W szpitalu w
Kluczborku (woj. opolskie) zajęto się nią natychmiast.
- Stan pacjentki był ciężki, ale istniała duża szansa
uratowania jej życia - mówi Janusz Kubów, dyrektor kluczborskiego
Zespołu Opieki Zdrowotnej. - Konieczna jednak była transfuzja
krwi.
Pacjentka straciła jej aż cztery litry, jednak odmówiła zgody na transfuzję.
Magda była świadkiem Jehowy - mimo namów lekarzy
poinformowała ich, że ze względów religijnych nie zgodzi się na
przetoczenie krwi.
Od transfuzji odstąpiono. W sobotę dziewczyna zmarła.
- Zespół z chirurgii jest w rozpaczy, robili wszystko,
żeby uratować jej życie - mówi Kubów. - Decyzja dziewczyny była dla nich
niezrozumiała, ale uszanowali ją. Członkowie zboru nie
mają do lekarzy żadnych pretensji, przeciwnie, są wdzięczni
za uszanowanie ich zasad. Pacjentka była pełnoletnia. Gdyby nie miała
osiemnastu lat, sprawa mogłaby się potoczyć inaczej.
Mariusz Pilecki, członek opolskiego zboru i rzecznik prasowy Towarzystwa
Strażnica: - Z medycznego punktu widzenia trudno ustalić na pewno, czy krew
uratuje życie, czy nie. Zasada o świętości krwi jest w Biblii.
Pytany, czy po śmierci Magdy jej współwyznawcy nie czują niepokoju sumienia,
odparł: - Magda była dorosła, to była jej decyzja. (!!! -
iszbin)
- A jak pan by się zachował, gdyby pana dziecko znalazło się w podobnej
sytuacji? - pytali dziennikarze.
- Nie wiem.
Dodał, że wśród członków zboru są osoby przygotowane do współpracy z
lekarzami, zrzeszone w Komitecie Współpracy ze Szpitalami, gotowe rozmawiać
na temat leczenia świadków Jehowy środkami krwiozastępczymi.
Preparaty takie podano także Magdzie, w jej przypadku jednak jedynym
ratunkiem była transfuzja. |