Transfuzje krwi
From BrooklynQuotes
| Zion’s Watch Tower, 15 listopada 1892, s. 1473 reprinty |
| Zasugerował on [Jakub] zatem, żeby po prostu napisać im, aby wstrzymywali się od nieczystości bałwanów (werset 29), i od rzeczy uduszonych, i od krwi – gdyż spożywając te rzeczy mogli stać się kamieniami potknięcia dla swoich żydowskich braci (zobacz 1 Kor. 8:4-13) – i od rozpusty.
|
| Nowy Dzień nr 3, 1936 r. s. 48; Krew zmarłego ratuje życie umierającym |
| Transfuzja krwi jest dzisiaj już w codziennym użyciu i przy stosowaniu jej nie ma obawy wypadków, których przyczyny przez długi czas nie można było odkryć (...) Wielu ludzi mogłoby czuć pewną instynktowną odrazę do takiej operacji w swoim rodzaju makabrycznej. Ale kiedy się nad tym spokojnie zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że jest to wynalazek mogący oddać ludzkości wielkie usługi. Krew jednego zmarłego może ratować życie kilkunastu umierającym. Ten jedynie wzgląd powinien już przekonać wszystkich do tego rodzaju operacji, która w istocie swojej nie ma nic zdrożnego.
|
| Yearbook – 1975 (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych – Stany Zjednoczone Ameryki, s.107,108) |
| Świadkowie Jehowy nie są domokrążnymi handlarzami Słowa Bożego (2 Kor. 2:17). Szczerze bronią Biblii i sami w nią wierzą. Dlatego też mocno trzymają się prawa Bożego co do krwi. Na całym świecie stali się znani z lojalnego stosowania się do Boskiego polecenia zakazującego spożywania krwi oraz wprowadzania jej do organizmu w celu podtrzymania sił życiowych (Dzieje 15:28, 29). Nawet gdy życie wydaje się zagrożone, chrześcijanie niejako powtarzają: „Czy żyjemy, czy tez umieramy, należymy do Jehowy” (Rzym. 14:7, 8, NW).
Na świętość krwi zwrócono uwagę w angielskim wydaniu Strażnicy z 15 grudnia 1927 roku. W artykule „Przyczyna pomsty Bożej” powiedziano między innymi: „Bóg rzekł Noemu, że każde żywe stworzenie będzie dla niego pokarmem, lecz że nie wolno mu spożywać krwi, ponieważ we krwi jest życie”. Szereg lat później Strażnica (z 1 grudnia 1944 roku, wyd. ang.) podała: „Nie tylko jako potomkom Noego, ale teraz również jako osobom podlegającym prawu Bożemu nadanemu Izraelowi (...) przybyszom nie wolno było jeść ani pić krwi, czy to doustnie, czy w formie transfuzji (1 Mojż. 9:4; 3 Mojż. 17:10-14)”. W następnych latach sprawę postawiono jeszcze jaśniej. Strażnica angielska z 1 lipca 1945 roku objaśniała chrześcijański pogląd na krew. Napisano tam między innymi, że chociaż transfuzje krwi stosowano już w starożytnym Egipcie, to pierwszym wypadkiem odnotowanym w kronikach były daremne próby uratowania życia papieżowi Innocentemu VIII w roku 1492, kosztujące życie 3 młodzieńców. Co ważniejsze, w tym numerze Strażnicy wykazano, że dane Noemu prawo Boże co do krwi obowiązuje cały rodzaj ludzki i że chrześcijanie muszą wstrzymywać się od krwi (Dzieje 15:28, 29). W podsumowaniu powiedziano: „Skoro więc rozumiemy, że Najwyższy i Najświętszy Bóg dał jasne rozporządzenie co do krwi, zgodne z Jego wiecznotrwałym przymierzem zawartym z Noem i wszystkimi jego potomkami, i skoro wiemy, iż jedyny sposób użycia krwi, jaki zatwierdził On w celu udzielenia ludzkości życia, to wykorzystanie jej do przebłagania za grzech, a także skoro jesteśmy świadomi, że miało się to odbywać na Jego świętym ołtarzu lub przed Jego tronem łaski, a nie przez wprowadzanie tej krwi bezpośrednio do organizmu człowieka, to wszystkim chwalcom Jehowy, którzy dążą do życia wiecznego w nowym świecie sprawiedliwości przystoi uszanować świętość krwi i podporządkować się sprawiedliwym zarządzeniom Bożym dotyczącym tej żywotnej kwestii”. Wyraźnie przedstawiono więc chrześcijańskie stanowisko w sprawie transfuzji krwi. Dla Samuela Muscariello obstawanie przy takim poglądzie oznaczało próbę prawości. Blosco Muscariello opowiada: „Wkrótce po wyjściu z więzienia [gdzie przebywał za chrześcijańską neutralność] mój młodszy brat Samuel nabawił się jakiegoś schorzenia gardła, wywołanego przez paciorkowce, które doprowadziło do zatrucia mocznicowego. Lekarze zalecili operację — oczywiście z transfuzją. Dawali mu najwyżej dwa lata życia, gdyby się nie poddał operacji ani nie przyjął krwi. Samuel po prostu wyszedł. Był rok 1947. (...) Oprócz wyjaśnień ze Strażnic? [które szczególnie zapamiętali] dźwięczały nam w uszach słowa brata Sullivana, odwiedzającego braci w więzieniu (...) ‚przyjmowanie krwi jest niewłaściwe’. Dokładnie dwa lata później umierającego Sama zabrano do szpitala. Pod naciskiem podszedłem do jego łóżka i powiedziałem: ‚Sam, chcą ci dać krew’. Na wpół przytomny próbował wyjść z łóżka [żeby uniknąć otrzymania krwi, której mu i tak nie podano] (...) chociaż nasza rodzina była zasmucona [jego śmiercią], czuliśmy się pokrzepieni tym, że Samuel aż do końca zachował jasność myśli i wytrwał w prawości wobec Jehowy”. Na początku lat pięćdziesiątych odmowa przyjmowania transfuzji przez Świadków Jehowy stała się głośna. Dnia 18 kwietnia 1951 roku władze stanowe wniosły do sądu w Chicago sprawę o odebranie praw rodzicielskich, aby lekarze mogli podać dziecku krew. Cheryl Labrenz miała za sobą zaledwie sześć dni życia, gdy podobno wykryto u niej rzadką chorobę, polegającą na zaniku krwinek czerwonych. Według opinii lekarzy tylko transfuzja mogła uchronić ją przed śmiercią. Jej rodzice, Darrell i Rhoda Labrenz, będący chrześcijańskimi Świadkami Jehowy, słusznie nie zgodzili się na przetoczenie krwi, uważając je za pogwałcenie prawa Bożego. Troszczyli się o wiecznotrwałe dobro swego dziecka, ponieważ życia wiecznego mogą się spodziewać jedynie ci, którzy przestrzegają praw Bożych. Wbrew protestom rodziców sąd nakazał podać Cheryl krew. Sprawa Labrenzów to jedynie początkowy rozdział bardzo długiej historii. Już od przeszło dwudziestu łat świadkowie Jehowy zwracają na siebie powszechną uwagę, ponieważ szanują prawo Boże co do krwi. Marie M. Greetham dobrze pamięta, co spotkało jej brata, Dana Morgana. Był śmiertelnie chory na raka, lecz trzykrotnie wypisywano go ze szpitala dla weteranów w Nowym Jorku, ponieważ stanowczo nie wyrażał zgody na transfuzję. Kiedy przyszedł do szpitala po raz czwarty, dalej odmawiał przyjęcia krwi. Siostra Greetham opowiada: „To było w sierpniu 1951 roku, a Dan umarł w październiku tego samego roku, w wieku 54 lat. Był taki spokojny i radosny. Jeszcze na cztery dni przed śmiercią wyjaśniał innej siostrze, że niedługo zamknie oczy, ale jest szczęśliwy, bo dochował wierności i jego nagroda jest wielka, należał bowiem do ‚małego stadka’ naśladowców Chrystusa” (Łuk. 12:32, NW; Obj. 2:10). Ale czy odmowa przyjęcia krwi nieodwołalnie kończy się śmiercią? Skądże znowu! Rozważmy przypadek Gladys Bolton. Lekarz powiedział jej, że ma tętniaka na głównej arterii wiodącej do śledziony i że w związku z tym trzeba będzie ją usunąć. Siostra zgodziła się na operację pod warunkiem, iż odbędzie się bez krwi. Zdziwiony lekarz wysłuchał jej wyjaśnień i zauważył, że pacjentka nie ma zastrzeżeń co do stosowania środków krwiozastępczych. Zgodził się przeprowadzić zabieg bez użycia krwi. Operację przeprowadzono 21 maja 1959 roku. Zanim jednak zdołano usunąć śledzionę, tętnica pękła i siostra Bolton utraciła ponad 70 procent krwi. Chociaż lekarze i pielęgniarki na sali operacyjnej domagali się zastosowania transfuzji, lekarz dotrzymał obietnicy. Przez dwa tygodnie siostra była nieprzytomna, a przez trzy była pod tlenem, przechodziła coraz to nowe komplikacje, niemniej lekarz bardzo o nią dbał i jej stan stopniowo się poprawiał. Oto, co sama pisze: „Pewnego dnia, kiedy byliśmy sami, powiedział: ‚Pani Bolton, niech pani nigdy nie odstąpi od swego Boga Jehowy. Według tego, co nam wiadomo o medycynie, powinna już pani nie żyć. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś stracił tyle krwi i nie umarł!’ Odpowiedziałam: .Doktorze Davis, wcale nie zamierzam odstąpić od Jehowy, ale Świadkowie Jehowy nie wierzą, jakoby Bóg dzisiaj uzdrawiał ludzi. Doceniamy dobrych lekarzy i pielęgniarki, a wy wszyscy ciężko pracowaliście, żeby utrzymać mnie przy życiu. Jednak dzięki temu, że byliśmy posłuszni nakazowi Jehowy co do krwi, pobłogosławił nam wszystkim’. Wydawało mi się, że ta odpowiedź bardzo go ucieszyła, bo serdecznie mi podziękował”. Dnia 1 lipca 1959 roku siostra Bolton opuściła szpital. Przez wszystkie te lata Jehowa Bóg łaskawie i hojnie troszczył się o tych, którzy pragną przestrzegać Jego prawa co do krwi. Nieprzerwany strumień pomocy duchowej obejmuje również 64-stronicową broszurę Krew, medycyna a prawo Boże, wydaną w toku 1961. Czy korzystałeś z niej, aby omówić tę kwestię ze swym lekarzem? |
| Broszura Artykuły do studium, s.71 |
| Kiedy przetaczanie krwi rozpowszechniło się do tego stopnia, że uznano je za rutynową metodę leczenia, Świadkowie Jehowy stanęli w obliczu poważnej kwestii i wtedy na łamach Strażnicy w wydaniu angielskim z 1 lipca 1945 roku ukazał się artykuł wyjaśniający chrześcijański pogląd na świętość krwi. Wykazano w nim, że Bóg zabronił korzystania z krwi zarówno zwierzęcej, jak i ludzkiej (Rodzaju 9:3, 4; Dzieje Apostolskie 15:28, 29). W artykule tym nie omawiano skutków ubocznych transfuzji; zresztą wiedza w tym zakresie była wówczas skąpa. Sprawą zasadniczej wagi było i jest posłuszeństwo względem prawa Bożego. Obecnie dużo więcej osób rozumie, jak mądrze jest nie przyjmować transfuzji krwi.
|
| Strażnica z 15 października 2000 roku, s.30 |
| Kiedy w XX wieku upowszechniło się oddawanie i przetaczanie krwi, Świadkowie Jehowy zrozumieli, że praktyka ta jest sprzeczna ze Słowem Bożym.
|
| The Watchtower z 15 lutego 1963, s.123 (Strażnica nr2 z 1964, s.16) |
| Przez swe studium Biblii i publikacji Towarzystwa Strażnica chrześcijanin wie, że transfuzje krwi są sprzeczne z Biblią. (1 Mojż. 9:4; Dzieje 15:28, 29)
|
