Omylna
nieomylność publikacji Towarzystwa Strażnica
W publikacjach Świadków Jehowy [dalej: ŚJ] istnieje pewne bardzo ciekawe
zjawisko, które można ochrzcić paradoksalnym terminem „omylnej
nieomylności”. Omylna nieomylność publikacji ŚJ polega mniej więcej na
tym, że wtedy, gdy nie da się już zaprzeczyć temu, że publikacje ŚJ
popełniły jakąś pomyłkę, Towarzystwo Strażnica przyznaje, iż publikacje ŚJ
nie są nieomylne, natchnione, itd. Z drugiej strony, przy innych okazjach,
to samo Towarzystwo Strażnica twierdzi, że czasopismo Strażnica i
publikacje ŚJ nie zawierają w sobie nauk ludzkich, sam Jehowa bowiem
objaśnia na łamach tych publikacji swe proroctwa, itd. (stosowne cytaty z
publikacji ŚJ na ten temat podam dalej).
JAN LEWANDOWSKI
a
zjawisko „omylnej nieomylności” w publikacjach ŚJ zwrócił już kiedyś uwagę
jeden z publicystów, który dość trafnie, lecz zarazem nieco kąśliwie i w
słowach pełnych żalu ujął to w ten oto sposób:
„Starszemu nie było i nie jest dane myśleć. Żąda się, żeby bez
jakichkolwiek oporów przyjmował wskazówki, i konsekwentnie wprowadzał je w
życie. Nieważne co on czuł, co myślał, co Bóg pokazał mu w słowie. Musiał
to wszystko w sobie zdusić, stać się nieczułym, gdy tego wymagał
niewolnik, który dostaje pokarm od samego Chrystusa. Czy jest ‘on’
natchniony przez Boga? Tylko wtedy, gdy chce przeforsować swoją naukę. W
momencie kiedy ona zawiedzie, tłumaczy się, że nie jest natchniony”
(Tadeusz Połgensek, Zanim zostaniesz „Świadkiem Jehowy” – przeczytaj,
Gdańsk 1994, str. 97-98).
by teraz
ukazać, że te spostrzeżenia nie są tylko rzucaniem potwarzy na ŚJ,
przejdźmy do konkretnych wypowiedzi z publikacji Towarzystwa Strażnica.
Już od czasów prezesa Russella istniało zjawisko „omylnej nieomylności”, o
której tu mówię. Kiedy Russell coś zapowiadał, buńczucznie twierdził,
że jest to nie jego nauka, tylko nauka samego Pana. Tak było z
zapowiedziami na rok 1914.
Pisząc o swoich niespełnionych zapowiedziach na ten rok Russell
stwierdzał:
„Pan nie
powiedział, że w roku 1914 zostaną wyniesieni do chwały wszyscy
członkowie Kościoła. To był tylko nasz wniosek, najwyraźniej błędny”
(Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, Brooklyn 1995, str.
635, 636, por. tamże 60 - 62, 211).
Zatem Russell
przyznał, że w sprawie swych zapowiedzi na rok 1914 głosił nie słowo Pana,
lecz swe własne wnioski, „najwyraźniej błędne”. Zobaczmy co pisze o takim
postępowaniu Strażnica z 1 lutego 1992 roku:
„W czym
zawinili fałszywi prorocy? (...) Nie głosili >>wspaniałych spraw Bożych<<,
lecz własne poglądy” (str. 4).
Według
kryterium tej cytowanej przed chwilą Strażnicy, Russell powinien być
nazwany fałszywym prorokiem. Jednak Strażnica z roku CVII, nr 15, nie
chce nazwać tak nikogo, kto miał cokolwiek wspólnego ze ŚJ. Zamiast tego
pisze ona, że „potrzeba skorygowania naszego zrozumienia pewnych
szczegółów wcale nie czyni z nas fałszywych proroków” (str. 14, par.
15).
Choć Russell przyznawał w cytowanym wyżej zdaniu, że błędne nauki, które
tyle lat rozgłaszał na temat roku 1914, to był tylko „nasz wniosek”, to
jednak kiedy indziej twierdził, że wykonuje pracę przekazywania ludowi
Pańskiemu prawd „nie jako naszych własnych, ale jako pochodzących od
Pana” (Świadkowie Jehowy głosiciele......, str. 49, por. Strażnica z 1
grudnia 1993 roku, str. 18, par. 15).
O roku 1914 Russell pisał wcześniej w The Zion’s Watchtower z 15 lipca
1894 roku, na stronie 226:
„Nie rozsądne
byłoby zmieniać te cyfry. (...) To są Boże daty nie nasze. (...) 1914 nie
jest datą początku, lecz końca”
(fotokopię
wypowiedzi z tejże Strażnicy Syjońskiej można znaleźć w: Arthur Barret,
Duane Magnani, Eyes of Understanding, Clayton 1980, str. 12; A. Barret, D.
Magnani, The Watchtower Files: Dialogue with Jehovah’s Witness, str. 479;
por. ten cytat też w: David Reed, Index of Watchtower errors, Grand Rapids
1989, str. 17 i 101).
Russell
twierdził tak właściwie od początku, pisząc, że nauki zawarte w jego
Wykładach Pisma Świętego nie są „ludzkiego pochodzenia” (Nadszedł
czas, edycja angielska z 1889 roku, str. 15, cyt. za Arthur Barret i Duane
Magnani, Eyes of Understanding, Clayton 1980, str. iii oraz 4, fotokopia).
W tych to właśnie Wykładach Pisma Świętego, których wykładnie nie miały
być ludzkiego pochodzenia, Russell zapowiadał koniec złego świata na rok
1914, czy 1915. Dla przykładu podajmy choćby wypowiedź z jego II Tomu, pt.
Nadszedł czas (cytat podam za edycją polską tego Tomu), gdzie Russell
pisał:
„>>Czasy
Pogan<< udowadniają, że obecne rządy muszą być obalone z końcem R. P. 1915
(...)” (C. T. Russell, Nadszedł czas, Brooklyn 1920, str. 271).
W Dokonanej
Tajemnicy (Brooklyn 1923) na str. 429 czytamy, że Russell był napełniony
Duchem świętym „w takiej mierze jak żaden inny Chrześcijanin prócz
apostołów”.
W czasach obecnych Towarzystwo Strażnica również zwinnie lawiruje między
zapewnieniami o braku roszczeń co do swej nieomylności - z jednej strony,
a zapewnieniami na temat boskiej redakcji swych czasopism z drugiej.
książce
pt. Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi (Brooklyn
1988,1989), na str. 195 w par. 14 opisano „teokratyczny” sposób
funkcjonowania Ciała kierowniczego twierdząc, że „przy podejmowaniu
decyzji nie polegają na mądrości ludzkiej” a jedynie na Słowie Bożym i
podejmują swe decyzje pod kierownictwem „ducha świętego” (por. Strażnica,
rok XCIII, nr 15, str. 10, par. 12 i Strażnica z 15 grudnia 1989, str. 6,
7).
ŚJ uczą również, że prezentują oni na łamach swych publikacji poglądy
Boga a nie własne. Oto kilka cytatów z publikacji ŚJ, które wyrażają takie
ich przekonanie:
„Strażnica
przyznaje prawdę jako należąca do Jehowy a nie do jakiegokolwiek
stworzenia. Nie jest ona narzędziem którejkolwiek jednostki na ziemi ani
grona ludzi, ani też nie jest wydawana według wymysłów ludzkich.
Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem.
Bóg karmi swój własny lud – i rzecz pewna, że używa tych, którzy go miłują
i służą mu według jego woli” (Strażnica, rok LIII, 1 stycznia 1932, nr 1,
str. 7, par. 19).
W cytacie
tym widzimy bardzo wyraźnie, że przywódcy religijni ŚJ w sposób ostateczny
eliminują z redakcyjnej warstwy artykułów Strażnicy jakikolwiek
pierwiastek ludzki, pozostawiając jedynie pierwiastek boski. Czynią to
głównie w słowach:
„Zapatrywanie
człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem”.
[Informacja pomocnicza: powyższa Strażnica znajduje się w Bibliotece
Narodowej w Warszawie, gdzie co bardziej wnikliwi czytelnicy mogą sobie
zweryfikować ten cytat oglądając go na własne oczy w oryginale powyższej
Strażnicy, oznaczonej w katalogu wspomnianej Biblioteki sygnaturą P. 22.
302 Chr. Arch.].
Identyczne oświadczenie znajdujemy w Strażnicy z 1 czerwca 1936 roku,
która stwierdziła, iż publikowane na jej łamach interpretacje, zrozumienie
Pisma świętego i opinie na ten temat, nie są opiniami człowieka, tylko
samego Boga:
„Taki jest
powód, dlaczego Bóg dozwala, aby te prawdy były drukowane w Strażnicy.
Omawiane sprawy nie są opinją człowieka i żadnemu człowiekowi nie należy
dawać za to uznania. Bóg ma własny swój dobry sposób informowania i
pocieszania swego ludu. Podczas gdy ostatek nie potrzebuje być uczony
przez człowieka, jest to przywilejem wiernych karmić się w tym dniu na
smacznym pokarmie od Jehowy i Chrystusa Jezusa. Dla tej więc przyczyny
Jehowa przywodzi Pismo św. do zrozumienia i pozwala publikować o tem w
Strażnicy” (Strażnica, tom LVII, nr 11, 1 czerwca 1936, str. 171, par.
41).
[Informacja pomocnicza: Również i ta Strażnica jest do zdobycia w wyżej
wspomnianej Bibliotece Narodowej]
ardzo
podobne twierdzenie wypowiadała również wydana przez ŚJ broszura pt.
Faszyzm czy wolność (o jej wydaniu przez ŚJ patrz ich książkę pt.
Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, Brooklyn 1995, str.
85), która na str. 39 pisała o tym jak należy traktować to, co znajdujemy
w tejże broszurze:
„To, co tu
mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani ludzkim komentarzem Pisma Św.
Słowo Jehowy jest źródłem miarodajnym, a Jehowa jest też swym własnym
komentatorem. Pismo Św. nie może być słusznie komentowane przez
jakiegokolwiek człowieka”.
[Informacja pomocnicza: Broszurę tę można obejrzeć w oryginale w
Bibliotece Bobolanum na ul. Rakowieckiej w Warszawie. Jest ona tam
oznaczona sygnaturą B. II. 6886, nr inw. 6956].
Wyraźnie dano tu do zrozumienia, że to co czytamy na łamach publikacji
ŚJ jest niczym innym jak komentarzem samego Boga, nie człowieka.
Wszakże, „Pismo Św. nie może być słusznie komentowane przez jakiegokolwiek
człowieka” a „To, co tu mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani
ludzkim komentarzem Pisma Św.”
Zatem według powyższych cytatów to sam Bóg dokonuje komentarza na
łamach publikacji ŚJ.
dentycznie
pisał prezes ŚJ Rutherford w książce Bogactwo, gdzie twierdził, iż to sam
Bóg objawia kierownictwu ŚJ na ziemi (tzn. ostatkowi) pewne prawdy,
których owo kierownictwo jest jedynie przekazicielem, a nie
interpretatorem:
„Wskazuje to,
że ostatek przyznał, iż nie wiedział właściwej odpowiedzi i że nie jest
wykładaczem proroctwa ani nauczycielem. Ostatek uznaje Boga i Chrystusa
Jezusa za swoich nauczycieli” (Bogactwo, Brooklyn 1936, str. 279).
Jeszcze
ciekawszy tekst znajdujemy na innej stronie książki Bogactwo.
Rutherford pisał o książkach wydawanych przez ŚJ, że:
„Książki te
nie zawierają zdania człowieka, jeno pomogą Im odszukiwać słowa Pana”
(str. 310).
Rutherford
powielał tego typu twierdzenia w innych swych publikacjach z tego okresu,
w których pisał:
„Do
karmienia czyli pouczania swego ludu Pan użył wydawnictw Strażnicy. Na
to mamy mnóstwo dowodów. Za cudowne prawdy, które Pan objawił swemu
ludowi przez literaturę Strażnicy, nie należy się chwała żadnemu
człowiekowi. Pewna jest, iż wszyscy należący do klasy świątyni wierzą,
że Pan karmi swój lud przez te wydawnictwa. Czy więc nie powinniśmy na
naszych zebraniach, zamiast słuchać zdania jakiegoś człowieka, badać
cudownych rzeczy, które Pan zaleca naszej uwadze i o których nas poucza
przez swoje wybrane narzędzie?” (J. Rutherford, Odbudowa świata, Brooklyn
1934, str. 52).
„W obecnym czasie Bóg z łaski swej zaopatrzył nas w wiele literatury i
podręczników, ażeby zapoznać się z prawdą, jaką zawiera Jego słowo.
(...) To nie są prawdy człowiecze, lecz wszelka prawda pochodzi od
Jehowy Boga” (J. Rutherford, Uciemiężenie. Kiedy się skończy?, Brooklyn
1929, str. 57).
[Informacja pomocnicza: powyższa broszura Uciemiężenie, z jakiej
zacytowano przed chwilą, znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie,
pod sygnaturą I 1. 458. 089. Również wcześniej cytowana broszura Odbudowa
świata znajduje się we wspomnianej Bibliotece. Po raz kolejny zachęcamy do
sprawdzania podanych cytatów].
broszurze
Jego dzieła Rutherford pisał o swych interpretacjach, że „nie
chodzi tutaj o ludzkie poselstwo” (J. Rutherford, Jego dzieła, Brooklyn
1934, str. 45-46; por. też podobne stwierdzenie w: J. Rutherford, Czego ci
potrzeba?, Łódź 1932, str. 49).
Identycznie sugerowano w publikacjach ŚJ wydawanych po śmierci Rutherforda.
Książka pt. Niech Bóg będzie prawdziwy również uczyła, że
interpretacje Biblii jakie znajdujemy na łamach publikacji ŚJ nie są
„interpretacjami prywatnymi”, bowiem to sam Jehowa Bóg dokonuje tych
interpretacji na łamach publikacji ŚJ:
„Nie jest to
rezultat prywatnej, błędnej interpretacji Pisma świętego. Nie jest to też
przekręcanie przykazania Bożego. Wniosek, do jakiego doszli świadkowie
Jehowy, został im podyktowany przez Jehowę, który wszystkim oddanym Mu
ludziom objawia znaczenie swoich przykazań” (str. 161, par. 17).
Jak czytamy w
angielskim Roczniku Świadków Jehowy 1939:
„Powinniśmy się
spodziewać, że Pan będzie miał swoje sposoby na to, aby komunikować się ze
swym ludem na ziemi, i rzeczywiście pokazuje on nam wyraźnie, że
czasopismo zwane Strażnica służy mu do takiego właśnie celu” (1939
Yearbook of Jehovah’s Witnesses, str. 85).
Prezes
Rutherford wyjaśniał w jednej ze swych książek jaki sposób Jehowa
przekazuje informacje kierownictwu religijnemu ŚJ, zwanemu przez nich
„ostatkiem”:
„Bez wątpienia,
wpierw słyszą oni [tzn. aniołowie – dopisek JL] wskazówki, które Pan daje
ostatkowi a potem owi niewidzialni posłańcy przekazują te wskazówki
ostatkowi” (J. Rutherford, Vindication, tom III, str. 250).
riderick
Franz, czwarty z kolei prezes ŚJ nie odbiegł zbytnio od tych poglądów w
swym nauczaniu. Przed jednym z sądów oświadczył on o czasopiśmie
Strażnica, że Bóg Jehowa:
„jest
dzisiaj redaktorem tego czasopisma” (cytowane za protokołem sądowym,
którego reprodukcję zamieszczono w: Olin Moyle versus Watchtower Bible
and Tract Society, 1943, sekcja 2597).
Podobnie
Frederick Franz odpowiedział na pytanie sądu, gdy ten spytał go w 1940
roku o to kto jest odpowiedzialny za redakcję czasopisma Strażnica od
czasu, gdy w czasopiśmie tym po 1931 roku przestano zamieszczać nazwiska
poszczególnych redaktorów. Sąd spytał Franza:
„Kto stał się
redaktorem naczelnym kiedy tego zaprzestano?” [tzn. zamieszczania
nazwisk redaktorów – przyp. JL].
Odpowiedź Franza brzmiała:
„Jehowa Bóg”
Fotokopie protokołu sądowego z tym zeznaniem Franza zamieszczono w książce
Davida Reed’a pt. How to Rescue Your Loved One from the Watchtower (Grand
Rapids 1989, str. 126-127).
J uważają
też, że to sam Bóg jest odpowiedzialny za decyzje publikowane w ich
publikacjach. Oto jeden z przykładów również zaczerpnięty z ich
publikacji:
„W ogłoszeniu,
które przy końcu 2300 wieczorów i poranków ukazało się w angielskim
wydaniu czasopisma Strażnica z dnia 15 października 1932 r., Jehowa
oficjalnie podał do wiadomości za pośrednictwem swego widzialnego kanału
informacyjnego, że Jego świątynia, składająca się z namaszczonych
>>żywych kamieni<<, została oczyszczona i usprawiedliwiona” (Bądź wola
Twoja, Brooklyn 1964, str. 295).
Identycznie
pisała o wyżej wzmiankowanych porankach The Watchtower z 1 października
1959 roku (str. 602).
odobnie
nauczał też inny prezes ŚJ, prezes Knorr, który podczas swego przemówienia
do ŚJ w Kalkucie „Zachęcił wszystkich do korzystania z posiadanych
publikacji w języku bengalskim, gdyż jest to pożywienie dostarczone przez
Jehowę” (Strażnica, nr 6 z 1958 roku, str. 17).
Więcej wypowiedzi, w których Towarzystwo Strażnica twierdzi, że na łamach
publikacji ŚJ przemawia sam Jehowa można znaleźć w moim specjalnie temu
poświęconym tekście
Czy Strażnica jest kanałem łączności między Bogiem a ludźmi?
Zatem z jednej strony przywódcy religijni ŚJ twierdzą, że na łamach
publikacji Towarzystwa Strażnica nie znajdziemy poglądów, czy ludzkich
wykładni Biblii, bowiem to sam Jehowa dokonuje na łamach tych publikacji
swych boskich wykładni. Jednakże przy innej okazji Ciało kierownicze ŚJ
zaprzecza już zupełnie temu co pisało powyżej, negując fakt, że „nie
polega na mądrości ludzkiej”, i zaprzeczając temu, że poglądy publikowane
na łamach publikacji Towarzystwa Strażnica pochodzą od Boga. Tym razem
Towarzystwo Strażnica winą za swoje pomyłki doktrynalne obarcza .....
właśnie ułomny umysł ludzki!
rzejdźmy
teraz do tego typu twierdzeń. W jednym z wyjaśnień przywódcy religijni ŚJ
podają, że:
„Niewolnik nie jest natchniony przez Boga” i dlatego „Na skutek
ludzkiej ułomności nieraz może zdarzyć się, że zrozumie coś nieściśle a w
rezultacie potrzebne jest skorygowanie” (Strażnica, rok CII, nr 4,
str. 27).
Pisząc o niespełnionych zapowiedziach Strażnicy na rok 1914, 1925 i 1975
Przebudźcie się! z 8 lipca 1995 na stronie 9 tłumaczyło się znów ludzkimi
pomyłkami:
„Obietnicom
Bożym naprawdę można zaufać! To ludzie mają skłonność do popełniania
błędów” (por. też Świadkowie Jehowy głosiciele....., dz. cyt., str.
626; „Nie twierdzą, że klasa niewolnika jest nieomylna (...)”).
Wypowiedzi
takie zdarzały się na łamach publikacji ŚJ w ciągu całej historii ich
istnienia. Przebudźcie się!, nr 4 z 1993 roku na stronie 4 w przypisie
zbiera garść tego typu archiwalnych wypowiedzi z angielskich Strażnic.
Przyjrzyjmy się im:
„Nie chcemy też, żeby nasze publikacje były otaczane czcią albo uważane
za nieomylne” (15 grudnia 1896, str. 306).
„Nie znaczy to także, iż artykuły w Strażnicy są natchnione, nieomylne
i bezbłędne” (15 maja 1947, str. 157).
„Strażnica nie twierdzi, że zawiera natchnione wypowiedzi” (15 sierpnia
1950, str. 263).
„Bracia przygotowujący te publikacje nie są nieomylni. Ich artykuły
– w przeciwieństwie do pism apostoła Pawła i innych pisarzy Biblii – nie
są natchnione (...). I dlatego czasami, w miarę jak wzrastało zrozumienie,
zachodziła potrzeba korygowania pewnych poglądów” (15 lutego 1981, str.
19).
atem
wtedy, gdy w publikacjach ŚJ coś zawodzi, wtedy tłumaczą oni, że winny
jest umysł ludzki, ludzie, bowiem publikacje ŚJ są redagowane przez
zwykłych omylnych ludzi. Temu trudno zaprzeczyć. Taka wersja wyjaśnień z
pozoru jest przekonująca, niby wszystko tu gra. Jest jednak pewien „mały”
problem. Z tego co cytowałem wyżej wiemy bowiem również, że te same
Towarzystwo Strażnica ma zwyczaj twierdzić równie często coś odwrotnego na
łamach swych publikacji, pisząc bez ogródek i wystarczająco jasno, że
publikowane na łamach publikacji ŚJ wyjaśnienia nie są ludzkim
rozumowaniem, ale wykładnią samego Jehowy. Często są to publikacje z tego
samego okresu. Zróbmy pewne porównanie przy pomocy wyżej podawanych
cytatów:
Nasze publikacje prezentują poglądy Boże a nie poglądy omylnych ludzi:
„Strażnica
przyznaje prawdę jako należąca do Jehowy a nie do jakiegokolwiek
stworzenia. Nie jest ona narzędziem którejkolwiek jednostki na ziemi ani
grona ludzi, ani też nie jest wydawana według wymysłów ludzkich.
Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem”
(wypowiedź z 1932 roku).
„Książki te nie zawierają zdania człowieka, jeno pomogą Im odszukiwać
słowa Pana (wypowiedź z 1936 roku)”.
„To, co tu mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani ludzkim
komentarzem Pisma Św. Słowo Jehowy jest źródłem miarodajnym, a Jehowa jest
też swym własnym komentatorem. Pismo Św. nie może być słusznie komentowane
przez jakiegokolwiek człowieka” (wypowiedź z 1938 roku).
A teraz
zobaczmy co publikacje ŚJ podały zaledwie 7 lat później:
„Nie znaczy to
także, iż artykuły w Strażnicy są natchnione, nieomylne i bezbłędne”.
Podsumowanie
iektórzy
mogą zachodzić w głowę, jak to się dzieje, że Towarzystwo Strażnica może w
krótkim odstępie czasu zamieszczać tak sprzeczne i wykluczające się
nawzajem wypowiedzi tyczące się pochodzenia nauk w ich publikacjach. Nie
można bowiem publikować wyłącznie myśli Bożych, i nie publikować ich
zarazem, podobnie, jak nie można urodzić się murzynem i białym
jednocześnie. W tym momencie najłatwiej dojść do wniosku, że przywódcy
religijni ŚJ po prostu cierpieli jeden po drugim na schizofrenię.
Myślę jednak, że takie najprostsze wyjaśnienie byłoby w tym miejscu zbyt
pochopne. Sądzę bowiem, że zjawisko jakie omówiłem w niniejszym tekście
jest działaniem czysto celowym, dokonywanym z rozmysłem i premedytacją.
Towarzystwo Strażnica twierdząc bowiem z jednej strony, że ich publikacje
nie publikują poglądów ludzkich, tylko boskie, uzyskuje bezwzględną
kontrolę nad ŚJ. Kto bowiem może sprzeciwić się Bogu?
Z drugiej zaś strony, Towarzystwo Strażnica jest świadome swych pomyłek
i zarzutu jaki się z okazji tych pomyłek pojawia. Musi więc stworzyć pewną
podstawę apologetyczną dla ŚJ, jacy na taki zarzut natrafią. Wpaja im więc
wtedy, że publikacje ŚJ są publikowane przez omylnych ludzi a zatem ich
autorzy nie roszczą sobie prawa do nieomylności.
trzymywanie
obu powyższych jawnie sprzecznych ze sobą twierdzeń jest oczywiście
widoczne gołym okiem. Ale nie przez ŚJ, bowiem oni wierzą w dany od Boga
autorytet swych przywódców. Mechanizm ten działa na zasadzie dodatniego
sprzężenia zwrotnego i jest genialny. Nawet, gdy jakiś ŚJ dostrzeże, że
sprzeczne jest jednoczesne twierdzenie, iż publikuje się i nie publikuje
zarazem to co mówi Bóg, to nie znaczy, że ów ŚJ wyciągnie z tego zaraz
właściwe wnioski, należne swej obserwacji. Owe wnioski mogą być bowiem nie
inne jak tylko jednoznaczne w tym momencie, tzn.: Strażnica publikuje
sprzeczne wypowiedzi, manipuluje umysłami ludzi. Jednak ŚJ nie dopuści do
siebie takich wniosków, jest bowiem zablokowany w zakresie krytycznego
spojrzenia względem swych przywódców, co do których wierzy, że mówią od
Boga, zatem nie mogą mylić się, manipulować nim ani kłamać. ŚJ
będzie więc bezkrytycznie tkwił w potrzasku akceptowania sprzecznych ze
sobą twierdzeń, bez prowadzenia krytycznych analiz w tym momencie.
David Reed w swej wyżej cytowanej książce How to Rescue....., również
poświęcił nieco uwagi temu bardzo ciekawemu zjawisku, opierając się na
nieco innym choć podobnym do omawianego przez nas przykładzie. Zauważa on
bowiem (str. 55), że Towarzystwo Strażnica publikuje również wykluczające
się wzajemnie wypowiedzi odnośnie bycia prorokiem, raz twierdząc, że jest
prorokiem Boga, kiedy indziej zaprzeczając temu.
Reed określa to zjawisko mianem „double- think” (podwójne myślenie),
nawiązując przy tym do głośnej książki Orwella pt. 1984. Jak
wiadomo książki Orwella są współcześnie uważane za najgenialniejsze
literackie opisy systemów totalitarnych i wszelkich systemów
manipulujących ludzką świadomością. Reed odnosząc technikę „double think”
do wyżej omawianych technik stosowanych przez Towarzystwa Strażnica cytuje
zdanie z wspomnianej książki Orwella, jak ulał pasujące do naszej kwestii,
bowiem Orwell wspomina właśnie o propagandowych systemach manipulacji, z
pełną premedytacją wpajających ludziom z powodu określonych celów
wzajemnie wykluczające się twierdzenia. Reed konkluduje:
„Technika „doble-think” pozwala Świadkom Jehowy z całą siłą wierzyć
w to, że Towarzystwo Strażnica jest Bożym prorokiem, przy jednoczesnym
uzdalnianiu ich do twierdzenia, że nim nie jest, kiedy pojawi się zarzut
>>fałszywego prorokowania<<” (Reed, tamże).
Myślę, że powyższe słowa Davida Reeda stanowią trafną puentę dla
poruszonego w niniejszym tekście zagadnienia.
* JPG zaczerpnięto z ''Świadkowie
Jehowy - kim są? W co wierzą?. Podpis
ilustracji pochodzi od nas.
Jan Lewandowski;
czerwiec 2003