Strona główna / Historia Świadków Jehowy / Świadkowie Jehowy / Rozdział 2.

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Świadkowie Jehowy

Oprac. Centrum Informacji o Kultach Destrukcyjnych w Lublinie
tel. (081) 7437984

 


Rozdział 2.

Totalitarna struktura.

 

 

Totalitarna struktura władzy

 

daniem redakcji "Strażnicy": "Obowiązek zaspokajania naszych potrzeb duchowych spoczywa dziś przede wszystkim na <<niewolniku wiernym i rozumnym>>. Reprezentuje go Ciało Kierownicze, które prowadzi i koordynuje ogólnoświatową działalność głoszenia o Królestwie (...) Ponieważ to zadanie wyznaczył im Bóg, zasługują na pełną współpracę, podobnie jak ciało kierownicze w I wieku (...) Jehowa byłby niezadowolony, gdybyśmy nie okazywali posłuszeństwa i uległości chrześcijańskim nadzorcom. Przyczynialibyśmy im kłopotów, a sami sobie szkodzili pod względem duchowym (...) Wskazówki starszych musimy respektować nawet w drobnych sprawach" [20]. Frederick W. Franz, czwarty prezydent Świadków Jehowy, zgodnie z tym co podaje inna "Strażnica" (z 1993 roku), potwierdził boski autorytet organizacji: "Nasza organizacja ma charakter teokratyczny i działa w sposób teokratyczny, a więc jest kierowana przez Boga" [21].


owarzystwo Strażnicy posiada piramidalną strukturę władzy. Na samym szczycie stoi 12-osobowe kolegium, zwane już wcześniej Ciałem Kierowniczym (z siedzibą w nowojorskiej dzielnicy - Brooklinie), którym kieruje prezydent o dożywotniej władzy. Brooklińska centrala podzieliła świat na 15 stref i należące doń 93 oddziały. Oddział, obejmujący swym zasięgiem jeden lub kilka krajów dzieli się na szereg okręgów z których każdy zawiera 20 obwodów. Obwód z kolei dzieli się przeciętnie na 20 zborów (za każdy odpowiedzialny jest tzw. starszy zboru), najmniejszych jednostek administracyjnych, posiadających od kilku do 200 członków [22].
Ustalenia podjęte w trakcie cotygodniowych spotkań kolegium posiadają moc obowiązującą na wszystkich szczeblach organizacji. Raymond Franz, były członek Ciała Kierowniczego i bratanek Fredericka W. Franza, podał przykłady problemów, nad którymi debatowało kilkunastoosobowe gremium kierownicze (jeśli należały one do kategorii tzw. "problemowej korespondencji", dotyczącej pojedynczych Świadków Jehowy, w większości wypadków należało podjąć decyzję, czy dana osoba kwalifikuje się do wyłączenia [23], czy powinna być ukarana inaczej, czy też nie powinno się wobec niej podejmować żadnych kroków). Oto niektóre z nich: Czy ojciec kwalifikuje się na starszego zboru, gdy aprobuje decyzję córki o zdobyciu wyższego wykształcenia? Czy jest rzeczą właściwą posyłanie komuś żywności lub innej pomocy za pośrednictwem Czerwonego Krzyża [24]? Czy Świadkowie Jehowy w Boliwii mogą odpracowywać służbę wojskową na plantacjach bawełny? Dyskutowano szczegółowo również nad szeregiem problemów związanych z życiem seksualnym niektórych współmałżonków [25] oraz pracą zawodową szeregowych członków organizacji [26]. Zalecaną postawę wobec wszystkich postanowień Centrali w Brooklinie i w ogóle dyrektyw przełożonych doskonale wyraża cytat z jehowickiego "Poradnika dla teokratycznej służby kaznodziejskiej": "Niebezpieczeństwem, którego należy unikać, są prywatne spekulacje. Należy korzystać z publikacji Towarzystwa i na nich się opierać" [27].


yć może najtragiczniejszym w skutkach, posunięciem Ciała Kierowniczego (a właściwie trzeciego prezydenta Świadków Jehowy - Knorra) było wprowadzenie, na podstawie źle zrozumianego tekstu biblijnego [28], zakazu transfuzji krwi. Funkcjonuje on do dnia dzisiejszego i kosztował życie tysięcy ludzi.

 

 

Aspekt finansowy

 

o jakiś czas, na łamach "Strażnicy" ukazuje się szczegółowe opracowanie na temat: "Jak niektórzy wspierają dzieło Królestwa?" [29]. Świadkowie Jehowy dowiadują się stamtąd w miarę systematycznie co mogą przekazać swojej organizacji: datki na ogólnoświatową działalność, dary ("można też przekazać biżuterię lub inne wartościowe przedmioty" [30]), darowizna uwarunkowana (z zastrzeżeniem "prawa dożywotniego korzystania z pieniędzy w razie potrzeby" [31]), ubezpieczenia ("Ofiarodawca może upoważnić Towarzystwo Strażnica do odbioru sumy ubezpieczenia na życie albo do otrzymywania jego emerytury lub renty" [32]), rachunki bankowe, papiery wartościowe, nieruchomości (można "zastrzec sobie jej dożywotnie użytkowanie" [33]), testamenty i powiernictwa. Szczególnie niepokojące wydają się być propozycje przekazania na Towarzystwo ubezpieczenia na życie, emerytury, renty oraz własnego domu. W ciągu jednej chwili (np. w stanie kryzysu lub pod wpływem presji współwyznawców) można stać się pozbawionym środków do życia lub dachu nad głową. Można też szybko "zabezpieczyć" mieszkanie przed rodziną, która nie chce pójść za Jehową.


yjątkowa zapobiegliwość Towarzystwa w staraniu się o fundusze nie powinna wydawać się aż tak niezrozumiała, z uwagi na jego status prawny. Otóż "Watch Tower Bible and Tract Society of Pensylvania" [34], pomimo wpisu do rejestru związków wyznaniowych w wielu krajach, faktycznie jest zarejestrowaną spółką akcyjną, w której obecnie ma swój udział około 400-tu akcjonariuszy [35]. W Polsce Towarzystwo Strażnicy w dniu 24 października 1985 roku zostało zarejestrowane w Sądzie Rejonowym Gospodarczym w Warszawie jako spółka z o. o. Z dokumentów tam się znajdujących nie wynika, żeby spółka została rozwiązana, pomimo, że od 1989 roku Świadkowie zarejestrowali się jako wyznanie religijne.


owarzystwo Strażnicy funkcjonuje jako ogromne, bardzo sprawnie zorganizowane, wydawnictwo [36]. Wyznawcy (obecnie jest ich na świecie około 5-ciu milionów!) po pierwsze, są stałymi klientami, kupującymi z niewielkim rabatem, wydane przez organizację, książki i czasopisma [37], a po drugie - ich dystrybutorami, pracującymi nieodpłatnie [38]. Dane z rocznika statystycznego Świadków Jehowy z roku 1979 potwierdzają niezwykłe zaangażowanie "szarych" wyznawców: w 1968 roku rozprowadzili oni 74 474 864 książek; w 1978 roku - aż 70 576 240 egzemplarzy Biblii i książek oraz 422 289 935 egzemplarzy czasopisma "Strażnica" i "Przebudźcie się" [39].
Presja psychiczna wobec wyznawców, który niedostatecznie poświęcają się sprzedaży* literatury, musi być w tym środowisku niemała, skoro zwykle uważa się takie osoby "chore duchowo" [40]. Gunter Pape, były aktywny członek Świadków Jehowy wspomina: "(...) w <<Sali Królestwa>> wisi specjalna tabliczka, na której umieszcza się co miesiąc dane dotyczące liczby godzin służby, odwiedzin w domach, studium Biblii oraz kolportażu literatury. Oblicza się też przeciętną osiągnięć poszczególnych członków zboru. Każdy może sam sprawdzić, czy jego wkład pracy odpowiada przeciętnej ogólnej, a więc czy może uchodzić za dobrego, czy raczej za opieszałego głosiciela. O służbie każdego kaznodziei informuje specjalnie prowadzona kartoteka, pozwalająca w każdej chwili skontrolować jego działanie" [41].


* obecnie nie sprzedaje się literatury (nie ma oficjalnego cennika). Informuje się jednak ludzi, że dzieło głoszenia jest wspierane dobrowolnymi datkami, a oprócz tego stale zwraca się uwagę głosicielom na koszty i delikatnie, aczkolwiek  jasno, obliguje się ich do odpowiednich datków, także za literaturę - dod.: Brooklyn Spółka B.O.


Przypisy:

[20] B.a., Bądźcie posłuszni tym, którzy przewodzą, Strażnica 18 (15 IX 1989), s. 21-25; podkreślenia autora.
[21] B.a., Wzmożona działalność podczas obecności Chrystusa, Strażnica 9 (1 V 1993), s. 18.
[22] W. Hanc, T. Lenkiewicz, Świadkowie Jehowy. Apostołowie czy intruzi?, Włocławek 1990, s. 12.
[23] Wykluczenie ze społeczności jehowickiej stanowi najcięższy wymiar kary, która dla mocno zaangażowanego wyznawcy jest katastrofą, pozbawieniem go nie tylko możliwości zbawienia ale odizolowaniem od dotychczasowego środowiska, poza którym życie wydaje się być niemożliwe .
[24] Zasadniczy problem polegał tu na tym, że krzyż jest symbolem religijnym, co mogłoby prowadzić do uznania organizacji Czerwonego Krzyża za instytucję współ-religijną.
[25] Np. wykluczono ze zboru pewne małżeństwo, u którego w sypialni pewien Świadek Jehowy odnalazł literaturę pornograficzną, dotyczącą innych niż tzw. "klasyczne" praktyki seksualne. Przesłuchanie i śledztwo przeprowadzone przez lokalnych starszych potwierdziło, że "para małżeńska utrzymywała stosunki seksualne odbiegające w swej formie od <<klasycznych>>, dopuszczalnych w ramach moralności Świadków Jehowy" (por. KS, s.47).
[26] Np. kierowcy ciężarówki dostawczej, pracującemu w przedsiębiorstwie "Coca-Cola" i zaopatrującemu min. bazę wojskową zostało przedstawione ultimatum: albo zrezygnuje z pracy albo zostanie wykluczony z Towarzystwa (por. Tamże, s. 98).
[27] Poradnik dla teokratycznej służby kaznodziejskiej, W.T.B.T.S., Brooklyn N.Y. 1990, s. 111. Cyt. za: J. Piegza, Świadkowie Jehowy. Geneza i struktura kontestacji religijnej, Kraków 1995, s. 135.
[28] Chodzi tu o "zakaz spożywania krwi" (zob. Dz. 15,29 oraz Dz. 21,25). Godzien uwagi jest fakt, że poprzednik Knorra - Rutherford, zachwalał dobrodziejstwa transfuzji krwi; zob. ŚJphw, s. 69.
[29] Zob. np. B.a., Jak niektórzy wspierają dzieło Królestwa?, Strażnica 23 (1 XII 1995), s. 30-31.
[30] Tamże.
[31] Tamże.
[32] Tamże.
[33] Tamże.
[34] tj. Strażnica-Towarzystwo Biblijne i Traktatowe prawnie zarejestrowane w Pensylwanii.
[35] To oni decydują o wyborze kolejnych prezesów (prezydentów) Świadków Jehowy. Np. Rutherford został wybrany na prezesa 150 tysiącami głosów, z których każdy można było wykupić za 10 dolarów (tyle wówczas kosztowała jedna akcja). Jest to typowy przykład rozwiązania problemu zarządzania przedsiębiorstwem handlowym. (Zob. ŚJphw, s. 46-47; C. Podolski, dz. cyt., s. 123-124).
[36] "Oto wypowiedź O. Damboriena: <<Każdy kraj, w którym znajdują się świadkowie Jehowy, ma swoje wydawnictwo, archiwum, komputer i amerykańskiego kierownika... W samym Brooklynie zatrudniają 1600 osób wyspecjalizowanego personelu pracującego odpłatnie bądź społecznie>>" (O. D. Santagada i in., dz. cyt., s. 89)
[37] Co miesiąc składają oni pisemne relacje min, z ilości rozprowadzonej literatury.
[38] C. Podolski, dz. cyt., s. 123-124
[39] O. D. Santagada, dz. cyt., s. 89.
[40] Zob. TSK, s. 167.
[41] BŚJ, s.61-62.


WSTECZ

DALEJ