Zaczęło się od wielkiego kantu w
drugiej połowie lat 50-tych XX wieku. Od lat 90-tych zajmuje się
nim nauka. W latach 80-tych ''uderzył'' z impetem w sam Brooklyn i
nie chce puścić do dzisiaj. O czym mowa? O przekazie podprogowym
(zwanym także inaczej subliminalnym).
ISZBIN
USA, w 1957 roku, James Vicary ogłosił, że
znalazł sposób na zrewolucjonizowanie przekazu reklamowego. Jak
twierdził, w wyniku doświadczeń przeprowadzonych podczas seansu
kinowego, polegających na puszczaniu milisekundowych napisów (typu
'napij się coli'), spowodował wzrost sprzedaży produktów
'pojawiających' się w jego reklamach. Wszystko w końcu okazało się
jednym wielkim oszustwem (eksperymenty Vicary'a nigdy nie miały
miejsca), jednak wyzwoliło to z jednej strony niepokój w
społeczeństwie (że może być ono narażone na ukryty przekaz), z
drugiej rozbudziło badaczy do zajęcia się tą kwestią. Czy można
przekazać pewną informację człowiekowi tak, by nie natrafiła ona
na na naturalny 'krytyczny osąd'? Żeby po prostu przeszła
niezauważalnie, bezpośrednio do naszego mózgu?(1)
inęło wiele lat, nim uznano powszechnie, że
jest to jednak możliwe. Można to zrobić na dwa sposoby: przekaz
powinien być na tyle krótki, byśmy go świadomie nie zauważyli, lub
też powinien być tak ukryty, żeby nie spowodował w nas
reakcji bezpośredniej, lecz skojarzył nam się z danym przedmiotem
(uczuciem) bezpośrednio w mózgu. Chociaż trudno jednoznacznie
ustalić, kiedy dany przekaz już jest podprogowy, jednak nie ulega
wątpliwości, iż taki przekaz jest możliwy, choć - rzecz jasna -
nie w takim prostym wykonaniu, jaki zaprezentował światu
wspomniany na początku artykułu James Vicary.
W latach 80-tych oskarżenie o takowy przekaz
(podprogowy) padło na Brooklyn. Dotyczyło ukrytego przekazu w
ilustracjach WTS-u. Zajmujący się Świadkami Jehowy (a także, co
ciekawe, sami ŚJ) wyszukali w tych rysunkach wiele szczegółów,
które: a) kojarzyły się niedwuznacznie z satanizmem i b) pojawiały
się, choć wg wszelkich prawideł 'nie powinny' się pojawić.
Rozpętała się burza. Choć w początkowej fazie WTS bagatelizowało
te doniesienia, tym niemniej w końcu musieli na nie jakoś
zareagować.

o
dziś najbardziej znanym takim rysunkiem , jest pochodzący z
angielskiego wydania Strażnicy (nr 12/1983 s.17) 'twarz' widoczna
na sukience kobiety - patrz rysunek obok. Dysponujemy listem z WTS,
skierowanym do jednego z takich zaniepokojonych ŚJ, tłumaczącym
pojawienie się tej twarzy. Prezentujemy zarówno jego kopię, jak i
tłumaczenie:
''Otrzymaliśmy
Twój ostatni list. Twoje spostrzeżenia na temat ilustracji na
stronie 17 w "Strażnicy" z 1 lutego 1983 roku zostały wzięte pod
uwagę. Twarz człowieka na sukience kobiety nie była umieszczona
celowo na tym rysunku [Odpowiednik tego rysunku znajduje się
w pol. "Strażnicy" nr 12 z 1983 [CIV] roku, na str. 7, omawiany
szkic sukienki jest jednak tam zbyt zaciemniony, aby można było
tam coś dostrzec - przyp. tłum]. Kiedy patrzysz na
oryginalny szkic, złudzenie to nie wytwarza się. Gdy obrazek
został zmniejszony i poddany obróbce w Wydziale
Fotokompozycyjnym w celu wykonania matryc drukarskich, to
właśnie taka a nie inna konfiguracja czerni i bieli na tym
rysunku była tego efektem. Towarzystwo nie wykonuje swych
ilustracji z zamiarem ukrycia na nich rysów jakiejś twarzy.
Proszę być pewnym, że Towarzystwo nie miało zamiaru umieścić
żadnych przypominających twarz rysunków na sukience kobiety
widocznej na ilustracji. Te ilustracje są jedynie używane jako
pomoce w nauczaniu, pomagające wyakcentować główne punkty
artykułu. Nie jest też prawdą plotka głosząca, że artysta który
wykonał tę ilustrację został wykluczony za odstępstwo.
Towarzystwo bardzo docenia Twe poświęcenie na rzecz braci w Twej
społeczności, Bracie [.....]. To wielka przyjemność
współpracować z Tobą i z Siostrą [.....] we wspólnym wywyższaniu
imienia Jehowy w tych pełnych pracy dniach. Zapewniamy Cię o
naszej chrześcijańskiej miłości i ślemy ci życzenia wszystkiego
dobrego.
Twoi bracia w służbie dla Jehowy''
Szum
wywołany wokół ukrytego przekazu zawartego w rysunkach nie
ustawał. Nie mając innego wyjścia, WTS próbując przeciąć te
domysły, w 1985r.opublikowało w Strażnicy artykuł pt. ''Czy nie
rozsiewasz pogłosek?'' Teza artykułu była prosta: wszystko to
tylko plotki bez żadnego pokrycia w faktach (patrz fotokopię z
lewej).
a
tym bezgranicznie ufający we wszystko, co napisze WTS, powinien
zakończyć lekturę tego artykułu. Jednak zajmujący się ukrytymi
przekazami artykuł ten tylko umocnił w przekonaniu, że jednak
''coś w tym wszystkim jest.'' Wszak skoro WTS posunęło się aż do
takich zabiegów w postaci artykułu, oznaczało, że spora grupa osób
dostrzegła te obrazy. W tym sami Świadkowie Jehowy. Okazało się
niebawem, że takie przekazy ukazują się nadal. Co więcej, nabrały
one - wg badaczy zagadnienia - wyrazistego znaczenia,
czasami wprost odwołującego się do symboli satanistycznych. Wraz
za tym pojawiły się różne hipotezy, dlaczego takie rysunki są w
Strażnicy.
1. Hipoteza probrooklyńska.
Publikacje WTS zawierają sporą liczbę rysunków, dlatego ten, kto
chce znaleźć ukryty przekaz, bez trudu go odnajdzie w takim multum
obrazów, grafik etc. Powstają one nieświadomie, podobnie jak np.
przez czysty przypadek powstają wizerunki wyżłobione przez wiatr w
skałach.
2. Hipoteza kryptomanipulacji.
Hipoteza 'probrooklyńska' jest niezadowalającą z tego powodu, iż
'ukryty' przekaz jest monotematyczny. Odwołuje się on wyłącznie do
symboli związanych z satanizmem. WTS poprzez ciągłe wywoływanie
strachu przed Szatanem (który jest dosłownie wszędzie poza
organizacją), umacnia lojalność swych członków. Nie jest
tajemnicą, że WTS wyolbrzymia znaczenie i moc (majestat) Szatana,
np. poprzez jego podwójne tytułowanie: Szatan Diabeł (porównaj np.
''Wiedza'' s. 63 ak.4, s. 108 ak.1, s. 109 ak. 4). W tym wypadku
przekaz podprogowy ma działać także na podświadomość i wywoływać
dodatkowy 'strach' przed wpływem Szatana, a przez to osiągać cel
zasadniczy, czyli wspomnianą wyżej lojalność członków.
3. Hipoteza 'spiskowa'.
Najciekawszą może okazać się jednak hipoteza bliska zwolennikom
'spiskowej teorii dziejów''. Otóż, jeśli związki WTS z masonerią
są faktem (2), to być może przekaz rysunkowy jest formą okazywania
masonerii lojalności. Wszak masoneria lubuje się w kryptoznakach,
symbolach rozumianych wyłącznie przez osoby 'wtajemniczone'. Taki
symbol odwołujący się do satanizmu oznaczałby, że cele WTS-u są
zbieżne z celami masonerii, której - podobno - jednym z celów
jest walka z kościołem.
Zbiór 'ukrytych rysunków' WTS-u.
ie
chcemy przedstawiać pełnego zbioru takich rysunków. Choćby
dlatego, że spora jego cześć znajduje się na zachodnich witrynach i
ci, którzy chcą, mogą je odnaleźć. My przedstawiamy co ciekawsze
'osiągnięcia' sztuki/przypadku (?) w tworzenia rysunków Brooklynu:
1.
Kim jest twarz na sukience?
W
pierwszej kolejności spróbujmy rozszyfrować, kogo przedstawia
twarz na wspomnianej wyżej sukience. Wg Kent Steinhaug'a
(opublikował on sporo dowodów na to, że w rysunkach WTS ukrywa się
wiele 'niespodzianek') jest to twarz... Jupitera, czyli Zeusa.
2.
Motyw kozła.
Zdaje
się, że jednym z ulubionych zwierzątek WTS-u jest kozioł. I nie
tylko dlatego, iż kozłami (po ostatnim Kongresie - kozami) są ''nie-ŚJ''.
Motywy kozła można znaleźć na wielu rysunkach, w mniej lub
bardziej ukrytych miejscach.
Łeb
kozła jest pradawnym symbolem Diabła (wg terminologii Brooklynu -
Szatana Diabła). Tymczasem, jak widzimy na rys. z lewej strony,
można go obejrzeć w Strażnicy z 1 czerwca 1996r. na s. 16.
Okazuje
się nawet, że kochająca się, bogobojna rodzina Świadków Jehowy, wg
wyobrażeń artystycznych Brooklynu, nie może się oprzeć potrzebie
trzymania na stoliku drzeworytu, z głową... nie trudno się
domyśleć czego.
Zwrócono
także uwagę na to, iż w Strażnicy z 1 lipca 1989 roku na s. 18
chłopiec pogania w całości czarnego kozła (akcentując jego kolor).
Rzecz jasna to nie wszystkie miejsca, gdzie można znaleźć 'głowę
kozła'. Zainteresowanych odsyłamy na zachodnie strony 'opozycji''.
3.
Litera ''S''
Innym
znakiem satanistów jest litera 'S'. Jest to szczególny symbol
Szatana. Tymczasem rysownicy Watchtower, umieścili taki znak na...
ręce króla Dawida. Jeżeli jest to czysty przypadek przy rysowaniu
żyły króla, to biegnie ona w dość osobliwy sposób, a rysownik nie
tyle, że nie zna podstaw anatomii, ale zdaję się, iż nigdy ręki na
oczy nie widział (ciekawe, czym to rysował?). A może to nie jest
przypadek? Sam zobacz do Strażnicy z 1 listopada 2000r. s. 17.
4.
''Mistrzowskie dzieło Szatana''
Wśród
okultystów rozgłos zdobyła fotografia Ziemi zrobiona z kosmosu.
Nazwano ją 'mistrzowskim dziełem Szatana', gdyż zawiera w swej
'ukrytej treści' bardzo wiele wyżej wspomnianych ''głów kozłów'' w
zależności, pod jakim kątem (obrotem) się patrzy na to zdjęcie.
WTS wykorzystało je także: na s. 335 ''Człowiek poszukuje Boga''
oraz ''Proroctwo Izajasza'' t. II na s. 89.
5.
Patrz na ręce.
Niesamowite wrażenie robi rysunek wewnętrznej część dłoni Jezusa,
zamieszczony na s. 159 ''Finału Objawienia''. Radzimy zrobić
eksperyment i tak operować swą dłonią (koleżanki, kolegi etc.),
aby chociaż w przybliżeniu jej kształt był taki, jaki
zaprezentował rysownik Watchtoweru. Powodzenia!

Także z
''Finału Objawienia'' pochodzi fragment rysunku ze strony 52. Oto
stojący obok Jezusa książe (zatem należący do ostatka Świadek
Jehowy) zamiast dłoni ma... coś na kształt szponów.
Na
tym samym rysunku możemy dostrzec także pewną ciekawostkę. Oto
widać na nim przewrócone dwa czarne budynki z... rogami na
szczycie.
6.
Czasami może się coś nie udać, albo i udać za bardzo.
Przedstawiliśmy tylko niewielką część rysunków WTS, co do których
wysuwane są zarzuty, iż mają w sobie ukryty przekaz. Jednak żeby
nie kończyć artykułu kolejnymi domysłami, dlaczego tak jest,
proponujemy dwa rysunki dla rozluźnienia, które udowodnią, że
rysownik też człowiek i może się zwyczajnie pomylić, tj.
przerysować.
Zacznijmy
od nawiązania do rysunku dwóch jednakowych budynków z 'rogami'. Tym,
którym skojarzyły się one ze słynnymi dwiema wieżami, mamy coś
jeszcze na dokładkę: Po lewej widzimy bowiem okładkę 'Strażnicy' z
15 lutego 1983 roku (wyd. angielskie).
Poniżej
natomiast przedstawiamy powiększony fragment zaznaczonego obszaru.
Niewątpliwie dla zwolenników spiskowej teorii dziejów będzie to
pierwsze proroctwo WTS-u, które się spełniło.
I
już na zakończenie, ostatni z rysunków. Pochodzi on z okładki
śpiewnika Świadków Jehowy. Pytanie brzmi następująco: Gdzie
podział się właściciel zaznaczonych nóg?
rzedstawiliśmy
zatem materiał o sublinimalnych rysunkach w publikacjach WTS. Nie
chcemy wyrokować, czy zamieszczanie ich jest celowe, czy też nie.
Tym niemniej uważaliśmy, że skoro na świecie o tym mówi i pisze
się dość sporo, nasz serwis nie może omijać tego tematu, a każdy
Czytelnik wnioski może wyciągnąć sam.
(1) Więcej o przekazie podprogowym można
przeczytać w Polityce nr 38/2003 s. 78-79
(2) Zobacz o związkach WTS z masonerią:
http://apologetyka.com/zastosowanie/sekty/jw/podolski_masoneria.phtml
Iszbin, wrzesień 2003