przez... Świadków Jehowy.
Są mianowicie własnością Brooklynu, a nie szeregowych Świadków i
rozpowszechnianie ich inaczej niż życzy sobie Brooklyn, tj. można, ale
|
![]() |
tylko w formie papierowej i tylko poprzez głosicieli, którzy odpowiednim datkiem okażą swoją wdzięczność Brooklynowi, że mogą dotykać takie cudeńka literatury. Pomysł, aby rozpowszechniać słowo Jehowy poprzez Internet? Drodzy głosiciele, wybijcie to sobie z głowy, Brooklyn najpierw dba o dobro finansowe swego wydawnictwa, a dopiero w drugiej kolejności o pomyślność duchową ''świata''. I tak być może poprzez zakaz publikacji w Internecie, jakiś szczery osobnik nie zapozna się z publikacją, która mogłaby mu uratować życie w szybko nadchodzącym Armagedonie, a tak - zginie marnie. Biedaczysko. Ale cóż, zdarza się - biznes jest biznes. I tym optymistycznym akcentem chciałbym podziękować za uwagę.