Jak zatajano
prawdę o roku 1975
Świadkowie Jehowy spodziewali się kiedyś końca
złego świata w bitwie Armagedon jaka miała nastąpić - według ich obliczeń
- w roku 1975. Wydana przez Towarzystwo Strażnica w roku 1995 książka pt.
Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, która jest omówieniem
historii Świadków Jehowy, tak oto wspomina związane z tym rokiem
oczekiwania:
„Jeśli
nie spełnią się wszystkie oczekiwania Świadków związane z rokiem 1975,
jak to wpłynie na ich gorliwość w wykonywaniu ogólnoświatowego dzieła
głoszenia.......?” „Na przykład ze sprawozdania z działalności Świadków
Jehowy na całym świecie w latach 1977 i 1978 wynikało, że zmniejszyła
się liczba biorących udział w dziele głoszenia. Czy ten spadek należało
w jakimś stopniu przypisać nie spełnionym oczekiwaniom związanym z
rokiem 1975? Być może”, „pewne wyliczenia dat i związane z nimi
oczekiwania stały się przyczyną głębokich rozczarowań.” „również w roku
1975, gdy nie spełniły się ich nadzieje związane z nastaniem Millenium.”
„Uświadomiono sobie, że został popełniony błąd” (str. 107, 110, 633,
pogrubienia od JL).
Celem
niniejszego artykułu nie będzie jednak jedynie omawianie zapowiedzi końca
świata, jakie czyniły w stosunku do tego roku ich publikacje. Uczynił np.
to już wystarczająco dobrze Włodzimierz Bednarski w swej książce pt.
Pismo św. a nauka Świadków Jehowy, gdzie znajdujemy poświęcony temu
cały obszerny rozdział 54 (kliknij na link
http://www.watchtower.org.pl/w_obronie_wiary-53.phtml ).
W niniejszym
tekście postanowiłem skoncentrować się na czymś innym, a mianowicie,
spróbuję na podstawie nie omawianego dokładnie jeszcze nigdzie jednego
z tekstów ukazać, jak Towarzystwo Strażnica pisało kiedyś w swych
publikacjach, że nie zapowiadało na rok 1975 Armagedonu, a takie
zapowiedzi czynili niby jedynie zwykli przeciętni Świadkowie Jehowy.
Potem, po latach, Towarzystwo Strażnica przyznawało się wbrew swym słowom,
że to jednak ono było odpowiedzialne za rozbudzenie oczekiwań na ten rok,
a więc sprawa przybiera ciekawy obrót. Warto więc wejrzeć w głąb historii
i przypomnieć niektóre oświadczenia Towarzystwa Strażnica, aby w ten
sposób ujawnić jak zwodzicielscy są ci przywódcy religijni, gdy trzeba
przyznać się do błędu.
W Strażnicy nr 10 z roku 1975 roku
(błędnie oznaczanej jako Strażnicy z roku XCVII), w artykule pt. Boskie
zamierzenie coraz bardziej doceniane, Towarzystwo Strażnica oświadczyło na
temat roku 1975:
„Publikacje
świadków Jehowy wyjaśniły, że chronologia Biblijna zdaje się wskazywać,
iż w połowie lat siedemdziesiątych bieżącego stulecia dopełni się 6000
lat istnienia człowieka. Literatura ta bynajmniej nie orzekała, że
wtedy nastąpi koniec świata, choć mimo to krążyło na ten temat
mnóstwo indywidualnych spekulacji” (str. 18, pogrubienie od JL).
Jest to
całkowita nieprawda, a fakt, że nikt do tej pory wśród naszych
polskich autorów piszących o Świadkach Jehowy nie poświęcił więcej
należytej uwagi temu powyższemu oświadczeniu spowodował, że ja
postanowiłem dokonać tego na miarę swych skromnych możliwości w niniejszym
artykule. Z tego co wiem, to jedynie tylko w wyżej wymienianej książce
Włodzimierza Bednarskiego, ukazała się jak dotąd jedyna wzmianka o tym
tekście (str. 294, wydanie z 1997 roku), ale i tak nie dużo, bo
tylko tyle, że tekst mówi o końcu 6000 lat istnienia ludzkości. Natomiast
w niektórych z dostępnych mi obcojęzycznych opracowań o Świadkach Jehowy
tekst ten został należycie dostrzeżony. Owi autorzy omawiają ten tekst
jako cytat z The Watchtower z 15 października 1974 roku (str. 635),
który jest właśnie angielskim odpowiednikiem wyżej przeze mnie cytowanej
jego wersji polskiej. Tekst ten w wersji angielskiej omawiają Duane
Magnani i Arthur Barret, którzy poświęcają temu tekstowi nawet
cały jeden rozdział z dwóch rozdziałów specjalnie poświęconych zagadnieniu
roku 1975, i w swej książce pt. The Watchtower Files: Dialogue with
Jehovah`s Witnesses (wersja II Tomowa), na str. 540, 550 zamieszczają
nawet fotokopię strony 635 z powyższej The Watchtower. Tekst ten
cytuje też D. A. Reed w swojej znakomitej pracy pt. Index of Watchtower
errors (Grand Rapids, 1990) na stronach 46, 109.
Zatem
czyniąc zadość deklaracjom wcześniejszym omówię i ja szerzej ten tekst,
wykorzystując z pożytkiem spostrzeżenia wyżej wymienionych anglojęzycznych
badaczy tematu i dodając też trochę własnych spostrzeżeń w tej materii.
Otóż, jak pisałem wyżej, całkowitą nieprawdą
jest to, co podaje cytowany przeze mnie fragment z tej Strażnicy, a
mianowicie to, że publikacje Świadków nie sugerowały na rok 1975 końca
świata, a czynili to jedynie przeciętni Świadkowie Jehowy i rzekomo
jedynie ich to była wina. Literatura Świadków Jehowy już od końca lat
sześćdziesiątych bardzo wyraźnie bowiem orzekała, że w roku 1975 nastąpi
koniec świata, a nawet, że musi się tak stać. Przytoczę teraz kilka
cytatów z ich publikacji wydanych przez nich przed tym rokiem, które są
tego ewidentnym dowodem. Zaczniemy od Strażnicy, rok XCI (tzn. rok 1970),
nr 18, która na str. 12, 13 podawała, że widzialne panowanie Chrystusa nad
ziemią musi pokrywać się z siódmym milenium, które rozpoczyna się w
połowie lat siedemdziesiątych:
„Zatem
siódme millenium po stworzeniu człowieka przez Jehowę Boga
powinno się rozpocząć przed upływem bieżącego dziesięciolecia.” „czy
więc koniec sześciu tysięcy lat ciemiężycielskiego zniewolenia ludzi pod
rządami szatana diabła nie byłoby dla Jehowy Boga odpowiednią chwilą na
wprowadzenie millenium sabatniego wytchnienia całej ludzkości? Z
pewnością! ” (str. 13, par. 42).
W tej samej
publikacji czytamy dalej:
„Jeżeli Pan
Jezus Chrystus ma być << Panem i sabatu>> to jego tysiącletnie
panowanie musi być siódmym w serii okresów tysiącletnich, czyli
milleniów. Tylko pod tym warunkiem będzie ono panowaniem sabatnim”
(par. j.w.). „...sabatnie panowanie Chrystusa obejmujące cały tysiąc
lat, będzie dla ziemi i jej mieszkańców okresem pokojowym. Będzie
to pora wytchnienia od wszelkiego wojowania i stosowania przemocy,
właściwego poprzednim sześciu tysiącom lat” (par. 43). „podczas swego
sabatniego królowania wyzwoli ludzkość z uzależnienia od Szatana Diabła
i jego demonów oraz oswobodzi ją od śmiercionośnych skutków grzechu i
niedoskonałości ” (par. 44, wszystkie podkreślenia i pogrubienia od
JL).
Również
''Przebudźcie się!'' nr 12 z lat 1960 - 1969 w artykule pt. ''Jak długo to
jeszcze potrwa''(str. 9) pisało, że Chrystus „musi” - podkreślam - musi
rozpocząć swe 1000 letnie panowanie najpóźniej w 1975 roku,
ponieważ jeśli uczyni to później, to zdaniem tej publikacji nie zmieści
się z tym już wtedy w siódmym dniu odpoczynku Bożego, który miał trwać
7000 lat (por. Strażnica, rok XCIII, nr 18, str. 22, oraz ''Czy Biblia
jest rzeczywiście Słowem Bożym?'', str. 19), a którego szóste tysiąclecie
miało minąć właśnie w roku 1975. Zacytuję tekst z tego ''Przebudźcie
się!'' i zestawię następnie z uzupełniającym go świetnie tekstem ze
Strażnicy, rok XCIII, nr 18, gdzie zobaczymy to o czym mówię jak na
dłoni:
„W roku 1975
upływa 6000 lat.” „Biblia podaje, że Bóg przygotował ziemię na
mieszkanie dla ludzi przez <<sześć dni>>, czyli okresów. Ze wskazówek
podanych w Słowie Bożym wynika, że każdy taki dzień trwał 7000 lat. Z
księgi Rdz. 2;2 dowiadujemy się, że Jehowa odpoczął po całym swym
trudzie jaki podjął. Ów siódmy dzień odpoczynku Bożego trwa już prawie
6000 lat a przed jego końcem Chrystus musi panować jeszcze 1000
lat”
(Przebudźcie
się!, jak wyżej, str. 10, pogrubienia od JL).
„Zatem
siódmy tysiąc lat tego siódmego <<dnia>> sam w sobie będzie sabatem.
Szatan i jego demony będą w tym czasie związani. Panować będą
Chrystus i jego namaszczeni duchem Bożym naśladowcy, sprawując funkcję
królów i kapłanów. Z jakim wynikiem? Otóż wszyscy nieprzyjaciele Boży
legną pod stopami Chrystusa. Dzięki temu sabatowi siódmy <<dzień>> okaże
się naprawdę święty”
(Strażnica,
rok XCIII, nr 18, str. 22, pogrubienia od JL).
Powyższe nie
wymaga komentarza. Idę dalej w wyliczaniu grupy tekstów nie
pozostawiających wątpliwości co do tego, że w 1975 roku nastanie raj.
Strażnica, nr 23 z 1970 roku, na str. 10 w par.
5, podawała:
„Jezus
powiedział w czasie swej ziemskiej służby, że nie zna dnia ani godziny
(Mat 24;36). Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został
stworzony jesienią roku 4026 p. n. e., co na rok 1975 n. e. wyznacza
chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas
1000 lat panowania Królestwa Chrystusa (pogrubienia od JL).”
Strażnica
nr 16 z 1968:
A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia
6000 lat siódmego dnia.” „pod panowaniem Królestwa Bożego na czele z
Chrystusem Jezusem ludzkość będzie wydźwignięta z 6000 lat grzechu i
śmierci” (str. 5, pogrubienia od JL)
„A więc już sześć tysięcy lat
ludzkość wzdycha, ponieważ panuje nad nią jeden i ten sam władca, który
w Piśmie świętym określony jest mianem <<boga tego systemu rzeczy>> oraz
<<władcy tego świata>>, a który zarazem też jest głównym nieprzyjacielem
Bożym. Biblia ponadto nazywa go Szatanem i Diabłem.” „Mesjańskie
Królestwo Boże w ciągu jednego tysiąca lat usunie z ziemi wszelkie złe
skutki sześciu tysięcy lat panowania Szatana”
(Strażnica, rok XCV, nr 19, str. 20,
pogrubienia od JL, por. Świadkowie Jehowy głosiciele...., str. 104,
przypis).
Zwróćmy uwagę, że panowanie grzechu i śmierci
miało - według tych cytatów - trwać tylko 6000 lat, a więc co najwyżej do
1975 roku. Już tylko to sugeruje, że potem musiało nastąpić widzialne
panowanie Chrystusa. Podobnie wyżej cytowane ''Przebudźcie się!''
stwierdzało:
„Po 6000 lat cierpień ludzkości w niewoli
grzechu, chorób śmierci i Szatana zazna ona odpoczynku, którego bardzo
potrzebuje ” (str. 10).
Inna publikacja Świadków Jehowy uzupełniała:
„Wkrótce dobiegnie kresu sześć tysięcy lat
dziejów ludzkich. W świetle tych faktów wszystko, co się dzieje na
świecie, ma nader doniosłe znaczenie. Do czego to właściwie
doprowadzi ? Otóż warunki panujące na świecie silnie przemawiają za
bliskością końca”
(Strażnica, rok XCV, nr 17, str. 3, par.
10, pogrubienia od JL).
A oto jeszcze jeden cytat z publikacji
Świadków Jehowy, z którego jasno wynika, że według publikacji Świadków
Jehowy w momencie zakończenia 6000 lat istnienia ludzkości (czyli w roku
1975) miał nastąpić raj na ziemi:
„>>Siódmego
dnia odpoczął Bóg od wszystkich dział swoich<<; ten czas odpocznienia
zaczął się ponad 4000 lat przed Chrystusem. ... Bezpośrednio potem
apostoł Paweł pisze od siebie, wciąż mówiąc o wejściu do odpocznienia
Bożego, co wskazuje, że do czasów Pawła okres ten trwał już ponad 4000
lat,.... Ponadto słowa Pawła o wejściu chrześcijan do odpocznienia
Bożego są aktualne jeszcze i dziś, to znaczy w szóstym dziesięcioleciu
XX wieku, czyli po upływie prawie 6000 lat od czasu, do którego się
odnosi 1 Mojżeszowa 2:2. Obecnie bliska jest walka Armagedonu i mające
rozpocząć się tuż po niej tysiącletnie panowanie Chrystusa, podczas
którego wybawiona ludzkość dostąpi przywileju wejścia do odpocznienia
Bożego. Wszystko to przedłuża więc czas trwania odpocznienia Bożego do
7000 lat. A zatem taka jest długość siódmego dnia, w którym Bóg
odpoczywa uświęcając ten dzień na rzecz usprawiedliwienia siebie jako
Stwórcy. ....Cieniem jakich przyszłych dóbr był cotygodniowy szabat
żydowski? Jako siódmy dzień tygodnia był on cieniem ostatniego
tysiąclecia w dniu odpoczynku Bożego, trwającym 7000 lat. Tych tysiąc
lat Bóg wyznaczył Panu Jezusowi, aby w tym okresie panował bez przeszkód
ze strony organizacji Diabła zarówno w niebie, jak i na ziemi”
(Niech Bóg będzie prawdziwy, wyd. II [b.r.w.],
str. 118, 119, pogrubienia od JL).
„Jezus dokonał na ziemi wielu cudownych
dzieł, szczególnie w sabat. Czynił to nie w celu pokazania, że w sabat
należy czynić dobrze. Wskazał w ten sposób na większy dzień sabatu,
którego proroczym obrazem był sabat cotygodniowy — na tysiącletni. Dzień
Sabatu, który ma nastać po upływie 6000 lat istnienia człowieka (Ps.
90:4, 1 Piotra 3:8). Jezus zobrazował w ten sposób, ze podczas
nadchodzącego tysiącletniego sabatu uwolni ludzkość od niedoskonałości i
śmierci, odziedziczonych po naszych prarodzicach. Dokładne obliczenia
chronologiczne wskazują, iż 6000 lat istnienia człowieka dobiega końca w
połowie lat siedemdziesiątych, a zatem jeszcze za życia pokolenia,
które, zgodnie z proroczymi słowami Jezusa z Mateusza 24:34 widziało
koniec „wyznaczonych czasów narodów” w roku 1914. To pokojowe panowanie
Jezusa jest już więc bardzo bliskie!” (Służba Królestwa, nr 9 z 1970
roku, str. 1, par. 4).
Publikacje Towarzystwa Strażnica próbowały
wszelkich środków do tego, aby zdopingować swych wiernych w temacie roku
1975. Dodawano im otuchy na różne sposoby, sugerując również, że nie są
osamotnieni w swych oczekiwaniach na rok 1975, bowiem rzekomo nawet
funkcjonariusze Babilonu Wielkiego spodziewają się końca na ten rok. W
związku z tym w jednej z publikacji Świadków Jehowy doczekaliśmy się
takiego oto oświadczenia:
''W kilku miejscowościach księża
ogłosili z ambon, że w roku 1975 nastąpi koniec świata, a jeden
powiedział nawet: >>Świadków Jehowy na pewno Bóg zesłał ku naszej
pociesze<<'' (Służba Królestwa, nr 8 z 1970 roku, str. 6, par. 5).
Początek
widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią w 1975 roku Świadkowie Jehowy
zasugerowali już w roku 1966, pisząc, że
„nie jest to zwykły przypadek, ani
zbieg okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy Boga żeby
królowanie Jezusa Chrystusa <<Pana sabatu>> pokrywało się z siódmym
tysiącleciem istnienia człowieka”, które „rozpocznie się jesienią
1975 roku” (Życie wieczne w wolności synów bożych, str. 20, par. 41
i str. 21, par. 43).
Zwróćmy uwagę na powyższe słowa „miłościwe
zamierzenie Jehowy Boga.” Określono nimi stopień prawdopodobieństwa co
do faktu zbiegnięcia się końca 6000 lat istnienia człowieka z początkiem
tysiącletniego widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią. Po
stwierdzeniu, że jest to miłościwe zamierzenie Jehowy Boga, czytelnikowi
nie pozostaje nic innego jak dojście do wniosku, że to prawdopodobieństwo
jest 100 procentowe. Mimo to, wiceprezes Świadków Jehowy Fryderyk Franz na
przemówieniu w Baltimore, gdzie 1966 roku ogłaszał wydanie przed chwilą
cytowanej książki twierdził, że nie jest to takie pewne (Strażnica, nr
1 z 1967 roku, str. 12, por. Świadkowie Jehowy głosiciele...., str. 104),
podobnie jak Strażnica, rok CI, nr 23, która na stronie 2 (par. 5)
stwierdzała, że ta książka wcale nie uczy o pewności nastania raju w 1975
roku, a jedynie uczy o takiej „możliwości”
(por. Służba Królestwa nr 1 z 1971 roku, str. 11 i
Przebudźcie się! nr 1 z 1970 roku, str. 13). Czy te opinie są szczere?
Strażnica ta miała także pretensje do szeregowych głosicieli o to, że
narobili oni sobie nadziei wobec roku 1975 po przeczytaniu tej książki
(str. i par. j.w.).
Inna ''Strażnica'' (rok XCVII, nr 1), po
latach - jakby to nie Ciało kierownicze było winne rozbudzenia oczekiwań
na rok 1975 - miała pretensję do Świadków Jehowy także o to, że w nadziei
nastania raju po tym roku planowali oni sobie odłożyć oszczędności
finansowe jedynie do tej daty (str. 14, por. Strażnica, rok XCVIII, nr
10, str. 10). Zapytajmy: Dlaczego Towarzystwo miało do swych wiernych
pretensję o to, że tak oni postępowali? Nie robili oni przecież nic
złego, wręcz przeciwnie - słuchali jedynie swych przywódców religijnych,
którzy pisali im w swych publikacjach, że nastanie raju na ziemi w 1975
roku, to - jak czytaliśmy wcześniej - nie przypadek ani zbieg
okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy. Natomiast pozbywanie
się przez Świadków Jehowy środków potrzebnych do życia, tak, aby starczało
jedynie do roku 1975, było przez Towarzystwo ukazywane jako wzór godny do
naśladowania, co ujmowali w ten oto sposób w swym wewnętrznym
anglojęzycznym biuletynie pt. Kingdom Ministry:
„Mamy wieści o braciach sprzedających swe
domy i posiadłości, planujących zakończyć resztę swych dni w tym starym
systemie w służbie pionierskiej. Z pewnością jest to znakomitte
wyjście na spędzenie krótkiego czasu pozostającego do zakończenia
podłego systemu rzeczy” (maj 1974 rok, str. 3, pogrubienia od JL,
patrz też D. Reed, How to Rescue Your Loved from the Watchtower,
Grand Rapids 1989, który na str. 74 zamieszcza fotokopię tej strony,
patrz też jego Index...., gdzie cytuje on ten tekst na str. 109).
Natomiast Arthur
Barret i Duane Magnani w swej książce The Watchtower Files: Dialogue
with....., na stronie 537 zamieścili godną przypomnienia fotokopie
strony 3 z angielskiej Kingdom Ministry (odpowiednik naszej
polskiej Służby Królestwa z tamtych lat) z czerwca 1969 roku.
Czytamy tam takie oto słowa skierowane do młodych Świadków Jehowy:
„Wśród ludu Jehowy jest wielu
poświęcających się młodych ludzi. Jesteś jednym z nich? ...Czy w
najbliższym czasie skończysz szkołę? Jeśli tak to co zamierzasz robić
potem? Owszem możesz mieć wiele kuszących propozycji studiowania, czy
możliwości dobrze płatnej pracy. ..... Ze względu na krótki czas jaki
pozostał decyzja o kontynuowaniu kariery w tym systemie rzeczy jest nie
tylko niemądra ale wyjątkowo niebezpieczna”
(pogrubienia od JL, por. Strażnica, rok
XCIII, nr 19, str. 11).
Czy zatem
słusznie Towarzystwo Strażnica ma do swych wiernych pretensję o ich
oczekiwania na rok 1975, do których to oczekiwań w znacznej mierze się
przyczyniło i podtrzymywało, pochwalając je potem, co widzieliśmy w
cytatach przytoczonych przed chwilą?
Jeśli ktoś nie
ufa moim spostrzeżeniom co do tego, że Towarzystwo przed rokiem 1975
serwowało na łamach swoich publikacji wypowiedzi o Armagedonie jaki miał w
tym roku nastąpić, to mogę przytoczyć relacje z ich najnowszych
publikacji, które same to przyznają. Książka pt. Świadkowie Jehowy
głosiciele...., omawiając wypowiedź prezesa Franza, „w duchu” której
„postępowało wielu świadków Jehowy” i który przestrzegał przed mówieniem
„że akurat to czy owo zdarzy się w latach dzielących nas od roku 1975”
podała:
„Jednakże opublikowano też inne
wypowiedzi na ten temat, a niektóre były chyba zbyt stanowcze” (str.
104, pogrubienia od JL)
Następnie czytamy w tej samej książce:
„Doprowadziło to potem do poglądu -
traktowanego czasem jako możliwość, a czasem jako coś pewniejszego
- że skoro siódme tysiąclecie historii ludzkiej miało się rozpocząć w
roku 1975, to właściwie od tego czasu mogłyby też zacząć się rozgrywać
wydarzenia związane z nastaniem Tysiącletniego Panowania Chrystusa”
(str. 633, pogrubienia od JL).
„Szkoda, że owe późniejsze sformułowania,
jakby przesłoniły tamte ostrożne słowa i u wielu spotęgowały
uprzednio rozbudzony nastrój oczekiwania” (Strażnica, rok CI, nr
23, str. 3, par. 5, por. D. Reed, Index..., str. 110, który cytuje ten
tekst z angielskiej Strażnicy z 15 marca 1980, ze str. 17).
Jak widać, choć Towarzystwo Strażnica
strofowało głosicieli słowami „Zważajmy też, aby na temat roku 1975 nie
mówić więcej, niż powiedział w tej sprawie >>niewolnik<<” (Służba
Królestwa nr 1 z 1971 roku, str. 12), to jednak samo wykroczyło ponad
swe wcześniejsze ostrożne oświadczenia na temat roku 1975.
Strażnica, rok CI, nr 23 na str. 3, w
paragrafie 6 dostarczyła nam też ważnej informacji o członkach Ciała
kierowniczego, pisząc o nich jako o osobach,
„które miały coś wspólnego z
rozgłaszaniem informacji pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową
datą” (tzn. z rokiem 1975 – przyp. JL).
W związku z tym
wszystkim zadajmy szczerym Świadkom Jehowy takie oto ważne pytanie: Jeśli
- zgodnie z powyższymi cytatami - opublikowane przez Ciało kierownicze
wypowiedzi „pozwalały wiązać nadzieje z ową datą” ponieważ „były
chyba zbyt stanowcze”, a pogląd o początku Panowania Chrystusa w roku
1975 był przez Ciało kierownicze traktowany „czasem jako coś
pewniejszego”, to czy jest prawdą że publikacje Towarzystwa nie
sugerowały końca złego świata na ten rok, tylko była to wina zwykłych
głosicieli, jak to podawała cytowana na samym początku artykułu
Strażnica, rok XCVI, nr 10?
Oprócz
tego, że przyznają się iż w swoich publikacjach rzeczywiście uczyli o
możliwości końca w 1975 roku, i nie były to tylko oczekiwania szeregowych
głosicieli, to z powyższego cytatu wynika też inna ciekawa rzecz.
Mianowicie, Towarzystwo Strażnica przyznaje się, że serwowało swym wiernym
sprzeczne wypowiedzi na jeden temat, które często były - cytuję - „inne”
od tego co mówiono na początku, bo koniec świata w roku 1975 był przez
Ciało kierownicze traktowany „czasem jako możliwość, a czasem
jako coś pewniejszego”! Próbkę tego mamy po porównaniu niektórych
relacji w ich publikacjach. W Służbie Królestwa (Lipiec 1975, str.
14) napisano na temat roku służbowego 1975, który miał się zakończyć
latem tego roku:
„Dużo
będzie zależeć od tego jak wykorzystujemy te ostatnie dni ‘roku dobrej
woli’ ze strony Jehowy. Wiedząc, że po jego zakończeniu niechybnie
nastąpi dzień pomsty ze strony naszego Boga, nie ustawajmy w popieraniu
dzieła świadczenia, dopóki sobie tego życzy Jehowa Bóg. (pogrubienia od
JL)”.
Wcześniej
jednak ci sami ludzie nauczali, że nie wolno tak mówić:
„Czy
to znaczy że rok 1975 przyniesie ze sobą bitwę Armagedonu? Nikt nie
może twierdzić co niechybnie nastąpi w tym czy w owym roku. Jezus
powiedział, że o danym dniu i godzinie nikt nie wie (Marka 13:32)”
(Strażnica,
nr 16 z 1968 roku, str. 5, par. 8, por. inne bardzo „powściągliwe”
wypowiedzi Towarzystwo Strażnica, gdzie stwierdzano wbrew wyżej przeze
mnie cytowanym tekstom z publikacji Świadków Jehowy, że koniec 6000 lat
istnienia ludzkości w 1975 roku wcale nie musi oznaczać nastania raju w
tym czasie, np. Strażnica, nr 23 z 1967 roku, str. 8;
Strażnica, nr 5 z 1969 roku, str. 7, par. 30; Przebudźcie się !
nr 1 z 1970 roku, str. 13).
Okazuje
się zatem, że Jedyna prawdziwa Organizacja Boża na świecie - jak często
pisze w swych publikacjach o sobie Ciało kierownicze Świadków Jehowy - w
najzwyklejszy sposób manipulowała w tej sprawie swoimi wiernymi.
Pamiętajmy, że manipulowanie prawdą Towarzystwo Strażnica bardzo często
zarzuca wszystkim poza sobą. Na koniec zauważmy też jeszcze jedną rzecz.
Strażnica powyższa z roku CI, nr 23 (str. 3), próbowała
przekonać Świadków Jehowy, że w innej publikacji (tzn. w Strażnicy, nr 10
z 1977 roku) Towarzystwo nie próbowało obciążyć swych czytelników winą za
naukę o końcu w roku 1975. Dokładniej mówiąc chodziło o to, że w tej
Strażnicy nr 10/1977 znalazło się takie stwierdzenie:
„Być
może niektórzy spośród ludzi służących Bogu układali swe plany
życiowe według błędnego poglądu, że coś się zdarzy w oznaczonym dniu lub
roku.” „Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował
inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu,
uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło
go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było
oparte na niewłaściwych przesłankach” (str. 9 - 10).
Czytelnicy poczuli się urażeni tym tekstem, bowiem tekst ten na nich
przenosi odpowiedzialność za naukę o końcu w roku 1975, i z tego powodu ta
Strażnica nr 23 z roku CI, musiała wyjaśniać, że co prawda:
„W
Strażnicy nr 10/XCVIII, wyjaśniono, że nierozsądne byłoby kierowanie
uwagi na wybraną datę” ale „Określenie <<ktoś>> zamieszczone w
Strażnicy dotyczy wszystkich zawiedzionych Świadków Jehowy, nie
wyłączając osób, które miały coś wspólnego, z rozgłaszaniem informacji
pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową datą” (str. 3).
Następnie
w zamieszczonym na dole tej strony marginesowym pytaniu sprawdzającym,
powyższa Strażnica pytała czytelników: „Czy Strażnica nr 10/XCVIII
starała się obciążyć odpowiedzialnością za żywienie wygórowanych
nadziei wyłącznie swych czytelników? Objaśnij to szerzej?”
Czy te wyjaśnienia można traktować jako
całkowicie szczere? Nie, choćby dlatego, że cytowana przeze mnie na
początku artykułu Strażnica, nr 10 z roku XCVI obciążała bardzo wyraźnie
czytelników odpowiedzialnością za katastroficzne stworzenie nauki o
nastaniu końca w roku 1975, a mimo to nigdy ich Ciało kierownicze Świadków
Jehowy za to nie przeprosiło.
„Biblia
ostrzega przed pozorną skruchą, u której podstaw leży tylko zakłopotanie
wywołane ujawnieniem zła. Taki rodzaj żalu rzadko prowadzi do trwałej
zmiany postępowania” (Strażnica, 1 marca 1998, str. 6).
Te słowa
użyte przez Świadków Jehowy wobec Kościoła katolickiego, trafnie opisują
postawę ich samych, czego dowodem może być brak zmiany w
''postępowaniu'' Ciała Kierowniczego, które wylansowało proroctwo ''o tym
pokoleniu'' i z którego w podobny sposób (zwalając winę na szeregowych śJ)
próbowało się wycofać, ale... to już inna historia.
Jan Lewandowski; październik
2002