''Mamy latać, latajmyż nie
górnie nie nisko.
Komar muchy tonącej mając
widowisko,
Że nie wyżej leciała, nad
nią się użalił.
Gdy to mówił, wpadł w świecę
i w ogniu się spalił.''
Ignacy Krasicki
Świadkowie Jehowy (dalej: ŚJ) zwalczając nauki innych
religii chrześcijańskich lubią wykorzystywać przeciw tym naukom
argument, zgodnie z którym jakaś nauka jest niewłaściwa, bowiem nie
znali jej pierwsi chrześcijanie z pierwszego wieku n.e.
JAN
LEWANDOWSKI
by
wzmocnić swój wspomniany argument ŚJ lubią się czasem podpierać
pewnym wersem z Biblii. Chodzi tu o tekst z Gal 1:8-9, w którym
czytamy:
„Ale
gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od
tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem
powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił
Ewangelię różną od tej, którą /od nas/ otrzymaliście - niech będzie
przeklęty!” (Gal 1:8-9, Biblia Tysiąclecia, dalej: BT).
Przytaczając ten wers ŚJ mówią: patrz, nie możemy dodawać do Biblii
żadnych nauk nieznanych pierwszym chrześcijanom, bo to będzie ta
„inna Ewangelia” wspomniana w Gal 1:8-9.
A oto próbka wyżej omówionej argumentacji ŚJ, gdzie zwalczają oni
np. naukę o Trójcy Świętej, czyniąc to właśnie za pomocą argumentu,
że nie znali tej nauki pierwsi chrześcijanie:
„Pierwsi
chrześcijanie w pierwszym wieku nie wierzyli w to. Nie czcili
troistego boga” (The Watchtower, 1 luty 1960, str. 94).
związku z tym nic dziwnego, że na łamach publikacji ŚJ często
czytamy o tym, że jakaś nauka katolicka, czy chrześcijańska,
powstała dopiero gdzieś w IV wieku, lub później. Zarzut ten jest
często stosowany w publikacjach ŚJ w kontekście krytykowania innych
nauk chrześcijańskich. Skoro nauki tej nie znali pierwsi
chrześcijanie, to jest ona zdaniem ŚJ błędna (patrz taką
argumentację np. w: Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, Brooklyn
1991,2001, str. 56, 358). Rozwinięcie takie argumentacji można
znaleźć często na łamach publikacji ŚJ, np. odnośnie służby
wojskowej, której „pierwsi chrześcijanie” mieli rzekomo nie popierać
nawet pod groźbą śmierci (por. Insight on the Scriptures, tom I,
Brooklyn 1988, str. 175; por. też Watchtower publications Index
of Subjects Discussed and Scriptures Explained 1986-2000,
Brooklyn 2001, str. 754; Skorowidz przedmiotowy i wersetowy do
publikacji Towarzystwa Strażnica wydanych w latach 1986-1995,
Brooklyn 2000, str. 444), odnośnie wiary w życie duszy po śmierci
ciała, której to nauki „pierwsi chrześcijanie” mieli nie znać (por.
Strażnica z 1 marca 1995, str. 29), czy odnośnie wiary w
Trójcę, która zdaniem pewnego opracowania cytowanego w jednej z
publikacji ŚJ miała zastąpić „czysty deizm pierwszych chrześcijan” (Czy
wierzyć w Trójcę?, Brooklyn 1989, str. 11).
Jak widać, odwoływanie się do tego, w co wierzyli pierwsi
chrześcijanie jest stosowane bardzo często przez publikacje ŚJ, jako
kryterium tego w co wierzyć, lub w co nie wierzyć. Kryterium to jest
zwłaszcza często (jeśli nie wyłącznie) przykładane przez ŚJ wobec
nauk innych kościołów chrześcijańskich, i jest stosowane przez nich
prawie zawsze jako kryterium służące im do negowania jakiejś nauki
chrześcijańskiej.
aki
argument ŚJ stosują z jednej strony, tzn. nie można wierzyć w coś
więcej, czy w coś innego niż wierzyli pierwsi chrześcijanie, bo to
będzie zdaniem ŚJ wiara w coś więcej, niż napisano, zgodnie z tym co
podaje tekst z 1 Kor 4:6 (por. takie zastosowanie wersu z 1 Kor 4:6
przez ŚJ przeciw naukom katolickim w publikacjach samych ŚJ, np. w:
Przebudźcie się! z roku LXVII, nr 9, str. 5n.).
Jednakże, skoro ŚJ naprawdę wierzą w ten swój argument, zgodnie z
którym nie wolno wierzyć w coś innego lub w coś więcej niż „pierwsi
chrześcijanie”, to czemu sami jednocześnie wierzą w nauki, których
nie znali pierwsi chrześcijanie? Jedną z takich nauk jest nauka o
„niewidzialnym powrocie” Jezusa (wedle ŚJ nastąpił on w
1914 roku).
To nie jedyna nauka ŚJ, której nie znali „pierwsi chrześcijanie”.
Nauk tych jest więcej. Pierwsi chrześcijanie nie uczyli np. nigdzie,
tak jak dziś robią to ŚJ (por. Wspaniały finał Objawienia bliski,
Brooklyn 1993, str. 73, par. 23; Od raju utraconego do raju
odzyskanego [b.r.w.], str. 192), że pomazańcy „zmartwychwstaną
niewidzialnie” w roku 1918 (Strażnica nr 3 z 1957 roku na str. 7 w
par. 15 podaje, że pomazańcy zmartwychwstają od 1914 a nie od 1918
roku). Pierwsi chrześcijanie nie uczyli też nigdzie, tak jak dziś
robią to ŚJ, że dni ostatnie rozpoczną się w 1914 roku, że Jezus
będzie sądził zbory od 1918 roku (Wspaniały finał Objawienia.....,
str. 32), że pieczętowanie pomazańców zakończy się w 1935 roku (por.
Strażnica, nr 4, 1995, str. 19; por. też Zjednoczeni w oddawaniu
czci jedynemu prawdziwemu Bogu, Brooklyn 1989, str. 112), itd.
Jest o wiele więcej takich właśnie nauk, których nauczają ŚJ, a o
których „pierwsi chrześcijanie” nie mieli zielonego pojęcia.
ainteresowanych
poszerzeniem swej wiedzy na ten temat odsyłam do mojego opracowania
zamieszczonego pod adresem:
http://www.watchtower.org.pl/iszbin/tradycja.htm , w
którym wyliczyłem o wiele więcej nauk ŚJ, nie znanych nie tylko
Biblii, ale i nikomu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa (nie
znanych nawet w późniejszych wiekach chrześcijaństwa, włącznie ze
średniowieczem).
No więc gdzie tu sens i konsekwencja ŚJ? Z jednej strony ŚJ
uważają bowiem, że jakaś nauka chrześcijańska jest błędna, bo nie
znali jej pierwsi chrześcijanie. Z drugiej strony zaś sami ŚJ wierzą
w nauki, których nie znali pierwsi chrześcijanie. Nie dość, że
nie ma w tym za grosz konsekwencji, to jest to też stosowanie wobec
innych innej miary, niż wobec siebie. Taki sposób postępowania jest
jasno potępiony w Biblii, w której Bóg potępiał stosowanie tzw.
„dwojakich odważników” (Pwt 25:13n.), czyli odmierzanie komuś wedle
innej miary niż sobie. Najdobitniej jednak takie postępowanie
napiętnował nie kto inny, jak właśnie Paweł, który pisał:
„Przeto
nie możesz wymówić się od winy, człowiecze, kimkolwiek jesteś, gdy
zabierasz się do sądzenia. W jakiej bowiem sprawie sądzisz drugiego,
[w tej] sam na siebie wydajesz wyrok, bo ty czynisz to samo, co
osądzasz” (Rz 2:1, BT).
I tę
właśnie myśl podaję pod rozwagę nie tylko Świadkom Jehowy.
Jan Lewandowski, grudzień 2003