Świadkowie
Jehowy
Oprac. Centrum Informacji o
Kultach Destrukcyjnych w Lublinie
tel. (081) 7437984
Rozdział 5.
Nieuczciwa rekrutacja.
Rekrutacja - posługiwanie się
oszustwem
yły
Świadek Jehowy, Gunther Pape, wspomina okres, w którym prowadził
szkolenie dla niższych rangą głosicieli: "Opieram się na <<Służbie
Królestwu>> - piśmie, które wyznacza w całości nasze programy szkoleniowe
(...) Jak można skłonić ludzi do słuchania? Posłuż się następującymi
tematami: <<Przyszliśmy porozmawiać o jedności religijnej. Cały świat
komunistyczny łączy się przeciwko religii. Tymczasem w obozie religii nie
ma jedności...>> (...) Albo: <<Jesteśmy tutaj, bo dla ludzi mieszkających
w jednym mieście dobrze jest dowiedzieć się czegoś o religii drugich. To
przyczyni się na pewno do wzajemnego zrozumienia i rozszerzy naszą
wiedzę>> (...) Oczywiście wcale nas nie interesuje poznanie religii
drugich ani nie chodzi nam o wzajemne zrozumienie. Przytoczone wyżej
tematy mają tylko wzbudzić zainteresowanie naszym własnym orędziem. Innymi
słowy: musimy ukryć przed słuchaczami prawdziwy powód naszej wizyty - to
mianowicie, że chcemy z nich zrobić Świadków Jehowy" [95].
Matka nastolatki u progu dorosłego życia, nie mogąc pogodzić się ze utratą
dziecka, ogłosiła "do publicznej wiadomości": "(...) uwiedli oni naszą
17-letnią córkę, która uczęszczała na ich zebrania, a nas okłamywała,
tając przed nami całą rzeczywistość. Świadkowie Jehowy zorganizowali jej
ucieczkę z domu, meldując ją u siebie czasowo. Nadzorca zboru, do którego
córka przystała - R. M., powołał się na słowa Pisma Świętego i kłamał,
stawiając nam zarzuty, że <<dziecko było bite, maltretowane, a nawet
torturowane i dlatego uciekło z domu>>. Jest to wielkie kłamstwo, bo my
naszej córki nigdy nie uderzyliśmy" [96].
Rekrutacja -
prowokowanie do odwzajemnienia się
yli
wyznawcy Towarzystwa Strażnicy bardzo pozytywnie wspominają swój pierwszy
kontakt z członkami organizacji: "Osoby, które należały do grupy były
bardzo miłe, zawsze starały się pomóc, służyły pomocą" [97], "Bardzo
mili, uśmiechnięci ludzie" [98], "Na pierwszy rzut oka byli oni
mili i sympatyczni (...) Proponowali czytanie Pisma Świętego, a to mnie
bardzo pociągało, poza tym ta ich uprzejmość i nie zrażanie się
trudnościami z mojej strony (...)" [99]. W. J. Schnell, który -
jak sam napisał - spędził "trzydzieści lat w niewoli <<Strażnicy>>" [100],
opowiedział, w jaki sposób głosiciele i pionierzy zdobywali klientów i
nowych wyznawców: "Mówiliśmy po prostu gospodarzom, że przychodzimy
odegrać im <<za darmo>> z fonografu program, który radio nie chciało nadać
dla słuchaczy. To otwierało nam wiele drzwi dla przemówień Judge
Rutherforda. Kilka minut posłuchano przemówienia, następnie podyskutowano
trochę na temat przemówienia, potem ofiarowano zakup książek na ten temat.
Pierwsze wrażenie, ofiarowania słuchowiska <<za darmo>> było zwyczajnym
podstępem, który momentalnie podwyższał sprzedaż książek <<Strażnicy>> i
drukowanych egzemplarzy słuchanych przemówień" [101].
Rekrutacja - zdobywanie i wykorzystywanie osobistych informacji
wiadkowie
Jehowy, podobnie jak zawodowi akwizytorzy potrafią docierać wprost do
bolesnych lub fascynujących tematów dla osoby, którą "nachodzą". Jeden z
byłych członków Towarzystwa Strażnicy, w trakcie wywiadu, stwierdził, że
rekrutujących szczególnie interesowała kwestia jego nieudanego pożycia
małżeńskiego. Inna ex-wyznawczyni podała, że Świadków bardzo zajmowały jej
zainteresowania, a głównie "pociąg do religioznawstwa" [102].
unther
Pape prowadząc szkolenie dla głosicieli, zachęcał do szybkiego
orientowania się w sferze poglądów i potrzeb odwiedzanych osób: "Każdy
z posługujących, któremu powierzono jakiś obszar, powinien rozeznać się w
mieszkańcach tego terenu, poznać ich spojrzenie na religię i życie"
[103]. Uczył również, jak zachęcać ludzi do ujawniania osobistych poglądów
i dostarczania w ten sposób potrzebnych informacji: "Rozmawiając z
ludźmi, musimy okazać im zainteresowanie przez to, że dowiadujemy się, co
sądzą o różnych sprawach i okazujemy respekt dla ich stanowiska. Próbując
wniknąć w wątpliwości naszych rozmówców i odpowiedzieć na pytania,
okazujemy że rzeczywiście pragniemy im pomóc. Skoro dostrzeżemy w ich
wypowiedziach, że mają wątpliwości w odniesieniu do swojej religii,
otwiera się dla nas punkt wyjścia do rozbudzenia ich zainteresowania
orędziem Jehowy" [104]. Gunther podkreślał, jak dużą rolę odgrywa
zasób odpowiednich tematów do rozmowy. W zależności od sytuacji i potrzeb
osoby, z która prowadzi się dialog, można wykorzystać taki wątek
tematyczny, który najpełniej spełni oczekiwania rozmówcy. Były specjalista
od rekrutacji "nowych" Świadków, udzielał więc następujących wskazówek: "Mężczyzn
interesują artykuły z dziedziny polityki, handlu, wydarzenia na świecie,
nauka i natura. Kobietę interesują takie tematy, jak gospodarstwo domowe,
moda, sprawy kobiece, przyroda. W czasopiśmie <<Przebudźcie się!>> ukazuje
się wiele rzeczy interesujących dzieci szkolne: wydarzenia dnia, zjawiska
przyrodnicze, zabarwione lokalnym kolorytem artykuły o obcych krajach,
tematy naukowe; wszystko to może być pomocne dzieciom w pracy szkolnej i
przy odrabianiu zadań. W <<Strażnicy>> jest wiele krótkich, treściwych
artykułów (...) Wyszukaj takie artykuły i zapoznaj się z ich treścią przed
rozpoczęciem służby" [105].
Rekrutacja -
presja w kierunku szybkiego zaangażowania się
chnell do
swojego "Wyznania nawróconego Świadka Jehowy" dołączył pierwotną wersję
siedmiostopniowego programu "przekształcania normalnego człowieka w tzw.
<<głosiciela Królestwa>>" [106].
Pierwszy
stopień programu "polegał na włożeniu człowiekowi do ręki książki.
Każdy sposób osiągnięcia tego celu był dobry (...)
Drugim
stopniem było uzyskanie zgody na powtórzenie odwiedzin. Jego celem
było zachęcenie nabywcy książki do jej przeczytania. W czasie powtórnej
wizyty kładziono już większy nacisk na kupowanie książek. Używano
nadzwyczajnych środków dla zaostrzenia apetytów na literaturę (...)
Stopień
trzeci (...) Polegał on na uzyskaniu zgody na regularne, cotygodniowe
studiowanie książek razem z wyznaczonym do tego głosicielem (...) Po kilku
wizytach z programu trzeciego stopnia, obiekt był nakłaniany do uczynienia
czwartego kroku.
Tym czwartym
stopniem był udział w grupowym studiowaniu książek (...)
Piątym
stopniem było wprowadzenie człowieka dobrej woli w szerszy zakres nauk
<<Strażnicy>> (...) Szóstym stopniem było (...) specjalne szkolenie
do głoszenia innym prawd <<Strażnicy>> (...)
Siódmy
stopień był przypieczętowaniem całej <<pracy>> wtajemniczenia przez
przyjęcie chrztu" [107].
wiadkom
Jehowy zależy na każdej formie "współpracy", choćby miała to być wymuszona
zgoda na powtórne odwiedziny. Wiedzą bowiem, że po drugim spotkaniu
łatwiej im będzie przeforsować trzecią wizytę i następne, podczas których
ogromnie wzrośnie szansa na przeprowadzenie właściwej indoktrynacji, tj.
regularnego "studium biblijnego" na podstawie "Strażnicy" (z reguły
"studium" trwa do sześciu miesięcy). W nakłanianiu do kolejnych wizyt,
przydają się umiejętności przeprowadzania rozmów, zdobywane podczas
piątkowych spotkań tzw. "Służby Królestwa". Były wyznawca i rzecznik
prasowy Świadków Jehowy zrelacjonował, iż głosiciele odgrywają "scenki" -
"(...) jedni grają katolików, inni starają się nawiązać i podtrzymać
rozmowę. Reszta członków obserwuje i uczy się. Do tego celu posługują się
swą wewnętrzną książeczką <<Prowadzenie rozmów na podstawie Pism>> (...)
Jest tam zawartych kilkaset propozycji rozpoczęcia rozmowy i jej
podtrzymania" [108].
Przypisy:
[95] BŚJ, s.
56-57.
[96] B. Brzóska, list do redakcji "Effathy" (wydrukowany w nr 1 z 1993).
Cyt. za: G. Fels, Świadkowie Jehowy bez retuszu, Niepokalanów 1996, s.
136.
[97] Archiwum CIKD.
[98] Tamże.
[99] Trzydzieści dwa lata w niewoli "Strażnicy", "Effatha" 5-6
(27-28)/1994, s. 116.
[100] W. J. Schnell, Trzydzieści lat w niewoli "Strażnicy", s. 1.
[101] Tamże, s. 62.
[102] Archiwum CIKD.
[103] BŚJ, s. 60.
[104] Tamże.
[105] Tamże, s.58.
[106] Schnell, dz. cyt., s. 63.
[107] Tamże, s. 63-69.
[108] Nie dajcie się oszukać, Prawda o Świadkach Jehowy, Radzyń Podlaski
1997, s. 15.
WSTECZ
DALEJ