Strona główna / Bieżący świat Ś.J. / Mniej zachodu...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Mniej zachodu, a wzrost większy.

(Sprawozdanie z działalności Świadków Jehowy w 2002 roku)


Mimo, iż z opóźnieniem, przedstawiamy sprawozdanie z działalności Świadków Jehowy w 2002 roku. W przeciwieństwie do  relacji poprzednich, tym razem skupiliśmy swą uwagę głównie na samej Polsce oraz Europie, oczywiście nie zapominając przy tym o macierzy Świadków, czyli USA.

 

ISZBIN

 

LENISTWO SIĘ POSZERZA.

 

W Waszej Służbie Brooklynowi nr 1 zwróciliśmy uwagę na permanentne lenistwo Świadków Jehowy w Polsce, gdzie pokazaliśmy spadek aktywności w porównaniu z tym sprzed 10-ciu laty. Rodzi się zatem pytanie, czy tylko w Polsce jest takie ''głosicielskie lenistwo'', czy tez w innych krajach. Jak pokazują poniższe wykresy ''Polska'' przoduje w nieróbstwie naszych rodzimych Świadków i na nic zdają się tłumaczenia, że to czasu coraz mniej, bo kapitalizm zmusza i Świadków do większej pracy zawodowej. Niestety teza ta upada, gdy porówna się statystyki z krajów bardziej rozwiniętych.

Oto wynik Polski na tle naszych sąsiadów:

Jak widzimy jedynie w Słowacji Świadkowie są równie ''pracowici'' jak u nas. Natomiast nasi wschodni  sąsiedzi dwukrotnie więcej głoszą z przodująca Białorusią (sic!) - 249,4 godziny w roku na jednego głosiciela! Dlatego nie dziwmy się temu, że Świadkowie nas nie odwiedzają, po prostu im się nie chce...

 

 

Jeszcze gorzej wypadamy na tle innych krajów Europy, a także USA. Wystarczy zobaczyć na wykres obok. Nawet w Grecji, gdzie Świadkowie mają od dawna problemy z głoszeniem, osiągnęli o niebo wyższy wynik. Jeżeli Armagedon miałby być rzeczywiście uzależniony od ogłoszenia ''dobrej nowiny'' przez Świadków (jak sami o tym zapewniają) to dzięki naszym rodzimym głosicielom możemy spać spokojnie. W takim tempie (średnio dwa razy niższym) przez Świadków - Polaków, Jehowa jest zmuszony dać światu 2 x więcej czasu nim wybije ''godzina 0''. Cóż, najwyraźniej naszym Świadkom nie zbyt spieszno do Raju....

 

 

ODBIJAMY OD DNA!

 

We wcześniejszych sprawozdaniach zwracaliśmy uwagę na regres w działalności Świadków. Był on niewątpliwie spowodowany zasadniczymi zmianami w doktrynie, w tym opóźniającej ''koniec'', zmianie o ''tym pokoleniu' (pozostałe to ''o kozłach i owcach'', ''poluzowanie'' twardej polityki oddzielenia od tzw. świata).

Na nic się zdały wygłaszane slogany Brooklynu o lojalności względem nowych nauk, jak np. ta zanotowana w Strażnicy z 1 sierpnia 1997r s. 12

''Niektórzy odstępcy z pewnością by się cieszyli, gdyby wielu Świadków Jehowy uparcie obstawało przy poprzednich zrozumieniach tych zagadnień i nie chciało robić postępów. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Dlaczego? Ponieważ lud Jehowy jest lojalny''

Jednak wbrew zapewnieniom Brooklynu, wydarzyło się. Świadkowie nie rezygnowali z kupowania nowego światła, ale po prostu rezygnowali z bycia Świadkami, tak, że nowo ochrzczeni często nie byli w stanie zastąpić powstałej ''dziury'' po tych, którzy odeszli.

 

Brooklyn w tych wypadkach ma sprawdzone już metody. ''Tylnymi'' drzwiami wprowadził coś, czego się oficjalnie wypiera, mianowicie przejście w tzw. ilość kosztem jakości. Kiedyś był to sześciomiesięczny kurs, po którym albo zostawałeś Świadkiem, albo rezygnowano z Tobą z dalszego studium (porównaj ,,Świadkowie Jehowy głosiciele...'' s. 105), dziś natomiast zastąpiono obszerny i szczegółowy podręcznik do studiowania z zainteresowanymi (,,Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi'') na znacznie prostszy i krótszy pt. ,,Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego''. Najwyraźniej i to nie wystarczało, aby wreszcie zmusić statystyki do pójścia ''w górę'', pozwolono zostać głosicielami już tym osobom, które ledwie przestudiowały 32-stronnicową broszurę pt. ,,Czego wymaga od nas Bóg''  (Dostępna na stronie oficjalnej Watchtoweru - kliknij).

Tym sposobem udało się zanotować w 2003 roku wyraźny wzrost, patrz tabelę obok dotycząca Europy i USA. Jak widzimy, w większości krajów Świadkowie rosną liczebnie (w tym w Polsce + 1%), spora część wreszcie nie odnotowała spadków, natomiast utrzymuje się regres, jeśli chodzi o Europę, zaledwie w czterech krajach.

Jak opisaliśmy to wyżej, okazuje się, że dzięki organizacyjnym zabiegom (tzw. przejścia jakości w ilość), znacznie mniejszym wysiłkiem, a w Polsce i ''czasem'' przeznaczonym na głoszenie, można osiągać pozytywne dla Brooklynu rezultaty. Oczywiście Brooklyn zdaje sobie sprawę z tego, że tacy ''Świadkowie'' są mało ugruntowani na dłuższą metę w swym postanowieniu ''bycia Świadkiem'' i dlatego nadal zachęca (i w tym celu szybko wydał zrewidowaną tzw. 2 książkę do studium - patrz: ''Baztransfuzyjny wzrost duchowy''), aby zainteresowani nadal przestudiowali (także po chrzcie) obie książki pod okiem doświadczonych głosicieli.

 

 

''SZCZEGÓŁOWY OBRAZ'' SYTUACJI W POLSCE.

 

Na koniec przedstawiamy analizę sytuacji w Polsce. Jak już zaznaczyliśmy, odnotowano nieznaczny, ale jednak wzrost w szeregach głosicieli, dokładnie o 1260 osób.

Żeby osiągnąć taki wzrost, potrzeba było ochrzcić o ponad 9% więcej osób niż w 2001 roku. Ochrzczono 3 802 osoby. Wyraźnie zatem widać, że nadal  mamy do czynienia ze ,,znikaniem'' chwalców Jehowy. Tym niemniej kryzys już opanowano, powoli Świadkowie zapominają o ''starych proroctwach'' i dopóki nie nadejdą kolejne ,,nowe światła'' (w tym z nieuchronną zmianą postawy w kwestii przetaczania krwi) nie wiele się na tym polu zmieni.

Widać, że nadal spada liczba godzin głoszenia (o 0,06%), ale co ważniejsze, także liczba obecnych na Pamiątce (o 1,28%). Jest to (a przynajmniej powinno być) o tyle niepokojące dla naszych Świadków, gdyż to właśnie ci ''obecni na Pamiątce'' są potencjalnymi, kolejnymi głosicielami (często są to osoby już studiujące ze Świadkami, a na pewno składają się wyłącznie z osób przychylnych Brooklynowi). Zatem spadek liczby ''obecnych''  na dłuższą metę zawsze odbija się w spadku wzrostu w szeregach  Świadków (braku nowych adeptów), co przy nadal utrzymującym się exodusie, może w roku następnym odbić się na statystyce ogólnej.

W tej sytuacji nie można jeszcze ostatecznie wyrokować o dalszym rozwoju lub regresie w szeregach zwolenników Brooklynu, gdyż mamy zbyt wiele niewiadomych. Nie wiemy, jak długo uda się Brooklynowi powstrzymać ''nowe światło'' co do krwi (rozdział o krwi wyrzucono już z nowej wersji podręcznika do studiowania, tzw. 2 książki - patrz wyżej), nie wiemy na ile skuteczna w dłuższej perspektywie okaże się nowa metoda pozyskiwania (a co ważniejsze - utrzymania) nowych adeptów, nazwijmy ją ,,expresową''. Wreszcie, nie wiemy, jakie działania jeszcze uda się podjąć ''Opozycji'' ( w tym ex-sJ) w tym roku, aby ukazać ''drugą stronę medalu'' związanej z byciem w Najwspanialszej Organizacji na Świecie.


Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności, marzec 2003