Dwojakie normy

From BrooklynQuotes

The Watchtower z 15 listopada 1964, s.680-682 (Strażnica nr11 z 1966, s.22-24)
Izraelitom powiedziano: „Nie będziecie jeść żadnej zdechliny; przychodniowi, który jest w bramach twoich, dasz to, a jeść to będzie, albo sprzedasz cudzoziemcowi; boś ty lud święty Panu [Jehowie, NW], Bogu twemu.” (5 Mojż. 14:21) A zatem pozostaje kwestią sumienia, czy chrześcijanin pracujący w składzie będzie się zajmował wyrobami z krwią, takimi jak kaszanka, sprzedając ją osobom świeckim, które chcą za nią płacić. Sprawą osobistą jest też decyzja innego chrześcijanina, który musi rozstrzygnąć, czy będzie w sklepie chemicznym sprzedawał ludziom ze świata produkty zawierające krew albo czy ma na żądanie światowego pracodawcy rozsiewać na jego polu nawóz z zawartością krwi. Oczywiście chrześcijanin nie postąpiłby słusznie, gdyby zachęcał kogoś do wybrania raczej wyrobów zawierających krew niż wolnych od niej, i nie może bronić żadnego z niewłaściwych sposobów ubycia krwi. Co uczynić, gdy chodzi o postępowanie z takimi produktami, to musimy jednak pozostawić jako osobistą sprawę sumieniu każdego poszczególnego chrześcijanina. (…) Chrześcijanie zatrudnieni w lecznictwie są osobiście odpowiedzialni za decyzje dotyczące ich pracy. Muszą ponosić konsekwencje swoich postanowień, zgodnie z zasadą wyrażoną w liście do Galatów 6:5. Niektórzy lekarze będący świadkami Jehowy dokonują transfuzji krwi osobom światowym na ich życzenie. Jednak nie robią tego u oddanych Bogu świadków Jehowy. Zgodnie ze słowami 5 Mojżeszowej 14:21 dawanie krwi ludziom ze świata, na ich żądanie pozostawione jest sumieniu chrześcijańskiego lekarza. Sytuacja jest podobna do tej w jakiej znajduje się chrześcijański rzeźnik lub sprzedawca, który musi zadecydować, czy może z czystym sumieniem sprzedawać wędliny z krwią osobom światowym.


The Watchtower z 15 sierpnia 1967, s.511 (Strażnica nr15 z 1969, s.14)
Czy chrześcijanin jest zobowiązany poddać się transfuzji krwi po prostu dlatego, że tak zasądził sąd? — M. C.


Prawdziwy chrześcijanin kieruje się w życiu prawami Bożymi, przestrzegając też wszystkich ustaw ludzkich, które nie są sprzeczne z nakazami Boga. (Marka 12:17) Dla chrześcijan interesujące jest między innymi następujące prawo, dane przez Boga starożytnemu Izraelowi: "Bądź stanowczo zdecydowany nie jeść krwi, ponieważ krew to dusza, a tobie nie wolno jeść duszy z mięsem." (5 Mojż. 12:23, NW) Bóg więc oczekiwał od Izraelitów, że będą "stanowczo zdecydowani nie jeść krwi”, nawet w wypadku, gdyby ich ktoś zmuszał do jej spożywania. — Zobacz również 1 Mojżeszową 9:4; 3 Mojżeszową 17:11, 12, 14.

Czy sprawa ta uległa jakiejkolwiek zmianie w odniesieniu do dzisiejszych wielbicieli Jehowy? Nie, ponieważ prawo Boże o krwi nadal tak samo ich obowiązuje, co potwierdzają Chrześcijańskie Pisma Greckie: "Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych: Wstrzymywać się od mięsa ofiarowanego bałwanom, od krwi, od tego, co zadławione, i od nierządu." (Dzieje 15:28, 29, 25) Warto zauważyć, że ów zakaz używania krwi do odżywiania organizmu ludzkiego łączy się tu ściśle z zakazem pewnych praktyk, które właściwie sprowadzają się do bałwochwalstwa. A czy dopuściłbyś się czynu bałwochwalczego, gdyby ci go nakazał sąd? Gdyby sędzia zarządził bicie pokłonów przed jakimś bożkiem, czy byś się na to zgodził? Czy przeciwnie, byłbyś stanowczo zdecydowany stawiać prawo Boże na pierwszym miejscu, słuchając jako władcy raczej Boga, niż ludzi? (Dzieje 5:29) Pierwsi chrześcijanie uchylali się od dopełnienia aktów bałwochwalczych, jakich od nich żądano, nawet gdy to dla nich oznaczało śmierć na arenie rzymskiej.

A zatem oddani Bogu chrześcijanie doby obecnej muszą być tak samo stanowczo zdecydowani okazać posłuszeństwo Bogu, jak niegdyś wierni Izraelici, i pierwsi chrześcijanie. Tymczasem dało się zauważyć, że w niektórych wypadkach, kiedy sądy nakazały transfuzję krwi, podsądni podający się za chrześcijan najwyraźniej nie przejawiali takiego stanowczego zdecydowania. Byli i tacy, którzy wręcz dawali sądowi do zrozumienia, że wprawdzie nie pochwalają transfuzji krwi, lecz gdyby się sąd ją zarządził, nie będą się jej zastosowaniu sprzeciwiać. Na pewnej rozprawie sędzia, usłyszawszy tego rodzaju oświadczenie, bezzwłocznie nakazał transfuzje krwi, przy czym dobitnie zaznaczył, że poddany pozwala się domyślać, iż dopóki on sam nie pochwala transfuzji, jest wszystko w porządku i sumienie jego pozostaje czyste. Ala czy w takim wypadku naprawdę wszystko jest w porządku w o czach Bożych? Czy tak wygląda 'stanowcze zdecydowanie', aby dotrzymać posłuszeństwa, prawu Bożemu co do krwi?

Prawdą jest, że skoro sąd nakazuje transfuzję krwi, to bierze na siebie odpowiedzialność za następstwa; jeśli jednak chrześcijanin oświadcza sędziemu, iż wprawdzie nie zgodziłby się dobrowolnie na transfuzję krwi, ale nie będzie się sprzeciwiał jej zastosowaniu, gdy sąd tak zarządzi, — to ów chrześcijanin w istocie rzeczy współdziała z sądem w łamaniu prawa Bożego. Czyżby dopuszczał się tego rozmyślnie? Jeżeli chrześcijanin jest stanowczo zdecydowany okazać posłuszeństwo prawu Bożemu odnośnie do krwi, to po prostu trudno wytłumaczyć, jak mógł w podobnej sytuacji zachować się tak biernie. Chrześcijanin musi sam zadecydować, jak dalece będzie się przeciwstawiał dokonaniu transfuzji krwi u niego samego lub osoby od niego zależnej, a do zboru należy zbadanie danej sprawy.

Chrześcijanin stanowczo zdecydowany posłuchać Boga zazwyczaj zdąży przedsięwziąć pewne kroki przygotowawcze, które zapobiegną jakimkolwiek próbom zmuszania go do przyjęcia transfuzji krwi. Co może tu wchodzi w grę? Na przykład omówienie kwestii krwi ze swym lekarzem przed zarejestrowaniem się w szpitalu w charakterze pacjenta. Pamiętamy o tym, że często lekarz taki uznaje z czasem za konieczne skorzystanie z pomocy anestezjologa i chirurga. Można również przygotować i podpisać oświadczenie zawierające żądanie, aby nie stosowano transfuzji krwi, co zarazem uwalenia szpital od wszelkiej odpowiedzialności za niedokonanie takiej transfuzji. Ale nie koniec na tym.

Przy przyjmowaniu do szpitala chory zwykle proszony jest o podpisanie drukowanego oświadczenia uprawniającego szpital do zastosowania "każdego zabiegu leczniczego bądź operacyjnego, jaki będzie uznamy za niezbędny lub pożądany". Podpisanie takiego oświadczenia oznacza, że pacjent zgadza się na wszystko. Skoro nie zostanie wniesione zastrzeżenie co do transfuzji krwi, wówczas takie wyrażenie ogólnej zgody na 'każdy zabieg, jaki będzie uznamy za niezbędny', może oczywiście być rozciągnięte również na transfuzję krwi. Pracownicy administracji szpitalnej bywają zdania, że wnoszenie jakichkolwiek zastrzeżeń jest rzeczą zbędną; pogląd taki jest jednak nieuzasadniony.

W dobie obecnej, gdy świat w ogólności ignoruje prawo Boże zabraniające posługiwania się krwią jakiegokolwiek innego stworzenia, wszyscy ci, którzy pragną się podobać Bogu, muszą, być tym bardziej czujni i nieugięcie obstawać przy tym, co jest słuszne.