Wizja Mojżesza
i Eliasza w ujęciu Świadków Jehowy
Jednym z dość dobrych argumentów przemawiających za tym, że
wedle autorów Biblii istnieje egzystencja ludzi mimo śmierci ich ciała,
jest opisany w Ewangeliach przebieg ukazania się Jezusowi Mojżesza i
Eliasza na górze Tabor (Mt 17:1-9; Mk 9:2-9; Łk 9:30-36). Świadkowie
Jehowy (dalej: ŚJ) zdają sobie sprawę z tego, że argument ten świadczy
przeciwko ich koncepcji mówiącej o nieistnieniu życia pozagrobowego, stąd
twierdzą, że Mojżesz i Eliasz jacy ukazali się Jezusowi nie byli
postaciami rzeczywistymi, byli tylko sztucznie wywołaną wizją
nierzeczywistych obrazów, spowodowaną celowo przy pomocy mirażu
wzrokowego.
JAN LEWANDOWSKI
daniem
ŚJ, nie można mówić o tym, iż Mojżesz i Eliasz byli w tej wizji
rzeczywiści, podobnie jak nie można mówić o tym, że rzeczywiste były
symboliczne obrazy przyszłych zdarzeń, ukazane Janowi w Apokalipsie, lub
Danielowi w jego księdze.
Aby dodatkowo uzasadnić swe twierdzenia w tej kwestii ŚJ wskazują, że
Jezus w stosunku do zjawiska ukazania się Mojżesza i Eliasza użył
greckiego słowa horama (Mt 17:9), znaczącego mniej więcej „wizja,
widzenie”. Słowo to było w NT i LXX technicznym określeniem wizji, czy
widzenia czegoś, co jest symboliczne i nierealne. Tak np. w Dn 2:7, 26,
28, 36, 45, słowo horama odnosi się do widzenia we śnie
Nabuchodonozora, które to widzenie było tylko widzeniem symbolicznych
posągów. Do podobnych widzeń obrazów symbolicznych jest odniesione słowo
horama w Dn 7:1; 8:13,15,26; 9:24;10:1. Czasem słowo horama nie
odnosi się w Biblii do aż tak symbolicznych obrazów jak te w księdze Dn,
jest jednak określeniem widzenia tego, co dopiero będzie, a więc
odniesione jest do czegoś co w teraźniejszości nie egzystuje (tak w Iz
21:1-2; 23:1). W NT jest podobnie, greckie horama jest w Dz 9:12
odniesione do Ananiaszowego widzenia rzeczy przyszłych.
To jedna strona medalu i znaczenia słowa horama, na którą to stronę ŚJ
kładą główny akcent.
le oprócz
tego jest też druga strona medalu, o której ŚJ już wspominać nie chcą.
Zacznijmy od tego, że greckie słowo horama znaczy bowiem nie tyle wizja,
widzenie, co przede wszystkim „rzecz widzianą”, „widok” (por.
Remigiusz Popowski, Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu,
Warszawa 1997, str. 231). Słowo horama nie zakłada więc w swym podstawowym
zakresie znaczeniowym, iż to co jest widziane jest nierealne. Dobrze
ukazuje to sama LXX, która w Koh 6:9 używa słowa horama wobec rzeczy jak
najbardziej realnych. Kohelet mówi bowiem bardzo wyraźnie w tym wersie, że
trzeba korzystać z tego co się widzi (horama) i nie żądać czegoś innego.
Znaczenie słowa horama ujęte jako „widok” potwierdza nawet Biblia Świadków
Jehowy, która przekłada horama w Dz 7:31 jako „widok” anioła w krzaku. Owe
Dz 7:31 mówią, że Mojżesz widział anioła w krzaku gorejącym a przecież
anioł ten był jak najbardziej realny i żywy, skoro Mojżesz z nim
rozmawiał. LXX w Wj 3:3 również używa słowa „horama” gdy podaje, iż
Mojżesz podejdzie do krzaku aby zobaczyć (horama) to „wielkie zjawisko”.
Dz 10:3 podają, że setnikowi objawił się anioł w widzeniu (horamati). W
tym przypadku przedmiot widzenia też był jak najbardziej żywy i realny
(por. horamati w Dz 9:10 i 18:9 użyte odnośnie Pana).
Jezus i Bóg Ojciec w wizji w Mt 17:1-9 też są jak najbardziej realni, mimo
iż ich widok został tam określony za pomocą słowa horama (Mt 17:9).
Nie ma więc tym samym żadnych podstaw do twierdzenia, że słowo horama
całkowicie neguje w Mt 17:9 realność Mojżesza i Eliasza. Słowo to w swym
zakresie znaczeniowym przewiduje bowiem zarówno widzenie rzeczy jak
najbardziej realnych i namacalnych (Koh 6:9), jak i takich, które są
całkowicie nierealne (Dn 2:7 i inne – patrz wyżej wyliczenie).
ako, że
dzięki powyższej egzegezie wiemy, że słowo horama może oznaczać widzenie
zarówno rzeczy całkowicie realnych i namacalnych, jak i widzenie rzeczy
jedynie symbolicznych i nierealnych, nie można tego słowa stosować ani do
zaprzeczania ani do potwierdzania realności Mojżesza i Eliasza widzianych
przez apostołów na górze Tabor. Zostawmy więc na chwilę to słowo na boku i
sięgnijmy do innych kryteriów, które pomogą rozstrzygnąć czy wedle
Ewangelistów Mojżesz i Eliasz widziani przez apostołów na górze Tabor
mogli byli realni, czy byli jedynie celowo wywołanym mirażem.
Czy takie inne kryteria istnieją?
Sądzę, że tak. Po pierwsze, warto zauważyć, że we wspomnianej wizji
określonej terminem horama u Mt 17:9, apostołowie widzieli nie tylko
Mojżesza i Eliasza, ale także samego Jezusa, będąc też świadomymi
obecności Boga Ojca w tej wizji. Stwierdzają to zgodnie wszyscy trzej
Ewangeliści piszący o tej wizji (Mt 17:5; Mk 9:7; Łk 9:35). Zatem w tym
momencie wiemy, że słowo horama oznacza w kontekście Mt 17:1-9 widzenie
również rzeczy realnych. Realność tych dwóch postaci w tej wizji przemawia
za realnością Mojżesza i Eliasza, którzy też byli elementem tej wizji.
astępnym
elementem potwierdzającym realność Mojżesza i Eliasza w tej wizji może być
okoliczność, że w czasie tej chwili Jezus rozmawiał z Mojżeszem i
Eliaszem, „o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie” (Łk 9:31,
por. też Mk 9:4; Mt 17:3). Mojżesz i Eliasz byli więc prędzej rzeczywiści
w tym momencie. Jaki bowiem byłby sens rozmawiania z mirażami?
Ktoś mógłby kontrargumentować, że rozmowa Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem
miała być właśnie celem tej wizji, którą Jezus wywołał na zasadzie mirażu
właśnie po to, żeby w taki nieco efektowny sposób poinformować apostołów o
tym, że zostanie zabity w Jerozolimie. Taki kontrargument byłby jednak
kompletnie obalony przez fakt, że Jezus nie musiał za pomocą tej wizji
informować uczniów o swej śmierci w Jerozolimie, bowiem jak wspominał ten
sam Mateusz w rozdziale 16 (wers 21), uczynił On to dokładnie sześć dni (Mt
17:1) przed tą wizją. Ów rozdział 16 następuje tuż przed rozdziałem 17,
który to właśnie mówi o wspomnianej wizji Mojżesza i Eliasza.
rzecim
elementem, który wyklucza iż wizja Mojżesza i Eliasza była tylko mirażem
wywołanym w celu ukazania go apostołom, jest relacja Łukasza na temat
wspomnianej wizji. Zauważmy, że Łukasz stwierdza wyraźnie, iż był taki
czas, gdy wspomniane objawienie się Mojżesza i Eliasza już trwało,
apostołowie jednak tego nie widzieli, bowiem spali:
„A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz
i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał
dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni.
Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim”
(Łk 9:30-32, Biblia Tysiąclecia).
Ten element analizy jest bardzo istotny, ukazuje bowiem, że był taki
moment gdy owo objawienie się Mojżesza i Eliasza nie było wizją w sensie
rozumianym przez ŚJ, czyli w sensie mirażu. Jezus bowiem w Mt 17:9 używa
słowa wizja – horama tylko i wyłącznie wobec tych momentów objawienia się
Mojżesza i Eliasza, które widzieli apostołowie. W Mt 17:9 czytamy bowiem,
że Jezus zakazuje im mówić o tym co widzieli w owej horama. Jak stwierdza
Łukasz w wyżej cytowanym fragmencie, był jednak taki moment w rzeczonym
objawieniu się Mojżesza i Eliasza na górze Tabor, gdy apostołowie spali i
proces ich widzenia (horama) nie odbywał się. Czym więc były te momenty
objawienia się Mojżesza i Eliasza Jezusowi, których Mt 17:9 nie obejmuje
już terminem horama – widzenie? Wszystko wskazuje na to, że wedle
Ewangelistów objawiający się wtedy Jezusowi Mojżesz i Eliasz byli
postaciami jak najbardziej rzeczywistymi. Jak bowiem już wyżej
wspominałem, Mojżesz Eliasz rozmawiali w tym czasie z Jezusem o Jego
ukrzyżowaniu w Jerozolimie. Wszystko to (rozmowa, itd.) zawiera w sobie
cechy realności, nie mirażu.
la
apostołów, czy Ewangelistów, objawianie się duchów po śmierci ich ciała
nie było niczym czemu mogliby zaprzeczać. Dobrym przykładem tego jest Łk
24:37,39, który mówi o tym, iż apostołowie przestraszyli się Jezusa
zmartwychwstałego, mniemając, że widzą ducha. Gdyby te wyobrażenia
apostołów były fałszywe, i gdyby wierzyli oni jak ŚJ, tzn., że duchy ludzi
objawiać się nie mogą, nie mieliby oni takich obaw. Jednak mieli.
Ponadto warto też zauważyć, że gdyby nawet apostołowie mieli złe
wyobrażenia w tym temacie, to gdyby ŚJ mieli rację, to Jezus powinien
skarcić apostołów za wiarę w duchy. Jednak o dziwo Jezus tego nie czyni,
wręcz przeciwnie, w Łk 24:39 nie tylko nie zaprzecza wierze apostołów w
duchy, ale wręcz nawiązuje do niej i rozwija tę kwestię twierdząc, że
„duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” (Łk 24:39).
Podobne zjawisko mieliśmy opisane w 1 Sm 28:13-16, gdzie Pismo mówi o
tym, iż Samuel ukazał się jako duch. Brooklyn wmawia, że to nie Samuel ale
demon się ukazał (por. Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi,
Brooklyn 1989, 1990, str. 90-92), jednak Pismo tego nie mówi. Jest to
tylko ludzka nauka Brooklynu. Nawet Bóg zakazując w Pwt Pr 18:14
wywoływania zmarłych nie argumentuje w taki sposób jak Brooklyn, tzn., że
to demony się ukazują a nie zmarli.
Jan Lewandowski; lipiec 2003